Sława
Zazwyczaj piszę o zjawiskach i ludziach z którymi sama mam bliską styczność , bądź opisuję własne doświadczenia. Te, które tu opiszę może wydać wam się dziwne i niewiarygodne, ale chcąc nie chcąc - jest prawdziwe.
Zacznę od pytania do was na, które spodziewam się w większości takich samych odpowiedzi; Czy chcecie być sławni?
Tak, jaki nastolatek nie marzył o sławie obserwując z gazet i TV życie swoich idoli. Super jest mieć kupę siana i to za pracę , która jest na dodatek przyjemnością, super jest bywać na wielkich imprach, znać cenionych i bogatych ludzi i po prostu być kimś.
Ja nie byłam oryginalna; również marzyłam o sławie kiedy oglądałam swoja idolkę Britney na ekranie i w magazynach. Wzdychałam na jej widok i zadrościłam stylu życia jaki prowadzi. Postanowiłam ,że będę taka jak ona; zostanę piosenkarką i będę cholernie znana.
I wyobraźcie sobie ,że dziś jestem jedną z najbardziej znanych osób w mieście i nie tylko.
Wiem ,ze to bardzo nieskromne stwierdzenie (sama do pokornych i skromnych ie należę), ale fakt, faktem, jestem rozpoznawana prawie wszędzie. Gdzie się ruszę- tam jest ktoś kogo znam, bądź ktoś kto zna mnie.
Jak tego dokonałam nie będąc wcale wielką pięknością ani nikim nadzwyczajnym?
Trudno jest mi powiedzieć, ale z efektów byłam (i nadal trochę jestem) bardzo zadowolona. Myślę , iż to że zawsze byłam sobą sprawiło , że ludzie do mnie się wręcz przyklejali a inni mnie nienawidzili i życzyli śmierci. Oczywiście byłam nie byłby sławy gdyby nie talent i...skandaliki. Jaki talent? Gównie pisarski; prowadziłam w szkole gazetkę po która uczniowie chętnie sięgali. Raz o mało nie wyleciałam z budy za jeden artykuł, ale to szczegół...Co do tzw. image...Hm, miałam własny nie do podrobienia styl, a właściwe to mieszałam kilka i wychodził czasem niezły bałagan. Pewnego razu na Halloween przebrałam się za Madonnę ,lecz w rezultacie wyszło ,że jestem ...tirówką.B) Przez cały tydzień nie schodziłam z ust szkoły i nauczycieli(śmieszne nie?). skandalem też okazało się nie noszenie stanika na który ma uczulenie...psychiczne. Nie raz ludzie(dziewczyny gównie) podchodziły do mnie i pytały czy maja zaopatrzyć mnie w bieliznę. A ja z podniesiona głową prułam po korytarzu dumna jak paw. Dzięki chryzmie byłam przewodniczącą przez całą szkole, wbijałam na drogie koncerty bez biletu i chyłkiem wbiłam też na końcowy bal trzecioklasistów
podając ,że przybywam jako reporterka z gazetki ,nie płacą przy tym 80 zł jak inni...
Rzecz jasna wszytko ma swoje złe strony; wyzwiska typu ''dziwka'' ''blaza'' flądra'' wazeliniara'' to codzienność.Ale z czasem przyzwyczaiłam się.
Moje marzenia zaczęły się spełniać; śpiewałam na konkursach, występowałam na wszystkich apelach, szkolnych przedstawieniach itp, itd. krótko mówiąc; szkolna gwiazdeczka. Mimo, że mój wygląd przeczy definicji szkolnej gwiazdy jakie widzie w tych amerykańskich filmach.
Ale zaczęłam się też zastanawiać czy dzięki temu czuję się naprawdę szczęśliwa i doszłam do wniosku, że nie.Spostrzegłam też ,ze ludzie ,którzy tak mnie ''kochali'' nie są moimi przyjaciółmi, lecz pojawiają się wtedy gdy czegoś potrzebują...
Moje podejście do sprawy ostatecznie zmieniły dwie postacie; Briteny i Jarek Wajk.
Ta pierwsza z jasnych powodów. Od dawna obserwuję co z nią i innymi ''gwiazdami'' robi lub zrobiła sława....mam wymieniać? Paris Hilton, Britney, Marylin Monroe , Curt Cobian, Elvis Presley....i tak bez końca.
A Jarek Wajk to były wokalista Oddziału Zamkniętego(sam wiele razy na nim był z powodu dragów) ,który znał osobiście mojego wielkiego idola ,którego również zniszczyła sława; Ryśka Riddla z zespołu Dżem. Ryśka wcale nie nie zniszczyły narkotyki, ale właśnie sława. Nie znosił jej i nie mógł się z nią pogodzić więc wpadł w nałóg i umarł. Za sobą pociągnął też swoją rodzinę , która do tej cierpi z powodu sławy ojca i jego braku. Wajk opowiadał też o wielu znanych ludziach, którzy ćpają i piją bo nie potrafią sobie poradzić z brzemieniem jakie na siebie wzięli.
Sława to nie tylko kapryśna przyjaciółka jak powiedział Lockhart. Sława to zła przyjaciółka , która wciąga i powoli zabija. każdy znany człowiek tego doświadcza, choć ostatnia rzecz jaka by zrobił to przyznanie się do tego. Więc nie wierzcie ślepo w to co piszą gazety i to co mówią wasi idole. Róbcie to co kochacie ,ale nie dla sławy ,ale czystej przyjemności i satysfakcji. To jest w życiu najważniejsze. By spełnić swoją Własną Legendę.
__________________
''The world is spinning too fast
I'm buying lead Nike shoes
To keep myself tethered
To the days I try to lose''
|