|
02-28-2012, 21:14
|
#181
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
No dobra, jako szefowa poniosę tę odpowiedzialność i coś zacznę...; d Jak coś na razie urywamy Ministerstwo.I pisze.;d
Ginny Weasley, śmierciożerczyni z Krwi i Kości, doszła wreszcie, zmarznięta, do tej Kwatery Śmierciożerców. Niełatwo było znaleźć wejście wśród tylu zasp. Na dodatek znów padało...
Rudowłosa, wpieniona już lekko na zimę, śnieg, wiatr i wszystko, co się dzieje wokół, szarpnęła drzwiami Kwatery.Pusto. Nikogo. Ciemno i zimno, prawie jak na dworze.
-Jest tu ktoś, do cholery?! - zawołała w przestrzeń, strzepując z siebie śnieg. - Jak zimno...- mrukneła i natychmiast podeszła do kominka. Rzuciła zaklęcie (Brisingr! Hahaha xdd) i ogień się rozpalił. Zdjęła rękawiczki i przyłożyła do płomieni.
Wzięła głęboki oddech, by móc znów poczuć zapach tej Kwatery... Zapach Voldemorta... On tak pociągał... xd Ale oprócz zapachu jego oraz zgniłych jajek w kuchni, wyczuła też inny zapach. Jakby czyjeś perfumy.
Kilka sekund jej było potrzebne, by zrozumieć.
-Ktoś tu był... - szepnęła cicho do płomieni. Wyczuła różdżkę w kieszeni i powoli zaczęla się obracać ku pokojowi. Było ciemno... Zbyt ciemno.
Wtem za progiem rozległy się głosy tupania... Jakby ktoś otrzepywał śnieg z butów. Ginn wstała, z różdzką w pogotowiu.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ostatnio edytowane przez Ginny_Weasley12 : 02-28-2012 o 21:24.
|
|
|
02-28-2012, 21:46
|
#182
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
-ożesz ty w sandał, kiedy te mrozy ustąpią? Ja cie pie...
Dom wgramolił się do korytarza z hukiem, otrzepując buty i przy okazji brudząc wszystko w koło co tylko znajdowało się w zasięgu.
Zaciągnął nosem powietrze...
-mhm...samice...
Ruszył w stronę pokoju głównego, dalej strzepując śnieg z płaszcza.
-Wróciłem!! - wycedził, a na jego twarzy gościł triumfalny uśmiech.
-to kto mnie uściska?
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
|
|
|
02-28-2012, 21:53
|
#183
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Feb 2012
Lokalizacja: Hogsmeade
Posty: 18
|
Musiałeś mnie wyprzedzić? Juz cały napisałam.... :foch:
_____
- Na pewno nie ja. - Nasza 'młodociana' Len zeszła po schodach.
- Co ty tu... - zaczął Dom//inik//.
- Niespodzianka. - Powiedziała bez humoru panna Takes - Nie można nawet czasem tu wpaść? Halo! Pobudka! Ukończyłam szkołę, więc się sprowadzam tutaj.
Len poszła do kuchni, gdzie zaczęła robić sobie obiadokolację.
- Nie musiałaś być dla niego taka niemiła. W końcu dawno cię nie widział.//A w ogóle widział?// - Rzuciła na wejście do kuchni Ginn.
- Nie mam dziś humoru. - Zaczęła nucić Avril Lavigne
Damn, damn, damn
What I'd do to have you
Here, here, here
I wish you were here
I kończyła robić jajecznicę dla wszystkich, - a jednak!- nie dla siebie, śpiewając dalej.
- Żarcie!!! - Wrzasnęła do salonu, a biedny Dominik aż podskoczył wyrwany z wpatrywania się w ogień.
______
Nie mam już siły, a jutro wojewódzki etap polaka w Białymstoku i wyjazd o 7:15 z drugiego końca miasta (ok. 10 minut moim tempem.) TRZYMAĆ ZA MNIE KCIUKI!!!
__________________
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony. Co ma być, to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Ostatnio edytowane przez LennyTakes : 03-01-2012 o 18:49.
Powód: Nie mam siły... Jutro zaliczamy Białystoczek na konkursiku z Polaczka Trzymać za mnie kciuki!
|
|
|
02-28-2012, 22:01
|
#184
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
Pogoda w tym roku jakby uwzięła się na biednych ludzi. Owszem, była czarownicą, ale na litość boską, przecież nie może torować sobie drogi poprzez zaspy ogniem, wylatującym z różdżki. Są w końcu jakieś zasady. Nie żeby przesadnie je przestrzegała, w końcu nie wolno też było zabijać...
Odnalazła wreszcie kwaterę i wspięła się po niewielkich schodach. Już stojąc na ganku czuła kuszący zapach jajecznicy. Poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. No tak, od rana nic nie jadła. Jakoś nie było czasu.
Pchnęła ciężkie drzwi ( dodatkowo obciążone warstewką lodu ) i weszła do wąskiego holu. Otrzepała śnieg z płaszcza i powiesiła go na haczyku. Mierzwiąc włosy, aby pozbyć się lodowatej wody, weszła do salonu w którym siedziały już cztery osoby.
Lenny, dziewczyna, którą znała ze szkoły (tak?) krzątała się w kuchni.
- Zostało coś dla mnie? - zapytała wykręcając długie, blond włosy.
Ostatnio edytowane przez Christina : 02-28-2012 o 22:12.
|
|
|
02-28-2012, 22:09
|
#185
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Feb 2012
Lokalizacja: Hogsmeade
Posty: 18
|
Niech ktoś napisze za mnie, bo mi się tamto usunęło, a nie chce mi się więcej pisać tego samego.
Należy przypomnieć, że jestem już po konkursach, i mam nadzieję, że zostanę laureatką.
L A U R E A T K A ! ! !
__________________
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony. Co ma być, to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Ostatnio edytowane przez LennyTakes : 02-29-2012 o 21:13.
|
|
|
02-29-2012, 20:15
|
#186
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
-Christina! - blondynka może i wykręcała sobie włosy z śniegu,ale przez to nie zauważyła ramion Ginny, zbliżającej się do niej. Nim się obejrzała, rudowłosa wisiała jej już na szyi - Jak miło cię widzieć!
-Hahaha-zaśmiała się Christi,odwzajemniając uścisk - No wiem, że aż tak za mną stęskniliście.
-Siemka - zawołał gdzieś z tyłu Pikuś, wcinając jajecznicę. Porcja Ginny była nietknięta. Chrtistina zwróciła oczy ku pełnemu talerzu na stole.
Weasley widziała ten błagalny wzrok...
-No już weź sobie ją,jedz.- powiedziała w końcu, przerywając męczarnie blondynki. - Ja i tak nie będę jadła.
-Czemu?
-Nowa dieta. - Ginn puściła oczko.
-Taaa, z kosci na ości. - odezwał się Pikuś, teraz już leżący na wznak po jajecznicy.
-Oj cicho siedź. - rzekła Ginny. - a tak w ogóle to gdzie jest Vol... Czarny Pan?
W Kwaterze Głownej zapadła cisza.
-No pięknie... A my się tyle nie odzywaliśmy. - rzekła Blanca. -Gdzie on teraz może być?
-Nie wiem... Może przygotowuje dla nas niespodziankę z piekła rodem.. - odezwała się Lenny.
Każdy patrzył po sobie przestraszonym wzrokiem... Co jak co, ale Voldemorta trzeba było się bać.
-Ech,ludzie. - powiedziała w końcu Weasley. - na was to nie można polegać. - zaśmiała się. Wzięła swoją torebkę, otworzyła ją i pogrzebała w niej chwilę. Złapała za drewniany kant i pociągnęła. - pomóżcie mi...
Wszyscy rzucili się do pomocy, wyciągając coś dużego i ciężkiego z torebki.
-Łóżko? - spytała Blanca, patrząc się na nowy zakup.
-Tak! - wyszczerzyła zęby rudowłosa. - kupiłam w Ikei. Dla Czarnego Pana, żeby się tak bardzo nie gniewał. Ale chyba trzeba je pomalować jakoś inaczej... To drewno jest zbyt jasne. Potem wstawimy je do pokoju Czarnego Pana i będzie super!
Nikt się nie odezwał. Ginny powoli rzedła mina, z powodu braku jakichkolwiek emocji ze strony innych śmierciożerców.
-Skubana. - wreszcie powiedział Pikuś. - znów ratujesz nam tyłki.
//Hahah, Pikuś, dzięki za pomysł.;p//
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ostatnio edytowane przez Ginny_Weasley12 : 02-29-2012 o 20:36.
|
|
|
02-29-2012, 21:47
|
#187
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
-Stop. Dlaczego nie zabrałaś mnie ze sobą do Ikei? - Blanca spojrzała spode łba na Ginn.
-Miałam Cię ściągnąć z Francji po to, żebyś skoczyła ze mną do Ikei? - Weasley wytrzeszczała oczy. Po chwili obie wybuchnęły śmiechem.
-Macie ochotę na jakiś film? - spytała Christina.
-No pewnie, trzeba się zintegrować! - wykrzyknęła nowa dziewczyna, nieco zbyt entuzjastycznie.
Blanca i Ginn spojrzały po sobie, ale żadna z nich nic nie powiedziała.
-To co, Gwiezdne wojny? - Dominic już grzebał w szafce pod telewizorem w salonie.
-Nie! Może obejrzymy coś o czarodziejach? - Lenny dobiegła do Dominica.
-Wybacz Takes, ale Dom był pierwszy - rzuciła krótko Blenci i usadowiła się na swoim fotelu. Po chwili reszta śmierciożerców zrobiła to samo.
-Przydałby się jakiś popcorn. - westchnął Dominic zanim zaczęły się napisy początkowe.
-Racja, skoczę do kuchni. - rudowłosa energicznie zeskoczyła ze swojego miejsca i pognała do kuchni. Pięć minut później wchodząc do salonu stanęła jak wryta.
Nikt nic nie mówił. Dom udawał, że grzebie przy przenośnym DVD, Christi beznamiętnie wymachiwała różdżką a Ginn po prostu wpatrywała się w Blancę.
-Co Ty do cholery robisz? - wysyczała Evans w kierunku Takes. Zmieszana dziewczyna wpatrywała się w rudowłosą. Nic nie mówiła.
-Zejdź z mojego miejsca zanim potraktuję Cię Cruciatiusem! - Blanca zaczęła podnosić głos. Ginn widziała jak ruda się gotuje, ale nie chciała nic mówić. Wiedziała, że sobie poradzi.
-Ja.. ja tylko.. - jąkała się nowa.
-Zejdź mi z oczu. Są zasady, których należy przestrzegać. - dziewczyna w kręconych włosach zaciskała palce na różdżce.
-Tak, ja już chyba pójdę do siebie.
-Najwyższy czas.
Po chwili wszyscy śmierciożercy usłyszeli kroki dziewczyny po schodach.
Po dwóch chwilach głośne bassy, a po trzech - głośne wycie "When your gone".
-Co do cho..-Christi już chciała coś powiedzieć, ale przerwał jej trzask. Ktoś aportował się przed Kwaterą.
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 02-29-2012 o 22:29.
|
|
|
03-01-2012, 19:17
|
#188
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Inny wymiar...
Posty: 191
|
Lucy aportowała się przed Kwaterą i uśmiechnęła się do siebie jak miło być tu znowu, pomyślała. Weszła do środka i zobaczyła trójkę śmierciożerców.
- Hej to ja! Wróciłam! A co to za muzyka chyba nie chcecie mi powiedzieć że Czarny Pan...
- Hahaaha! Czyba żartujesz, nie to nowa! No wiesz ona usiadła w fotelu Blanci [tak sie odmienia?] a potem...-odpowiedziała jej Christina
-No tak już rozumiem- odpowiedziała Ford - a poza tym co nowego?
- Nic my też nie dawno wrócilismy!
- Aha, a co z Czarnym Panem, będzie wściekły?!
- No więc Ginny wpadła na pomysł jak go udobruchać.
I opowiedzieli Lucy o pomyśle Weasley.
- Może się udać. To idę przywitać się z ta nowa.
__________________
"Udało się dostali w kość, niech żyje Potter nam!
A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam."
Irytek
|
|
|
03-01-2012, 21:04
|
#189
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Feb 2012
Lokalizacja: Hogsmeade
Posty: 18
|
Kiedy Lenny siedziała na swoim łóżku w swoim pokoju i słuchała Rihanny, usłyszała, że ktoś aportował się przed Kwaterą. Usłyszała, że o czymś rozmawiają z przybyłym, ale nie słyszała, o czym. Po chwili ktoś zapukał do jej drzwi.
- Czego? - Rzuciła gniewnie Len. - Kto tam?
- Lucy. Przyszłam się z tobą przywitać.
- Nie teraz. Coloportus - Zaklęcie nie było oczywiście skierowane do Lucy, a do drzwi szafy, z której Len wyciągała rano ubranie.
- Nie to nie... - Po tych słowach Lenny usłyszała kroki na schodach, czyli oddalająca się dziewczynę. Z radością podeszła do fortepianu i zaczęła szukać nut do jej ulubionej piosenki. Po nieudanej próbie włączyła laptopa i zaczęła grać w Simsy. Założyła nową rodzinkę, w której była ona i jej dwie przyjaciółki: Wiktoria oraz Kasia. Po zrobieniu rodzinki i umeblowaniu domu znudziło jej się granie i przez chwilę pomyślała, aby odrobić lekcje, ale przecież nie ma co odrabiać, bo ukończyła szkołę. Zeszła na dół, gdzie zobaczyła oglądające film dziewczyny i Dominika, ale nie zatrzymała się, założyła kurtkę i buty, a później wyszła na świeże powietrze. Ruszyła przed siebie. Nie ważne gdzie, przecież i tak w każdej chwili będzie mogła się zteleportować i powrócić pod Kwaterę.
__________________
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony. Co ma być, to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Ostatnio edytowane przez LennyTakes : 03-01-2012 o 21:17.
|
|
|
03-01-2012, 21:34
|
#190
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
Wszyscy przywitali się z Lucy. Potem ona sama poszła na górę, przywitać się z nową. Już ze schodów słyszała słynne "Ram pa pa pam!" Rihanny. Po chwili jednak zeszła, z miną dość nietęgą. Walnęła się na kanapę.
-Co jest? - zapytała od niechcenia Christina, podziwiając swoje nieskazitelnie równe paznokcie. Niesamowite, co potrafi magia.
- Powiedziała, że teraz nie ma nawet czasu się przywitać. To nie. Chciałam być miła, ale jak widać to tutaj nie jest dozwolone.
-Jak to? - odezwała się Ginn. - ja jestem miła!
- I ja! - zawołała Blanca. Wszyscy spojrzeli na te dwie rude dziewczyny i zaśmiali się. Evans i Weasley przybiły sobie żółwika.
-Jasne jasne. - mruknął Dominic. - Wy i miłe? To chyba dwa bieguny świata.
-Oj tam oj tam. - roześmiała się Ginny.
-Oba są zimne, więc jednak coś je łączy. - dodała Blanca.
Nagle ze schodów wyłoniła się Lenny, która bez nawet słowa wyszła z Kwatery, jedynie łapiąc swój płaszcz z wieszaka.
-Yyy... Aha.- podsumował ktoś. Zapadła cisza.
-Jak myślicie, kiedy przyjdzie Czarny Pan? - zapytała w końcu Christi. - Już się za nim trochę stęskniłam, tak szczerze...
Po tych słowach drzwi Kwatery otworzyły się, a w nich, wśród szalejącej białej zamieci na dworze, stanął...
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
Śmierciożercy
|
Nacia1234 |
Kosz |
375 |
06-14-2011 16:41 |
|
Śmierciożercy
|
Angela Johnson |
Kosz |
1064 |
09-29-2008 19:58 |
|
Śmierciożercy.
|
Sherry |
Kosz |
123 |
02-19-2008 13:42 |
|
*Śmierciożercy*
|
Dziedzic Gryffindora |
Kosz |
1355 |
01-29-2008 18:26 |
|
Śmierciożercy
|
Draco Malfoy |
Kosz |
1994 |
05-27-2007 19:43 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:26.
|
|