Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

 
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 08-03-2010, 20:13   #1
Koumou-chan
Mięso armatnie
 
Koumou-chan na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Posty: 3
Domyślnie "Swego ducha dzieli na trzy"

heh... tak tak miałam nigdy nie pisać fanfilków, ale jak nie ma się co robić...
mam nadzieję, że śmierć na mnie tu nie czeka xD A oto on: [niestety I rodział musiałam podzielić]


Wszystko zaczęło się…
Może powinnam zacząć od „Drogi pamiętniku”?
Drogi pamiętniku..
Wszystko zaczęło się od mojej przeprowadzki, jakieś dwa lata temu, na najgorszą dzielnicę tego miasta.. myślałam że tutaj będę mieć choć trochę spokoju, zważywszy na to że jako pół człowiek i pół elf, czarodziejka.. inaczej istota magiczna, chodziłam do mugolskiej szkoły… nie. Moje uszy nie były szpiczaste, choć były człowiecze to może trochę przypominały elfickie, naturalnie cała historia także rozpoczęła się od przyjęcia listu od profesora Dumbledora……


Małe mieszkanie, eleganckie i wygodne, mające jedną dużo sypialnię, średnią łazienkę i oddzieloną od salonu pułkami – kuchnię. Drewniane od wewnątrz frontowe drzwi z zewnątrz były obdrapane. Dlaczego? Tylko dlatego, że mieszka tu wysoka, młoda dziewczyna o rudych nierównomiernie ściętych włosach, czarnych oczach, zgrabnym nosie i pełnych jakże kobiecych ustach. I dlatego, że mieszkanie znajduje się w budynku, który stoi w najgorszej dzielnicy Anglii.
Dziewczyna siedziała w siadzie skrzyżnym na sofie i czytała jedną ze swoich ulubionych książek.
Ubrana była w czarne obcisłe dżinsy i fioletową, luźną bluzkę odsłaniająca ramiona.
Wyglądała jakby dopiero się przebudziła, a była już czternasta, więc powinna być na zajęciach, ale tak też się nie stało. Rzuciła szkołę miesiąc temu, twierdząc, że szkoła dla mugoli do godziny piętnastej jej nie wystarcza, ale nie składała podania do innej szkoły – zwłaszcza magicznej. Siedziała zamknięta w mieszkaniu przez którego ściany słychać było krzyki, jęki i tego typu różne odgłosy. Jedynie wychodziła wieczorami, aby zrealizować zlecenie i dostarczyć jakąś paczkę czy list lub coś innego. Obok na okrągłym stoliku, stała wąska szklanka z paluszkami, sięgnęła po jednego, gdy nagle usłyszała kobiece jęki oznaczające że powrócił jej chłopak. No nie znowuż to samo. Pieprzą się po każdym jego przyjściu. Pomyślała, a jej twarz pozostała obojętna. Mając swój przysmak w ustach zaczęła obracać go językiem. Gdyby naprzeciwko mnie siedział jakiś koleś już bym została przez niego zmacana. Myślała pożerając paluszek kawałek po kawałku. Hm…. Może i było by to całkiem przyjemne? Uśmiechnęła się pod nosem, a paluszek w jej ustach stanął w pionie. Za dużo tu podtekstów erotycznych. Zaśmiała się w myślach. Na przykład ten oto paluszek. Nagle go pożarła, po czym przeciągnęła się niczym kot rozprostowując kręgosłup. Po chwili skierowała swoją lewą dłoń z wyciągniętymi trzema palcami w stronę zamkniętych na cztery spusty i sześć kłódek drzwi. Za trzy. Zaczęła odliczać i chowając jeden palec. Dwa….Wyglądało to jakby w kogoś mierzyła z broni krótkiej. Jeden… iiii
- BANG! – zaśmiała się cicho pod nosem używając charakterystycznego gestu w tym samym momencie co rozległo się nagłe pukanie do drzwi i wołanie:
- Ej słodka chodź się do nas zabawić… - usłyszała ten sam męski głos, który musiała znosić przez dwa lata.
- Och czyżby Enrique Iglesjas zawitał do mych skromnych drzwi, że ja biedna muszę rzucić wszystko i wyjść do niego? – zawołała z kpiną w głosie, nadal siedząc na kanapie.
- Ależ słonko, Ann, to co się wczoraj wydarzyło.. to nic nie znaczy.. byłem schlany – odrzekł utrzymując błagalny ton.
Ann westchnęła, zamknęła książkę i odłożyła ją na stolik. Od niechcenia sięgnęła po paluszka i ruszyła w stronę drzwi. Czego on ode mnie wymaga… Spojrzała przez wizjer i ujrzała twarz punka, tak i w dodatku przystojnego bruneta i bez nałogu palenia, ale jedno było pewne: pić umiał i nie potrafił wyznaczyć sobie granicy, nie znał umiaru. Odeszła od drzwi i pokręciwszy z pogardą głową oparła się o ścianę obok nich. Pokazać mu chociaż rękę… Zastanawiała się uśmiechając się pod nosem.
- Ann, słonko.. no proszę cię…
Jest żałosny, nadal tutaj stoi i mnie błaga…CO on sobie myśli?!
- Ann…
No niech mu będzie, najwyżej dostanie w pysk Jej usta wygięły się w pogardliwy uśmiech.
Otworzyła wszystkie trzy zamki i zamek przeciw włamaniom, pozostawiając tylko łańcuch między drzwiami, czego efektem była niewielka przerwa między drzwiami a futryną.
Nagle przed jego oczami pojawiła się jej twarz. Znudzona jego osobą jak i mową cwaniaczka.
- Czego? – spytała arogancko, patrząc po nim od dołu do góry, aż jej wzrok zatrzymał się na pół trzeźwym wzroku mężczyzny.
- Chodź się zabawić, a nie siedź tutaj sama jak palec – odrzekł, chowając za sobą butelkę z winem.
Westchnęła.
- Czy ja ci wyglądam, na osobę, która upija się do nieprzytomności? – spytała, odruchowo wskazując na niego, trzymanym w ręce, paluszkiem.
- Nie – odrzekł zdziwionym tonem i spojrzał na nowo pojawiony się obiekt.
- To po jaką cholerę, stoisz swoimi buciorami na mojej wycieraczce? – jej głos był obojętny i znudzony, ale za razem groźny. – po jaką cholerę się wczoraj do mnie przystawiałeś? I kurde.. co ci strzeliło do głowy żeby stwierdzać, że potrafisz latać? – ugryzła kawałek i uśmiechnęła się pod nosem.
- Już mówiłem że byłem schlany – odrzekł przypatrując się jej ustom.
- To idźcie chlać beze mnie – syknęła – a i pozwalam wam się pieprzyć, ale nie za moją ścianą – dodała z kpiną w głosie, a gdy chciała zamknąć drzwi, on je zatrzymał ręką.
- Czego znowuż.. – warknęła i spojrzała na niego z ukosa.
- Ty mała suko… jak.. nie będę pieprzył….
- CISZA! – wrzasnęła, aż wszyscy wokół się wzdrygnęli ze strachu – I spierdalać mi stąd gdzie pieprz rośnie, bo nie ręczę za siebie! –dodała i zamknęła drzwi, o mały włos nie łamiąc ręki chłopaka.
- Jeszcze się z tobą policzę! – wrzasnął punk brunet na odchodne
- Nie wątpię Darin! – krzyknęła przez drzwi, a jedyną odpowiedzią było: „Wyuzdana suka!”
Nienawidzę go! Po cholerę chla! I jeszcze to mieszkanie, mam tego dosyć. Myślała zamykając drzwi na wszystkie zamki.
A gdy już miała ponownie zacząć czytać książkę, zza ściany usłyszała jęki, śmiech i sapanie.
- Boże za coś mnie ukarał! – krzyknęła unosząc w górę ręce. – och, ach ich! – wymruczała pod nosem i podeszła do wschodniej ściany. – Ej koleś może i mi zrobisz dobrze i przestaniesz?! – krzyknęła waląc pięścią w ścianę.
Kolejny jęk, lecz tym razem głośniejszy i obrzydliwszy dla jej ucha. Skrzywiła się zniesmaczona i gdy zamierzała przebić pięścią cienką ścianę, przez okno do jej mieszkania wleciała bura sowa. Ann spojrzała na nią, sowa przeleciała nad telewizorem i usiadła na oparciu sofy. Ann zostawiając ścianę w spokoju, podeszła do niej. W dziobie trzymała zapieczętowaną kopertę. Wzięła od niej list, po czym ostrożnie złamała pieczęć. Rozłożyła go i zaczęła czytać.

„Słyszałem, że zrezygnowałaś ze szkoły dla mugoli, ale nie złożyłaś nigdzie podania, chociażby do szkoły magii. Więc postanowiłem, słysząc o twoich magicznych zdolnościach, przyjąć cię do mojej szkoły. Do szkoły czarodziejstwa i magii Hogwart. Czekam na twoją odpowiedź.

Z poważaniem
Albus Dumbledore „


Na jej twarzy pojawiło się zdziwienie. Czyżbym miała stąd wyjechać. Jej oczy zalśniły na samą myśl o wyjeździe. Opuścić to obskurne miejsce? Przestać się ukrywać i pracować normalnie jako posłaniec.. wyjechać do Hogwardu? Spojrzała na list, a na samym dole ujrzała, kilka zdań napisane drobnym druczkiem:

„ PS.: Po przyjeździe tu będziesz mogła swobodnie, nocami, pracować jako dostawczyni.
Jeśli się zdecydujesz zabierz ze sobą wszystkie swoje rzeczy w tym te najcenniejsze, gdyż nie wątpię w to, że mugole z twojego budynku będą próbowali cię okraść”


Uśmiechnęła się pod nosem i dopiero teraz przypomniała sobie, że pociąg od Hogwardu odjeżdża dziś o dziewiętnastej. Szybko odpisała na list, że się zgadza i bardzo dziękuje. Ponownie go zalakowała i dała sowie, która ująwszy go w dziób wyleciała przez okno.
Za pomocą czarów szybko zaczęła się pakować. W ciągu dwóch godzin spakowała wszystkie swoje rzeczy do kufrów. Wszystkie sprzęty elektroniczne, oprócz swoich płyt i odtwarzacza oraz miniaturowego dysku z wyświetlaczem i klawiaturą, na którym trzymała wszystkie informacje o swoich zleceniodawcach, pozostawiła na pastwę ludzi mieszkających w tym budynku.
- Całkiem tego sporo – wyszeptała i za pomocą różdżki i zaklęcia Wingardium Leviosa przeniosła cały bagaż do salonu.
Obok kufrów wyczarowała duży i poręczny wózek, po czym sprawnie zapakowała na niego wszystkie kufry.
Nagle wszystkie półki i szafki w mieszkaniu opustoszały. Rozglądnęła się dookoła i uśmiechnęła się szeroko. Zaklęciem połączyła wszystkie kufry razem z wózkiem, aby nie rozłączyły się podczas teleportacji na peron dziewięć i trzy czwarte.
__________________
Koumo-chan
Koumou-chan jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
 

Tags
hp inaczej


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Który z filmów o Harry'm Potterze zakończył się "happy endem"? Henryk Sienkiewicz Kosz 17 04-18-2009 23:34
"Duma i Uprzedzenie" oraz inne książki Jane Austen. Amy-Amy-Amy Kosz 2 01-18-2009 19:03
"Życie jest piękne",czyli jak najlepiej mówić o Holocauście. blackberry Kosz 10 01-23-2008 12:31
Nasze "Samouwielbienie" i nasza "Samokrytyka" Albus12 Kosz 25 10-19-2007 17:13


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:06.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.