|
Super Moderator
Zarejestrowany: Apr 2007
Lokalizacja: W Zakamarkach Piekielnych.
Posty: 650
|
Mam problem życiowy - związany z... Harrym Potterem
To nie ff. To moje prawdziwe życie. Moja historia, w którą sama prawie nie wierzę.
Odkąd w szóstej klasie przeczytałam książkę o Harrym Potterze, zakochałam się w tej serii. Czytałam ją tysiące razy, znam ją na pamięć... pisałam różne ff i marzyłam o tym, by spotkać kiedyś kogoś takiego jak Severus Snape albo Draco Malfoy, bo pokochałam te obie postaci najbardziej. No, albo Lucjusza Malfoy'a, bo to też mój ulubieniec.
Powiem szczerze, kochałam i kocham tą książkę za wszystko - treść, postacie, akcje... ale strasznie nienawidziłam jednego.
Wątku miłosnego.
Dla mnie "Harry Potter" jako książka był... był przygodą, fantastyką a nie tanim romansem. Pamiętam jak strasznie drażniła mnie postać Cho. Wkurzałam się jak sto dziesięć, kiedy Harry plątał się przy niej, uważałam ją za totalną wieśniarę i do dziś ją za takową mam. W ogóle drażniły mnie paringi w książce - Ron z Lavender, Flegma i Bill... hmmm...
A już szlag mnie trafił jak Ginny i Harry zaczęli ze sobą chodzić. Znaczy nie samo to chodzenie mnie wkurzało co... nie, inaczej - powiedzmy sobie szczerze: dla mnie Harry jakoś tak zawsze pozostawał bezpłciowy. Był dla mnie nietykalny pod względem miłości, nie pasował mi do nikogo z książki a JUŻ ZWŁASZCZA nie do Rudej. Po prostu taki... obojnak. Do niedawna mierziło mnie jak diabli jego zachowanie w szóstej części. Głupi idiota się zakochał i oczywiście jak to on, nie umiał przedwsięwziąć żadnych kroków, tylko stał i liczył na cuda niewidy. Byłam wściekła jak osa, że to akurat Ginny, takie smarkate coś, co kiedyś wsadzało sobie na jego widok łokieć do maselniczki i zrzucało talerze z owsianką pod stół. Wściekałam się też o to, że nawet jeśli to była akurat Ginny, Harry oczywiście nie wiedział co robić. Serce w różne strony rozrywało mu rozpalone żelazo. Wahał się - przyjaźń, miłość czy zdrowy rozsądek? No i nie podobał mi się sam fakt, że Ginny była od niego młodsza - już samo to przekreślalo dla mnie cały związek.
Do czego zmierzam?
Zaraz wyjaśnię. Czuje się od pewnego czasu, za przeproszeniem dzieci, kurewsko dziwnie. I nie podoba mi sie to uczucie.
Nie wiem, czy jeszcze niektóre osoby pamiętają, jaką miałam rangę przed obecną. Dla przypomnienia powiem : Ginny Weasley. Mimo że nienawidziłam tej postaci jak cholery afrykańskiej, wzięłam taką rangę, ponieważ nie wyobrażałam sobie męskiego osobnika charakteryzującego moja jakże piękną osobę :> Ginny Weasley była po porstu pierwsza z brzega, do Cho bym sie nie dotknęła a wszystkie inne hogwarcianki byly dla mnie za puste. Hermiona z kolei przereklamowana. Miałam tą rangę do zeszłego tygodnia bodajże... i teraz niemal żałuję, że ją porzuciłam. Dlaczego? O tym za momencik.
Dokładnie pamietam opis sceny z "Księcia Półkrwi", kiedy to Harry przeprowadza poważną rozmowę z Gin - tuż po pogrzebie Dumbledore'a - i mówi jej, że nie może z nią być, bo przez niego zginie itp. I słowa Ginny, która powiedziała, że i tak chce z nim być, bo go kocha i zawsze wiedziała, że będą razem aż po grób i jeszcze dalej.
I teraz.... teraz scharakteryzujmy obie postacie.
Harry Potter - znak zodiaku Lew, uparty, dociekliwy, przewrażliwiony na punkcie swojej osobym wiecznie mający setkę wątpliwości i do tego z tragicznym bagażem na karku. Mężnie chce obronić Gin, ale moim zdaniem to raczej żałosne niż mężne. Starszy od Ginny.
Ginny Weasley - znak zodiaku Lew, uparta, doceikliwa, przewrażliwona na niektórych gruntach ornych, z małym bagażem podręcznym prawie tragicznych wspomnien. Mężnie stara się zostać z Harrym... i od niedawna ją za to podziwiam i biorę przykład, bo..
... bo niech mnie jasna cholera, jeśli nie spotkałam Harry'ego Pottera swojego życia. Normalnie czuje się nienormalna i nie wiem co o tym myśleć. Jest godzina 02:17 w nocy czasu Greenvich, a ja z trudem to piszę, nieomal płacząc, bo czuję, że Harry Potter mojego życia spotkał mnie, Ginny Weasley swojego życia.
Wyjaśnię.
Całkiem niedawno poznałam gościa. Sympatyczny chłopak, konkretny i naprawdę ciekawy osobowościowo.Wtedy jeszcze nie wiedziałam o nim aż tyle. Zafascynowałam go sobą, on mnie sobą - w skrócie iście telegraficznym - zakochaliśmy sie w sobie. Po prostu.
Niestety, ja już od pierwszej minuty wiedziałam, że to jest Ten, Z Którym Przeznaczone Jest Mi Przejść Przez Życie. Nie potrafie teraz mysleć o nim w innych kategoriach... a on... on powiedział, że też mnie kocha, ale nie może ze mna być, ponieważ jest niemy <ale słyszy> i ma ciężko chore serce. Odwodził mnie od siebie, twierdząc, że nie może narazać mojej psychiki, nie może mnie obarczać sobą, chorym chłopakiem z... tragiczną przeszlością. A ja, zrozpaczona, że go stracę zaczęłam go zapewniać, że go kocham, że chce byc z nim pomimo wszystko, że nie wiem skąd wiem, ale WIEM, że to on jest tym, który mi został przeznaczony...
Czy... czy wam to czegoś nie przypomina? Ja się zorientowałam dopiero po... po tygodniu.
Wcięło mnie na amen, kiedy dowiedziałam się wszystkiego o moim ukochanym, którego poglądowo nazwę Pietre. Okazało się, że Pietre jest zodiakalnym ... Lwem z 15 sierpnia. Ma naprawdę ciężki charakter i jest...uparty, dociekliwy, przewrażliwiony na punkcie swojej osoby wiecznie ma setkę wątpliwości i do tego nosi tragiczny bagaż na karku. Nie mowi, bo jest po wypadku sprzed czterech lat, stracił prawie całą rodzine... hmmm, to pomine na chwilkę... na dodatek czuje sie oszukany przez los. Student pewnego wydzialu, lat 22... nienawidzi jak sie ktoś nad nim użala. Drażliwy jak osa...
A ja? No, nie zgadza się tylko zodiak, ale reszta jak wyżej u Ginny - uparta, doceikliwa, przewrażliwona na niektórych gruntach ornych, z małym bagażem podręcznym prawie tragicznych wspomnien. Mężnie staram się zostać z Pietre... i jestem od niego młodsza.
Ja i Pietre nadal toczymy miłosna wojnę. Ja go zapewniam, że będę na niego czekała nawet całe życie, jesli zajdzie taka porzeba, on mi wyjeżdża z tekstami, że mnie kocha, ale nie może pozwolić, bym sobie przez niego je sobie zmarnowała. Niestety, jako ze ja jestem dziwna.... ja juz sobie całe życie podporządkowałam pod niego. Ja wiem, że z nim będę, to się nie zmieni nigdy.
Przepraszam że was tym dręczę, już kończę.
Wczorajszy dzień krzyknął mi prosto w twarz - PORÓWNAJ SOBIE WSZYSTKO, IDIOTKO!
Dlaczego?
A bo wczoraj był sądny dzięń. Byłam zachwycona z samego rana, zawsze pierwsze o czym mysle kiedy rano wstaje - Pietre. Napisałam dla niego opowiadanie, zadedykowałam mu je...i miałam zamiar zaprosić go na Boże Narodzenie do siebie.
Nie odzywał się prawie cały dzień i to sprawiało, że zachowywałam się wstrętnie, wiele osoób może potwierdzić. Martwiłam się o niego tak bardzo, że byłam wredna dla wszystkich, rzucałam słownymi upiorogackami na wszystkich, nie patrząc na to czy ich ranię czy nie. I wtedy przyszedł od niego sms.
Zmroziło mnie. Napisał, że w nocy zmarła jego ciotka... jedyna rodzina jaka miał... i... i ze został sam.
Jak Harry Potter po stracie Syriusza.
Troche tu fakty i daty pomieszane ale... ale ja teraz czuje sie normalnie jak Ginny Weasley, która ma za zadanie być ze swoim załamanym Harrym Potterem... nie wiem czemu, ale w wyobraźni widzę siebie jako Ginny i Pietre jako Pottera.
I nie wiem co z tym zrobic.
Fikcja książkowa stała sie dla mnie koszmarną, mało czarodziejska rzeczywistością....
Chcę was przeprosić za wszystko - za niegramatyczne i nieortograficzne pismo, za przynudzanie, za traktowanie was upiorogackami... ja bardzo przepraszam za wszystko. Jest rzecia nad ranem a ja siedze nad laptopem i placze, a rude włosy Ginny opadają mi na twarz...<i nieważne że niedawno farbowałam się na czarno> Proszę tylko o jakiekolwiek dobre słowo, o jakies zapewnienie, że ja snie, że to nieprawda i że zaraz obudze sie taka jak kiedys. Kiedys bylam ruchliwa, wesola, tworcza, NORMALNA.... teraz jestem osowiala, zrobilam sie powazna, brak mi weny... i przestawiam sie znajomym i nieznajomym jako Ginny Weasley.
Zrozumieliście cokolwiek z tego tekstu? Bo ja nie xD
Dopisek po kilku godzinach- cholera, to brzmi koszmarnie, sama większości nie rzumiem, ale mało inteligentna jestem.^^ Może i wy macie jakąś dziwną i nieco przerażającą was historię, która w jakimś sensie związana by była z "Harrym Potterem"?
|