//Fan, tylko w co mam pograć?//
- Alan, Alan nic Ci nie jest - Spytały chórkiem dziewczyny podbiegając do chłopaka i rzucając się na kolana obok niego.
- Nimfa, idź po Olivera żeby pomógł nag go przenieść do pielęgniarki - Powiedziała Angie
* Stanęłam i pobiegłam do sypialni chłopaków. Nie zastanawiałam się czy pukać tylko od razu weszłam. Oliver siedział na łóżku i oglądał swoją nową miotłę.*
- O, Nimfek miło Cię widzieć - Powiedział odkładając miotłę - Co tu robisz?
- Alan zemdlał i dziewczyny kazały mi po ciebie iść żebyś pomógł nam go przenieść do Skrzydła Szpitalnego.
- Hmm... Nie za bardzo mi na nim zależy. A będę miał coś w zamian?
- Co chcesz - Powiedziałam nie myśląc nad swoimi słowami i usiadłam koło chłopaka. - Oliver, no proszę!
- Kusząca nagroda. No to dobra. Później powiem Ci co wybrałem, ale teraz trzeba się zająć moim braciszkiem. Nigdy nie był ostrożny.
* Lekko uśmiechnęłam się i zeszłam z Oliverem po schodach.*
- Co ty mu powiedziałaś, że tak szybko się przekonał - Spytała Angie patrząc na mnie z podziwem.
- Powiedziałam mu, że za pomoc dam mu wszystko czego będzie chciał.
- Ja i Nimfa zaniesiemy go , a ty Angela weź kogoś do pomocy i poszukaj śladów - Powiedział stanowczo Oliver
- Ey, ja jestem silniejsza - powiedziała wkurzona Angie
- Idziemy Nimfa - Powiedział chłopak
* Oliver zawiesił sobie jego jedną rękę na ramieniu i kazał mi zrobić to samo. Szłam wpatrzona w jego czarne włosy.*
- Ładnie dzisiaj wyglądasz - Powiedział chłopak
* Spojrzałam na moje dżinsy. Czy nie była za obcisłe?. Zresztą bluzka też nie pozostawała bez winy. W końcu była do pępka. Uśmiechnęłam się w stronę Olivera. On odwzajemnił uśmiech. Po chwili dodarliśmy do Skrzydła Szpitalnego.*
- Prze pani, mój brat zemdlał
- Połóżcie go szybko na łóżku. Przyda mu się odpoczynek.
* Do Skrzydła weszła Angie z Hastiną*
- Nic nie znalazłyśmy - Powiedziała Angela
- Ty - Pielęgniarka wskazała na Angie - Zrób mu sztuczne oddychanie. Reszta niech wyjdzie.
* Hastina wybiegła przerażona. Ja i Oliver wyszliśmy wolniej. Posłałam Angeli spojrzenie typu "Poradzisz sobie" ale nie wyglądało zbyt przekonująco. Zatrzymałam się i rzuciłam okiem na nieruchomego Alana.*
- Idziemy - Powiedział Oliver i pociągnął mnie za rękę - Później wrócimy.
//Chyba nie jest za długo.//
|