|
11-19-2010, 19:43
|
#1
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Jun 2008
Lokalizacja: In this fuckin' world.
Posty: 431
|
Nasze wrażenia po obejrzeniu pierwszej części Insygniów Śmierci
Tak, na to czekaliśmy, odliczając dni, godziny, minuty do premiery. Premiery tej najnowszej części, no tej, "Harry'ego takiego z dwójką tych innych co chcą zabić tego bez nosa" - taki opis filmu słyszałam od ludzi, którzy stali za mną w kolejce po bilet. A kolejka była długa, więc otworzyli drugą kasę. Pewna otyła pani postanowiła się więc rzucić pierwsza nieomieszkając przy tym stanąć mi na nodze. Uwierzcie, to bolało... Do czego zmierzam to to, że jak nam wszystkim wiadomo, na film poszli/pójdą zacięci pottermaniacy a i także tzw. zwykli wyjadacze chleba. No a może kinder buena, bo teraz promocja w Multikinie (3 opakowania po tym batoniku i bilet za 10 zł, niezłe nie?). Powracając jednak do sedna sprawy, to właśnie Ci drudzy nie wyjdą z kina raczej zadowoleni. Ale o tym zaraz.
W tym temacie możecie śmiało mówić jakie są wasze wrażenia po obejrzeniu Insygni Śmierci część 1. Niektórzy byli na pokazach przedpremierowych, szczęściarze na premierze, a jeszcze inni poszli dzisiaj do kina (tak jak ja), wiele osób pewnie pójdzie jeszcze jutro, pojutrze i w sumie to kolejki pewnie będą przez cały tydzień. Niezależnie od tego kiedy, jak i gdzie ktoś obejrzy film, ten film, jestem ciekawa jak wam się spodobał i liczę na waszą opinię tutaj (komentarze typu fajny/niefajny i tyle będą kasowane) .
Jeżeli chodzi o moją opinię, to w sumie nie jest ona jednoznaczna. Trzeba przyznać, że jak na ironię był to jeden z zabawniejszych filmów z serii. W sumie śmiech na sali był scena po scenie (a komentarz jednej dziewczyny o piskliwym głosie: ooo matko! on teraz z nią zatańczy!, bezcenny). I niby się uśmiałam w kinie jak koń (? pies ?), mniejsza o to, a jednak mi czegoś brakowało. Właśnie chyba najgorsze jest to, że nie wiem czego. Fabuła była bardzo podobna do książki, w sumie dużo nie zmienili. Jednak będąc z koleżanką w kinie, która jedynie oglądała filmy i przeczytała tam pare części muszę stwierdzić, że osobom nieobeznanym w świecie Harry'ego będzie trudno, bo dużo rzeczy jest nie do końca dopowiedzianych. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie interpretacja Baśni o Trzech Braciach, ciekawie przedstawiona, a myślałam, że będzie to jedna z nudniejszych części filmu. Ponadto gra Radcliffa dużo się polepszyła i nawet dobrze się go ogląda. A poza tym, to efekty bombardowały wszystko i naprawdę zachwycały - szczególnie jak zmieniali się za pomocą eliksiru wielosokowego(?) - Hermiona w połączeniu z połową twarzy Harry'ego wyglądała świetnie. Muzyka była piękna i zachwycała w każdej nucie. Zdecydowanie za mało było scen z Bellą, ale to takie moje małe uwielbienie do niej =). Chociaż trochę mnie rozczarowała scena torturowania Hermiony, bo wyglądało to trochę jakby Bellatrix ją gwałciła. Nie mi to oceniać xd. A tak poza tym to było dobrze, śmiesznie, ale nie wyszłam z kina jakoś strasznie oszołomiona. Chociaż poszłabym do kina jeszcze raz, no bo kto by nie poszedł? =)
__________________
Ostatnio edytowane przez Kerle : 11-19-2010 o 20:57.
|
|
|
11-20-2010, 10:01
|
#2
|
|
Mięso armatnie
Zarejestrowany: Nov 2010
Posty: 2
|
Mnie się bardzo podobało, bardzo ciekawy film - było mi żal Zgredka, najpiękniejsze słowo "Zgredek się cieszy że jest tu z przyjacielem", bardzo szkoda. Harrego także, cóż - tak musi być.
|
|
|
11-20-2010, 17:04
|
#3
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Jan 2009
Lokalizacja: A gdzieś w Polsce.
Posty: 360
|
Film minął mi strasznie szybko... x>
Ta scena z tym tańcem : po postu cudowna. Jakiś mały uśmieszek się błąkał choć tam nei wybuchałam śmiechem.
Baśnie : świetny pomysł. Ale cały czas Śmierć przypominała mi shinigami.
Śmierć zgredka. Smutne. Bardzo. Scenka z wężem - niezła. Bałam sie że zaraz poczuję jak Nagini wbija mi się w szyję xD Torturowanie Hermiony było świetne. Ten napis...
Brakowało mi scenki z Glizdogonem. tej w której pokazał że drzemie w nim jakaś ukryta dobroć czy cos w ten deseń.
__________________
"Bywają takie wątłe nitki, łączące człowieka z otoczeniem, ktore dopiero wtedy, gdy przychodzi do zerwania ich, okazują się naczyniami krwionośnymi"
|
|
|
11-20-2010, 18:55
|
#4
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Oct 2010
Lokalizacja: London
Posty: 105
|
Cóż, zacznijmy od tego co chciaąłm zobaczyć: Dursleye (tak to sie pisze?)
Wogole nie było tych rozmów i Dudleya jak mówi ,że "kocha go" po swojemu.
Taak, też sie rozczarowałam, że Glizdogon nie umarł na filmie.
Wogole rozwalił mnie głos woldemorta. Wybuchłam brechtem na całe kino jak go usłyszałam. To chyba bylo najgorsze w dubbingu, a jeśli chodzi o ekranizację, to ciocia z bratem nie rozumieli prawieże niczego zaczynając od celu ich wędrówki.
A bierze się to stąd, że 6 część była słabo zekranizowana. Wogole słyszałam za sobą głosy: o co chodzi z tym Regulusem??
Ale cóż: "Potteromaniacy filmowi" chyba się już nie będą uważać za znawców sagi.
__________________
To, że Twoja wrażliwość uczuciowa
mieści się w łyżeczce od herbaty,
nie świadczy o tym, że wszyscy są tak
upośledzeni !
|
|
|
11-20-2010, 19:22
|
#5
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Apr 2007
Posty: 12
|
Ja jestem bardzo zadowolona  Dopiero teraz rozumiem, jak trudno było wcześniej reżyserom w 3-godzinnym filmie umieścić jak najwięcej wątków z książki, skoro w tym filmie mieli tylko połowę tomu do zrealizowania, a i tak brakowało niektórych elementów. Mało na temat R.A.B i Stworka, krótko na weselu (brak Kruma!), o przeszłości Dumbledora póki co niewiele wspomniane, pożegnania z Dudleyem nie było, nie bylo wizyty Lupina na Grimmauld Place i kilku innych szczegółów. Ale cała reszta bardzo ładnie. Zachwyciłam sie ta interpretacja bajki o trzech braciach, super, że zrobili to w ten sposób. Nie podobal mi sie Ksenofilius Lovegood, ponieważ był zbyt podobny do Lucka Malofya xD A to budzi od razu złe skojarzenia. Siedmiu Potterów = bomba!  Klótnia Rona z Harrym bardzo poruszająca, scena tańca nieoczekiwana, ale interesująca - na początku byłam zażenowana (ten bounce Harry'ego xD wyglądali jak dzieciaki), ale później stwierdziłam, że była bardzo wymowna, bo pokazała ciągłe napięcie, jakie panowało w tych strasznych czasach i to, że każda jaśniejsza chwila była ważna. Rozwalenie medalionu przez Rona świetne. Wszystkie sceny Ron & Hermiona zrealizowane jak trzeba. Btw., na ekranie dawalo się wyczuć jakies iskrzenie między Harrym i Hermioną, a to nie było fajne, bo w książce o takich stosunkach mowy nie było, tylko just friends. Ale może mi się zdawało. Scena z wizytą w Dolinie Godryka i Bathildą Bagshot mocna, chyba najstraszniejsza w filmie. Śmierć Zgredka piękna, wizyta w Ministerstwie Magii rozbrajająca ("Może miskę podstawić?" xDDD I love Ron), ucieczka przed szmalcownikami w lesie też emocjonująca. Bardzo mi się podobało 
Ale rzeczywiście, dla tych, którzy nie czytali książek, film musiał być niecałkiem jasny i zdecydowanie za smutny.
|
|
|
11-20-2010, 20:15
|
#6
|
|
Fanatyk, niegroźny
Zarejestrowany: Jul 2008
Lokalizacja: w grocie alibaby
Posty: 295
|
Na początek nie zgadzam się, że dla tych, co nie czytali film musiał być niejasny i smutny. Koleżanka jest tylko po filmach i często się śmiała, częściej niż ja i wszystko zajarzyła.
A tak do rzeczy. Jedna chyba z najlepszych części. Obecne wątki zabawne, ale zaś nie za dużo jak w KP. I trochę grozy, ale film nie taki ponury jak ZF. Genialna muzyka. Wyjątkowo nie przeszkadzał mi wątek tańca jako spoza książki. Jak już ktoś chyba wspomniał, dobrze oddane to, że żyli w ciągłym napięciu, trochę rozluźnienia na co oczywiście większość sali wybuchnęła śmiechem. Mi też się błąkał lekki uśmiech, nie powiem, ale scena mnie bardzo poruszyła. Tak jak śmierć Hedwigi! To było okropne, kurczę, nawet to że niby przyleciała go ratować było takie wzruszające. A jeszcze co do tańca, początkowo myślałam że coś się święci między nimi, jakoś tak dziwnie jej ten medalion ściągał. Świetnie zobrazowana bajka, tego akurat byłam bardzo ciekawa. Przeniesienie Pottera do Nory też dobre. Spodziewałam się jedynie lepszej sceny wesela i w dworze Malfoyów, ale no, nie było źle.
Wad niewiele, mała niezgodność z książką, ale tego akurat się spodziewałam. No i mało Dracona, jego mi brakowało.
__________________
Nasz umysł odkrywa fakty wciąż na nowo; tyle razy przeżywamy je w myślach, że po pewnym czasie nie wiemy już, czy zdarzyły się naprawdę, czy też wymyśliliśmy je, za każdym razem odrobinę upiększając kolejne sceny, dodając szczegóły tu czy tam, aż obraz mentalny zaczyna całkowicie odbiegać od rzeczywistości.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:02.
|
|