No cóż, dzisiaj zabrałem się do czytania Alchemika.
Przez pierwszą część, zmuszałem się do kontynuowania lektury, później było tylko trochę lepiej.
Dla mnie to bardziej rozbudowana powieść. Niczym mnie nie przyciągnęła, raczej nic z niej nie wyniosę.
Ciekawy wydał mi się jedynie wątek kupca, u którego Santiago sprzątał, a potem sprzedawał kryształy.
Owy kupiec marzył o pielgrzymce do Mekki, świętego miejsca narodzin proroka nad prorokami, Mahometa, pielgrzymka ta jest obowiązkiem każdego muzułmanina, przynajmniej raz w życiu. Marzenie to dawało mu siłę i sens życia, dlatego pragnął o nim tylko marzyć, bo co by mu pozostało po spełnieniu owego marzenia?
Ogólne wrażenie z książki - nie wiem, czy czytałem do tej pory coś, co tak by mnie znudziło. Nawet lektury i Biblia.
Ale przeczytam chętnie jeszcze coś, najlepiej żeby różniło się od Alchemika, żeby nie oceniać autora po jednej książce. Chociaż czasem to na pewno wystarcza