Nienienie.
Takie przesłodzone, denne i... nieprawdopodobne.
Draco i łysiejące skronie?
Draco nazywający swojego syna Scorpionem? ( Chociaż u Malfoy'ów to rodzinne

Hermiona i Ron, którzy mają dwójkę dzieci?
W ogóle ich miłość wydawała mi się jakaś taka... nieprawdopodobna.
Albus Severus?
Jak to już mówią, gdyby Sev nie umarł, zszedłby na zawał, gdyby dowiedział się o "uczczeniu jego pamięci".
I znów te "oczy po Lily".
Widać Rowling zawsze marzyła o napisaniu typowego Harlequina.
Udało jej się w przypadku epilogu.
Dla mnie książka skończyła się na słowie <ujawniam, kto nie czytał, ten trąba ;> "lifetime".