Mam 17 lat i wychowałam się na Potterze. Może to głupie, ale teraz, po przeczytaniu ostatniego tomu, ze świadomością, że nic dalej nie będzie czuję się, jakby skończyło się moje dzieciństwo... To wcale mi nie pasuje... Jedyne co mi pozostało po Harrym to czekanie na filmy i modlenie się by nie zrobili z nich czegoś tak potwornego jak 3 część...
Pozatym jak mogła uśmiercić mojego kochanego Severusa?! Od początku wiedziałam, że będzie dobry i ulżyło mi jak przeczytałam jego wspomnienia. No i bitwa, w ogóle wszystko fajnie opisane, ale zakończenie mi się nie podoba. A sam pojedynek z Voldemortem... Myślałam, że napisze coś co wprawi mnie w napięcie, oczekiwanie, będę pochłaniać każde zdanie... Jednak spotkało mnie niemiłe rozczarowanie... 2 zaklęcia i po wszystkim...
Jeszcze jako wady mogę dopisać:
- osierocenie kompletne Ted'a Lupina
- śmierć Zgredka
- mała ilość akcji - pominięcie całych tygodni, w poprzednich częściach czułam jak w szkole upływa czas, tu - nie
Pozytyw:
- Severus Snape

i jego patronus
- rozmowa w głowie Pottera z Dumbledorem
- opowieść o Regulusie i Stworek
Pozatym questions:
1. Oni stracili rok nauki - czy musieli iść na ten rok do Hogwartu?
2. Kim stali się z zawodu?
3. Kto został kolejnym dyrektorem szkoły? - dalej McGonagall??
No i ostatnie uwagi:
- przeniesienie Pottera do Nory - Hagrid na motorze miał 3 przyciski:
zielony : mur
jakiś drugi: sieć
fioletowy: ogień (str 63-4)
a teraz cytat (68 str)
Harry dostrzegł tuż przed swoim nosem
zielony guzik i nacisnął go wolną ręką. Strumień białego ognia wystrzelił ku ziemi.
^
Czy tu przypadkiem nie ma błędu?
I ostatnie gdzieś zamiast skupia pisało skrupia.
The END
Ale to tylko moja opinia...