Witam, to mój pierwszy post
Podzielam zdanie przedmówczyni (przyznaję bez bicia, że to jedyny post jaki czytałem w tym temacie) jako ogólne kryterium wprowadzenia lektury do kanonu, lecz Harry Potter mimo wątku magicznego dojrzale przedstawia ludzką naturę, odpowiednią prawdziwym ludziom, oraz wzory godne i niegodne postępowania, i jasno je od siebie oddziela, a te ostatnie piętnuje.
Tak naprawdę bohaterowie nie różnią się zbytnio od ludzi współczesnych, przedstawiają te same wzory zachowań i wartości co my (pomimo pewnych
różnic kulturowych). Mają również te same troski - "żądza pieniądza", swoisty wyścig szczurów, dyskryminacja rasowa, choroby, przestępstwa, śmierć, zdrada. Tak naprawdę, obecnie bardziej wyobcowany wydaje się świat przedstawiony w Krzyżakach (lektura), i nie mówię o niezrozumiałym słownictwie. Magia w Harrym Potterze zastępuje technologię, i wcale nie ułatwia ani diametralnie nie zmienia ich świata w stosunku do naszego.
Uważam jednak, że mimo wszystko za mało w Harrym Potterze jest tej treści którą można uznać za edukacyjną, a zbyt wiele tej rozrywkowej (w szeroko pojętym znaczeniu). Tyle samo przekazuje Kubuś Puchatek, który jest znacznie łatwiejszy do zrozumienia, przyjaźniejszy i cieńszy.
Długość też jest problemem. Ciężko byłoby wybrać który tom miałby trafić do kanonu lektur, wszystkie tworzą jedną całość i osobno nie mają dużej wartości. Ciężko je zrozumieć zaczynając od końca lub kończąc na początku, gdyż właśnie te "wyższe wartości" są rozwijane i wyjaśniane na przestrzeni całej serii. Gdyby poświęcić całą podstawówkę na przerabianie jedynie Harrego Pottera nie starczyłoby czasu na resztę lektur, a jest to praktycznie niemożliwe by uczeń podstawówki przeczytał na raz wszystkie tomy, tak długie książki czyta się na studiach.
Uważam również, że nie powinno się wprowadzać lektury na fali obecnej popularności, pomimo znamiennego kulturowego wpływu który książka niewątpliwie wywarła. Według mnie powinno minąć 5 lat (lub więcej) od wydania ostatniego tomu/ekranizacji nim podejmie się taką decyzję.
I skoro Harry Potter jest tak popularny, po co czynić go lekturą, która w praktyce istnieje jedynie po to, by zmusić młodzież do czytania? Harrego Pottera przeczytają raczej na pewno, więc lepiej nie zabierać czasu przeznaczonego na inne lektury.
Jednak prawda jest taka, że z tych 12-16 lekcji podczas których omawia się książki nic się nie wynosi gdyż uczniowie zajmują się biografią autora, spisem jego innych dzieł, liczbą stron, ilością wersów, głosek i innymi "technicznymi" zagadnieniami, prawie całkowicie pomijając merytoryczną treść (a co by było gdyby podczas tych parunastu lekcji uczniowie mieli zająć się ~2000 stronami Harrego?).
Problem jest raczej znikomy. Nikomu to nie zrobi różnicy i nie przyniesie żadnych korzyści.