Napisze kilku:
1. Mel Gibson za Zabójczą Broń... oglądałam setki razy,
2. Cezary Pazura za Kilera.... ogólnie boski film, i do tego siara...
3. hm.. Johny Deep, przede wszystkim za Piraci z Karaibów. jeden z najzabawniejszych filmów jaki oglądałam.
4. Rowan Atkinson za Jasia Fasole...znowu niesamowita komedia
5. Jack Nicolson - za całokształt...."Lepiej późno niż później"...
Teraz już mi się nic nie przypomni...Jeśli coś, kiedyś, to napisze.
Edit: No i przypomniało mi się. Nawet nie wiem jak mogłam wcześniej o nim nie pamiętać... Jest to Robert De Niro. Wielki. Nic dodać nic ująć. A w szczególności wielki w "Ojcu chrzestnym"....