Dokładnie, wszędobylski angielski humor powala momentami na łopatki.
O ile historie pisane przez Terrego nijak mnie pociągają, całkiem przyjemnie się czyta, polecam
Jetinajt, polecam ksiązkę "Mort", cała poświęcona przygodom Śmierci i JEGO terminatora, Morta. Jego imię, to dziwny zbieg okoliczności, nawiasem mówiąc...
"Urwał nać..."