|
10-30-2008, 17:54
|
#61
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
|
*Tak naprawdę nie wiadomo skąd Ginny znała plan chłopaków. Reszta dziewczyn miała się tego wkrócte dowiedzieć. Właśnie przez to wynikła niezła draka. Ale po kolei.*
***
- Ja mam zaraz transmutacje. Ale mogę zwagarować...
*Powiedział powoli Zabini, lecz widząc srogi wzrok swojej dziewczyny zamilkł i pożegnawszy się poszedł zrezygonowany na pierwsze piętro.*
- Ale my możemy zwiać z wióżbiarstwa?
*Zapytała Ginny udają przerażenie. Angelina uśmiechnęła się.*
- My możemy, ale Ty nie.
- Ej!
*Wystawiły do siebie języki i umilkły. Po korytarzu szedł... Potter!.*
- Chodu!
*Syknął Draco i wszyscy znów pochowali się po kątach. Na środku tym razem została Nacia. Harry akurat czytał coś z kartek, które zaciskał w swoich poranionych palcach, gdy zderzył się ze stojącą na środku Slizgonką.*
- Uważaj jak leziesz idioto!
*Krzyknęła dziewczyna i popchnęła go na podłogę. Utrzymał się, był niezły.*
- Trzeba było nie stać na środku.
*Mruknął zbierając kartki. Nagle na jednej z nich zauważył czarnego niczym smoła bucika na obcasie. Powoli przejeżał wzrokiem po zgrabnej nóżce, płaskim, niemal wklęsłym brzuszku i zatrzymał się na wściekłych oczach.*
- Bu!
*Ryknęła Ginny. Potter aż podskoczył. Okulary ześlizgnęły mu się na sam czubek nosa i lekko przekrzywiły.*
- Oddawaj to.
*Powiedział przez zęby próbując wyrwać spod jej buta kartkę. Bezskutecznie. Nagle kartka, niczym niewinne piórko, wziosła się ku górze i wylądowała w zgrabnych paluszkach Agi. Black uśmiechnęła się wrednie i spojrzała na swoją zdobycz. Nagle mina jej zrzedła. Jednak nikt narazie tego nie zauważył. W Harrego wstąpił diabeł. Odepchnął brutalnie Ginny i rzucając w zaskoczoną Nacię Drętwotę próbował dobiec do trzeciej Slizgonki. Nagle padł na twarz obijając okulary, z których odłamki szkła powbijały mu się w różne miejsca na twarzy.*
- Uważaj w co trafiasz.
*Zaśmiała się Angelina. Jej różdżka była skierowana na ciało Gryfona. Uśmiechnęła się do Naci. Jako Smierciożerca, Nacia umiała unikać takiego rodzaju banalne zaklęcia. Teraz pomagała wstać Ginny. W tym samym czasie Potter pomału podnosił się. Zaciskając ręce na różdżce starał się wyczuć moment, aby zaatakować. Gdy panna Johnoson się odwróciła do dziewczyn, wstał i próbował rzucić urok, gdy zza posągu rycerza wyskoczył Draco. Oboje jednocześnie zaatakowali Harrego, który cudem uniknął ich zaklęć turlając się pod ścianę. Tam wstał i dzielnie wystrzelił jeszcze kilka uroków, lecz gdy został otoczony przez piątkę Slizgonów, nie miał już najmniejszych szans.*
***
- Musimy to kiedyś powtórzyć.
*Mruknęła rozkosznie Aga, gdy wszyscy ( prócz biednego Blaisa, który w tym czasie męczył się z McGonagall ) siedzieli na kanapach w Pokoju Wspólnym Slytherinu.*
- Powtórzymy.
*Zamlaskała Nacia dobierając się do ostatniej paczki żelek.*
- A narazie może zaplanujmy co będziemy robić na długi weekend?
*Zapytała leżąca Angelina. Jej nogi swobodnie opierały się o pannę Black.*
- Eee..
*Zaczął bardzo inteigentnie Draco.*
- Macie jeszcze czas na planowanie...
*Zauważył maskując zdenerwowanie ślizgońskim uśmieszkiem.*
- Ale ja chce już wiedzieć gdzie z dziewczynami lecimy. Proponuje na Łysą. Ostatni sabat był wprost boski...
*Rozmarzyła się panna Johnson.*
- Sabat?!!
*Krzyknął Slizgon. Na sabat miały wstęp tylko czarownice. Czarodzieją - wstęp wzbroniony.*
- Nie rozumiem Cię.
*Skiwtowała to Nacia. Spojrzała na dziewczyny.*
- Może by u mnie?
- Racja, mamy jeszcze czas...
*Ginny przyjrzała się Slizgonką. Wiedziała, że chłopaki mają plan. Chciała im pomóc.*
- Ty, Angelina!
*Krzyknęła nagle Aga.*
- Ty czasem nie planujesz czegoś z Zabinim?
*Wszystkie oczy momemtnalnie zostały skierowane na zielonooką. Ta spojrzała na nich jak na nie do końca normalne dzieci i powoli, aby każdy zrozumiał, powiedziała.*
- Długi weekend zawsze spędzałyśmy razem. My z Blaisem spotykamy się codziennie, więc... nie widzę problemu. Nie jesteśmy papużki nierozłączki.
*Powiedziała i z kobiecej ciekawości rozejrzała się po PWS. Teraz był prawie pusty. Tylko kilkoro wagarowiczów, którzy z takich czy innych powodów nie poszli na lekcje, spali przy kominku, albo odrabiali zaległe lekcje. Zaraz, zaraz... Kogoś jej tu brakuje.*
- A gdzie Mimid?
- Muszę Wam cos powiedzieć...
*Powiedziała w tym samym momencie Aga ściskając za plecami kartkę Potter'a.
***
*Gdy wszyscy widząc na horyzoncie Potter'a chowali się za przeróżne przedmioty, Mimid i Flint oparli się o ścianę, która... przekręciła się na drugą stronę. Teraz oboje tkwili pomiędzy dwiema ścianami, w ciemności i nie wiedząc zupełnie jak stąd wyjść. Postanowili iść ciemnym korytarzem, aby zobaczyć czy dokądś prowadzi...*
Ostatnio edytowane przez Mistrzyni_Afrytow : 10-30-2008 o 17:58.
|
|
|
10-30-2008, 18:36
|
#62
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Apr 2008
Lokalizacja: W środku paranoi...
Posty: 1,038
|
Okay, to teraz ja.
- Coś się stało? *spytała Angelina.*
- Rzuciłaś Lee?
- A może masz nowego?
- Ee... Nic z tych rzeczy... Przeczytajcie. *Aga podała kartkę w obieg.*
*Każdy po jej przeczytaniu rozdziawił usta i przez chwilę milczał, myśląc.*
- Hmm... List od Dumbledora. Ciekawe... *zaczęła Nacia, ale Draco jej przerwał.*
- Śmierdzi mi to na kilometr.
*Nacia naburmuszyła się. Wszyscy usiedli. Jedni na kanapie [Angelina z Zabinim, oczywiście w dziwnej pozie], reszta na fotelach, oparciach bądź dywanie.*
- Tyaa... Podejrzane. trzeba to wyjaśnić. *Ginn zaczęła żuć swój kosmyk.*
- To chyba jasne. *ofuknął ją ktoś.*
- Niech ktoś go jeszcze raz na głos odczyta. Może wyłapiemy więcej szczegółów. *stwierdziła Aga siadając wygodniej. W końcu wypadło na Ginn. Zaczęła czytać.*
''Harry, wiem, że bardzo źle Ci w Hogwarcie... Próbuję jakoś to zmienić. Niestety moje starania idą na marne. WIesz przecież, jacy są Ślizgoni. We wszystko wepchną nosy. Martwi mnie bardzo ta Twoja przykra sytauacja z Syriuszem. Proszę Cię, jeśli masz ochotę przyjdź do mnie jutro wieczorem. Mam pewien plan, by Twoje życie było... inne.
Twój przyajciel i dyrektor szkoły, Dumbledor.
P.S. Cztery domy.
P.S2 Zadbaj, aby ten list nie wpadł w niepowołane ręce. To dla mnie ważne. ''
-Hm a co znaczy ''Cztery domy''?
- Może jakiś sekret, klucz do czegoś...
- Tyaa... Może być.
*No więc tak Ślizgoni prowadzili 'inteligentną' romowę.*
//Naciu, napisałam, że kończę mój post. ;PP Chyba, że się coś nei zapisało...//
__________________
Kocham sposób,
w jaki doprowadzasz mnie do łez.
Ostatnio edytowane przez Aga_Black : 10-30-2008 o 20:45.
|
|
|
10-30-2008, 20:38
|
#63
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
Nacia głośno odchrząknęła, po czym swoim wyraźnym głosem, zaczęła czytać krótki liścik, na którym pełno było zawijasów, jednak po przyjrzeniu się, słowa można było odczytać bez problemu.
- Harry, przyjdź do mnie dziś w nocy o północy..
Nie skończyła, bo przerwał jej Draco
- Pójdziemy na sianko, będzie rypanko...
Każdy wybuchnął głośnym śmiechem, więc w PWŚ zrobiło się wesoło.
- Kurczę, staruchowi sie zrymowało - szepnęła Mimid, a Nacia kontunuowała
- ... musze powiedzieć Ci coś bardzo ważnego.
- Jemu to pozwala po nocach się włóczyć! - warknął Malfoy, co rozśmieszyło wszystkoih, oczywiście prócz jego samego. Był oburzony.
- I po co Potter ma chodzić do starucha? - zapytała Nacia, wyraźnie zaintrygowana - coś mi tu śmierdzi. - Nacia zacytowała czyjąś wcześniejszą wypowiedź, po czym zaczęła kiwac głowa, jakby słuchała jakiejś piosenki.
- Dobra, północ... juz nie długo - zauwazyła trafnie Angelina.
- Tsa... z godzinę - syknął Malfoy - i co mamy robić w tym czasie?
- Angela mówiła, ze jak robiliście coś... nieprzyzwoitego w łóżku, to godzinabyła dla ciebie za krótka - wtrąciła Aga.
Zmieszal się...
__________________
Life is wasted on the living
|
|
|
10-31-2008, 12:47
|
#64
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
|
A teraz trochę z innej beczki, aby wprowadzić parę nowych wątków i bohaterów. Może w końcu łaskawie się rozkręcicie? O Bekecznej nic nie pisze, to ma być jej pomysł
***
- Dumbledorze, to jest niedopuszczalne!
*Srogi koczek profesor McGonagall zatrząsł się żałośnie pod wpływem nagłych ruchów kobiety. Minewra stała na środku gabinetu Dyrektora i zdegustowana próbowała najróżniejszymi sposobami przekonać Albusa do swoich racji.*
- Czy Pan nie widzi co się tutaj wyrabia? Trzeba coś z tym zrobić, kogoś ukarać!
*Krzyczała wytrącona już z równowagi przez błogi spokój i brak jakiejkolwiek rekacji ze strony Dyrektora.*
- Minerwo, zaczynasz mówić jak Flich. Uspokój się. Dropsa?
*Zapytał dobrodusznie, lecz został zignorowany. Ta kobieta już od dawna podejrzewała, że te dropsy mają niezwykłe działania, dzięki którym Albus uspokajał i przekonywał swoich przedmówców. Tym razem nie dała się już na to nabrać. Była rozzłoszczona i przyszła tu, aby raz na zawsze rozwiązać ten odwieczny i kłopotliwy dla wszystkich problem. Już miała podjąc następną próbę napierania na Dumbledora, gdy wtem do gabinetu niepostrzeżenie wpadł niczym nietoperz, Severus Snape. Na ustach miał już gotowe zdanie, które miało zostać skierowane do Dyrketora, ale nagle jego oczą ukazała się wysoka i dumna postać McGonagall. To przepełniło czarę jego goryczy.*
- Ty...!
*Zawołał celując w nią palcem. Na jego twarzy zagościło obrzydzenie. To było dla Minerwy za dużo. Odwróciła się w jego stronę, krzycząc i dając upust swoim emocją.*
- Jak śmiesz celować we mnie palcem, jak śmiesz! I lepiej pilnuj swoich uczniów, bo oni terroryzują już nie tylko swój teren, ale i całą szkołę.!
- To Ty lepiej pilnuj Gryfonów! Szwędają się wszędzie i szukają okazji, aby wykazać się odwagą! Moi Ślizgoni są przez nich podpuszczani!
- Osz...
*Dwoje opiekunów rzuciło się na siebie niczym stara kocica i przebiegły wąż. W toku swobodniej dyskusji i chwilowego zapomnienia całkowicie zapomnieli o obecności jeszcze jednej osoby. Albus Dumbledore spokojnie odpakował z kolorowego papierka dropsa i wsadził go do ust, aby potem z rozkoszą oddać się smaku. Potem podszedł do portretu Fineasa, jednego z byłych dyrektorów Howartu.*
- Fineasie, zawiadom Potter'a, że ma czekać na mnie na piątym piętrze, pod obrazem Trzech Czarownic. Niech tam wypowie głośno trzy razy hasło.
*Gdy osoba z portretu zniknęła, Albus spojrzał z uśmiechem na swoich kolegów po fachu i dyskretnie podszedł do jednej ze ścian po drodze chwytając podejrzane naczynie z fioletowym proszkiem.*
- Myślę, że już dosyć usłyszeliście.
*Szepnął do ściany i sypnął w nią magicznym pyłkiem. W końcu, gdy kłótnie McGonagall i Mistrza Eliksirów zaczęły się niebezpiecznie wydłużać, wszedł po między nich i groźnie powiedział.*
- Uspokójcie się. Co roku rodzą się nowe problemy pomiędzy uczniami Gryffindoru i Slyhterinu i co roku udaje nam się je rozwiązać. Obiecuje, że ten rok nie będzie wyjątkiem. A teraz wybaczcie, ale muszę udać się do Poppy. Chyba bierze mnie grypa...
*I uśmiechając się do profesorów, wyszedł z gabinetu. Po chwili to samo zrobił Severus. Wściekły do granic możliwości skierował się do swojego azylu, aby w spokoju oddać się uspokajających zajęcią, jakim było ustawianie fiolek z eliksirami według ustalonej wcześniej kolejności. Za nim wyszła zdegustowana Minewra, która postanowiła zrobić ostatni obchód na Wieżę Gryffindoru, aby przekonać się, czy Fred i George czasem nie mają problemów ze snem przy okazji knując nowe kawały, które denerwowały ją prawie tak samo jak widok Ślizgonów.*
*Zdziwiena Mimid i oniemiały Markus stali przed chatką Hagrida nie wiedząc co się tak naprawdę stało, co usłyszeli i jak się tu znaleźli. Jedno jest pewne. Błoga wędrówka pomiędzy ścianami sam na sam się zakończyła. Teraz mają wyścig z czasem. Muszą zdążyć przekazać Ślizgoną miejsce spotkania Dyrektora z Potterem, zanim oni sami wyruszą.*
***
*Ślizgoni po raz kolejny czytali tajną korespondencję Potter'a. ( postanowiłam połączyć obie wersje, aby nie było już niedomówień. Mam nadzieje, że mogę^^ )
''Harry, wiem, że bardzo źle Ci w Hogwarcie... Próbuję jakoś to zmienić. Niestety moje starania idą na marne. Wiesz przecież, jacy są Ślizgoni. We wszystko wepchną nosy. Martwi mnie bardzo ta Twoja przykra sytuacja z Syriuszem. Harry, jeśli możesz przyjdź do mnie dziś w nocy o północy. Musze powiedzieć Ci coś bardzo ważnego.
Albus Dumbledore P.S. Cztery domy.
P.S2 Zadbaj, aby ten list nie wpadł w niepowołane ręce. To dla mnie ważne. ''
*Angelina tym razem nie słuchała. Zastanawiało ją to, gdzie podziała się jej przyjaciółka. Była z Markusem, to pewne. Może ją gdzieś porwał, a teraz są na randce? Tylko szkoda, że nie będą mogli uczestniczyć w...*
- Podsłuch!
*Wrzasnęła Ginny. Była z siebie dumna.*
- To takie.... mugolskie...
*Zauważył Draco, lecz widząc miny dziewczyn szybko zamilkł. Machnął na to ręką. Jest ich więcej, niech one planują.*
- Zanim się tam zakradniemy i podsłuchamy, przydałoby się wiedzieć do czego jest te hasło.
*Powiedziała przytomnie Nacia.*
- Jak to do czego? Do gabinetu Dyrka!
*Zawołała Aga. Na jej policzkach wystąpiły rumieńce podekscytowania. Jednak Weasley'ówna ją zgasiła.*
- Bracia mi mówili, że hasła do jego gabinetu są związane ze słodyczami, więc...
- Więc to musi być jedno z tajnych pomieszczeń Dumbledora.
*Wpadła jej w słowo panna Johnson. Wszyscy spojrzeli na nią z lekką ironią.*
- Taa... Komnaty pełne słodyczy i młodych Gryfonów tylko do użytku Dyrka... To bajki.
*Skwitował to Malfoy, śmiejąc się chamsko ze Ślizgonki. Jednak ta była nieugięta.*
- Głupi jesteście. Wszyscy. Udowodnione jest, że Hogward posiada niezliczone komanty, o których nawet sam Mr. Drops nie wie. Wiadomo też, że każdy Dyrektor posiada kilka własnych pomieszczeń, do których wejść może tylko on sam, chyba że komuś wyjawi ten sekret.
- Skąd to wiesz?
*Spytała sceptycznie Nacia.*
- Chciałam podkraść wypracowanie Granger, i niechcący zabrałam jej zapiski. Na nich to wszystko było.
*Powiedziała spokojnie Angelina wystawiając Draco język. Ten naburmuszony prychnął i odwrócił się do niej plecami. Aga złapała się za głowę, a Ginny jęknęła.*
- Te komnaty, o ile one rzeczywiście istnieją, mogą być wszędzie! I co teraz?
- Może poszukajmy Potter'a, zabijmy go i będzie po wielkiej tajemnicy?
*Draco jak zwykle myślał męskimi kategoriami "obić mordę i mieć spokój", jednak dziewczyn to nie przekonało.*
- Zostaje nam tylko śledzenie Bliznowatego.
*Stwierdziła ponuro Angelina.*
*A czasu mieli naprawdę mało. Do północy zostało tylko pół godziny.*
***
*Dumbledore nie śpieszył się. Szedł pustymi korytarzami nucąc swoją ulubioną melodię Fatalnych Jędz. Wiedział, że czas jest z nim. Zaplanował wszystko aż do ostatniej minuty i był pewny, że mu się uda. Oby tylko wychowankowie Severusa okazali się być godni miana uczniów Slytherinu. Oby tylko Harry zachował się tak jak niegdyś zachował się w tej sytuacji jego ojciec. I wszystko będzie dobrze. Tak... Dla większego dobra. Albus nigdy nie odwrócił się od tej maksymy.*
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"
***
Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,
***
bo nic tam już nie ma.
Ostatnio edytowane przez Mistrzyni_Afrytow : 10-31-2008 o 12:56.
|
|
|
10-31-2008, 18:58
|
#65
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 2,612
|
- Chole*a! Zostało nam tylko 30 minut! - Krzyknęła wkurzona do granic możliwości Mimid. Nie chciało jej się jeszcze wychodzić z tego korytarza, ale cóż... 'Misja' czeka^^.
- Spokojnie, zdążymy.
- Tyaaa, jasne.
- Czy ty zawsze musisz być tak sceptycznie nastawiona?
- A jak.
- Bu. - Mruknął jej do ucha po czym zaczął biec w stronę zamku. Marcelina chcą czy nie chcąc zrobiła to samo, krzycząc żeby zwolnił.
Pędzili tak z 10 minut. Po drodze wpadli na Starą Miotłę, ale zignorowali ją. 'Parę' punktów poleciało^^. Gdy wreszcie dotarli do PWS reszta już zbierała się do wyjścia.
- Gdzie wy byliście?! - Krzyknęła Angelina razem z Draco.
- A co to już wyjść nie można? Zostawić was na chwilę? - Spytała wkurzona Mimid.
- Ale... - Zabini już chciał coś wtrącić, jednak Flint mu przerwał.
- Trafiliśmy do jakiegoś korytarza, komnaty... No nie wiemy co to dokładnie było. W każdym razie podsłuchaliśmy kłótnię Miotły, Severusa no i jakieś tam gadanie Dropsa^^.
- Jest! Tak! - Krzyknęła Nacia
- Wszystko układa się w całość! - Dorzuciła Gin
Aga podała im list. Przeczytali go szybko i...
- No nie mówicie, że nie znacie hasła! - Mimid wytrzeszczyła oczy, gdy nie zaprzeczyli.
- A PS2 to co?
- Aaaa... Eee... No tak! Tak! Wiedziałem! - Malfoy zaczął się szczerzyć.
- Och, nie mamy czasu na gadanie. Musimy iść do komnaty, w której był Flint z Mimid! - Angelina była wyprowadzona z równowagi.
- Kiedy ja nie wiem... - Marcus zrobił głupią minę xD.
- Ja też nie wiem...
- Ale!
- ...to jest!
- Wystarczy, że przypomnicie sobie, gdzie się schowaliście. - Powiedziała Nacia.
- A jak nie wyjdzie... - Zaczęła Aga.
- Podzielimy się na dwie grupy. Jedna będzie śledzić Pottera, a druga spróbuje odnaleźć nową komnatę^^. - Zaproponowała Gin.
Wszyscy przyjęli to z entuzjazmem.
- Akurat będzie po 4 osoby. Ja chcę śledzić Pottera! - Dodał zadowolony Malfoy i zatarł ręce. No i takim to sposobem Draco, Nacia, Aga i Gin wyruszyli w za Potterem, a Zabini, Angelina, Flint oraz Mimid poszli szukać tajemnego korytarza.
*******
- Czyli jakie to było hasło?
- Jezzzuuu, Draco, dobijasz mnie. - Mruknęła Nacia.
- No to jakie w końcu? - Gin również nie pamiętała.
- Cztery domy!
- Aga, ratujesz nam życie.
- Ale, hmm... Czemu akurat takie? To nie w jego stylu... - Draco się zamyślił.
- Pewnie chce pogodzić wszystkie 4 domy. A szczególnie Slytherin i Gryffindor. - Oznajmiła Nacia przyśpieszając kroku.
- Taaak, na pewno.
- Patrzcie! - Szepnęła Gin.
Potter krążył po korytarzu zastanawiając się nad czymś gorączkowo.
- Czemu nie wchodzi?! - Draco zrobił zdziwioną minę.
- Nie mam pojęcia...
*****
Jeśli ktoś zobaczyłby w tym momencie pozostałą czwórkę, pomyślałby pewnie, że są rąbnięci. Czerwoni na twarzy, stukali w każdą możliwą ścianę, próbując odgadnąć szyfr...
- Nie! To nie może być tak! - Krzyknął wkurzony Blais, klnąc pod nosem.
- Ciszej! - Ofuknęła go Mimid .
- Przecież w tym zamieszaniu... Oni na pewno w nic nic nie pukali. Tylko się oparli, chyba... - Angelina spojrzała na nich podejrzliwie.
- Może w podłodze jest jakiś stopień, na który trzeba ustać, wtedy ściana przekręca się na drugą stronę? - Podsunął Flint.
- Może...
Blais chodził od ściany do ściany i nagle...
- A gdzie Zabini?!
- Znalazł wejście!
- To było tam! - Krzyknęła cała trójka jednocześnie. Po chwili stali już koło zguby.
- No to... Do roboty!
****
Dumbledore zastanawiał się czemu jeszcze nie ma Harrego. Było 8 po. Nigdy się nie spóźniał. Coś jest nie tak...
Ostatnio edytowane przez mimid : 10-31-2008 o 19:41.
|
|
|
10-31-2008, 19:42
|
#66
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Apr 2008
Lokalizacja: W środku paranoi...
Posty: 1,038
|
- Zabini! - szepnęła Angelina - przyśpiesz trochę.
- Spokojnie. Wszystko jest pod kontrolą.
- Jak on jest na czele to w to wątpię...
Tak więc cała czwórka szła, a raczej prawie czołgała się tajnym przejściem.
- Widzisz jakieś światełko czy coś? - spytała Mimid, ale Blais pokręcił głową.
- Ehh... Nogi mnie już bolą...
- Tyaa, mnie t... Ała! - Zabini rąbnął głową w ścianę.
- To musi się jakoś otworzyć. To nie może być ślepy tunel - rozmyślał Flint dotykając ściany.
Potter kręcił się zaś w jednym miejscu w koło. Jakby czekając na kogoś. Rozglądał się gorączkowo, tak że Ślizgoni musieli się skurczyć za zbroją.
- Co on tam roo... A... a... - zaczął Draco szeptem.
- O nie!
Nacia zakryła usta Malfoyowi tak, że nie było nc słychać.
- Wybaczcie. Mam uczulenie na kurz. - szepnął chłopak.
- Eyy... Ale... ale gdzie Potter? - Aga wyjrzała zza zbroi.
- Nikt nie go nei obserwował? - Ginn spojrzała po wszystkich.
- Ojj...
Wszyscy wyszli na środek korytarza i podbiegli do miejsca, gdzi stał Potter.
- W którą stronę on mógł pójść?
- Hmm... Może tam.
__________________
Kocham sposób,
w jaki doprowadzasz mnie do łez.
Ostatnio edytowane przez Aga_Black : 10-31-2008 o 20:05.
|
|
|
10-31-2008, 20:50
|
#67
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
Sorki, że nic nie pisałam, ale dzisiaj np. miałam ciężki dzień i nie miałam czasu, a jutro i pojutrze nie będzie mnie w ogóle przy kompie, więc też nic nie napisze.
Nie wiem, jak ja się potem odnajdę, ale kij.
I jeszcze raz sorry.
Papapa ;** Piszcie. : D
Edit: Żeby nie pisać tego samego w Jadkach, ogłaszam to tutaj ^^. W jadkach też nie będę pisać przez 2 dni.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ostatnio edytowane przez Ginny_Weasley12 : 10-31-2008 o 20:53.
|
|
|
11-01-2008, 13:16
|
#68
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
|
/ Będzie krótko, bo się śpieszę.../
- Jakie tam, jakie tam?
*Nacia spojrzała z przerażeniem na ścianę, koło której jeszcze chwilę temu stał Bliznowaty.*
- Może ta ściana jest taka sama jak tamta, do której wpadły nasze gołąbeczki?
*Zauważył trzeźwo Malfoy i jako pierwszy odważył się wyjść zza posągu. Reszta rozglądając się na boki zrobiła to samo. Cała czwórka podeszła do ściany i zaczęła w nią pukać ( Ginny ), kopać ( Nacia ), naciskać pojedyńcze cegły ( Aga ) i okładać pięściami ( Draco ). Lecz ściana nieustąpiła.*
- Draco, już. Starczy.
*Nacia złapała za rękę Ślizgona, który posłusznie przestał. Z kciuków skapywała mu krew, więc spojrzał znacząco na dziewczyny.*
- Co? Żadna nie umie tego naprawić?
*Spytał zawiedziony, z lekką nutą ironii w głosie.*
- Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej.
*Aga nie zwracając na niego uwagi wyciągnęła różdżkę i zaczęła mruczeć jakieś zaklęcia. Cała reszta patrzyła na to z nieukrywanym napięciem. I... nic.*
- Może coś nam umknęło?
*Ginny wysiliła swój umysł.*
- Jakie było hasło?
- Cztery Domy.
*Wyszeptała Nacia.*
- Może spróbujmy z accio Potter?
*Zapytał śmiejąc się Malfoy.*
- Cztery Domy.
*Powtórzyła Nacia. Zewsząd zawiał porywisty wiatr.*
- Zrób to jeszcze raz!
*Zawołała Aga. Nacia usłuchała.*
- Cztery Domy.
*Wrzasnęła przekszykując wiatr i.... znikła. Dziewczyny spojrzały po sobie z niepokojem, a Draco zadowolony zawołał.*
- Teraz ja!
*Po chwili cała czwórka znalazła się w ciemnym korytarzu. Nagle tuż na nich wleciało paru Puchonów.*
- Co do chole...
*Malfoy dostał niechcący butem w głowę od jednego z nich.*
***
*Tymczasem pozostała czwórka spotkała się z Krukonami, których znaleźli przed kolejnym zakrętem. Nie odzywając się do siebie całą grupą dotarli do celu ich nocnej wędrówki - do okrągłego mauzoleum. Po drugiej stronie czekała już na nich reszta Ślizgonów z Puchonami, a po lewej stało parę Gryfonów z Potterem na czele. Na środku, obok czterech grobowców okrytych czterema różnymi szatami, stał dumny i wyniosły Albus Dumbledore. Jednak po bliższym zapoznaniu się z widokiem jego osoby, można by przypuszczać, że zaistniała sytuacja go bawiła.*
- Witam wszystkich moich gości. Gryfonów: Kate Bell, Lavender Brown, Hermionę Granger, Harrego Pottera, Ronalda Weasley i bliźniaków Weasley, oraz Lee Jordana. Puchonów: Hanna Abot, Susan Bones, Cedrik Diggory, Justyn Finch-Fletchley, Ernie Macmillan i Zachariasza Smith. Krukonów: Marcusa Belby, Terry Boot, Bradley, Cho Chang, Penelopę Clearwater, Michaela Corner, Rogera Davies i Lunę Loovengood. Oraz na sam koniec naszych Ślizgonów: Mimid, Ginny Weasley, Nacię, Agę Black, Angelinę Johnson, Draco Malfoy'a. Blaisa Zabini i Marukusa Flinta. Zebraliśmy się tu, aby wziąć udział w niesamowitym eksperymencie. Otórz pragnę, abyście zrozumieli, że inni uczniowie są także ludźmi i nie oceniali po nazwie danego Domu....
*Ślizgoni poczuli, że zostali wrobieni. Drops wszystko to zaplanował... podpuścił ich a oni połknęli haczyk. Chłopakom strzeliła krew do głowy. Zacisnęli pięści.*
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"
***
Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,
***
bo nic tam już nie ma.
|
|
|
11-01-2008, 15:11
|
#69
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Oct 2008
Lokalizacja: W Hogwarcie
Posty: 14
|
// Nie pisałam bo myślałam że dopiero ja mnie Mimid wpisze to będę mogła pisać xD //
- Jeszcze złapaliśmy Emmę Smiler , która rzucała zaklęcia na Gryfonów.
Dwudziestu jest u pani Pomfley. Na pytanie dlaczego to zrobiła odpowiedziała że
'' W końcu to Gryfoni nie ?''. - Dumbledore zaczął długie przemówienie.
Po zakończeniu ględzenia zapytał Emmę :
- Czy zgadzasz się z tym ?
- Nie, Dropsie - odpowiedziała spokojnie
//Dziś krótko bo brak weny. A tak w PS to ja się nazywam Emma Smiller//
|
|
|
11-01-2008, 16:41
|
#70
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Apr 2008
Lokalizacja: W środku paranoi...
Posty: 1,038
|
Wszystkie oczy zwróciły się na Emmę. Ona stała sobie spokojnie nic sobie z dyrka nei robiąc. Ten podjął tę samą grę.
- Panno Smiler, nie wiem jak inni, ale zdaje mi się, że to jednak jest prawda. Jakieś większe usprawiedliwienie czy olanie sobie tego zajścia?
- Mam ise usprawiedliwiać? Pff... Już powiedziałam, że w końcu to byli GRYFONI. Ale masz problemy... - Ślizgonka założyła ręce na pierś i stała tak luzacko gapiąc się na Dropsa.
- Ekhem. W takim razie przyjdziesz do mnie jutro po południu. A wracając do głównego tematu... - i znów zaczął ględzić coś o czterech domach, a przeważającym słowem w jego monologu był ''Slytherin''.
- Pożal się Boże... Mu już kopletnie odbiło. - stwierdziła Nacia.
- Tyaa... Ześwirował całkowicie - dodała Aga.
- Żeby tak nas wrobić... Pożałuje. - Malfoy był czerwony na twarzy. Kostki na palcach zrobiły mu się białe.
- Spokojnie. Najpierw musimy znaleźć jakiś plan... Chyba się na niego nie rzucisz, nie? - powiedziała Angelina spokojnie.
- Przepraszam, że przerywam w konwersacji - Drops gapił się na Slizgonów - ale to co mówię, jest skierowane głównie do was.
- Zauważyliśmy. - powiedziała cierpko Aga.
__________________
Kocham sposób,
w jaki doprowadzasz mnie do łez.
Ostatnio edytowane przez Aga_Black : 11-01-2008 o 16:50.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
400 |
10-08-2008 17:46 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
2304 |
07-08-2008 16:37 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
2000 |
11-25-2007 11:03 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
1996 |
06-14-2007 12:58 |
|
SLYTHERIN
|
Limonka |
Kosz |
3490 |
05-05-2007 20:18 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:48.
|
|