Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Kosz

Zamknięty temat
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 08-04-2011, 21:34   #1001
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Na życzenie Kaajn

Christina uniosła swoją szklankę i znad krawędzi obserwowała nowo przybyłych z wyraźnym zainteresowaniem. Upiła nieco bursztynowego płynu i zmarszczyła nos patrząc na dłoń Kaajn, spoczywającą na udzie Trace'a. O co chodzi?
- Bleeh. Coraz gorsze są te alkohole. - stwierdził rzeczowo Draco potrząsając zawartością swojej szklaneczki. Kilka kropel wychyliło się i spadło na jego spodnie. Zaklął szukając jakiejś serwetki. Znikąd pojawiła się dłoń Angeli trzymająca białą ściereczkę. Burknął jakieś podziękowanie i zabrał się za sprzątanie szkód.
- Czy ja wiem... mi smakuje tak samo. - mruknęła Mimid lustrując zawartość pod światło.
- Bo ty się na niczym nie znasz. - zaśmiał się Flint.
Cała ta sztuczna rozmowa miała na celu ukrycie niezręczności. Nie można było przecież rozmawiać o pogodzie, bo za oknami rozciągał się widok na dno jeziora. Prócz brudnej, zielonkawej toni nie było widać nic. Zupełnie nic.
- No dobra, co jest grane? - zapytała w końcu Angelina. Czuła, że palce Zabiniego zaciskają się wokół jej nadgarstka, ale nie zważała na to. Bezczelnie wlepiała duże oczy w Kaajn i Davisa.
- Nic. - odparła dziewczyna wymijająco, patrząc gdzieś w dal.
- Daj im spokój. Zostaw. - mruknął Johnson Blaise.
Rzuciła mu oschłe spojrzenia, ale posłuchała. I tak w końcu najdzie ten moment, że będą w swoim dormitorium. Wtedy już nikt jej nie obroni przed wodospadem dociekliwych pytań. Oj, nie.
Javier i Arnold siedzieli pochyleni nad szachownicą. Niby grali, ale każdy z nich z zachłannością małych dzieci spijali wszystkie słowa elity. Jak do tej pory nie udało im się wkraść w ich grono. Javier był już bardzo blisko, zbliżył się do Christiny. Nawet bardzo. Ale zaprzepaścił swoją szansę kilka dni temu. ( tak to jest jak sie nie pisze ;p Nie ma elity ;p) Teraz na nowo musieli wszystko zaplanować. Szachy miały rozwijać ich umiejętność sprytu, tak bardzo potrzebną.
Blanca siedziała na uboczu i wertowała książkę od zielarstwa, w poszukiwaniu jakiś informacji o diabelskich sidłach. Jak na złość kartki z pożądanymi informacjami skleiły się karmelowymi krówkami, które podjadała na lekcji.
Na tej samej kanapie siedziała też Lucy. Ta z kolei usilnie próbowała wyczarować błękitny płomień. Jak na razie najbliżej była raz, gdy płomienie zabarwiły się na granatowo. Teraz jednak ogień buchał w wesołym, zielonym odcieniu. Zrezygnowana wsparła głowę na dłoniach i spoglądała poprzez ogień na przystojnego szóstoklasistę.
Wśród elity słychać było gromki śmiech, gdyż Marcus z Draco opowiadali o swoim ostatnim wypadzie do kuchni. Jednak śmiech był sztuczny, nieprawdziwy. Nadal nie potrafili znieść tej bariery, która wyraźnie ich dzieliła.

***

Po opróżnieniu drugiej butelki bariera zniknęła, jak ręką odjąć. Angelina siedziała na kolanach Blaisa, co jakiś czas całując go w odsłoniętą szyję. Christina wylegiwała się w swoim fotelu, jak zwykle przerzuciwszy nogi przez oparcie. Malfoy i Flint gestykulowali zawzięcie i nie wiedzieć czemu, ich krawaty były porozwiązywane, a koszule rozpięte. Kaajn i Trace nadal mieli splecione dłonie. Chłopak drugą ręką łaskotał kark dziewczyny. Ta co chwilę przywoływała na usta uśmiech. Marcelina rozłożyła się wygodnie na kanapie i sączyła Ognistą przez słomkę.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 08-04-2011 o 22:12.
Christina jest off-line  
Stary 08-04-2011, 23:46   #1002
Lucio
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
Lucio na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Nov 2007
Lokalizacja: Dolina Godryka
Posty: 151
Unhappy

Strasznie długooo mnie nie było ale to komplikacje z netem, a potem wakacyjny wyjazd; przepraszam ;<
Okazuje skruchę i proszę o wciągnięcie w karty opowieści; jutro sie zrehabilituje
__________________
jeżeli odnajdziesz szczęście, ciesz się.'
Lucio jest off-line  
Stary 08-05-2011, 14:58   #1003
Mistrzyni_Afrytow
Praktykant Voodoo
 
Mistrzyni_Afrytow na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
Domyślnie

- Zagrajmy w nigdy - rzuciła pomysł Christina, spoglądając z niezadowoleniem na chylące się ku upadkowi pijaństwo - a żeby było ciekawiej, zaprośmy też niektórych z poza elity...
Angelina drgnęła i spojrzała w zielone tęczówki swojej siostry. Ten pomysł był... genialny. Ale nie, to niemożliwe, aby ona znała plan starszej Johnson.
Trzeba wykorzystać sytuację.
- Ta ja zaproponuje Blancę - odezwała się słodko, unosząc się z nad kolan Blaise - i wilko... i Gunnara.
Anderson spojrzał na nią nieufnym wzrokiem, Evans była zdziwiona i niezdecydowana. Lecz nim dopadły ich wątpliwości, Mimid szybko zgarnęła tą dwójkę na dywanik koło foteli elity.
- I oczywiście Arnold z Javierem - dopowiedziała swoje trzy grosze Christina, zapraszając ich gestem dłoni, wyraźnie usatysfakcjonowana. Za to gra ta niewsmak była Kaylin i Tracey'owi, którzy próbowali niepostrzeżenie wstać i wymknąć się gdzieś. Może do dormitorium chłopaków. Wszyscy współlokatorzy Davisa siedzieli przecież tutaj.
- Wy też gracie - wysyczał Draco, uśmiechając się ironicznie. Kaajn przesłała mu ciężkie spojrzenie, ale usiadła. Może lepiej nie wykłócać się teraz, gdy i tak dostarczyło się im wszystkim szoku. Sama była dośc zdezorientowana i wyjątkowo zmęczona tym popapranym dniem.
- Zasady wszyscy znamy - odezwała się Mimid, spoglądając badawczo na każdego z osobna - Każdy ma napełniony kubek whisky. Gdy ktoś rzuci hasło nigdy nie robiłem czegoś tam , piją Ci, co to czynili - Malfoy chciał się wtrącić, lecz Ślizgonka uciszyła go jednym gestem - Nie, Draco, nie gramy na całowanie z Tobą.
Większość dziewczyn z elity wzdrygneła się ze śmiechem na samą myśl o całowaniu kolegi. Angela także próbowała udać zniesmaczoną, choć szczerze żałowała, że ta zasada nie została wprowadzona. Ciekawe czy Dracze dalej tak przygryza wargę, całując namiętnie.
- To ja zaczynam! - zawołała ucieszona Christina i rozejrzała się czujnie po graczach - Nigdy... nie całowałam się w gabinecie Snape.
Wszyscy rozejrzeli się czujnie po pozostałych. Angelina wzruszyła ramionami i wypiła whisky. Razem z Blaisem. Jej czujne oczka zauważyły, jak rudowłosa również opróżnia kubek.
- A Ciebie tam nie zaniosło, Dracze? - zdziwił się Flint - myślałem, że byłeś już wszędzie.
- Nie kręci mnie łupież Snape - mruknął Malfoy.
- To teraz ja - powiedziała Mimid. Wszystkie oczy skupiły się na niej - nigdy nie dostałam w twarz od partnera.
Ludzie popatrzyli po sobie, nic nie rozumiejąc, aż w końcu Flint uniósł swój kubek i napił się whisky. Po Pokoju Wspólnym potoczyła się fala śmiechu. Nikt nie miał wątpliwości, z kim wybuchowym chodził kiedyś Markus. Christina żałowała, że nie była tego świadkiem.
- Kto to był? - dusiła w sobie śmiech Lucy.
- W tej grze nie zadaje się pytań, Ford - upomniał ją niezadowolony Ślizgon - trzymaj się reguł.
- Moja kolej - odezwała się rudowłosa. Siedzące obok niej osoby wyczuwały jej napięcie - moi rodzicie nigdy nie byli w Azkabanie.
O cholera. Atmosfera wyraźnie się zagęściła. Każdy raczej na samym początku bawi się subtelnie, a ta rzuciła prawdziwą bombę. Przeważnie rzucano wszelkie aluzje, ale nigdy nie zadawano takich pytań wprost.
- No to ja - powiedział Malfoy i przechylił kubek. To akurat była głośna sprawa i każdy o tym wiedział. Reszta czekała w napięciu. Angelina obserwowała zdenerwowanie wilkołaka. Musiał się napić. Każdy czytał Proroka Codziennego.
Mimid również się napiła. I Angela, no tak. Przecież Syriusz Black był zbiegiem.
- Kto by o tym nie wiedział - odezwał się w końcu niezadowolony Gunnar i przechylił kubeczek. Angelina uśmiechnęła się pod nosem, drapiąc Blaisa po karku.
- Nigdy nie całowałem się z przyjaciółką byłej dziewczyny... - szepnęła Sara, niewiadomo skąd pojawiając się za kanapą, z kubkiem w ręku. Spoglądała z jawną nienawiścią w oczy Tracey'a. Była w furii, co jedynie dodawało jej urody. Kaajn zerwała się z nóg Davisa. Także była wściekła.
- Ty dziwko, jeszcze śmiesz...
- Nigdy nie byłem w skrzydle szpitalnym! - zawołał z oddali radosny, męski głos przerywając niechybną wojnę. Wszyscy spojrzeli w stronę wejścia do Pokoju Wspólnego. Stał tam lekko zmizerniały, lecz wyraźnie zadowolony Luc. Draco aż sapnął.
Nigdy nie lubił tego gościa.


/A Luca trzeba uraczyć Cruciatusem ;D\
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"

***

Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,

***

bo nic tam już nie ma.

Ostatnio edytowane przez Mistrzyni_Afrytow : 08-05-2011 o 21:00.
Mistrzyni_Afrytow jest off-line  
Stary 08-05-2011, 15:49   #1004
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Nie, Draco, nie gramy na całowanie z Tobą.
Siostra, kocham Twoje pomysły : **
Ale chyba nie chce mi się wymyślać, czego nigdy nie robiliśmy
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line  
Stary 08-05-2011, 18:18   #1005
Kyinra
Świr wymagający opieki
 
Kyinra na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 383
Domyślnie

Net się mi spsuł na moim kompie ; <. Musiałam wrzucić posta na pendrive'a i z mamy kompa publikować oO. Umrę, jak nie naprawię neta.


Świat stał się taki kolorowy po większej ilości trunku. Ta pieprzona dziwka wszystko zniszczyła. Kaylin ze łzami w oczach odwróciła się w stronę wejścia, niedaleko którego stał Luc.
- No, chyba nie ma osoby, która się teraz nie napije? - Markus zaśmiał się i chwycił butelkę, żeby nalać trunku do kieliszków przyjaciół. Kaajn zerknęła na Angelinę, która teraz spoglądała na przemian na Tracey'a, Sarę, Luca i Ross. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, starsza panna Johnson lekko kiwnęła głową, dając Kaylin znak, żeby postarała się uspokoić i została w salonie. Dziewczyna odetchnęła głęboko i schyliła się po napełniony przed chwilą przez Flinta kieliszek. Uśmiechnęła się krzywo i przechyliła kieliszek, a jego zawartość przepłynęła przez przełyk zostawiając po sobie ciepły, piekący ślad. Usiadła ponownie na kanapie i przyglądała się, jak jej przyjaciele śmieją się i rozmawiają. Świat zaczął lekko wirować, wreszcie sama zaczęła się śmiać bez konkretnego powodu. Powoli traciła pojęcie o tym, co dzieje się wokół.
- Teraz ja! - zawołała wesoło i rozejrzała się po Pokoju - Nigdy nie pieprzyłam mugola - Arnold zaśmiał się cicho i sięgnął po kieliszek. Wtedy wszystko powoli robiło się coraz ciemniejsze, bardziej rozmyte. W końcu świat zniknął.

* * *

Cichy trzask wyrwał Kaajn ze snu. Znów ten ohydny smak w ustach. I boląca głowa. Co za beznadziejne uczucie. Wczoraj przesadziła z alkoholem, Zdecydowanie. Ale rzadko jej się to zdarzało, raz na jakiś czas chyba można. Podniosła wybitnie ciężką głowę z, jak się okazało, uda Tracey'a i rozejrzała się po pomieszczeniu. No tak, w całym salonie oprócz pustych butelek i pełnych popielniczek była tylko ona i jej chłopak. Pięknie. Zostawili ich tu na pastwę losu, ryzykując... Nie, w zasadzie nie ryzykując. Ale i tak można było mieć pretensje o to, że nie zaciągnęli ich do dormitoriów, gdzie łóżka były zdecydowanie wygodniejsze, niż kanapa i to, seksowne wprawdzie, udo. Zaraz, zaraz, trzask? Ross z trudem podniosła się na łokciu i rozejrzała po Pokoju Ślizgonów. Zauważyła właśnie skrzata, który sprzątał wszelkie ślady wczorajszej imprezy. W pomieszczeniu rozległ się odgłos tłuczonego szkła. Kaajn skrzywiła się, a Tracey drgnął i ostrożnie uchylił powieki.
- Dzień dobry - szepnął, zauważając swoją dziewczynę - Która godzina? - Kaylin zmrużyła oczy, żeby dokładniej zobaczyć wskazówki zegara wiszącego na jednej ze ścian Wspólnego.
- Piąta. Chce mi się spać.
- To chodźmy. Lepiej do mojego dormitorium.
- Ewentualnie ja pójdę do swojego, a ty do swojego - Ross powoli uruchamiała mózg. Davis uśmiechnął się i pokręcił przecząco głową, po czym niemal natychmiast skrzywił się, czując pulsujący ból w czaszce.
- Chodźmy - delikatnie odepchnął się od oparcia kanapy, wstał i podał rękę dziewczynie. Chwilę później już ostrożnie otwierali drzwi dormitorium nr 31. Na łóżku najbliżej drzwi leżał Capaldi. Leżał, o ile ułożenie prawie w poprzek łóżka z dolną częścią ciała na materacu, górną zaś na podłodze, można było nazwać pozycją leżącą.
- Może ja...
- Ćsiii - przeszli nad rozłożonym Lucem i cicho ułożyli się w wygodnym, niemalże dwuosobowym łóżku Traceya. Jakoś dospali do rana.

* * *

- Christi? Christi... - zachrypnięty głos Angeliny zbudził wyjątkowo dziś czułe na wszelkie odgłosy mieszkanki dormitorium nr 17.
- Spierdalaj, czego ty ode mnie chcesz? - młodsza Johnson przewróciła się na drugi bok i przykryła głowę poduszką, dając tym samym do zrozumienia, że zadane przez nią pytanie było czysto retoryczne.
- Czy ktokolwiek może wygrzebać z szafki tej jebanej egoistki pigułki na kaca?
- Ja też potrzebuje - spod prześcieradła wygrzebywała się właśnie Mimid. W zasadzie była odrobinę zaskoczona, że wylądowała pod prześcieradłem, postanowiła jednak zignorować ten fakt, bo zdecydowanie bardziej dokuczał jej kac, niż prześcieradło.
- Kaajn, masz najbl... gdzie Kaajn?
- Chyba jej się wczoraj urwał film i zapomniała wrócić. Znaczy to tylko przypuszczenia, bo mi też się urwał - Abeley zmarszczyła brwi i popatrzyła na pomięte prześcieradło. - Christi. Nie bądź świnią. - Johnson zrzuciła poduszkę z głowy, podniosła się na ręce i przewracając oczami sięgnęła ręką do otwartek szuflady. Kilkanaście sekund później wygrzebała stamtąd niedużą, brązową buteleczkę z tabletkami, którą rzuciła na łóżko Marceliny. - Dzięki. Jesteś najlepszą Christiną Johnson na świecie.
- No, dzięki - dziewczyna ponownie rzuciła się na poduszki. Mimi łyknęła pastylkę i puściła słoiczek w obieg po dormitorium. Po kilkunastu minutach wszelkie objawy kaca minęły.
- Dajcie mi pigułkę, idę poszukać Kaajn, jej pewnie też się przyda - przeczesała ręką długie blond włosy i zwlekła się z łóżka. Nie chciało jej się jeszcze ubierać. Przeszła między łóżkami i wyszła z sypialni, zmierzając do Pokoju Wspólnego. Kiedy tam dotarła nie zastała jednak nikogo poza Blancą siedzącą na parapecie i wpatrującą się w przepływające obok szyby stworzenia.
- Czemu ty nie śpisz? - zapytała rudej, przy okazji spoglądając na zegarek. Wskazywał za piętnaście siódmą.
- Tak jakoś. Fajnie się tu siedzi. A ty?
- Ja śpię. Too... ee, siema - Mimi odwróciła się na pięcie i wróciła do korytarza. Jeżeli Ross nie było we Wspólnym, to istniały dwie, ok, trzy opcje, gdzie mogłaby się teraz znajdować. Mogła być w dormitorium chłopaków, mogła wymiotować w łazience, mogła być też chujwiegdzie. Po wstępnym przeanalizowaniu tych możliwości Abeley postanowiła sprawdzić najpierw pierwszą, nie tyle ze względu na samą Ross, ale bądź co bądź widok śpiących facetów to całkiem miła perspektywa na początek dnia. Ruszyła korytarzem i dotarła w końcu przed drzwi, lecz zanim zdążyła je otworzyć, to... otworzyły się same. A nie, w przejściu widniał...
- O, ee, cześć Markus, ja przyszłam, bo tego, no, możesz bardziej zasłonić się tym ręcznikiem?
- Jasne - Flint z satysfakcją uśmiechnął się do Marceliny i zasłonił nagie udo ręcznikiem. Po jego klatce piersiowej spływały pojedyncze strużki wody, chyba wyszedł właśnie spod prysznica. Mimo, że był najniższy z facetów, wciąż znacznie górował nad Abeley. - Właśnie szedłem zapytać, czy nie macie może szamponu na stanie? Nam jakoś się skończył.
- Ee, no mamy, idź weź sobie, a wy macie może Kaajn na stanie? Znaczy się, jest Kaajn u was, czy nie ma, czy...
- Jest, jest. Całkiem słodko wyglądają jak razem śpią. Szkoda, że jesteś wredna i zaraz ich zbudzisz - ponownie się do niej uśmiechnął, Marcelina tylko przewróciła oczami i wkroczyła do sypialni facetów. - To ja pożyczę tego szamponu.
- Ross, wstawaj - blondynka chwyciła poduszkę z sąsiedniego łóżka i uderzyła przyjaciółkę w głowę.
- Ała, pojebało cię? - Kaylin otworzyła jedno oko i zerknęła w górę, na Mimi.
- Mam pastylki na kaca, wstawaj. Pragnę ci przypomnieć, że dzisiaj też mamy lekcje - Kaajn jęknęła i z pulsującym bólem wszystkiego wstała.
- Daj tę jebaną pastylkę. I idziemy się zbierać - Marcelina podała białą tabletkę i ruszyła w kierunku drzwi ponownie mijając się z Flintem, na którego tym razem starała się nie zwrócić większej uwagi.
- Wziąłem ten truskawkowy.
__________________
Wolałabym nie...
Kyinra jest off-line  
Stary 08-05-2011, 18:51   #1006
mimid
Super Moderator
 
mimid na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 2,612
Domyślnie

ej wy macie jakis plan zeby mnie zejsc z flintem czy co? ;>
__________________
mimid jest off-line  
Stary 08-05-2011, 19:13   #1007
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Nie, Draco, nie gramy na całowanie z Tobą.
Siostra, kocham Twoje pomysły : **
Kaajn, Twoje też :**




Angelina już od dłuższego czasu okupowała łazienkę. Aktualnie splatała długie włosy w zgrabnego warkocza. Nuciła pod nosem jakąś skoczną pioseneczkę, zupełnie nie odczuwając skutków wczorajszej zabawy. Nagle przypomniała chwilę, gdy Zabini oznajmił, że nigdy nie uprawiał seksu z Gryfonką. Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych jej młodsza siostrzyczka chwyciła swój kubeczek i wypiła jego zawartość. Draco zakaszlał, co nieprzyjemnie brzmiało jak 'zdrajca'. Angelina do tej pory zastanawiała się kim był ów Gryfon, bo George na pewno nie. Wzruszyła ramionami, posłała całusa swojemu odbiciu i wyszła z łazienki. Zerknęła na Christinę, która cały czas leżała w łóżku, chociaż zegar niebezpiecznie zbliżał się do godziny dziewiątej. Sama zanurzyła się w czeluściach szafy w poszukiwaniu jakiejś spódniczki. Nie usłyszała nawet, gdy drzwi do dormitorium otwarły się i stanął w nich mokry Flint. Tylko w białym ręczniku.
- Mim mówiła, że mogę sobie pożyczyć jakiś szampon. U nas chwilowo wyszedł.
Christina podniosła jedną powiekę. Marcus wyraźnie kierował swoje pytanie do niej. Wskazała mu dłonią drzwi do łazienki, nie próbując nawet wykonać jakiegoś innego gestu. To było ponad jej wątłe siły. Nagle poczuła jak silna męska ręka kładzie się na jej głowie, a potem mocno mierzwi włosy.
- Flint, kurwa!
Ale zanim zdążyła się podnieść na rękach chłopak zniknął za drzwiami do 'damskiej świątyni'. Słyszała tylko chichot i upadek jakiejś buteleczki. Modląc się w duchu, żeby to nie był jej ulubiony żel pod prysznic, usiadła na łóżku, spuściwszy nogi na podłogę. Dzięki 'artystycznemu nieładowi' wykonanemu przez niesamowicie profesjonalnego fryzjera, wyglądała koszmarnie. Marcus wychodząc rzucił jej złośliwy uśmiech i puścił oczko. Rzuciłaby czymś w niego, ale po co?
Angelina chodziła po pokoju w spódniczce i staniku, poszukując białej bluzki, która spełniała by wymagania mundurka. Klęczała przy swoim łóżku, gdy drzwi ponowie się otworzyły, tym razem wpuszczając w progi Mimid, a następnie Kaajn. Rose skierowała się od razu do łazienki, aby zaczerpnąć odświeżenia. Marcelina tymczasem rzuciła Angelinie jakąś bluzkę i sama zaczęła się ubierać. Po piętnastu minutach wszystkie były gotowe do wyjścia, prócz rzecz jasna, Christiny. Przez cały ten czas zdążyła tylko wstać z łóżka i nakarmić Tomusia. Teraz, gdy drzwi zatrzasnęły się po raz ostatni, postanowiła się ubrać. No tak, świetny pomysł. Ale w co?

***

- Minus 10 punktów dla Slytherniu, panno Johnson. Nie będę tolerowała spania na moich lekcjach. Jeżeli chce się urządzać szalone imprezy w środku tygodnia, to następnego dnia trzeba być gotowym do zajęć.
Twarz profesor McGonagall była ściągnięta i nieubłagana.
- Wczoraj była niedziela - mruknęła Christina, zanim zdążyła ugryźć się w język.
- Minus 10 punktów dla Slytherinu.
Johnson jęknęła.
Czerwone rubiny, znajdujące się w wielkich klepsydrach wzniosły się do góry....

***

.... po czym opadły na pokaźny stosik, gdy tylko Sara dobrze odpowiedziała na pytanie profesor Sprout. Kaajn obdarzyła ja wyjątkowo nieprzyjemnym spojrzeniem, i odwróciła się ostentacyjnie w stronę Mimid i zaczęła z nią konwersację.

***

- Christino, znaj moją dobrą wolę. Po raz ostatni podejmuję się próby nauczenia cię reguł szachów. - Marcus przemawiał tak porywczo, jakby naprawdę robił coś wielkiego.
- Kiedy do ciebie dotrze, że JA NIE CHCĘ SIĘ UCZYĆ TEJ DURNEJ GRY!
- O ile pól przesuwa się pionek?
- O jeden. - westchnęła dziewczyna, wsparła głowę na dłoni i odpowiadała na kolejne pytania Ślizgona.

***

- Nie no, nie dam rady tego napisać.
Lucy od kilkunastu minut starała się napisać referat dla Starej Miotły.
- Trzeba było tego nie zostawiać na ostatnią chwilę - oznajmił tonem znawcy Javier. Grali właśnie z Arnoldem w garkulki (?). Blanca kibicowała im zaciekle, chociaż nie do końca wiedziała kto wygrywa.
Lucy zrezygnowana pokręciła głową i zanurzyła pióro w atramencie.

***

Angelina razem z Mimid i Kaajn powtarzały zaklęcie Swobodnego Zwisu. Zaśmiały się głośno, gdy jedno z ich zaklęć trafiło w pergamin drugoklasisty i wzbiło się w powietrze, przy okazji wywracając nieścieralny atrament.

***

Ginny siedziała na parapecie i drażniła się z rosłym trytonem, który od czasu do czasu podpływał, wymachując ręką w bardzo niestosownym geście.

***

Sara leżała na łóżku wpatrywała się w plakaty wiszące na suficie. Teraz nawet jej idole nie potrafili przywrócić jej humoru. Nikt nie potrafił. Z kącika oka wypłynęła łza, która zniknęła we włosach.
- Young girl, don't cry
I'll be right here when your world starts to fall
Young girl, it's all right
Your tears will dry, you'll soon be free to fly

Papierowa Aguilera zaśpiewała jeden ze swoich hitów, pragnąc pocieszyć dziewczynę, ale w podziękowaniu oberwała szklanką prosto w twarz.
Całe szczęście, Christina rzuciła na plakat zaklęcie Niezniszczalności

***

- Jak można spieprzyć tak proste zagranie? No jak? Dziewczyno, podłożyłem ci się! - Flint denerwował się coraz bardziej.
- Normalnie - burknęła Christina patrząc mu prosto w oczy.

A chcesz? ;>
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 08-05-2011 o 19:18.
Christina jest off-line  
Stary 08-05-2011, 20:56   #1008
Mistrzyni_Afrytow
Praktykant Voodoo
 
Mistrzyni_Afrytow na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
Domyślnie

Siostra, a po co się jej pytasz? Ona w tej kwestii nie ma nic do gadania. I jak nie zacznie pisać to zeswatamy ją z Potterem ;>
W końcu jest już nieco ciekawiej.
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"

***

Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,

***

bo nic tam już nie ma.

Ostatnio edytowane przez Mistrzyni_Afrytow : 08-05-2011 o 20:59.
Mistrzyni_Afrytow jest off-line  
Stary 08-05-2011, 21:13   #1009
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

dobra, dobra. pisz lepiej
albo Ty Kyinra.


rezerwuję dla Arnolda, bo jemu tak net muli, że szkoda gadać hahah
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 08-05-2011 o 21:24.
Christina jest off-line  
Stary 08-05-2011, 21:38   #1010
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

no to Arnold pisz szybciej, zanim stanę sieęzaciekłą fanką gargulków :<
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
Blanca-Evans jest off-line  
Zamknięty temat


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 400 10-08-2008 17:46
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 2304 07-08-2008 16:37
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 2000 11-25-2007 11:03
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 1996 06-14-2007 12:58
SLYTHERIN Limonka Kosz 3490 05-05-2007 20:18


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:05.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.