Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Kosz

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-27-2008, 22:23   #71
Clover
Urodzony, by rządzić światem
 
Clover na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
Domyślnie RE: Gryffindor

- Ło żeś Ty maj gat - samo wyleciało z ust Koniczynki. Fifty zaśmiała się. - Ja też nie zapomnę. Najlepsza chyba nasza noc. Wykiwałyśmy Snape...czego chcieć więcej?
- No cóż, nasz fiołeczek chyba nic nie będzie pamiętał z tej nocy... - Fifty spojrzała na Claire, która twardo spała. - ...mam nadzieję, że nie zacznie chrapać.
Dziewczyny zaśmiały się głośno. Kam przewróciła się na drugi bok.
- Ech...przez to wszystko nawet spać mi się nie chce. - Clover opadła na poduszki. - a tak w ogóle, to która godzina?
Fif spojrzała na budzik stojący na jej szafce nocnej.
- Druga. Przywracamy imprezę? - zaproponowała z entuzjazmem.
- Wiesz co...mój czuły słuch podpowiada mi, że nie będziemy musiały. Wsłuchaj się.
Fifty otwarła drzwi. Wszyscy schodzili na dół do pokoju wspólnego.
- McGonagall i Snape już poszli? - spytała dziewczyna Lusy, siódmoklasitki.
- No. A teraz kontynuujmy zabawę! - zbiegła pędem na dół.
Fifty zamknęła drzwi i wskoczyła niespodziewanie na łóżko Clover.
- Wiesz co, a jakby tak urządzić sobie popijawę tutaj? Trzeba uczcić wykiwanie Snape'a. No i naszą przygodę. - rzekła z ironicznym uśmieszkiem Clover.
Fifty złowieszczo się uśmiechnęła. W jednej sekundzie już była przy osobistej szafce Claire i wyciągnęła dwie butelki wódki.
- Jak to się mówi? - spytała siadając na łóżko Clover podając jej butelkę. - pijemy z gwinta. Żal szklanek!
Odkręciły butelki i piły. Po 30 minutach ich butelki były opróżnione prawie do dna.
Po chwili Clover spała na krawędzi łóżka, ze spuszczoną ręką ku podłodze. Trzymała w niej opróżnioną butelkę po wódce. Fifty natomiast leżała po drugiej stronie łóżka przytulając się do flaszki.
- Nie powiem, ciekawy widok.
Drzwi do pokoju się otwarły. Stanęli w nich bliźniacy, już w lepszych humorach. Gdy ujrzeli dwie przyjaciółki na jednym łóżku z pustymi flaszkami, śmiali się otwarcie.
- Pijaczki.
Tak skomentował ten obraz Fred, który nie miał zamiaru ich budzić. Wycofał się już, to samo zrobił George, uprzedni zawieszając wzrok na Claire. Drzwi zamknęły się z lekkim kliknięciem zamka.
__________________

Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.
Clover jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-27-2008, 23:40   #72
Patrycja8
Czytelnik horoskopów
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Posty: 27
Wyślij wiadomość przez MSN do Patrycja8
Domyślnie RE: Gryffindor

Rano Pat miała mega kaca. Tej nocy dziwnym trafem zaprzyjaźniła się z Sabriną Malfoy. Znalazła ją pijaną w objęciach McLaggena. Widziała, że przez cały wieczór się do niej dobierał, a ona nie zbyt była chętna tym amorom.
-Zostaw ją w spokoju, czemu ty zawsze zabierasz się za jakąś pijaną?! Na trzeźwą cie nie stać, myślałam, że tacy mięśniacy mają wielkie powodzenie, ale widzocznie nie potrzeba być tylko mięśniakiem, trzeba mieć cokolwiek w głowie! Sabrina chyba masz już dość.-oznajmiła Pat. Odeszły Sabrina oczywiście nie odłożyła kieliszka.
-Dzięki, ale chyba już nie maiłam siły go odtrącać, jestem na takiej fazie, że jeszcze kilka kieliszków i poszłabym z nim do łóżka. Dzięki szukałam za wszelką cenę znajomych, ostatnio chyba wszystkich do siebie zarażałam.
-Zachowywałaś się dość koszmarnie, jak możesz być taką snobką, ale w końcu czego nie robi się dla wroga z dormitorium. Chodzmy się napić i pogadajmy.
Patrycja8 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-28-2008, 00:18   #73
Sabinka1991
Junior Member
 
Zarejestrowany: May 2008
Posty: 29
Domyślnie RE: Gryffindor

Dzień po imprezie jak zawsze okropny, Sabrina wstała o 8 z okropnym bólem głowy, Sięgnęła ręką, na komodzie obok łóżka zostawione było jeszcze jedno piwo, dziadek zawsze mówił, że na kaca najlepsze jest piwo, więc może warto spróbować, w końcu nic nie mam do stracenia. Otworzyła butelkę, rozejrzała się po pokoju, Pat jeszcze spała, nigdy nie spodziewała się, że z tą mugolaczką będzie można tak się zabawić. Była jej bardzo wdzięczna, w końcu perspektywa spędzenia nocy z Cormaciem, nawet po pijanemu wydawała jej się straszna.
Sabrina wyszła po cichu z dormitorium, starając się nie zbudzić z żadnej współlokatorki. Weszła do łazienki, spojrzała w lustro
-Ale ja wyglądam okropnie, zapuchniete oczy, moze wartoby iść się jeszcze położyć i opuścić pierwszą lekcje i tak na początku mamy eliksiry, a Snape jest pieskiem pokojowym naszej rodziny. Chyba jednak lepiej będzie nie narazić się reszcie gryfonów taryfą ulgową, tu moze być naprawdę fajnie.
Sabinka1991 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-28-2008, 01:23   #74
Claire
Administrator
 
Claire na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Lokalizacja: Marvel Universe
Posty: 1,811
Domyślnie RE: Gryffindor

Claire obudziła się w środku nocy i pobiegła do łazienki. Uklękła nad muszlą klozetową i zaczęła malowniczo wymiotować.
O fu. Jestem beznadziejna. Jestem wrakiem człowieka.
Kolejne wymioty.
Piątek wieczorem. Przyjeżdżam w piątek wieczorem.
Pochylenie nad muszlą. Już ją bolała klatka piersiowa.
Wciąż go kocham.
Mdłości. Helikopter przed oczami. Dosyć.
Piątek wieczorem.
Claire zaczynała już wymiotować żółcią. Po jakimś czasie wstała i wlokła się chwiejnym krokiem do swojego łóżka. Właściwie nic nie pamiętała z tego wieczora, prócz kilu nieskładnych ujęć. Położyła się na swoje łóżko o czerwonych kotarach i wybuchła głośnym płaczem. Po paru minutach, jeszcze szlochając, zasnęła.
Czuła, że następnego dnia nie wstanie na pierwszą lekcję...

EDIT: //Przepraszam, że tak krótko i nieskładnie, ale właśnie jestem po imprezie i w stanie wskazującym, więc akurat jestem w temacie xD Podziwiajcie moją składnię językową po alkoholu... xP//
__________________
- Look at us. I'm frozen and you're dead. And I love you.
- It's a problem.
- Do you remember what you told me once? That every passing minute is a another chance to turn it all around.
- I'll find you again.
- I'll see you in another life... when we are both cats.
Claire jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-28-2008, 15:59   #75
Clover
Urodzony, by rządzić światem
 
Clover na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
Domyślnie RE: Gryffindor

Clover obudziła się. Poczuła się jak na początku roku. A dokładniej po świętowaniu rozpoczęcia. No, tylko wtedy sytuacja była bardziej napięta. Och, zamknij się mózgu.
Głowa jej nie bolała. Gryfonki z tego dormitorium były już zahartowane i zaznajmione z alkoholem. Clover podniosła rękę z podłogi, nie zwracając uwagi na butelkę, która poturlała się pod szafę. Koniczynka spojrzała sennie na budzik i zobaczyła, że jest 30 minut do pierwszej lekcji.
Eliksiry? Pss...po moim trupie.
Opadła z powrotem na poduszki. Po chwili znów można było usłyszeć regularne oddechy dziewczyn.
[small]*Po 15 minutach*[/small]
Tym razem Fifty się obudziła. Przetarła swoje oczy i rozejrzała się. Pierwsze co zrobiła, to odczepiła się od flaszki i rzuciła ją celnie do kosza na śmieci. Usiadła na łóżku i spojrzała na budzik. 15 minut do eliksirów.
- Clov? Clover! - Fifty zaczęła brutalnie budzić przyjaciółę, której włączył się agresor i zaczęła machać rękami co wyglądało bardzo komicznie.
- Przestań. Idziemy na eliksiry? - spytała platynka. Clover spojrzała na nią z niesmakiem.
- Jasne, że nie. Chcesz aby się na Nas wyżywał przez cały dzień? - zapytała retorycznie Clo, iż oczywiste było, jaka będzie odpowiedz Fif. - Wiesz na co mam ochotę?
- Eghem...zabrzmiało to bynajmniej erotycznie.
- Przestań...chociaż to nie byłoby takie złe...
Clover zarobiła poduszką w głowę. Fifty dostała ataku niepohamowanego śmiechu.
- No dobra, to na co masz ochotę?
- Poopalać się nad jeziorkiem. Mrauł....- zamruczała.
- Zaczynam się Ciebie bać.
- Daj spokój. Odsłoń okno, zobaczymy jaka jest pogoda.
Fifty podeszła do okna i je odsłoniła. Słońce raziło niemiłosiernie.
- Clov, masz nosa. No dobra, przebieramy się w kostiumy i idziemy.
Żadna nie pomyślała o tym, że nauczyciele mogą je złapać. A zresztą, kto by o tym pomyślał?
- Wyobrażasz sobie Snape'a w kąpielówkach? - spytała Fifty. Clover wyobraziła sobie go na leżaku ze szklanką z napojem z parasolką. Przegoniła tą wizję z głowy, lecz wcześniej wybuchnęła śmiechem.
Podeszła do szafki i wyciągnęła swoje bikini, w kolorze żółtym.
- Ja się przebiorę, a Ty w tym czasie pobudź dziewczyny. - powiedziała wytykając głowę z łazienki. - Chociaż nie wiem co z Claire...obudź ją i spytaj się jej na co ma ochotę. Tak będzie najlepiej. - weszła z powrotem do łazienki, zamykając się na kluczyk.
__________________

Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.
Clover jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-28-2008, 20:44   #76
Her-mio-na 13
Omijać szerokim łukiem
 
Her-mio-na 13 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Posty: 1,569
Wyślij wiadomość przez MSN do Her-mio-na 13
Domyślnie RE: Gryffindor

- Claire... Claire! Wstawaj, pijaczko jedna. Już późno...
- Co? Nie... Ja chcę spać... Jeszcze pięćminut.
Po pięciu minutach...
- Claire! Wstawaj! Za pięć minut mamy eliksiry...
- Nie idę... Ja chcę spać.
- My też nie idziemy. Wagarujemy nad jeziorem. Pomyślałyśmy, że pójdziesz z nami...
Jedyną odpowiedzią Claire było wymamrotanie czegoś pod nosem.
- Wstawaj! - Fif potrząsła nią dość mocno.
Po killku minutach Claire siedziała już rozbudzona na łóżku. Inne dziewczyny w pośpiechu szykowały się na eliksiry.
- A wy nie idziecie? - Sus posłała im zaciekawione spojrzenie.
- Nie, idziemy na waksy...
- Aha...
Po chwili dormitorium opustoszało. Zostały w nim tylko Koniczynka, Fołeczek i Platyna [xDD].
- Pójdę, i utopię się w tym cholernym jeziorze! Będą mnie musieli wyławiac, o ile nie zje mnie jakaś ośmiornica...
- Nie utopisz się, bo pływasz doskonale. - Clo posłała jej szeroki uśmiech. W rzeczywistości nie wiedziała, czy Claire pływa dobrze, jednak tak podejrzewała.
- I co z tego... Utopię się i skończy się mój marny żywot... Dziś piątek. Pierwszy piątek w nowej szkole... Ja nie chcę dożyć wieczora...
- Och, przestań sie nad sobą użalać... Dasz radę... Damy radę.
- Moje drogie koleżanki pijaczki... Co ja bym bez Was zrobiła?
- Utopiła się? - Fif posłała jej rozbawione spojrzenie.
- to było pytanie retoryczne... - Claire przewróciła oczami.
Niedługo potem dziewczęta stały już ubrane w swoje kostiumy kąpielowe.
- Cholera... - Fif z niesmakiem popatrzyła na jadowicie różowy kostium, który miała na sobie. - Wygladam jak patafian...
- Nie przesadzaj, wyglądasz okey. Ten róż pasuje do Twojej platynki... - Claire poprawiła górę od swojego czarnego bikini, które wprost idealnie leżało na jej wysportowanym ciele.
- Weź mi nie przypominaj... W sobotę, w Hogsmead kupię sobie jakąś farbę...
- Nie! Nie rób mi tego! - dramatycznie krzyknęła Clo. - Kocham Twoje zajebiście jasne włoski...
W tej chwili Fif udała że wymiotuje. Nienawidziła swój kolor włosów. Ogólnie jej włosy jej się nie podobały. Długie, idealnie proste... Wyglądały jak u lalki barbie...
- To co, idziemy? - Clo wzięła z łóżka niebieski koc i ruszyła w stronę drzwi.
__________________
I love your funny face. Your sunny, funny face...

Mój Last.fm xPP
Her-mio-na 13 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-28-2008, 21:36   #77
Clover
Urodzony, by rządzić światem
 
Clover na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
Domyślnie RE: Gryffindor

Cytat:
Wygladam jak patafian...
Po prostu wybuch śmiechu xDD

***

Wyszły z dormitorium do opustoszałego pokoju wspólnego.
- Zakład, że połowa Hogwartu padnie jak Nas zobaczy? - oznajmiła rozentuzjazmowana Clover. Miała ochotę coś zbroić, bo rozpierała ją energia.
- W to nie wątpię. Wiesz jak będziemy się wyróżniać na tle czarnych szat? - odpowiedziała Claire. - No, a już na pewno Fifty.
- Wiesz, mi to nie przeszkadza. W końcu zawsze wzbudzamy nadmierne zainteresowanie całej społeczności tej szkoły. - zaakcentowała Platyna i wszystkie zaśmiały się.
Wyszły w wyśmienitych nastrojach z Wieży. Clover spojrzała na Claire, która chyba zapomniała o dzisiejszym spotkaniu z Paulem. I dobrze.
Zeszły ze schodów prowadzących do Gryffindoru. Przechodziły obok uczniów ze wszystkich domów, którzy, co było do przewidzenia, oglądali się za nimi i komentowali.
- Ale robią zamieszanie... - ziewnęła udawając obojętność Clover. Tak naprawdę uwielbiała być w centrum uwagi.
Weszły do holu i udały się prosto na błonia.
- Ach...jaki piękny dzień - skomentowała głośno i teatralnie Claire, gdy zbliżała się grupa Ślizgonów. Pansy spojrzała na nią jak na wariatkę. - Czas poopalać się topless. - zakończyła to pewnym tonem. Gdy to powiedziała skutek był taki, że Malfoy i spółka obejrzeli się za dziewczynami, zawieszając na nich wzrok, a Pansy prawie zawyła z wściekłości. Fifty i Clov zmuszały się do tego, aby nie wybuchnąć głośnym śmiechem.
- To było świetne Claire. Teraz pewnie rozpowiedzą to wszystkim. - powiedziała zachwycona Fif. A po chwili dodała - Claire...czy Ty masz zamiar SERIO opalać się topless?
Dziewczyna odpowiedziała jej zagadkowym spojrzeniem, biorąc od Clover koc i rozkładając go.

//Naprawdę, nie wiem co mi przyszło do głowy xD//
__________________

Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.
Clover jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-28-2008, 23:46   #78
Claire
Administrator
 
Claire na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Lokalizacja: Marvel Universe
Posty: 1,811
Domyślnie RE: Gryffindor

Claire czuła się już całkowicie dobrze. Nawet przesadnie dobrze. Pogoda była piękna, a to, że Malfoy znów zapomniał języka w gębie było dopełnieniem szczęścia. Koniczynka, Fiołeczek i Platyna [small][jak śliwki kocham, ustawię to sobie w podpisie xD][/small] dotarły na brzeg ogromnego jeziora. Claire rozłożyła na trawie wielki żółty ręcznik i powiedziała dziarskim tonem:
- Ja nie żartowałam, naprawdę zamierzam opalać się topless. Co wy na to? - zapytała po chwili.
Dziewczyny zastanowiły się.
- Hej, przecież mamy warunki! Nie jesteśmy Pansy Parkinson, która wypycha skarpetkami swój stanik rozmiaru A.
Fif i Clov roześmiały się.
- Dobra, ale najpierw sobie popływamy w strojach, okej? zapytała Clov i pędem wskoczyła do wody. Zaczęła ochlapywać dziewczyny z daleka wodą.
- Claire, nie bądźmy gorsze! - zawołała Fif.
Obie dziewczyny z rozbiegu wskoczyły do ciepłej wody. Przez 20 minut ochlapywały się, pływały żabką, kraulem i bawiły się naprawdę dobrze. W końcu postanowiły, że poopalają się do przerwy obiadowej.
Skoro już wcześniej postanowiły opalać się topless, teraz nie zamierzały rezygnować. Ułożyły się wygodnie na ręcznikach i wystawiły twarze (i resztę ciała xD) do słońca.
- Hej, co powiecie na trochę mugolskiego rocka? - zapytała ochoczo Claire.
- Chętnie. Głupio leżeć w takiej ciszy - odpowiedziała Clov.
Claire wyczarowała różdżką boomboxa [[small]tak to się pisze? xD][/small] i włączyła stosunkowo młodą płytę zespołu Fair to Midland.
Po jakimś czasie płyta wylosowała utwór "A Wolf Descends Upon the Spanish Sahara" i Claire stwierdziła, że nic już nie zmąci jej tak przyjemnego przedpołudnia. Myliła się. Z odległości 15 m usłyszała znajomy głos. Bardzo znajomy głos.
- Fair to Midland? Zawsze miałaś dobry gust. Ciało zresztą też niezłe.
O kurwa. [small][Dostanę warna? xD][/small]
Claire otworzyła oczy i błyskawicznie zakryła się ręcznikiem. Pozostałe dwie dziewczyny zrobiły to samo. Claire jednak dodatkowo zerwała się, podbiegła do osoby, która im się przyglądała i teraz już wyraźnie ujrzała wysokiego na 1,90 m, ciemnookiego bruneta. Wspięła się na palce i wymierzyła mu siarczysty policzek lewą dłonią [small][jestem leworęczna^^][/small]. To był Paul, który wciąż stał dumnie, tylko teraz trzymał się za prawy policzek.
- Piękne przywitanie, moja droga. Pogratulować - powiedział ironicznie. - I czego się rzucasz? I tak nic nowego nie zobaczyłem - zmrużył rozkosznie oczy.
- Przyjechałeś za wcześnie! O to się rzucam, jak to określiłeś! - Claire zawsze wrzeszczała na cały głos, kiedy była wkurzona.
- Chcesz, żebym ogłuchł? Wiesz ile mi zajęła podróż, żeby się z Tobą zobaczyć? - zapytał rozżalonym głosem.
- Nie obchodzi mnie to! WIECZOREM, Paul, wieczorem. Masz zegarek? - spytała sarkastycznie.
- Mam. Jeżeli nie odpowiada ci moje towarzystwo w tej chwili, to możemy zobaczyć się po obiedzie. Może być siedemnasta?
- Może być.
Paul nic już nie powiedział, tylko odwrócił się na pięcie i odszedł w stronę Hogsmeade. Claire zrzuciła ręcznik, ubrała górę od stroju kąpielowego i powiedziała wkurzonym tonem do swoich przyjaciółek:
- Muszę iść się trochę ogarnąć. Przepraszam za niego i spieprzony wypad nad wodę...
Odeszła ślimaczym krokiem do zamku.
Koniczynka i Platyna patrzyły na nią zszokowanym wzrokiem.
- I oni kiedyś byli parą?! - zapytała głośno i z niedowierzaniem Clo.
__________________
- Look at us. I'm frozen and you're dead. And I love you.
- It's a problem.
- Do you remember what you told me once? That every passing minute is a another chance to turn it all around.
- I'll find you again.
- I'll see you in another life... when we are both cats.
Claire jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2008, 16:32   #79
Clover
Urodzony, by rządzić światem
 
Clover na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
Domyślnie RE: Gryffindor

Cytat:
[small][jak śliwki kocham, ustawię to sobie w podpisie xD][/small]
[small]Ach...sama poezja ;). A i nawiasem, to myślałam, że kochasz truskawki xD[/small]

Cytat:
O kurwa. [small][Dostanę warna? xD][/small]
[small]Hmm...raczej nie ;D[/small]

***

- No cóż, świetna mieszanka. - powiedziała Fifty, patrząc na oddalającą się Claire. - Jak stare, dobre małżeństwo. Jak myślisz, powinnyśmy za nią iść?
- Myślę, że jest dość wkurzona i chce trochę ochłonąć. - mówiła powoli Clover. - Ale mi się odechciało opalania.Chodź, pójdziemy się przebrać do dormitorium, a później udamy się do Wielkiej Sali coś przetrącić.
Tak więc wstały, ubierając kompletnie strój, zwinęły ręcznik i skierowały się powolnie w stronę zamku. Otwarły drzwi frontowe i udały się powoli wzdłuż pustych korytarzy na siódme piętro.
- Malinowe żelki - powiedziała Platyna do Grubej Damy. Obraz się usunął i weszły do Pokoju Wspólnego. Clover rozejrzała się i zobaczyła Pearl chlipiącą jakiś napój z kieliszka leżącego na ziemi.
- Pearl...chodź tu. - wołała ją Koniczynka, a kotka przybiegła. Dziewczyna wzięła ją na ręce i poczuła zapach wytrawnego wina.
- A fee...idź mi z tąd. - jęknęła z obrzydzeniem Clov. - Nienawidzę wytrawnego.
Fifty śmiała się z tej całej sytuacji, a Clover popatrzyła na nią oburzona.
- No wiesz. Mój kot zamienia się w pijaka, a Ty się śmiejesz?
Udała obrażoną i poszła do dormitorium. Fif zachichotała i poszła zaraz po niej.
Clover otworzyła drzwi do dormitorium, lecz nie zobaczyła w pomieszczeniu Fiołeczka. Poszła do łazienki, przebrała się w normalne ciuchy, lecz nie zamierzała zakładać czarnych szat.
- Boże, jak gorąco... - powiedziała, wychodząc z łazienki, gdzie panowało niezmierne gorąco, mijając się po drodze z Platynkę, która zabawnie wzniosła oczy do sufitu. Tym razem ona zaszyła się w łazience.
Clover sięgnęła po lusterko i zaczęła nakładać warstwę codziennego makijażu. Skończyła akurat, gdy po 10 minutach Fifty wyszła z łazienki.
- No to idziemy na obiad.
Zeszły z siódmego piętra na sam parter do Wielkiej Sali. Usiadły przy stole Gryffindoru i usłyszały podniecone szepty. Clover od razu się ożywiła. Gdy Fifty nakładała sobie ziemniaków usiedli koło nich Fred i George.
- Słyszeliśmy, że opalałyście się topless. - powiedział ucieszony Fred - Jak mogłyście Nas o tym nie poinformować? - zakończył udając, że strzela focha.
- Hmm...była z Wami Claire? - zapytał George i po chwili zrobił się czerwony. Fifty popatrzyła na niego pobłażliwie.
- Tak była. - odpowiedziała. Po czym zwróciła się do Clover. - Mam nadzieję, że zaraz przyjdzie tutaj. Nie lubię nie wiedzieć, co z Wami się dzieje, gdy Was nie ma.
__________________

Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.
Clover jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2008, 21:40   #80
Claire
Administrator
 
Claire na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Lokalizacja: Marvel Universe
Posty: 1,811
Domyślnie RE: Gryffindor

Cytat:
Ach...sama poezja . A i nawiasem, to myślałam, że kochasz truskawki xD
[small]Noo... Ale wtedy jadłam śliwki xD[/small]

Jutro zedytuję xD Chyba, że Ffi mnie wyprzedzi : P

EDIT: No coz, jest już "jutro", a wszyscy na sb czekają na ten przeklęty zwiastun, więc się trochę powysilam tutaj xD

Claire wzięła z dormitorium swoje najlepsza ciuchy i kosmetyczkę. Chciała przygotować się na to spotkanie w samotności. Będę wyglądać jak bóstwo. Na Merlina, jaka ja skromna jestem...
Każde pasemko włosów wymodelowała woskiem do włosów i rzuciła na swoją czuprynę specjalne zaklęcie, aby się błyszczała. Następnie nałożyła trochę pudru na twarz, pomalowała swoje bardzo długie paznokcie na ciemny fiolet, podkreśliła rzęsy podkręcającą maskarą, nałożyła eyeliner, sprawdziła jeszcze, czy jej piegi nie rzucają się w oczy, a na koniec pomalowała usta ciemnobrązową szminką, wpadającą w odcień fioletu i przejrzała się w lustrze. Nieźle, tylko mrocznie. [small][xD][/small] Claire nic nie mogła poradzić na to, że lubiła taki styl, a Paul o tym wiedział, więc wszystko jak na razie układało się po jej myśli.
W co się ubrać? Zastanowiła się przez chwilę. w końcu jej wzrok padł na ciemnozieloną, zwiewną bluzkę na ramiączkach i czarne rybaczki. Ubrała się i ponownie przejrzała w lustrze. Znów widziała w sobie dziewczynę sprzed dwóch lat, która szła na spotkanie z Paulem. Cichutko westchnęła i tylko narzuciła na siebie czarną szatę, bez krawata i białej koszuli. Nie miała zamiaru iść na obiad. I tak żadne jedzenie nie pomoże jej w przybraniu na wadze. Chciała tylko wejść do Wielkiej Sali i powiedzieć przyjaciółkom, gdzie będzie.
Zbiegła po schodach i szybko dotarła do Wielkiej Sali. Podbiegła do Koniczynki i Platyny i szepnęła:
- Wiecie z kim wychodzę. Błagam, w razie potrzeby kryjcie mnie. I... - zawahała się. - Może lepiej nie mówcie nic George'owi.
- Claire, nie możesz grać na dwa fron...!! - prawie krzyknęła Clov, ale Claire zatkała jej usta dłonią.
- Ciii, daj mi spędzić z Paulem ten jeden wieczór. O innych rzeczach pogadamy w nocy w dormitorium, okej? - zapytała pośpiesznie Claire.
Clo pokiwała głową, ale wyglądała na zaniepokojoną. Zza jej pleców wychyliła się głowa George'a, który głośno zagwizdał.
- Uuu, Fiołeczku, wystroiłaś się! To dla mnie? - zapytał zabawnie.
Claire zrobiła głupią minę. Trochę ją przybił ten żart.
- Już nie można wystroić się dla samej siebie? - teatralnie wywróciła oczami i wyszła powoli z Wielkiej Sali.
Pchnęła ogromne drzwi i opuściła Hogwart. Idąc przez błonia, zauważyła, że Paul stoi oparty o najbliższe drzewo.
- Tym razem mnie nie pobijesz? - zapytał podejrzliwie i uniósł do góry brwi.
Claire pokręciła głową i lekko się uśmiechnęła, po czym zapytała:
- Przejdziemy się?
Teraz to Paul odpowiedział tylko skinięciem głowy.
Szli przez błonia, a słońce w tym czasie zaczynało zachodzić za horyzont. Paul cały czas przyglądał się jej uważnie.
- Czemu jesteś taka smutna?
- Szczerze? Czasami mam dość twoich docinków i po prostu wolę się nie odzywać - odpowiedziała sarkastycznie Claire.
- Claire, sama to robisz i tak właściwie to nauczyłem się tego od ciebie. Już nie pamiętasz? - zapytał z uśmiechem.
- Taa, zawsze byłam dla wszystkich niemiła?
- Niekoniecznie. Tylko dla wybranych. Później zrozumiałem, że udawałaś wredność w stosunku do tych, których lubisz - powiedział z namysłem Paul.
Claire spojrzała na niego zdumionym wzrokiem.
- To nie było jasne? - zapytała, unosząc wysoko brwi.
Paul nie wytrzymał i roześmiał się.
- Nie bardzo! - wciąż śmiał się i dostał ewidentnej głupawki.
- Paul, przestań, wiesz, że śmiech zaraża! - Claire już sama zaczynała trząść się ze śmiechu.
Po kilku minutach przeszło im i spojrzeli na siebie, wciąż rozbawionymi spojrzeniami.
- Jesteśmy idiotyczni - stwierdziła rzeczowo Claire.
- Możliwe, - Paul udawał, że się nad tym zastanawia - ale możliwe też, że jesteśmy głodni!
- Co ty bredzisz? - Claire znów uniosła brwi.
- Kwiatuszku, kiedyś zostaną ci zmarszczki na czole od tego unoszenia brwi - powiedział upominająco Paul. - A żarcie czeka na nas przy jeziorze, o ile nie skonsumowała go ta wielka kałamarnica - dodał z namysłem.
- Widziałeś ją? Szczęściarz, przyjechał na trzy dni i już ma przewagę - Claire udawała, że się obraziła. - Poza tym nigdzie nie idę, bolą mnie nogi.
Paul nic nie powiedział, tylko błyskawicznie podniósł ją i zaniósł ją na mały pagórek nad jeziorem. Postawił ja na ziemię i odwrócił w drugą stronę.
Claire otworzyła usta ze zdumienia.
Przed nią znajdował się tuzin kanapek, słodycze, herbata w czajniku i najprawdopodobniej na później - wino. Na środku stał wazon z trzema czerwonymi różami. Do tego na trawie leżał rozłożony ogromny koc w szkocką kratę.
- Jeżeli myślisz, że dla trzech róż i wina spędzę z tobą noc, to się grubo mylisz! - wykrzyknęła piskliwym głosem.
Paul musiał usiąść szybko na trawie, żeby nie przewrócić się ze śmiechu.
- Czy nie możesz po prostu usiąść i zjeść czegoś? Niedługo zostaną z ciebie same kości.
Claire spojrzała na niego przepraszającym wzrokiem i uśmiechnęła się. Wiedziała, że uśmiech jest jej dużym atutem.
Po chwili sięgnęła po dużą kanapkę z ogórkiem i sałatą. Dopiero teraz poczuła, jaka była głodna. Paul również pochłaniał kanapki, jakby nie jadł od tygodnia, ale akurat u niego to było normalne.
- Nie chcę nic mówić, ale wciąż masz na sobie szatę szkolną - powiedział z pełnymi ustami.
Szlag by to... Cholera! Zapomniałam! Wstała i zrzuciła z siebie czarną szatę. Teraz była już ubrana tak, jak chciała.
Paul nie mógł przez chwilę oderwać wzroku od Claire, ale po chwili uśmiechnął się z aprobatą i zaczął opowiadać o Durmstrangu.
- To już nie to samo, kiedy ciebie nie ma. Chociaż nie spałem w tym dormitorium co ty, to słyszałem, że wieje nudą.
- Oj, nie chrzań - przerwała mu Claire. - Bez jednej osoby nie zmienia się cała szkoła.
- Wiesz... Dla mnie się zmieniła - powiedział Paul, a jego uszy się lekko zarumieniły.
Claire wiedziała o co zapytać, kiedy Paul zejdzie na takie tory.
- Jak się miewa Kate? I jak wam się układa?
Paul związał się z Kate trzy miesiące po tym, jak zerwał z Claire. Panienka po solarium, rok młodsza zarówno od niej, jak i Paula. Bardzo popularna w szkole.
Paul jednak spochmurniał.
- Zdradziła mnie. Po pięciu dniach. Chcesz wiedzieć coś więcej? - zapytał ponuro.
Claire chciała powiedzieć, że właśnie tego się spodziewała, ale ugryzła się w język.
- Właściwie to żałuję, że z tobą zerwałem, - Paul kontynuował - nie wiem, co mi odwaliło.
Claire otworzyła butelkę wina i zaczęła ją pić z gwinta. Wynurzenia Paula były dla niej zbyt dużym przeżyciem, żeby jeszcze bawić się z kieliszkami.
- Hej, zostaw trochę dla mnie! - zawołał Pau i rzucił się w jej stronę, żeby w żartobliwy sposób wyrwać jej butelkę. Zahaczył się jednak o wiklinowy koszyk i upadł prosto pod nogi Claire. Ta roześmiała się głośno i upiła kolejny łyk wina.
Paul, naburmuszony, podniósł się i usiadł obok niej i wyjął z kieszeni paczkę L&M Light.
- Zapalisz?
- Mmm, chętnie - odpowiedziała Claire, wzięła papierosa i podała butelkę z winem Paulowi. - Masz, w końcu po tym, co powiedziałeś, powinieneś się napić.
- Dzięki - powiedział z ulgą Paul i wziął od niej wino.
Pili przez kolejne piętnaście minut, aż w końcu byli w niemalże szampańskich nastrojach. Paul oparł głowę na ramieniu Claire, jak za dawnych czasów. Claire lekko zesztywniała, gdy Paul objął ją w talii, a chwilę potem... Całował. Oddała pocałunek. Oddałaby mu się cała, gdyby tylko poprosił. Tak dawno już go nie całowała... Po kilkunastu sekundach Paul delikatnie się od niej odsunął i powiedział:
- Chciałem cię pocałować jeszcze raz i bynajmniej nie żałuję tego. Nawet chcę to powtórzyć i spotykać się z tobą tak często, jak się da, przez te dwa dni, które zostały. Tylko że...
- Tylko co? - zapytała szybko Claire.
- Nie chcę, żebyśmy znów byli parą. Nam nigdy nic nie wychodzi, kiedy jesteśmy parą.
Claire przygryzła dolną wargę. Co jak co, Paul miał rację, ale ciężko jej było przystać na taki układ. Chwilę potem, jednak pokiwała stanowczo głową.
Paul uśmiechnął się i wziął butelkę wina.
- Została połowa. Pijemy szybko do końca? Bo chyba musisz już niedługo wracać.

Claire spojrzała na zegarek. Rzeczywiście, była 20.30, a uczniom można było przebywać poza zamkiem do 21.
Po wypiciu połowy butelki w ciągu trzech minut... Claire i Paul ewidentnie się zataczali, a po kolejnych dwóch minutach śpiewali:
- Yo ho, yo ho, piratem chciałbym być!!!
Paul jakimś cudem odprowadził Claire do zamku, chociaż było już całkowicie ciemno, pożegnał się z nią, przytulił i odszedł w stronę Hogsmeade. Pewnie, gdyby claire była trzeźwa, to zmartwiłaby się, czy Paul w ogóle dojdzie do "Kwatery Podróżnych". Jako, że nie była trzeźwa (już którąś noc z rzędu), wzruszyła tylko ramionami i powlekła się z trudem do Wieży Gryffindoru. Podała Grubej Damie hasło i umęczonym krokiem weszła do pokoju wspólnego.

//Wiem, że to długie i nudne. Nie musicie tego czytać xD Chociaż jak już tu doszliście, to chyba bez sensu o tym wspominać xPP//
__________________
- Look at us. I'm frozen and you're dead. And I love you.
- It's a problem.
- Do you remember what you told me once? That every passing minute is a another chance to turn it all around.
- I'll find you again.
- I'll see you in another life... when we are both cats.
Claire jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Gryffindor KaMcIa Kosz 979 11-05-2008 16:38
Gryffindor CZARNY999 Kosz 4 03-11-2008 20:46
Gryffindor Moony Alex Kosz 2014 11-02-2007 12:11
GRYFFINDOR Moony Alex Kosz 1989 07-01-2007 15:47
GRYFFINDOR Limonka Kosz 133 03-27-2007 17:41


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 17:32.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.