Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Kosz

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 09-22-2008, 07:49   #1
Samantha Black
Junior Member
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 10
Domyślnie Samantha i Lucjusz

Ja nie wiem, czy ktoś zrozumie xD
W ficku jest dużo postaci, hm... Mało realnych?? A tak serio, to wszystko działo się na NK, i na pewnym forum, i wszystkie te postacie istnieją <o lol>
Prywatnie - znam ludzi. Jako sam - postacie. Dlatego polecam odnalezienie Samanthy na NK, to najlepsze wyjście, bo nie będe umieszczać tu opisów. a jak wam się spodoba, mam ciąg dalszy, a niektórych ficków nie wklejam, bo musiałaby być cenzura XD Moge da link +.+

"Śmierć Lucjusza - historia pięknej miłości..."

Siedzieli, kochankowie, zasmuceni. Gdy jedno przed drugim ukrywało prawde... Samantha tuliła się do Lucjusza, sercem była przy nim, ale myśli wybiegały daleko. Nie wiedziała kiedy i jak mu powie, była pewna że się ucieszy, ale i tak się bała. Machinalnie gładziła jego włosy. Nie szeptała nic... Miała nadzieje, że to serce wyszepta za nią te słowa, że wie, jak jest mu wdzięczna. Tłumiła w sobie złowrogie przeczucia... Mimo iż czarne myśli nie dawały jej spokoju, zagłuszała to, chciała być przy nim... Pogładził ją po włosach, i prawie szeptem powiedział do niej;
- Musze iść... - popatrzyła na niego niepewnie, ale on tylko uśmiechnął się do niej beztrosko. Przytulila go. Podniósł się z fotela, a ona patrzyła za nim. Prawie niesłyszalnym szeptem powiedziała;
- Kocham Cie... - niepewna czy to usłyszał, ale pewna że poczuł...
Zamienila się w czarną pantere. Zwinąwszy się w kłębek na fotelu, chłonęła ciepło i zapach jaki zostawił. Oczy zamknęły się jej powoli. Sny były niezwykle realne. Widziała Lucjusza. Uśmiechał się do niej. Jednak był odległy, chciała do niego podejść ale dzieliła ich ściana, niepokój w jej sercu narastał. Poczuła nagłe szarpnięcie. Lucjusz zaczął się oddalać. Chciała za nim biec, krzyczeć, ale jeszcze jedno szarpnięcie wybudziło ją ze snu. Otworzyła oczy, i zobaczyła Bell, chciała coś powiedzieć, ale wciąż była panterą. Zamieniła się z powrotem, i popatrzyła na Bell pytającym wzrokiem. Ta jednak pokręciła głową i zapytała;
- Nie widziałaś Severusa? Nie mogę go znaleźć a Cyzia go szuka! - jednak Samantha pokręciła tylko głową i tknięta złym przeczuciem wybiegła z kwatery, aportując się tuż za jej granicami. Wylądowała przed dworkiem w Wiltshire, i wbiegła do niego. Nie słychać było nic, służba musiała zostać na dworze. Pobiegła schodami w góre, krzycząc jego imie, ale nie było odezwu. Wpadła do swojego pokoju i zamarła na widok kruka, który wleciał przez jej okno, rzucił list na łóżko i zniknął. Poczuła jak bryła lodu spada jej do żołądka. List od Severusa? Podeszła i zaczęła go czytać. Jej twarz zrobiła się bladozielona, serce zakłuło w piersi dotkliwiej niż kiedykolwiek. List był krótki, ale kilkakrotnie czytała treść. Nie wierzyła, nie chciała uwierzyć, ale jeśli to napisał Severus... Poczuła jak ziemia ucieka spod jej stóp. Wszystko nagle zrobiło się zupełnie czarne. Nie poczuła juz jak upada na podłoge z głuchym łoskotem. Kartka wypadła jej z ręki ukazując słowa napisane pismem Severusa Snape'a


"Lucjusz nie żyje"

Tylko tyle. Żadnych wyjaśnień, nic. Jej świat, zawalił się przez trzy krótkie słowa. Minęło kilka godzin, a ona leżała na podłodze. W domu było cicho, gdy ktoś wszedł. Cisza go zaniepokoiła. Wiedział że ona tu jest. Poszedł do jej pokoju. Włosy zjeżyły mu się na arku, gdy zobaczył leżącą na ziemi Samanthe. Podbiegł do niej, i uklęknął. Zamurowało go na widok kartki leżącej na podłodze. Delikatnie dotknął jej policzka, słabo wypowiadając jej imie. Ocknęła się, przez chwile patrzyła nieprzytomnie, ale po chwili gdy dotarła do niej ta straszna prawda, zaczęła się rzucać. Podrapała go po twarzy i rękach. Ale on chwycił jej ręce, tak by nie mogła się ruszać.
-Samantho! - krzyknął zrozpaczony. Ale ona nie uspokoiła się, bał się, że sama może sobie coś zrobić. Chwycił ją i wziął na ręce. Bał się teraz o nią, bo nie wiedział, czy zrobiła to, co miała zrobić... Wybiegł przed dom, i aportował się z cichym trzaskiem przed bramą Hogwartu. Biegł trzymając ją na rękach, najpierw przez wejście, a potem do lochów, do gabinetu Severusa. Wpadł nie pukając.
- Severusie! - krzyknął a jego niski głos odbił się od ścian lochu - Daj jej coś na uspokojenie! - Ale gdy zobaczył Severusa, włosy zjeżyły mu się na głowie. Nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią cały był we krwi. Na jego ciele widniały rany. Raven stała przy nim - Nieważne! -warknął - po prostu powiedz mi gdzie to masz!
Severus skinął głową na komode, i Salazar porwał niebieską buteleczke, wlewając jej zawartość do ust łkającej i wyrywającej się dziewczyny. Położył ją na kanapie. Uspokoiła się troche, ale słone łzy ciągle spływały jej po policzkach. Slytherin popatrzył słabo na Severusa.
-Sev... Powiedz, że nic o tym nie wiesz... - jednak Severus Snape popatrzył na nich tylko chłodno. Pierwszą osobą która przerwała cisze, była Samantha.
- On wie-e-e! - załkała - jego kruk mi przyniósł wiadomość! - jej słowa przerywał szloch. Raven popatrzyła na Severusa. On siląc się na obojętność chłodnym głosem powiedział;
- Niestety wiem, i to aż za dobrze... - jego głos był chłodny, ale to co się w nim działo, było nie do opisania... Stracił najlepszego przyjaciela... Samantha chciała wyrwać się z objęć Salazara i rzucić się na tego człowieka, okładać go pięściami... Ale Slytherin trzymał ją dobrze krzycząc;
- Nie! Tak nie wrócisz Lucjuszowi życia! - Do pokoju wpadły Bellatrix i Cornelia. Ale Severus nie spojrzał na nie. Mówił spokojnym glosem.
- Tak Sami... To był mój kruk... Ja z Lucjuszem dostaliśmy rano od Lorda rozkazy, ale gdy dotarliśmy do granicy zaatakowali nas aurorzy... Był bez szans... - jego głos był pozbawiony uczuć. Samantha opadła na kanape, płacząc żałośnie. Cisze przerwała Raven;
- Czy ktoś do cholery mógłby mi powiedzieć co się stało?! - Ale nikt nie zdążył, bo Sami zwyła;
- On-n nawet się nie dowiedział że będzie ojcem! - przytuliła się do Salazara, a ten zrobił przerażoną mine.
- Gdzie jest jego ciało? - Bell starała się nie okazywać uczuć. Cornelia zaczęła płakać. Raven poklepała ją po ramieniu, ale gdy dotarł do nich sens słów Samanthy, zapytała ostro;
- Ty jesteś w ciąży!? - Ale ona tylko łkała żałośnie, a Severus odpowiedział Belli;
- Lord je ma...
Ale Samanth nie słyszała reszty ich słów, ogarnęło ją otępienie, Już nie myślała, odrzucała od siebie tą rzeczywistość, pozwoliła łzą spływać swobodnie. Gdy Salazar popatrzył na nią przepraszająco, potrząsnęła tylko głową. Powoli, dzięki działaniu eliksiru, zapadła w sen. Nie śniło jej się nic, umysł zbyt już wyczerpany, chciał jej tego oszczędzić.
Gdy się obudziła, w gabinecie już nikogo nie było. Zamieniła się w czarną pantere i pobiegła. Gdy się aportowała poza murami zamku, już byla noc... Dom w Wiltshire teraz wydał jej się obcy... Wiedziała że już do niego nie wróci... Z cichym pyknięciem zniknęła, by pojawić się przed murami kwatery. Stanęła jak wryta. Czarny Pan stał nad martwym i zimnym ciałem Lucjusza. Poczuła jak nogi odmawiają jej posłuszeństwa. Podbiegła i odepchnęła Lorda, przytulając się do swojego ukochanego. Łzy gęsto spływały po jej policzkach.

-Nie-e-e! - wyła. Lord podszedł do niej i pogładził ją po glowie. - Lucjuszu... - szeptała półprzytomnie - będziesz ojcem...
Czarny Pan stanął zdziwiony.
- W ciąży...?
- Pozwól mi umrzeć z tobą! - jej głos był piskliwy. Lord machnął różdżką i ciało zniknęło. Samantha płakała nad pustym stołem.
- Wychowasz to dziecko dla niego... - głos Czarnego Pana był opanowany
- Nie dam rady... - szeptała
- Jesteś Śmierciożercą - powiedział bezbarwnym głosem - Dasz... - Załkała żałośniej

- Dla-a Lucjusza... - jąkała się - On by tego chciał... - dodała prawie niesłyszalnym szeptem. Czuła jak serce zamienia się powoli w kamień...
Lord pogłaskał ją po glowie
- A teraz zaśniesz... Czas na długi sen... - Dotknął jej włosów, a ona usnęła, i gdy przeniósł ją na kanape, łzy dalej leciały z jej zamkniętych oczu...
Samantha Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 09-23-2008, 00:51   #2
EthacridiniLactas
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
EthacridiniLactas na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: od tego drzewa w lewo, a dalej w pizdu!
Posty: 184
Domyślnie


Tekst niezgodny z regulaminem. Polecam najpierw się z nim zapoznać, a dopiero potem publikować. Minimalna długość do dwie strony w wordzie (TMR 10/12). Poza tym, brak oznaczeń.
Dziekuję, Etha.
EthacridiniLactas jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Lucjusz Malfoy Limonka Postacie 30 07-09-2009 14:07


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:24.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.