RE: Licealiści, łączmy się!
Niedokończyłam wypowiedzi. Jentil zgadzam się z tobą, ale mi chodziło o coś innego.
Masz salę wykładową, siedzi ponad 100 studentów, dalsze żędy jakzwykle czytają gazet, rozwiązują krzyżówki i niewiadomo co jeszcze. No rozumiem może może akurat mają gorszy dzień, wkońcu niejestem taka stara aby niepamiętać moich czasów studenckich i to na tej samej uczelni. Wchodzę, witam się z nim grzecznie, może ktoś tam odmruknie "dzieńdobry", ale to nieproblem. Zakażdym razem naprawdę się staram aby wykład był ciekawy i wciągający, robię różne prezentacje, staram się ich wciągnąć, zaciekawić, w końcu wybrali ten a nie inny kierunek stódiów. Słucha może 20 uczniów reszta nic. Zakażdym razem wychodzę ze skóry aby było ciekawie, poprostu żle się czuję w takiej sytuacji, przykra jest myśl, że ktoś poprostu nieszanuję twojej pracy. A najgorsze to już są egzaminy, to napradę nic miłego, czuję się niezręcznie. Pocieszam się, że kidyś było gorzej, jak robiłam dopiero doktorat. Muszę powiedzieć szczerze, że wybrałam tą pracę dlatego aby móc prowadzić i uczestniczyć w projektach badawczych, lubię sudentów ale mam nieustanne wrażenie, że się zemnie śmiją.
Ps. Doktorat nie jest straszny, a potem to już tyylko z górki i ani się niobejżysz jak habilitujesz tytuł profesorski.
|