|
06-07-2012, 10:17
|
#51
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
Ból głowy rozsadzał jej czaszkę. Rozbudzona przez Angelinę nie mogła już zasnać i myslała... Myślała o nocy... Chociaż spała moze z godzinę, wstała i udała się do łazienki. Zauwazyła, że zarówno ona, jak i reszta Ślizgonów uczestniczących w imprezie, spała w Pokoju Wspólnym. Był okropny bałagan, wszystko było porozwalane, szklanki rozbite, fotele podarte...
- Reparo - mruknęła kilka razy i te najważniejsze rzeczy wróciły do normalności.
Przypominała sobie, co działo się poprzedniej nocy. Pogodziła się z Malfoyem... postanowiła mu wybaczyć ten jeden, ostatni raz, bo w końcu się kochaja. Później poszli razem na imprzę, pili Ognistą i jarali. Tańczyli, dużo, dużo, dużo... Ale do niczego więcej nie doszło. Dwa dni bez niego to stanowczo za dużo. A jeżeli robił to z Pansy...? Tego by nie przeżyła. Ale nic o tym nie wspomniał. Następnie poszłą z Dagą na górę z jakimiś czwartoroczniakami, którzy byli tak nawaleni, ze chcieli, aby uczała ich zaklęć Niewybaczalnych. Oczywiście odmówiła, ale byli tacy natrętni, ze zamknęły ich w pokoju, a później śmiały się z tego dobre pół godziny.
Nacia poszła do łazienki, wzięla zimny prysznic, ułożyła włosy i zrobiła sobie makijaż. Za godiznę miały zacząć się lekcje. Kiedy zeszłą do Pokoju Wspólnego, sama mocno się zdziwiła, że ona nei śpi, a cała reszta tak.
- Ej! Wstawać! - zawołała - Snape was zabije jak nie pójdziecie dzisiaj na lekcje!
Głowa zaczęła boleć ja jeszcze bardziej od własnego krzyku. W Pokoju rozległy się pomruki niezadowolenia. Poszedła do swojego chłopaka i powitała go całusem w usta.
- Mmm...
- Ugh. Lepiej idź umyć zeby - zaśmiała się, a potem wyciagnęła rękę do Kaajn i Angeliny - Ej, wstawać, wstawać...
Christina otworzyła oczy, a na twarzy miała wielkiego banana.
- Idę po tabletki - powiedziała.
- Przynieś i mi, chociaż nie wiem co to za tabletki - wycedziłą Nicole, najwyraźniej najbardziej zmarnowana ze wszystkich dziewczyn.
__________________
Life is wasted on the living
Ostatnio edytowane przez Nacia1234 : 06-07-2012 o 10:24.
|
|
|
06-07-2012, 15:10
|
#52
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
Wspomnienia z poprzedniej nocy ukazały się oczom Blanci szybciej, niż by tego chciała.
Choć starała się zagłuszyć myśli - nic nie pomagało. Dziewczyny z jej dormitorum jeszcze spały. Sypialnia wyglądała, jakby przeleciał przez nią huragan, żadne z łóżek nie było na swoim miejscu, nocnych stolików nie było wcale. Blanca nie pamiętała, gdzie się podziały. Cisza jednak przypomniała jej o kimś innym.. CEDRIC.
"Boże, czy ja naprawdę go tam zostawiłam?" Nad ranem zrobiła mu scenę zazdrości, kiedy ten tańczył z młodą Greengrass. Mimo, iż ruda była Ślizgonką i częściej można było usłyszeć od niej chłodne słowa, niż ciepłe, to w stosunku do swojego chłopaka była zupełnie inna. Miękły jej kolana na jego widok, głos stawał się drżący. Nie mogła znieść jego widoku z inną dziewczyną. Biegiem zerwała się z łóżka, ściągnęła z ręki gumkę i szybkim ruchem spięła długie włosy. Starając się, jak najciszej weszła do pustego Pokoju Wspólnego. Prawie pustego.
Pod kamienną ścianą leżały dwie dziewczyny. Ślizgonki, z jakiejś młodszej klasy. Wygląda na to, że spały razem. Na sofie spała jakaś para. I wreszcie - Cedric Diggory. Spał w pozycji siedzącej, w ręku trzymając jeszcze kieliszek. Dziewczyna podeszła do niego na palcach i kucnęła przy nim.
-Cedric.. Ced, wstawaj. - szept rudowłosej nie obudził jednak chłopaka. Delikatnie położyła dłoń na jego policzku. Po chwili jego szare oczy spotkały jej zielone.
-Blanca.. jesteś. -uścisnął jej dłoń.
-Potem porozmawiamy, wyjdź stad, zanim ktoś nas zobaczy.
Młody mężczyzna wstał nie puszczając dłoni dziewczyny. Razem udali się ku wyjściu z Pokoju Ślizgonów. Kiedy wyszli, Diggory zaczął mówić:
-Jeżeli chodzi o wczoraj.. między nami nic nie było. Nic się nie wydarzyło. To, co widziałaś... to był tylko taniec.
-Wiem co widziałam. Zresztą, wzięłam tą młodą Ślizgonkę i powiedziałam jej, co o tym sądzę. - na twarzy dziewczyny pojawił się złośliwy uśmiech, kiedy przypomniała sobie minę biednej Astorii.
-Przecież dziewczyna nie była niczemu winna! - słowa Cedrica odbiły się echem po korytarzu.
-Nie znasz jeszcze Ślizgonów, kochanie. Im mniej ludzi Cię wczoraj widziało, tym lepiej dla nas.
-To wieczne ukrywanie.. to robi się nudne. Ta dziewczyna.. wysoka blondynka z Twojego domu i rudy Weasley nie muszą się ukrywać!
-My też w końcu nie będziemy musieli, obiecuję. - Evans wzięła twarz swojego chłopaka w dłonie i lekko go pocałowała. -A teraz uciekaj. Ja też muszę doprowadzić się do stanu używalności, zanim pojawię się na lekcji u Snape'a.
-W takim razie widzimy się wieczorem? - zapytał Ced.
-Tak jak zawsze.
Ruda szybkim krokiem pognała w stronę Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Kiedy tam weszła, wyglądało tam nieco lepiej. Widocznie ktoś wziął się za sprzątanie.
Christina siedziała już na fotelu malując paznokcie. Patrząc na jej idealnie ułożone włosy i delikatny makijaż nikt nie byłby w stanie się domyśleć, że była wczoraj na jakiejkolwiek imprezie. Na jej twarzy gościł szeroki uśmiech. Zszedł z niej, kiedy zobaczyła Blancę.
-Evans! Czyś Ty widziała się dzisiaj w lustrze? - krzyknęła.
Na twarzy dziewczyny pojawił się delikatny rumieniec. Nie lubiła, kiedy ktoś widział ją w takim stanie. Przeczącą pokiwała głową.
-Aż tak źle? - zapytała szeroko otwierając oczy.
-Stać Cię na więcej. -powiedziała blondynka. -Na łóżku zostawiłam Ci mały prezent.
-Dzięki. -powiedziała Evans i ruszyła w kierunku sypialni, mijając po drodze skacowane Ślizgonki. Na jej łóżku leżała maleńka tabletka. Blanca odetchnęła z ulgą połykając tabletkę. Łazienka wyglądała chyba najgorzej. Dziewczyna udała, że nie wie, co tam się działo i kilkoma szybkimi ruchami różdżki doprowadziła łazienkę do normalnego stanu.
Wzięła prysznic, umyła długie, rude włosy i owinęła się ręcznikiem. W papuciach i szlafroku pognała do sypialni i dopiero tam się przebrała. Wróciła do łazienki, podkreśliła oczy czarną kreską nad okiem i tuszem, wysuszyła włosy i wyprostowała je. Raz na jakiś czas lubiła taką zmianę.
Blanca zeszła do Pokoju Wspólnego, gdzie siedziała już większość uczniów z jej domu. Dosiadła się do grupki dziewczyn i po chwili razem z nimi ruszyła na śniadanie do Wielkiej Sali.
________________
W tej historii chyba nie musimy uśmiercać Ceda, nie?
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 06-07-2012 o 17:11.
|
|
|
06-07-2012, 15:18
|
#53
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jun 2012
Lokalizacja: Hogwart
Posty: 14
|
Nicole budzi się strasznie obolała, i 'połamana' w pokoju wspólnym po wczorajszej/dzisiejszej imprezie. Na imprezie była inna śmiała, odważna, nie krępowała się niczego. Kto by pomyślał, że alkochol i inne używki mogą tak zmienić człowieka.
Dziewczyna rozchyla delikatnie oczy i widzi jak ktoś doprowadza w milczeniu pokój wspólny do ładu. 'Co tu się działo?' pomyślała blondynka po czym rozejrzała się po pomieszczeniu. Wyglądało strasznie. Kanapy podarte, wszędzie pobite szklaneczki i kieliszki, a nawet nie wiedzieć czemu jedna z lamp leżała na podłodze.
-Moja głowa-wyszeptała dziewczyna.
-Łap!-krzykneła z końca pomieszczenia do niej Christy i rzuciła do niej jakieś tabletki.-Postawią cie one na nogi.
-Dzięki.
Dziewczyna odrazu zażyła tabletkę, po czym wstała i udała się do pokoju wspólnego, aby się ogarnąć. W końcu tak nie może iść na lekcje. Dziewczyna udała sie od razu do łazienki wzieła prysznic, umyła długie proste blond włosy. 'Całe szczęście, że nie musze ich prostować.' Pomyślała blondynka w turbanie z ręcznika myjąc zęby. 'Jeszcze troche korektora pod oczy, i będę gotowa.' Ucieszyła się wmyśli. 'No tak. Jeszcze trzeba się ubrać.' Dziewczyna weszła do swojego dormitorium znalazła w szafie czysty mundurek i sie w niego ubrała i zeszła do pokoju wspólnego, gdzie już tylko zastała Christy malującą na nowo paznokcie i Blancę, która właśnie szła z powrotem na górę.
-Cześć Christy-mrukneła Nicole po czym zasiadła na jednym z foteli.
'Świetnie. Nieśmiałość wróciła, no może troszke mniejsza, ale jednak jest.' mrukneła do siebie w myśli i wygodnie się rozłożyła na fotelu.
__________________
Ślizgonka z Krwi i Kości!
Ostatnio edytowane przez Nicoleee : 06-07-2012 o 15:35.
|
|
|
06-07-2012, 17:32
|
#54
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
Tabletki Angeliny jedak były genialne. Postawiły wszystkich na nogi. No, przynajmniej tych, których warto było postawić. Wkrótce Draco, który się ogarnął, przyszedł do Pokoju Wspólnego, gdzie czekała na niego Nacia. Na kanapie siedziała Nicole i Christi, która malowała paznokcie w czarno-zielono-srebrne wzorki. Była to pracochłonna praca. Nicole spuściła wzrok, kiedy tylko wystrojony Malfoy wkroczył do PW.
- Hej skarbie, idziemy? - przytuliła go na powitanie i głośno westchnęła - No, teraz pachniesz jak należy.
On spojrzał na nią porozumiewawczo i skinął głową na wyjście. Wyszli szybko. Pociągnął ją za rękę w róg korytarza.
- Pansy - rzekł i zamyślił się.
- Co znowu zrobiła ta suka?
- Ciii... Chyba... chyba nie możemy być razem.
- Nie kochasz mnie?
- Kocham. Kocham. Oczywiście, ze cię kocham - słowa te brzmiały prawdziwie.
- Więc nie wymyslaj. Stawimy jej czoła - odpowiedziała stanowczo i wzięła go za rękę. Czekało ich śniadanie, a potem zaklęcia z Puchonami.
Nicole, Christina i reszta dziewczyn wciaż znajdowały się w Pokoju Wspólnym Ślizgonów.
- Co się tu w ogóle dzieje? - zapytała Angelina, Kaylin spojrzałą na nią pytająco, a Christina westchnęła.
- O co konkretnie ci chodzi?
- Dobrze wiesz, o co. Już to czuję - Angelina zamknęła oczy i mówiła jak jakies medium - Wyczuwam.. oszustwo.
- Przestań wymyslac - odpowiedziała otro Christina.
Już miało dojsć do kłótni, ale odezwała się Nicole. Blanca cicho pisnęła.
- Zakochałam się w Draco.
Daga, która akurat przechodziła, jeszcze w szlafroku, zakryła usta dłonią.
- Cooo? - zapytała Kaajn i wygodnie oparła się na kanapie, załadajac ręce - Precz.od.mojej.przyjaciółki.
- Nacia i Draco mają ostatnio tyle problemów, a ty próbujesz to wykorzystać - stwierdziła stanowczo Angelina.
- Nie... nie, o to chodzi... próbowała bronić się Nicole, ale dziewczyny już wstały. Została tylko Christina i Blanca.
- Musimy wszystko powiedzieć Naci.
- I to jak najszybciej.
Angelina, Mimidka, Daga i Kaajn wzięły swoje torby, poprawiły włosy i szybkim krokiem ruszyły na śniadanie.
__________________
Life is wasted on the living
|
|
|
06-07-2012, 19:58
|
#55
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
Hahah, Kaajn, widocznie błąd w sieci. Ale akurat Ty możesz sobie sama dopisać zboczuszku ;D Idzie Ci to lepiej
Kończyła właśnie główkę węża, gdy Angelina, Kaajn, Marcelina i Dagmara zebrały się gwałtownie i wyszły. Spojrzała na ich plecy, ale nie zerwała się za nimi. I tak lekcje miała później niż większość, więc mogła sobie pozwolić na śniadanie w innym terminie. Zresztą lakier na paznokciach dopiero zaczął schnąć.
- Ale jestem głupia!
Nicole zaczęła histeryzować. Spojrzała na nią pobłażliwie. Jeszcze dziś w nocy to ona chciała ogłosić Naci fascynujące wieści. Jakoś jednak zapomniała, albo po prostu udawała, że zapomniała. W końcu Draco był jej przyjacielem i nie chciała go ranić. A tym pięknym sposobem, jemu się nie oberwie. Za to drobna blondynka, skulona teraz na kanapie dostanie niezły ochrzan. Uśmiechnęła się pod nosem. Przynajmniej będzie na co popatrzeć.
- Może jej nie powiedzą - Blanca próbowała pocieszyć dziewczynę.
- Ty się nie bój Naci. Ty się bój Malfoya.
Oczy Nicole rozszerzyły się do rozmiarów galeona.
dennie, wiem, ale nie mam weny
|
|
|
06-07-2012, 22:53
|
#56
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
Nicole wyglądała, jakby zaraz miała wypluć swój żołądek. Z nerwów zaczęła zdrapywać lakier z paznokci. Blanca spojrzała na nią współczująco, ale po chwili tylko wzruszyła ramionami - przecież nie mogła nic zrobić. Dziewczyna powinna wiedzieć co mówi. Przecież już raz Christi ratowała jej tyłek, teraz nie zrobi tego na pewno.
-Wybacz Nicole, ale nie jestem w stanie Ci pomóc. Sama musisz stawić im czoła. - Christina wstała i udała się do swojego dormitorium.
-Blanca.. Blanca, co ja mam robić? - w tonie głosu dziewczyny słychać było przerażenie.
Rudowłosa nie odpowiadała. Machała różdżką podnosząc przypadkowe rzeczy i spuszczając je na ziemię. Chwilę później jednak przestała i zaczęła intensywnie wpatrywać się w wejście do Pokoju Wspólnego.
Przebieg wydarzeń był szybszy, niż ktokolwiek by się spodziewał. Drzwi otworzyły się z hukiem. W salonie zapadła idealna cisza. Do pokoju weszła grupa ludzi. Na jej czele stał Draco i Nacia trzymając się za ręce. Zaraz za nimi Angelina, Mimid, Daga i Kaajn. Wszyscy wpatrywali się z Nalton.
-Cóż, chyba już nie masz wyjścia. -powiedziała Blanca i wróciła do zabawy swoją różdżką.
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
|
|
|
06-07-2012, 23:31
|
#57
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
Nicole rozlgądała się po Pokoju, trochę niepewna. Chciała uciec, ale jakaś wrodzona duma mówiła jej, żeby zostać.
- Hej, mała - powiedział Draco i uśmiechnął się. Nacia stanęła nad siedzącą Nalton i przyglądała jej się z góry. Wszystko wydawalo się ok, ale w jednej chwili złapała Nalton za włosy i uniosła do góry.
- Ty mała paskudna żmijo...
- Jestem w twoim wieku!
- Milcz, jak do mnie mówisz! Śmiesz mi zabierać chłopaka...?
- Ja nic...
Wszyscy stali przerażeni. Draco odciągnął Nacię od zrozpaczonej dziewczyny. Christina była rozdarta, miała wyrzuty sumienia, czuła jakby zdradziła przyjaciółkę, ale z drugiej strony chciała pomóc komuś innemu, wprowadzić Nicole do tego kręgu znajomych. I zeszłej nocy całkiem nieźle jej to wychodziło.
- Draco, zostaw ją. Nalton się należy - powiedziała Christina na widok Draco przytrzymującego wywijającą się Nacię. Chłopak jednak nie chciał puscić. Na domiar zlego do wszystkiego dołączyła Pansy Parkinson.
- Świetny poranek, nie ma co - mruknęła Kaajn i wymownie spojrzała w sufit.
Nacia wytrzeszszyła oczy. Z zaszokowania nie wiedziala, co powiedzieć. Była bezradna. Zerwać z Malfoyem? Dać temu wszystkiemu spokój? Czy brnąć i cierpieć?
__________________
Life is wasted on the living
|
|
|
06-07-2012, 23:51
|
#58
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
Christina miała ochotę się roześmiać. Miała tak zryty mózg, że w trudnych chwilach chciało się jej śmiać. No cóż, to trzeba być Christiną Marthą Johnosn. Jednak wzięła się w garść. Trzeba było w końcu ratować związek przyjaciół przed rozpadem. Postanowiła zacząć od dziewczyny o twarzy mopsa.
- Pansy, że cię tak grzecznie poproszę. Wypierdalaj stąd.
Czarne włosy zafalowały na wysokości brody, gdy dziewczyna zaskoczona spojrzała na blondynkę.
- Nie pójdę. To też moja sprawa.
Nacia odwróciła się z furią w oczach. Już nie dbała o pozory. Było jej wszystko jedno.
- Ty mała, wredna suko! Jak śmiesz mówić, że to twoja sprawa! Draco jest mój i tylko mój! Nigdy cię nie kochał, nie kocha i nie będzie kochał, bo jesteś tylko żałosną imitacją kobiety. W ogóle co ty robisz w Domu Węża? Zdecydowanie lepiej pasowałabyś do Puchonów. Głupki takie same jak ty!!
Blanca coś tam bąknęła pod nosem, że nie wszyscy są tacy źli, ale nikt jej nie słuchał. Bardziej przejęli się faktem, iż w dłoni Naci zmaterializowała się różdżka. Pierwsza zareagowała Angelina, a zaraz po niej Kaajn. Podbiły rękę dziewczyny, różdżka poszybowała spadając wprost na podołek Evans.
- Nacia, opanuj się!
Draco odwrócił swoją dziewczynę, aby móc jej spojrzeć w oczy i uspokoić. Tymczasem Christina wyciągnęła swój magiczny patyczek i podeszła do Pansy.
- Słyszałaś chyba wyraźnie o co cię prosiłam.
- Nie boję się... szkoła ma zabezpieczenia.
Blondynka uśmiechnęła się.
- I ty durna dziewczyno myślisz, że nie potrafimy zrobić krzywdy bez możliwości użycia Niewybaczalnych. Jesteś żałosna.
Kaajn, podaję pałeczkę ;D
|
|
|
06-08-2012, 00:27
|
#59
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 383
|
Pansy zmrużyła oczy i omiotła wzrokiem pozostałą część elity stawiając w tym samym momencie krok do tyłu. Prychnęła i z miną pod tytułem 'jeszczetegopożałujecie' pewnym krokiem oddaliła się w stronę dormitoriów. Christina odwróciła się do pozostałych z wyrazem twarzy świadczącym, że sprawa odprawiania takich osób jak Pansy to dla niej rutynowa czynność, w jej oczach jednak dało się dostrzec iskrę satysfakcji. To, z jaką łatwością udawały jej się tego typu akcje, zawsze ją bawiło. Odwróciła się... no tak, nie była pewna, czy to było do końca dobre posunięcie. Jednak wzbudzanie grozy było nieco ciekawsze, niż przyglądanie się Naci wyrywającej się z silnych objęć Dracona i próbującej złapać kosmyki włosów tej małej Ślizgonki. Z boku ta sytuacja wyglądała dość komicznie. Gdyby tak wyłączyć dźwięk... Młoda Johnson zaśmiała się na tę myśl, a sytuacja jakby zatrzymała się. Shirley-Skarp przestała wyrywać się Malfoyowi, a swoje zielone oczy skierowała na Christinę, która zaś pokręciła głową, co miało znaczyć tyle, żeby Nacia nie przyjmowała tego śmiechu do siebie. Spojrzenie Naci znów wylądowało na Nalton.
- Głupia, mała dziwka...
- Skończ – Draco powoli tracił cierpliwość.
- Dobra, koniec przedstawienia, panna Nalton zaproszona do swojego dormitorium, publiczności też dziękujemy za udział – Kaylin odepchnęła się od fotela, o który się opierała i sama postawiła krok do przodu, żeby tylko zabrać swoją torbę z fotela i udać się na przechadzkę po zamku – No, na co się gapisz? Dormitoria są tam – popatrzyła na Nalton i wskazała jedno z wyjść z salonu.
- Cała reszta, uprzejmie że tak się wyrażę wypierdalać – tym razem głos zabrała Angelina. Zabrała swoje rzeczy i przechodząc obok głównych bohaterów sceny, szepnęła do nich słówko – A wy sobie sami lepiej pogadajcie – Skinęła głową na przyjaciółki i salon zaczął powoli pustoszeć.
- Mam dość. Ciągle sceny zazdrości, ciągle tylko podejrzenia i sceny zazdrości, opamiętaj się!
- JA mam się opamiętać?! JA?! A kto ciągle ma nowe kochanki? Jeśli ktoś może mieć dość, to tylko ja!
Z Nacią uznałyśmy, że liceum zabija umiejętność pisania. Lepiej idzie mi teraz analiza i interpretacja wiersza, niż kawałek opowiadania. Sorry : (.
__________________
Wolałabym nie...
Ostatnio edytowane przez Kyinra : 06-08-2012 o 01:06.
|
|
|
06-08-2012, 08:45
|
#60
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jun 2012
Lokalizacja: Hogwart
Posty: 14
|
Obolała, zapłakana blondynka wstała masując sobie głowę i szybkim krokiem udała się do swojego dormitorium. 'Co ja kurwa takiego zrobiłam?! Czemu akurat teraz nie odezwała się nieśmiałość?! Do jasnej Cholery jaka ja jestem głupia! ' Przeklinała siebie w duchu podczas swojej krótkiej drogi do dormitorium. Zdesperowana blondynka rzuciła się na łóżko i zaczęła szlochać jak nigdy. Sama sobie nie wierzyła, że tak można płakać. Drzwi do dormitorium nr 19 otworzyły się i weszła przez nie Blanca.
-Idź. Nie chcę, aby ktoś na mnie patrzał-Od razu odpowiedziała Nicole.
-Nie mam zamiaru wychodzić. Dziewczyno! ogarnij się! Zdobyłaś się na odwagę, że kogoś kochasz! To nie masz odwagi aby odpowiedzieć jak ktoś się nad tobą znęca?-Zaczęła zdenerwowana Blanca-Patrz nie dość, że zeszłaś na dół, czego w zwyczju nie masz robić, to jeszcze powiedziałaś w obecności przyjaciółek Naci, że podoba ci się jej chłopak!
-Wiem... I to było bardzo głupie!- Nicole rozkleiła się jeszcze bardziej.
-Widzę, że masz problem z opanowaniem swoich emocji....-zaczeła powoli, spokojnym głosem Blanca- Wiem! Uwielbiasz malować i wychodzi ci to wspaniale. Namaluj co czujesz!
-W sumie to by mogło się udać. Cały smutek i złość przelałabym na płótno.
-Widzisz! To ja cię tu zostawię wyciągaj sztalugę, farby czy tam pastele i maluj! Ja ci przyniosę coś ze śniadania!
-Dziękuje.
Blanca wyszła, a Panna Nalton wyciągnęła sztalugę postawiła ją na środku. Wyczarowała sobie płótno, farby i pędzle i wzieła się do roboty. Blanca przyniosła jej po 30 minutach parę grzanek, a później zebrała się i wybiegła na zaklęcia z Puchonami. Nie. Nicole nie miała siły patrzeć na kogokolwiek z 'elity' Ślizgonów.
Obraz skończyła po póltorej godziny, a ze zmęczenia i płakania rzuciła się na łóżko i zasnęła.
____________
a propo obrazu załóżmy, że wyglądał tak:
__________________
Ślizgonka z Krwi i Kości!
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
400 |
10-08-2008 17:46 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
2304 |
07-08-2008 16:37 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
2000 |
11-25-2007 11:03 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
1996 |
06-14-2007 12:58 |
|
SLYTHERIN
|
Limonka |
Kosz |
3490 |
05-05-2007 20:18 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 16:20.
|
|