"Stary człowiek i morze" - te opisy o jego żeglowaniu mnie powalały na łopatki, zdania typu "wychylił się za burtę i oddał mocz" - bardzo "interesujące" - niekoniecznie lubię czytać tak dokładne szczegóły. Omawiałam tę książkę jakieś 5-6 lat temu, ale do dzisiaj ten fragment pamiętam i za każdym razem mnie trzęsie na myśl o tej lekturze
lektury z epoki romantyzmu - nie znoszę tej epoki, czytanie Wertera to męka... Jedynie Fredrę zniosę, bo on komedie pisał
"W pustyni i w puszczy" - uwielbiam Sienkiewicza, ale ta książka akurat do mnie nie trafiła - przeczytałam tylko połowę. Być może kiedyś doczytam, ale póki co mam do niej wstręt i nie mam na to ochoty.
"Nad Niemnem" - opisów przyrody było w tej książce więcej niż akcji - gdyby je opuścić, książka składałaby się z 1/3 tego, co dotychczas.
Innych na razie sobie nie przypominam