|
06-24-2007, 15:54
|
#151
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Mar 2007
Posty: 1,569
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Tjaa... Moze ja też powinnam zrobić taką rozpiskę^^ Moze kiedyś ją tu umieszcze, ale to za jakies 10-15 lat... Oczywiscie przy mojej sklerozie to nic nie wiadomo^^
Najbardziej podobało mi się to:
,,- PANI W. PROSZĘ NIE ZABIJAĆ ANKI, BO TO MY, JEJ NAWIEDZONE KOLEŻANKI!"
__________________
I love your funny face. Your sunny, funny face...
Mój Last.fm xPP
|
|
|
06-24-2007, 18:24
|
#152
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Jun 2007
Posty: 1,498
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Taa...mi ostatnio akcje zdarzają się za często wczoraj np.: Mama mnie woła czy chce obejrzeć starego Monka. No yto ja lece na łep na szyje, po poręczy zdjeżdżam. Na końcu stwierdzam, że monk jest za bardzo porządniczki. Mama patrzy na mnie dziwnie i pyta
-Tak jak ty?
-Mamo, czy ty mnie nie pomyliłaś z Prefektem Nadętym.-oczywiście musiałam tłumaczyć mamie o kim muwie(mama wciąż nie przeczytała Pottera bo ja nie mam zamiaru brać do ręki"Nocy i dni")
__________________
" - Ten Eyrieńczyk był zbyt arogancki, jak na twoje potrzeby.
- Masz brata, który jest jeszcze bardziej arogancki,
- Chcesz się z nim przespać?
- Prędzej zjem dżdżownicę. Żywą.- Ponieważ zemdliło ją na samą myśl o tym, pociągnęła spory łyk brandy. - Choć oczywiście go lubię - dodała. - Może nawet trochę go kocham, tak po siostrzanemu... kiedy nie jest takim upartym fiutem.
- Aha. Tak z pięć minut w miesiącu."
Kocham Daemona i Surreal xD
|
|
|
06-24-2007, 22:02
|
#153
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Posty: 1,162
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Tamdadadam... Właśnie wróciłam od koleżanki z urodzin i mnie strasznie głowa boli od wydzierania się XD.
Dorwałam u niej Księcia Półkrwi w wersji angielskiej.
- "Bat aj dont keer! (...) Ajm tu old, tu puur, tu dendżeruus for ju! (...)
Rozległo się na cały dom biednej Kaśki. Tak, to ja, czytałam na głos i kaleczyłam angielski...
Później rzuciłam się na Karolinę i wymieniałyśmy się naklejkami. O tak, na tym punkcie to ja mam prawdziwą manię XD.
W czasie imprezy oczywiscie ja rzucałam jakieś hasełka z HP i oczywiście wszyscy z politowaniem w oczach na mnie XD.
Dostałam histerycznego napadu śmiechu. Rozwaliło mnie zdanie "I cola nosem ci wyleciała!" (nie tyczyło sie mnie). Wyrażenie (fon.) "kola nosem" jest łudząco podobne do nazwiska pewnej nielubianej koleżanki... Ja i Kaśka-solenizantka ryczałyśmy ze śmiechu przez 20 minut, a Iwona, Olka, Karolina, Monika, Asia i Kamila śmiały się z nas XD.
Następnie grałyśmy w Prawda czy Wyzwanie, świeczką. Ja przez dłuższy czas czytałam książkę i nie brałam udziału w zabawie, ale zadania były powalające.
(Solenizantka musiała pójść do swojego pokoju po majtki z szuflady, założyć je na głowę i pójść tak do swojego taty i powiedzieć mu, że uderzyła się w głowę.
Inne zadania: Stanąć na płocie i spytać się przypadkowego przychodnia "Czy mam ładny biust?". Po raz pierwszy nie wykonane. Karą było wrzucenie bluzy do oczka wodnego. Po raz drugi: wykonane. Jakaś kobieta jadąca rowerem została zapytana o to. Miała minę, jakby ją zatkało i zapewne tak było XD.
Siąść na budzie dla psa i wołać: UJEŻDŻAM BYKA! Wykonane.
Biegać po podwórku i drzeć sie: JESTEM IDIOTKĄ! Wykonane. Przez jedną z dziewczyn i przeze mnie.
Wziąć kanapkę, położyć sobie na czole, rozsmarować ją i siedzieć tak do końca. Wykonane.
Wziąć kanapkę, stanąć na płocie, rozsmarować ją na czole i krzyczeć: JAKA TO MELODIA!? Niewykonane.
Usiąść w miejscu gdzie był czarny popiół, po turecku, wziąć kłodę drewna w ręce i medytować.
Wykonane.
Wejść na drzewo. Wykonane przeze mnie.
I zadanie wymyślone przeze mnie.
Stanąć na płocie i krzyczeć do ludzi: Jestem Harry Potter! Gram w quidditcha i szukam znicza!
Wykonane.
Później moje akcje:
Bieganie po ogródku z miotłą między nogami i darcie się: GDZIE JEST ZNICZ! ZNICZ!
A oprócz tego usiadłam na płocie i wrzeszczałam. Monika darła się do ludzi: ZWĄTPCIE! ZWĄTPCIE!
A ja z nią się darłam.
Później zaczęłam wyć do księżyca.
To tyle pokrótce z urodzin.
Oprócz tego mam manię na naklejki z HP. Pytam się w każdym kiosku: Dzień dobry, czy są naklejki z Harry'ego Pottera?
Sprzedawcy patrzą na mnie z powątpiewaniem. I mówią że nie ma, albo sprzedają mi saszetki XD.
Ostatnio w moim kiosku.
Ja: dzień dobry. Czy są naklejki z Harry'ego Pottera?
Sprzedawczyni: Tak, są.
J: To ja poproszę dwie saszetki. Szczęśliwe.
S: <uśmiech> Ja nie wiem czy szczęśliwe...
J: Mam nadzieję, że tak.
S: Trzy złote.
J: Dziękuję, liczę, że szczęśliwe!
I kilka kroków później: NIE MAM REMUSA!
^.^
Możecie we mnie zwątpić.
Zna ktoś dobrego psychiatrę?
|
|
|
06-24-2007, 22:07
|
#154
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Mar 2007
Lokalizacja: Ełk
Posty: 4,467
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
:lol: Moony, Ty jak zwykle świetna :lol: Urodziny pewnie udane... xD Ale żeś dla mnie nie nagrała tych akcji... xD
|
|
|
06-26-2007, 20:41
|
#155
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 330
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Monny jak zwykle piszesz świetnie i jak przydarzy mi się jakaś wpadka to biegnę do kompa i napiszę.
|
|
|
06-28-2007, 14:29
|
#156
|
|
Member
Zarejestrowany: Apr 2007
Posty: 92
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
A ja się dzisiaj pomyliłam i spiewałam : "Sercem kocham Remusa..."
No co, rymuje się!
A, i ostatnio na oczach całej klasy, przy rozdawaniu świadectw, kłóciłam się z kolegą odnośnie siódmej części. Później ktoś mi mówił że dość głośno i dodał, jakobym miała się jeszcze pukać w czoło xD
|
|
|
06-29-2007, 21:48
|
#157
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Posty: 1,162
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Tak więc ja dzisiaj wybrałam się do koleżanki, mojej imienniczki ^^.
Na film. "Ostatni smok" z Thewlisem XD.
Przybyłam kilka minut po godzinie siedemnastej. Rozsiadłyśmy się więc na górze i zaczęłam przeglądać książki. Nagle patrzę:
"Dziewczynka z szóstego księżyca"
Autor: Moony Witcher
MUSIAŁAM to od niej pożyczyć.
Moja reakcja:
- OLKA! Tu pisze MOONY! Lunatyk! Ojeeeeeeej...
- Aha.
- Pożyczam!
- Mmm... Aha. Ok.
Później.
- OSIEMNASTA CZTERDZIEŚCI! IDZIEMY NA FIIILM!
- Spokojnie, Muniek.
Przyszłyśmy. Cinemax włączyłyśmy.
Okazało się, że film zaczął się o 18:15! A nie 18:45!
(*chlasta się suchą bułką*)
Ale zaczęłam oglądać. Olka coś czytała.
Thewlis na ekranie.
Ja *skaczę na fotelu Olki*
- Muniek, uspokój się.
- Nie mogę, nie mogę, nie mogę. Ojejujeju... Ale on ładny... Olka, to normalne, że podoba mi się kilku facetów, których wiek zbliżony jest do wieku mojego taty?
- Taki wiek. Myślę, że tak.
Thewlis-Einon coś tam "atakował" jakąś dziewoję.
- TAK! Zabij ją, zabij, zabij! Daavuuś... jak Ty się ładnie wkurzasz!
Później.
- Olkaa?
- Co chcesz Muńku.
- Który ładniejszy? Ten *wskazuje na Thewlisa* czy ten *wskazuje na drugiego*.
- Ten drugi.
*Thewlis i Ten Drugi walczą na miecze*
- Dobra, nie wiem o co sie biją, bo Twój brat mi zagłuszał. (Jej brat był przez chwilę). Ale słucha, jak wygra Einon to biją się o mnie. Jak Ten Drugi to o Ciebie.
- Mhm.
Chyba przez chwilę "wygrał" Einon.
- Juhu! O mnie walczyli!
Nadleciał smok. Einon ucieka.
- SMOOOK! NIE ATAKUJ GOOOO! NIE POZWALAM! DRACUŚ!
(Smok miał na imię Draco, z tego co pamiętam)
Jeszcze było, że Einon walczył czy tam nie walczył z tą kobietą całą.
- Zabij ją! EINON! TAK! Ei-non, Ei-non, do boju!
Później ona coś tam, że uciekła ('Nie uciekaj! Ty masz tam siedzieć!')
Jak walczyli to skandowałam na cały głos:
- Ei-non! Ei-non! Ei-non! Ei-non! Ei-non! Ei-non! Ei-non! Ei-non! Ei-non!
Darłam się też, że smoka nie mogą zabić, że Einona nie mogą zabić... Jak się pojawił Isaacs i Thewlis to pokazywałam Olce, żeby ją uswiadomić:
- Ładny (*wskazuje na Isaacsa*), najładniejszy (*wskazuje na Thewlisa*).
Zwątpiła.
Potem jak Einon wpadł do wody i 'teoretycznie' umarł.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!
*łzy w oczach*
Później wrócił na chwilę, ale zabito smoka. (Połowę serca smoka miał Einon)
Śmierć Einona.
- NIEEE! OLKA! ZABILI GO!
Zaczęłam autentycznie płakać.
Później powtarzałam w kółko:
- Zabili go. Zabili.
I śmiałam sie z własnej głupoty.
Mama Olki stwierdziła, że mój śmiech jest bardzo podobny do śmiechu jej znajomej.
Boże, to aż tak mnie było słychać?
*schodzę po schodach*
- Zabili go. Zabi...aaaaaaaaaa!
Poślizgnęłam się i mało nie zjechałam na dół na tyłku. Ale sobie stopę obtłukłam  ...
Idiotyzmów koniec na dziś XD.
|
|
|
06-29-2007, 22:37
|
#158
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
ooo, Moony, ale mialaś przygode!!! normalnie, tylko pozazdrscić!
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
07-01-2007, 11:44
|
#159
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Mar 2007
Posty: 1,569
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Ekhem... No wiec właśnie wróciłam z 6-cio dniowej koloni w górach...
Odchył nr. 1:
Jedziemy w autobusie ok. 6 godz. Gdzieś w połowie drogi rozmowa przeprowadzona między mną a Kaśka (rozmowa podobna do tej na reklami kitketa- czy jak tam sie to pisze)
K- Ile razy zginęłaś i ożyłas i byłas inferiusem?
P- I słuzyłam Voldemortowi?
K- Tak...
P- Ale chyba można tylko raz być inferiusem... Bo przecież nie da się go zabic, prawda?
K- Może... To ile?
P- Chyba ani razu...
K- Jak chcesz to mogę na Ciebie Avadę rzucić...
P- Możesz...
K- Ale taką moją, ulepszoną... AVATAR KEDAVRA!
P i K- wybuch śmiechu
P- No i stałam się nie żywym obrazkiem...
//Z racji, że mam sklerozę napisałam nie dosłownie//
Odchył nr. 2:
Dzień pierwszy... Przyjechaliśmy... Zaczęło się rozpakowywanie... Ja z błyskiem w oczach otworzyłam torbę... Na samej górze leżała różdżka... Wyjęłam ję, podniosłam do góry i dzikim wzrokiem popatrzyłam na dziewczyny... Kaśka popatrzyła się na mnie z politowaniem, usmiechnęła się i wytłumaczyła Sylwi, Ance, Paulinie i drugiej Ance, które nie wiedziały o co chodzi, że to różdżka, którą sama zrobiłam itd. Ja z kolei wymachiwałam różdżką i wypowiadałam różne formuły zaklęć. Paulina spytała, czy nie mogłabym mówić czegoś po Polsku. Wtedy ja zaademonstrowałam jej drętwotę. Potem zaczęłam rzucać na nią Expeliarmu, a ona się pytała, czy dzieki tenu się coś w coś przemienia (powiedziała chyba: w co to się przemieni, w gruszkę?)
Odchył nr. 3:
Dalej dzień pierwszy. Siedzimy sobie wieczorkiem w pokoiku (Ośrodek w Radkowie, koło Kudowy Zdrój). Z racji, że jesteśmy dość... 'otwarte' na innych, postanowiłysmy nawiązać kontakt z pokojem na przeciwko. Napisałyśmy: Hey, chciałbyśmy się zapoznać, pokój 203. Lecimy zanieść karteczkę. Jesteśmy pod drzwiami pokoju 201, wsuwamy karteczkę i uciekamy. Po jakichś 5 minutach musiałam iść do W-C... Wychodzę, a drzwi od pokoju 201 się otwieraję... Wychodzi wysoki 14-sto latek... Czarne włosy do ramion, blada cera, ubrany na czarno... Pierwsze skojarzenie- Młody Severus... I od tej pory chłopak nazywany był przeze mnie i Kaśkę Sevek... (Dziewczyny nazywały go poker, czarny, moskito, i Michael Jackson- nie wiem jak się pisze- po drugiej plastycznej operacji)
Odchył nr. 4:
Z racji, że byłyśmy za głośno po 22 opiekun ma dyżur na korytarzu... Siedział pod naszymi drzwiami... No to ja wpadłam na genialny pomysł... Na paluszkach poszłam po moją różdżkę... Podeszłam do drzwi, uchyliłam je lekko, wystawiłam różdżkę i zaczełam szeptać dość głośno: Avada Kedavra... Zanim opiekun się zoriętował zostałam pospiesznie wciągnięta do pokoju.
No i chyba ostatni, nr. 5 :
Idziemy sobie z Sylwią i Anką, w pewnej odległości od reszty (schodziliśmy chyba z Błędnych Skałek)... Jesteśmy w Pstrążni (czy jakoś tam) koło ośrodka/ pensjonatu Orlik (no, chyba tak to się nazywało)... Prowadzimy jakże inteligentną rozmowę o gołąbkach, gdy jakis chłopak mieszkający w tym ośrodku, który własnie szedł gdzieś z grupą wyskakuje z takim tekstem do swojego kolegi (dokładnie nie pamiętam, ale piszę tak mniej więcej)
Chłopak- Ej, ja ją znam... (do teraz nie wiem, o którą z nas mu chodziło)
Anka-...(Tutaj cytować nie będę, z racji, że pojawia się jedno dość nieprzyzwoite słowo)
P- Dobra, nie przejmujmy się nim, hipogryf jeden... (I tu zaczełam wymieniać Ance i Sylwi różne przezwiska z HP, które mogą im się przydać w codziennym życiu- dziewczyny patrzyły na mnie dość... 'dziwnym' wzrokiem...)
A, jeszcze to... Gdy byliśmy w Republice Czeskiej poszliśmy do Zoo... Czas wolny... My z Kaśką chodzimy razem... Przez jakieś 10 min obserwowałyśmy wiewiórki ziemne... Potem poszłyśmy dalej... Tygryzy itp... No i jesteśmy przy Guźcach... Bardzo nam się spodobały, ale nie wiedziałyśmy jak je wołać... W końcu zaczęłyśmy tak: Kici kici kici, susususu, taś taś taś... Ale Guźce nie reagowały...No i zaczęłyśmy wołać: Guź guź guź... Guziec zareagował popatrzył się na nas... No i do Kaśki:
P- Wiesz z czym mi sie on kojarzy?... Z gumochłonem...
Wtedy guziec poszedł do swojej klatki
K- No i co zrobiłas?! Obraził się...
P- Ale to mi się tylko skojarzyło...
K- Wiesz co... Ty... Ty... Sama jesteś gumochłon!
Popatrzyłyśmy na siebie i w okół siebie i zobaczyłyśmy grupkę Czechów, którzy dziwnie sią na nas patrzą... Wybuchłyśmy śmiechem...
K- Uff... Dobrze, że nas nie znają...
I to chyba tyle...
EDIT: Zapomniałam jeszcze o tym:
Wczoraj, tj 30 czerwca jechaliśmy Basią ( tak mówiliśmy do naszego autobusa) do domu... No i śpiewamy jakąsik pioseneczkę (chyba ,,Mydełko Fa")... Powoli dochodziliśmy do końca refrenu, a drugiej zwortki nie umielismy. Trwa właśnie długie, widowiskowe faaaaaaa... Spogladam w okno... Księżyc w pełni... Szturcham Kaśkę... Wymieniłyśmy spojrzenia i... (skończyło się ...aaa) AUUUUUUU! To my z Kaśką równocześnie zawyłyśmy. Wszyscy w autobusie popatrzeli się na nas dziwnie, a niektórzy wybuchnęli śmiechem (w tym ja i K.).
EDIT2: Gdy jechaliśmy 'Basią' zobaczyłam taki szyld: SyriusZ- Kosmetyki i Chemia Gospodarcza...
__________________
I love your funny face. Your sunny, funny face...
Mój Last.fm xPP
|
|
|
07-31-2007, 16:49
|
#160
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Posty: 1,162
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Hah, jak ja tu dawno nie pisałam XD
A trochę się podziało XD
Szczególnie w kinie, na Zakonie Feniksa XD
Tak więc. Razem z Anką, Iwoną, Karoliną i Kaśką wybrałyśmy się do kina na film "Harry Potter i Zakon Feniksa". 27 lipca, godzina 11:00. Umówiłyśmy się u Anki, a od niej miałyśmy pójść do kina. Ja, Karolina i Iwona przyjechałyśmy razem, Kaśki jeszcze nie było. Więc stwierdziłyśmy, że nie będziemy na nią wiecznie czekać i poszłyśmy.
W połowie drogi, Katarzyna zadzwoniła, że już biegnie, jest niedaleko i nas widzi. Więc zaczekałyśmy. Stanęłyśmy pod drzewem i zaczęłyśmy gadać. Przeszła obok nas starsza, tęga kobieta, obrzucając nas niesympatycznym spojrzeniem. Ja i Karolina pobladłyśmy.
- To była Umbridge! - stwierdziłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać.
Później zobaczyłyśmy jeszcze jedną Dolores, którą skwitowałyśmy atakiem śmiechu.
Wywiązała się również dyskusja (nie pamiętam co ją zapoczątkowało) o Lupinie i Snapie.
Iwona zaczęła śmiać się:
- Remus Snape? Severus Lupin? Lupin Snape?
Na co ja rozanielonym głosem stwierdziłam, że to jeden z najlepszych pairingów slashowych. Jakaś dziewczyna, a raczej młoda kobieta, przechodząca obok nas, popatrzyła na mnie jak na idiotkę  .
Później uświadomiłam dziewczyny, że jestem "Olka Lupin".
Kaśka przybiegła (dopingowałyśmy ją) i poszłyśmy do kina, nadal rozprawiając o HP. Iwona się zapewne poczuła znudzona XD.
Dotarłyśmy do kina i zakupiłyśmy bilety - przed kasą żywo dyskutowałyśmy o miejscach. W końcu wybrałyśmy i kupiłyśmy pięć wejściówek na Harry'ego Pottera.
Odwiedziłyśmy pocztę, gdzie uroczyście wysłałam dwa listy i pocztówkę, w kiosku zakupiłam naklejki i Wyborczą z naklejkami.
Weszłyśmy do salki w kinie, gdzie była szatnia, kontrola biletów i popcorn. Przysiadłyśmy na murku i dyskutowałyśmy. Kątem oka zobaczyłam jakiegoś chłopaka w wieku może... 8-11 lat i dokonałam z nim handlu wymiennego naklejkami ^.^
Później zauważyłam, że zasłonki robiące za drzwi są czarne. Ochoczo podbiegłam do nich, odsunęłam je i z nadzieją w głosie krzyknęłam:
- Syriusz!?
Nie było go, albo nie zauważyłam, bo Karcia próbowała ratować honor Sióstr Oberżynek (naszej paczki tzn) i chciała mnie zatrzymać.
Później przyglądałyśmy się tekturowej dekoracji przedstawiającej bohaterów HP. Nie obyło się bez miziania Remusa (ja) i zamawiania postaci (ja, Karcia).
Kaśka (Karolina? - nie pamiętam) spytała się szatniarki co będzie z tą dekoracją po filmie. Okazało się, że weźmie je jakaś szkoła -.-
Później razem z Kasią poszłyśmy do okienka wydawania biletów i spytała się, czy można dostać takie plakaty, bo jej dwie (tutaj Anka: TRZY!) koleżanki to napalone fanki Pottera i by chciały je dostać. Facet powiedział, żebyśmy przyszły w okolicach ostatniego seansu, to może coś z tego będzie.
W końcu weszłyśmy na salę. Kaśka wysypała popcorn i usiadłyśmy na swoich miejscach, zarykując się od śmiechu. Później na cały głos zadawałam im arcytrudne pytania z HP  . I też niechcący popcorn wysypałam XD.
Im było bliżej do filmu, tym bardziej się ekscytowałam. Odliczałyśmy na zegarkach (źle ustawionych) minuty i jak doszło do 11:00 zaczęłyśmy się przytulać i ściskać życząc sobie Szczęśliwego Nowego Roku. W końcu pogasły światła.
- Idzie Dumbledore! - krzyknęłam
Ale to film się zaczął.
Jak tylko był Remus (i Syriusz, Snape, Draco, Lucjusz) łapałam Kaśkę i Ankę za ręce XD. (Siedziałyśmy tak: Iwona - Karolina - Kasia - ja - Ania) I wbijałam im paznokcie w ręce. W końcu jakaś kobieta za nami, jęknęła, że przez nas nic nie widzi, to się zsunęłyśmy na krzesłach XD. Dostawałyśmy ataków śmiechu, po cichu komentowałyśmy (bo tam chodził jakiś strażnik XD). Jak Syriusz zginął, Anka się popłakała, więc musiałam ją przytulić. Ja się popłakałam na scenie 'Remus odciąga Pottera'. Po filmie cała się trzęsłam i weszłam w słup. Ach no i przez cały czas jęczałam:
- Kocham go...
- Kocham ich...
- Kocham ją...
Potem przez park poszłyśmy do Galerii Ostrowiec. Prezentowałyśmy scenki z filmu.
W pewnym momencie ja zaczęłam opowiadać, jakie to smutne było, jak Remus odciągał Harry'ego i złapałam biedną Karcię w pasie, odciągając ją od wyimaginowanej zasłonki.
- WEź MNIE ZOSTAW, TY ZBOCZEńCU! - krzyknęła i mi się wyrwała. Ja uniosłam ręce w geście "jestem niewinna, poddaję sie" i odsunęłam od niej.
Dostałyśmy kompletnego ataku śmiechu, bo któraś wydusiła:
- Wyobrażacie sobie taką scenę... Remus odciąga Harry'ego, a ten krzyczy: "ZOSTAW MNIE, TY ZBOCZENCU!!"?
Ja się mało nie położyłam ze śmiechu na ziemi. Ludzie się na nas gapili, a my się śmiałyśmy jak wariatki.
Później przeglądałam Deathly Hallows w Kolporterze i na tym odchyły się skończyły XD.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:57.
|
|