O epilogu opinii kilka:
Imiona bachorów - nie wiem jak wam, ale mi tu zalatuje nawiązaniem do Władcy Pierścieni, a w szczególności Sama i jego trzódki :-D
Nastrój - pękłem. W ostatnich rozdziałach były momenty, w której JKR udało się wpędzić mnie w stan rozpaczy. Tak pozytywnie zdołowany i przejety tragicznymi wydarzeniami byłem chyba tylko podczas lektury Lux Perpetua, kiedy...nieważne, przeczytajcie sami

I za to JKR należą się punkty. Ale za to, ze mój nastrój został zdewastowany przez to "fanfikowate" zakończenie, wybaczyć jej nie mogę.
Epilog nic nie wyjaśnia, a jednocześnie nie ma w sobie nawet szczypty tajemniczości. "Nie zadawaj się z synem Draco Malfoya" - czy to nie wygląda jak żywcem wyjete z opowiastki gimnazisty-potteromaniaka?! No właśnie!

Komercha, komercha, komercha...