New Age
"New Age (Nowa Era, Nowa Epoka, Ruch Nowej Ery) - nieformalny, wielopostaciowy i wielowymiarowy, alternatywny ruch kulturowy, który narodził się umownie w latach 60. XX wieku w USA, a następnie zdobył liczne grono zwolenników na całym świecie.
Kultura duchowa New Age nie prowadzi żadnych nagonek, namawiań ani przymuszeń. Zwolennicy New Age uznają wolną wolę każdej istoty ludzkiej za najwyższe dobro i szanują każdą decyzję każdego człowieka. W New Age nie istnieje żaden władca ani guru, gdyż ideologia ta głosi, że każdy jest równy każdemu.
New Age jest także często łączony z psychologią perennis (psychologią wieczną) o której mówił, między innymi, Aldous Huxley mając na myśli wiedzę o duchowości i jedności człowieka ze światem, bliskiej temu, o czym mówi panteizm, która istniała od dawna, lecz została zapomniana, lub celowo ukryta przez zorganizowane kościoły."
To tyle jeśli chodzi o "rzeczową" paplaninę, pora dodać coś od siebie.
Ruchem New Age zaczęłam interesować się jakiś rok temu, gdy stawiałam pierwsze kroki w poznawaniu założeń neopogaństwa. Stawiam je nadal, ale o NA wiem już chyba na tyle dużo by móc się w miarę sensownie wypowiedzieć xD.
Na początku zwróciłam uwagę na najważniejsze założenia kultury ruchu, które w większości zgadzają się z moją filozofią życiową. Zwłaszcza te mówiące o wolnej woli, jako najważniejszym narzędziu człowieka.
Drugim czynnikiem było znaczenie roku 2012. Nie, nie chodzi o ten cudowny koniec świata, ani nawet tragedie o jakże uroczej nazwie "Euro 2012", tylko o koniec ery Ryb (czyli czasu Kościoła Katolickiego) i początek Ery Wodnika. I tu zdania są podzielone. Niektórzy zwolennicy NA twierdzą, że rozpęta się wtedy III Wojna Światowa, nastąpi przebiegunowanie Ziemi i rozpad KK. Inni natomiast twierdzą, że zmiany w duchowości ludzkiej przebiegną wolno i bez większego szumu.
Co do mnie... Nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem tego ruchu, ale nie jestem też jego wrogiem. Może to ma związek z moim poparciem dla religii neopogańskich, ale myślę, że kilka twierdzeń głoszonych przez NE ma sens. I chociaż nigdy nie będę traktować bajek o Plejadanach poważnie, tak nad śmiercią jako jedynie formę przejściową egzystencji mogę się poważniej zastanowić...
__________________
" - Ten Eyrieńczyk był zbyt arogancki, jak na twoje potrzeby.
- Masz brata, który jest jeszcze bardziej arogancki,
- Chcesz się z nim przespać?
- Prędzej zjem dżdżownicę. Żywą.- Ponieważ zemdliło ją na samą myśl o tym, pociągnęła spory łyk brandy. - Choć oczywiście go lubię - dodała. - Może nawet trochę go kocham, tak po siostrzanemu... kiedy nie jest takim upartym fiutem.
- Aha. Tak z pięć minut w miesiącu."
Kocham Daemona i Surreal xD
|