RE: Błonia Hogwartu
*Chłopak po woli zaczynał marznac... i to nawet bardzo
*w pewnej chwili zauwazył jakis róch.
*trudno było tego nie dostrzec to była jedyna osoba poruszająca sie po błoniach.
*usiadła pod drzewem
To napewno Paulina...
*pomyslał i ruszył w jej kierunku.
Wiem ze wczoraj zachowałem sie jak ostatni idiota jak ktos komu niewarto poswiecec uwagi i nawet niewarto go znac.
Wiem ze juz mnie nienawidzisz i niedziwie ci sie w koncu jestem nikim.
Przepraszam ze zabrałem ci tyle czasu ze musiałas znosic moje towarzystwo i ze wogóle sie znalismy.
Aaa psik..
*kichnoł i dalej kontynuował. Miał już zmarzniete rece i zlodowaciałą twarz, był tez juz przemarzniety.
Chciałem ci to powiedziec zebys nie mislała ze cos zrobiłas zle.
To wszystko moja wina i wcale tego nie ukrywam. Mówią ze najtrudniejsze to przyznac sie do błedu..
To nieprawda nie w tym wypadku. Najtrudniejsze jest zostawic kogos kogo sie kocha..
Juz wiecej niebedziesz musiała mnie ogladac bynajmniej bede sie starał niewchodzic ci w droge.
Przepraszam i Zegnaj...
*dokonczył juz ze łzami w oczach i kruchym głosem odchodząc w strone jzeiora.
*Teraz juz nieczuł nic dosłownie
|