To tak jak ja. Kiedy myślę o SWOJEJ własnej śmierci nie boję się. Jestem w pełni świadoma, że niezależnie od tego czy się boje , czy nie ona kiedyś nadejdzie. Co prawda naukowcy pracują nad jakimś lekiem zapewniajacym wieczne życie, ale nim on powstanie (o ile w ogóle powstanie) miną zapewne całe lata. Poza tym persepektywa wiecznego życia wcale nie jest taka kusząca. Moźe i oszukamy organizm, ale nie oszukamy czasu: im człowiek starszy tym bardziej podatny na choroby, mniej energiczny etc. Więc do eliksiru wiecznego życia musielibyśmy dodać jeszcze eliksir wiecznego zdrowia i piękna xD
OK, prezechodzę juz do tematu, bo się zrobił niezły off-topp: chodzi mi o to, że boję się tylko śmierci swoich bliskich , tej pustki, którą po sobie zostawiają, powracajacyh wspomnień i świadomości jak wielu rzeczy nie zdążylismy im powiedzieć. Dlatego staram się korzystać z życia na tyle na ile to mżliwe i nie myśleć za bardzo o śmierci. Ale nie z powodu strachu. Życie jest wpaniałym darem od matki natury, który powinniśmy wykorzystać jak najlepiej. Nie marnujmy go zatem na zadręczanie się rzeczami , których i tak nie zmienimy.
Ostatnio edytowane przez Hermiona1334 : 11-13-2009 o 13:25.
|