RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Tamdadadam... Właśnie wróciłam od koleżanki z urodzin i mnie strasznie głowa boli od wydzierania się XD.
Dorwałam u niej Księcia Półkrwi w wersji angielskiej.
- "Bat aj dont keer! (...) Ajm tu old, tu puur, tu dendżeruus for ju! (...)
Rozległo się na cały dom biednej Kaśki. Tak, to ja, czytałam na głos i kaleczyłam angielski...
Później rzuciłam się na Karolinę i wymieniałyśmy się naklejkami. O tak, na tym punkcie to ja mam prawdziwą manię XD.
W czasie imprezy oczywiscie ja rzucałam jakieś hasełka z HP i oczywiście wszyscy z politowaniem w oczach na mnie XD.
Dostałam histerycznego napadu śmiechu. Rozwaliło mnie zdanie "I cola nosem ci wyleciała!" (nie tyczyło sie mnie). Wyrażenie (fon.) "kola nosem" jest łudząco podobne do nazwiska pewnej nielubianej koleżanki... Ja i Kaśka-solenizantka ryczałyśmy ze śmiechu przez 20 minut, a Iwona, Olka, Karolina, Monika, Asia i Kamila śmiały się z nas XD.
Następnie grałyśmy w Prawda czy Wyzwanie, świeczką. Ja przez dłuższy czas czytałam książkę i nie brałam udziału w zabawie, ale zadania były powalające.
(Solenizantka musiała pójść do swojego pokoju po majtki z szuflady, założyć je na głowę i pójść tak do swojego taty i powiedzieć mu, że uderzyła się w głowę.
Inne zadania: Stanąć na płocie i spytać się przypadkowego przychodnia "Czy mam ładny biust?". Po raz pierwszy nie wykonane. Karą było wrzucenie bluzy do oczka wodnego. Po raz drugi: wykonane. Jakaś kobieta jadąca rowerem została zapytana o to. Miała minę, jakby ją zatkało i zapewne tak było XD.
Siąść na budzie dla psa i wołać: UJEŻDŻAM BYKA! Wykonane.
Biegać po podwórku i drzeć sie: JESTEM IDIOTKĄ! Wykonane. Przez jedną z dziewczyn i przeze mnie.
Wziąć kanapkę, położyć sobie na czole, rozsmarować ją i siedzieć tak do końca. Wykonane.
Wziąć kanapkę, stanąć na płocie, rozsmarować ją na czole i krzyczeć: JAKA TO MELODIA!? Niewykonane.
Usiąść w miejscu gdzie był czarny popiół, po turecku, wziąć kłodę drewna w ręce i medytować.
Wykonane.
Wejść na drzewo. Wykonane przeze mnie.
I zadanie wymyślone przeze mnie.
Stanąć na płocie i krzyczeć do ludzi: Jestem Harry Potter! Gram w quidditcha i szukam znicza!
Wykonane.
Później moje akcje:
Bieganie po ogródku z miotłą między nogami i darcie się: GDZIE JEST ZNICZ! ZNICZ!
A oprócz tego usiadłam na płocie i wrzeszczałam. Monika darła się do ludzi: ZWĄTPCIE! ZWĄTPCIE!
A ja z nią się darłam.
Później zaczęłam wyć do księżyca.
To tyle pokrótce z urodzin.
Oprócz tego mam manię na naklejki z HP. Pytam się w każdym kiosku: Dzień dobry, czy są naklejki z Harry'ego Pottera?
Sprzedawcy patrzą na mnie z powątpiewaniem. I mówią że nie ma, albo sprzedają mi saszetki XD.
Ostatnio w moim kiosku.
Ja: dzień dobry. Czy są naklejki z Harry'ego Pottera?
Sprzedawczyni: Tak, są.
J: To ja poproszę dwie saszetki. Szczęśliwe.
S: <uśmiech> Ja nie wiem czy szczęśliwe...
J: Mam nadzieję, że tak.
S: Trzy złote.
J: Dziękuję, liczę, że szczęśliwe!
I kilka kroków później: NIE MAM REMUSA!
^.^
Możecie we mnie zwątpić.
Zna ktoś dobrego psychiatrę?
|