Wróć   HPN.pl > Harry Potter > Hogwart

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-20-2011, 12:13   #71
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

??

Znaki.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 12:20   #72
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Po poście Ginny, przed postem Roziego ^^

Zatrzasnęła drzwi wejściowe od drugiej strony. Od razu poczuła lodowaty wiatr, który pieścił jej mokre kosmyki. Zaklęła głośno, jak nic będzie przeziębiona. Może nie będę musiała iść na misję, pomyślała. Taaak, na pewno, kretynko.Stała na ganku i rozglądała się w okół. Gdzie też do cholery mógł iść Gunnar? Przecież nie znała go na tyle dobrze, żeby wiedzieć gdzie mógł iść. Chociaż... Wiedziona instynktem deportowała się na wzgórze, gdzie mieszkała jego matka. Zastała szumiący wiatr, który przyniósł zapach jabłek, i ciszę. Nic się nie działo, spokój. Załamała ręce i poczęła myśleć co wie o Gunnarze. Wtem usłyszała podniesiony głos z chatki i była pewna, że słyszała zaklęcia. Mokre kosmyki wirowały za nią, gdy zbiegała z górki, aby dostać się do domu. Podeszła cicho do okna i zajrzała przez nie. Sytuacja nie wyglądała zbyt dobrze. Jej kolega po fachu stał w otoczeniu dwóch innych mężczyzn. Co więcej, jeden trzymał jego matkę.
Myśl, myśl dziewczyno!, nakazała sobie w myślach.
- Tu musi być drugie wejście - mruknęła, w tym samym czasie gdy jeden z mężczyzn powiedział:
- Mam nadzieję, że zaprowadzisz nas do Sam-Wiesz-Kogo!
No pięknie, jeszcze tego brakowało, żeby wplątywać w to Czarnego Pana.
Obiegła szybko niewielką chatkę i znalazła drzwi, do połowy zarośnięte dzikim bluszczem. Wyciągnęła różdżkę z kieszeni i rozcięła szybko roślinę, po czym niewerbalnie rzuciła 'Alohomorę'. Zardzewiały zamek szczeknął głośno, ale w pomieszczeniu działo się za dużo, żeby reagowali na takie, z pozoru nieznaczące dźwięki. Christina prześlizgnęła się przez niewielką szczelinę w samą porę. Gunnar leżał na ziemi targany drgawkami bólu. Nie mogąc na niego patrzeć, podeszła do tego pracownika Ministerstwa Magii, który trzymał kobietę. Zbliżyła się do jego ucha i wyszeptała, głosem pełnym nienawiści i jadu.
- Od kiedy to zwykli pracownicy ministerstwa rzucają nasze zaklęcia? Avada Kedavra!
Błysnęło zielone światło i mężczyzna padł na podłogę. Nawet nie rzuciła okiem na jego niewidzące, puste oczy. Machnęła ponownie różdżką i znowu zielony promień przetoczył się przez pokój, trafiając w samo serce faceta. Christina miała oko wytrawnego snajpera...
Pomogła wstać starszej kobiecie, aby chwilę później doskoczyć do Gunnara i jemu też pomóc się podnieść.
- Nic Ci nie jest?! - zapytała zatroskana. Przed chwilą dostał przecież Cruciatusem.
- W porządku. - odrzekł wstając.
Jego matka patrzała to na nią, to na niego. Nie wiedziała co się stało. Chłopak podszedł do niej i wymruczał kilka słów. Później ukazał się niebieski strumyczek, prowadzący od końca różdżki Gunnara, do głowy starszej kobiety. Rzucił na nią zaklęcie zapomnienia. Dziewczyna stała z boku, przyglądając się, jak rzuca kolejne zaklęcie. Tym razem formule "Somnus" towarzyszyła purpurowa poświata. Kobieta natychmiast zasnęła.
- Musimy się stąd wynosić! - powiedziała Christina, po czym oboje wybiegli z domku.
- Jak mnie tu znalazłaś? - spytał Gunnar.
- Miałam przeczucie, że właśnie tutaj możesz być... - uśmiechnęła się delikatnie, nie patrząc mu w oczy. - Wracajmy do Kwatery!
- Poczekaj. - powiedział chłopak. Odwrócił się w kierunku domku. - Morsmordre! - Mroczny Znak majestatycznie zawisł na niebie, rozsiewając wszędzie swoją mroczną aurę. - Nie chcę, żeby matka była oskarżona o zabicie tych dwóch. - dokończył Gunnar. - Zastanawiam się, jak mogę odwdzięczyć się za ratunek? - odrzekł z uśmiechem.
Rzuciła mu szybkie spojrzenie. W jej oczach błyskały wesołe ogniki. Miała kilka pomysłów.
Deportowali się.

***

Zastali większość Śmierciożerców w salonie. Nad jedną z nich stał Lord Voldemort, w całej swojej okrutnej okazałości. W długich, bladych palcach ściskał równie długą różdżkę.
- Czy obiecujesz strzec naszych tajemnic i tępić wrogów? - zapytał
- Tak, obiecuję. - odpowiedziały razem. Christina rozpoznała Lucy, widocznie dziewczyna została uznana przez Czarnego Pana za godną Śmierciożerczynię.
- Czy obiecujesz, że gdy przyjdzie ci zabić członka swojej rodziny, zrobisz to?
- Tak, obiecuję. - głos jej lekko zadrżał.
- Zatem witamy w naszych skromnych progach - oznajmił i dotknął jej przedramienia różdżką. Na skórze pojawił się Mroczny Znak, znak Śmierciożerców.
Christina mimowolnie dotknęła swojego, gdy leciutko zapiekł.
- Skoro już przyjmujemy nowych członków, to poznajcie moją protegowaną. Blanca Evans. Część z was powinna ją pamiętać ze szkoły. Moja oddana Śmierciożerczyni, pracująca w jeszcze bardziej tajny sposób, niż wy.
Christina poczuła ukucie zazdrości, gdy z cienia wynurzyła się dziewczyna.
- Zdobywa tajne informacje - wyjaśnił Czarny Pan.
Blondynka rozluźniła się nieznacznie. Czyli nie była tym kim ona, maszynką do zabijania. Dwa różne zawody... nie będą konkurować, i dobrze. Uśmiechnęła się do koleżanki, jeszcze z czasów szkolnych.


Piszcie co chcecie, ale nie zabijać mi na misji Georga!! Jest mój!!
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 07-20-2011 o 13:01.
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 12:35   #73
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Oj Christina, Christina, ty mnie kiedyś do grobu wpędzisz.; p

Spoko, to ja coś napiszę. Zamawiam.

I tak oto dwie nowe śmierciożerczynie stały przed już i tak malą garstką Jadków, które pomimo upadku nie odłączyły się od Czarnego Pana.
-Witamy, witamy. - rzekł Pikus, podchodząc do obydwu pań. Podał im rękę, ale nie całował. Kwatera Główna to nie miejsce na takie czułości. - Jestem Dominic. - rzekł, głównie do tej nowej, bo Lucy już znał.
-Blanca Evans. Miło mi. - dziewczyna lekko skłoniła głowę.
-Taaaak. - powiedział Czarny Pan, prawie że z nutką ironii. - Wszyscy już się pięknie poznali z imienia i nazwiska, teraz proszę się zapoznać jeszcze lepiej. Ja muszę jeszcze załatwić kilka spraw osobistych. - i Voldemort nagle się ulotnił. Jako jedyny mógł deportować się w granicach Kwatery Głównej Śmierciożerców.
Blanca rozglądała się uważnie, nie wiedząc, co ze sobą począć. Ginny i Dominic wrócili do kuchni. Christina, razem z Gunnarem, siedzieli na kanapie. Półwilkołak wciąż miał jeszcze na sobie skutki Zaklęcia Niewybaczalnego, chociaż doskonale to ukrywał. Pewnie pomagał mu też fakt jego wilczej krwi.
-Ginny, co tam robicie do jedzenia? - zawołała Christina z kanapy. Weasley obejrzała się na Dominica, a ten wzruszył ramionami.
-A co chcecie? - odkrzyknął. - Tylko pamiętajcie, to ma być w ramach naszych umiejętności. - zaśmiał się lekko.
-Oni umieją gotować? - spytała Lucy.
-Nie za bardzo. - odpowiedziała młodsza Johnson, a na jej wargach wyskoczył ironiczny uśmiech. - Nie radziłabym zamawiać czegoś bardzo skomplikowanego. - szepnęła, po czym głośno odkrzyknęła: - Zróbcie wszystkim jajecznicę!
I tak, team w postaci Ginny i Dominica, zaczęli smażyć jajecznicę. Gotowanie sprawiało im frajdę i pewnego rodzaju rozluźnienie, przed misją, przed Czarnym Panem, przed tymi wszystkimi przygodami.
W końcu dwoje Smierciożerców podało każdemu widelec i talerz, a na nim jajecznicę. Każdy rozłożył się gdzieś wygodnie na nowych fotelach.
-Nie są jeszcze wygniecione. - rzekła Ginny, zatapiając się w miękkim, ciemnozielonym fotelu. - Ale to się zmieni.
Wszyscy zaczęli jeść.

//No to zapełniamy czymś te dwa dni, jak ktoś ma jakiś pomysł. Ja chciałabym zająć się Fredem podczas tej misji, jeśli nie macie nic przeciwko ^//
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."

Ostatnio edytowane przez Ginny_Weasley12 : 07-20-2011 o 13:20.
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 13:11   #74
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

Ginny, wyprzedziłaś mnie o sekundę!

OK, ZAMAWIAM : )



______________
Trzask! Blanca aportowała się przed bramą wiodącą do Kwatery Głównej Śmierciożerców. Spojrzała na znajome mury i uśmiechnęła się do siebie. Machnęła różdżką i brama przed nią otworzyła się. Weszła do środka i skierowała się od razu do Salunu. Cieszyła się, że wreszcie może tu zamieszkać, z innymi Śmierciożercami. Nie wiedziała, dlaczego Czarny Pan dopiero teraz postanowił przedstawić ją reszcie, ale nie chciała mu się sprzeciwiać. Odczekała, aż skończy pieczętować Lucy. Po chwili wyłoniła się z uśmiechem i skłoniła nisko głową. Ucieszyła się na widok ludzi, którzy byli z nią w Slytherinie. Rozejrzała się po salonie. Kiedy dawniej zdawała raporty Czarnemu Panu, wyglądało tu inaczej. Wszędzie był syf i brud, a teraz salon urządzony był w typowy, mugolski sposób.
-Cholera, skąd macie te meble? -zapytała Blanca, nie zwracając się do nikogo konkretnie.
-Zrobiłyśmy.. małe zakupy w Ikei! -odkrzyknęła z kuchni Ginny, a Lucy i Christina spojrzały na siebie porozumiewawczo.
-Ładnie tu. -stwierdziła Evans.
-Lepiej nie mów tak przy Czarnym Panu, na początku nie był zbytnio zadowolony z naszego pomysłu... -powiedziała z uśmiechem Christina.
-Dlaczego? -podchwycił temat Gunnar.
-Uważa, że atmosfera nie jest zbyt mroczna! -znowu krzyknęła z kuchni Ginny, a jej głos przepełniony był ironią.
-Taaaak, według niego swoje ofiary powinniśmy sadzać na fotelach. -Christina przewróciła oczami.
-Jak już jesteśmy przy fotelach... to chyba potrzebuję miejsca do spania. -wspomniała Blanca.
-No tak. Mamy jeszcze kilka wolnych pokoi. Sprawdzaj po kolei każdy, dopóki jakieś drzwi nie będą otwarte. To coś w rodzaju przeznaczenia, pokój wybierze Cię sam. -wytłumaczyła Lucy.
-Ten to ma fantazję... -mruknęła Evans i ruszyła w kierunku korytarza. Zaczęła od końca. Dotykała każdej klamki, a przy czwartej okazało się, że drzwi są otwarte. Weszła do środka i uśmiechnęła się. Pokój był mały, ale 'przytulny', o ile można tak nazwać pokój, w którym ściany były czarne. Blanci usiadła na łóżku i odprężyła się. Muszę tu urządzić po swojemu, pomyślała.
-Accio walizki! -machnęła różdżką i zobaczyła, jak przez uchylone drzwi do pokoju wlatują jej walizki. Już chciała je wypakowywać, kiedy poczuła zapach jajecznicy... A więc gotowe. Zatrzaskując drzwi wskoczyła do salonu, w którym każdy patrzał w swój talerz. Dominic podał jej porcje i usiadła razem z resztą Śmierciożerców.
I... wszyscy zaczęli jeść. : )
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'

Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 07-20-2011 o 14:31.
Blanca-Evans jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 13:22   #75
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Przepraszam. xDD Hahah, ale teraz masz czas. ; D
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 13:31   #76
Rozi
Czytelnik horoskopów
 
Rozi na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
Domyślnie

Ginny, ten upadek Gunnara nie był wywołany zaklęciem Będzie to coś innego, co spróbuję opisać MOŻE podczas wypadu na Pokątną. Aha i mam pomysł co do George'a (spokojnie Christina, nic mu się nie stanie).
__________________
W służbie Czarnemu Panu...
Rozi jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 13:35   #77
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Myślalam, że był, tam wcześniej Christina napisała o Crutiatusie ^

Cytat:
Pomogła wstać starszej kobiecie, aby chwilę później doskoczyć do Gunnara i jemu też pomóc się podnieść.
- Nic Ci nie jest?! - zapytała zatroskana. Przed chwilą dostał przecież Cruciatusem.
- W porządku. - odrzekł wstając.
Tym się sugerowałam, to post Christiny. Ale jeśli tak nie było, to oj tam. xd Mogę zmienić, jeśli chcesz.; ]
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 18:33   #78
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

dobra zamawiam ^^ pisze

-Po jedzeniu czas na małą whisky! – Rzucił Dominic układając naczynia jedno na drugim.
-Do picia to ty pierwszy! – Zaśmiała się rudowłosa. – nawet flaszki ze sobą dźwigasz.
Dominic popatrzył „z pod byka” na przyjaciółkę, bo dobrze wiedziała, że w wolnych chwilach pędził różne eliksiry – to go odprężało. Christina skierowała różdżką na kredens i wykonała nią pełen gracji obrót. Z zaszklonego kredensu wyleciały szklanki oraz butelka ognistej whisky.
Głębokie szklanki o grubych dnach wylądowały przed zgromadzonymi przy stole smierciożercami. Dominic machnął różdżką i w szklankach pojawił się drobny lód. Christina kierując butelką napełniła szklanki po brzegi.
-No to Salut ma familia – Wykrzyknął Dominic unosząc wysoko szklankę i patrząc w kierunku każdego przy stole. Śmierciożercy wznieśli swoje kieliszki równie wysoko, po czym napili się whisky’acza.
Po paru minutach sytuacja zrobiła się luźniejsza, Blanca nie czuła się już obco, Dominic nie odczuwał już skutków niewybaczalnego zaklęcia, Ginny zapomniała o szykującym się napadzie na sklep jej braci. Lucy i Christina pogrążyły się w rozmowie najwyraźniej dobrze się bawiąc, bo nie zwracały uwagi na ciągle napełniające się szklanki. Półwilkołak zajadał się krwistym stekiem i spoglądał z uwagą na dziewczyny. Nikt nie zwracał uwagi na brak Czarnego Pana. Wokół panowała zupełnie luźna atmosfera i nic nie wskazywało na to, że za niedługo ten spokój zamieni się w wir walki, trzasków i krzyków.

Dominic spoglądając na napełniającą się szklankę pogrążył się w myślach. –Ginny musi być bardzo ciężko, chociaż nie daje po sobie poznać – pomyślał. Przecież to normalne, mimo iż teraz jest zimną i bezwzględną kobietą to jednak Fred i George są jej braćmi. Mężczyzna podziwiał jej podejście do sprawy. Sam nigdy dla własnego dobra nie opowiadał o swojej rodzinie. Chociaż ma odwagę przeciwstawić się Czarnemu Panu i umrzeć w imieniu własnych zasad - nie jest na tyle głupi by narażać swoich bliskich – gdyby tak owych miał. Popatrzył na Ginny potem na Blanca’e. Po chwili dotarło do niego ze jego towarzyszka coś do niego mówi.
-Dom.. powiedz mi czemu jako pierwszy z obecnych na sali podszedłeś do mnie by się zapoznać?? – Zapytała Blanca patrząc badawczym wzrokiem w oczy śmierciożercy.
Dominic zakrztusił się i lekko poczerwieniał, czego jednak nie było widać ponieważ ów czerwonawy kolorek złapał już wcześniej, pijąc ognistą.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...

Ostatnio edytowane przez Pikus : 07-20-2011 o 19:23.
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 21:45   #79
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

zamawiam


___________________

Blanca czuła się jak w domu. Zrozumiała, że to jest jej 'rodzina'. Wszyscy byli śmierciożercami, wszyscy byli źli do szpiku kości. Rozluźnieni Ognistą whisky pogrążyli się w rozmowach lub uciekli do własnych myśli. Blanca zaczęła badawczo przyglądać się chłopakowi siedzącemu obok. Mimo, że Ognista już dawno zaczęła działać i rudowłosej mocno kręciło się w głowie to nie umknęło jej uwadze, że Dominic jest całkiem przystojny, nawet w tym niemodnym sweterku, który miał na sobie. Przyłapała go, jak na nią zerkał zamyślonym wzrokiem, więc postanowiła zacząć z nim rozmawiać.
-Dom.. powiedz mi czemu jako pierwszy z obecnych na sali podszedłeś do mnie by się zapoznać? -pytając wpatrywała się w niego wielkimi, zielonymi oczami.
-Wiesz, po prostu widziałem, że potrzebujesz kogoś, kto pozwoliłby Ci się szybciej zadomowić -mówiąc to uśmiechnął się.
-Przecież znałam już Christinę, Ginny, Gunnara. Lucy trochę mniej, ale też była z nami w Slytherinie...
Chłopak robił się coraz bardziej czerwony, ale nikt nie zwracał na to większej uwagi, bo wszystkim wirowało w głowach.
-Wiesz Blanca, a może tu wcale nie chodziło o to, żebyś się lepiej poczuła tylko... -Jej oczekująca mina była bardzo pesząca. Evans próbowała się opanować, ale na nic jej wysiłki, bo kiedy próbowała przybrać inny wyraz twarzy wychodził z tego nieznaczny grymas.
-Tylko? -nawet w jej głosie oczekiwanie brało górę.
-Oh, ja po prostu... ja po prostu chciałem... chciałem...
Buch! Jego wstydliwe jąkanie przerwał donośny trzask. Usłyszeli głośne kroki.
-Cholera, Czarny Pan! -donośne szepty obiegły cały salon. Nagle nastało wielkie poruszenie, wszyscy chcieli posprzątać po swojej libacji. Christina zgrabnym ruchem chowała szklanki, Dominic butelki po whisky, Lucy ogarnęła naczynia po kolacji i wszyscy stali w rzędzie oczekując ich Pana. Ten za to, jakby specjalnie dał im te kilka sekund, żeby mogli posprzątać po imprezie.
Wszedł do salonu i zaczął przyglądać się bacznie wszystkim Śmierciożercom. Nikogo nie przechodziły już dreszcze, kiedy spoglądali w jego czerwone oczy, ale bali się jak może zareagować widząc, że niektórzy z nich jeszcze nie otrzeźwieli.
-Więc... jak się bawicie? -syknął Voldemort. -Zamiast obmyślać plan, zamiast szykować się do naszej misji wy tu popijacie whisky?
Kto do kurwy nędzy nie opanował oklumencji? Christina nie mogła powstrzymać swoich myśli.
Nikt nie śmiał mu odpowiedzieć. Nie chcieli poczuć na sobie działania Cruciatusa, zwłaszcza Dominic i Gunnar, którzy dopiero co doszli do siebie po ostatnim.
-Panie... -zaczęła Blanca.
-Milcz! -zimny głos Voldemorta odbił się po salonie.
Śmierciożercy nie wiedzieli jak się zachować. A po chwili.. zobaczyli, że Czarny Pan wyszczerza swoje małe, żółte zęby w grymasie, który chyba mieli odebrać jako uśmiech. Spojrzeli po sobie zdezorientowani.
-Tak naprawdę.. to tylko żartowałem. Wpadłem życzyć udanej zabawy moim wiernym sługom. Jestem z was dumny.
I deportował się, a w salonie zapanowała dziwna atmosfera.
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'

Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 07-27-2011 o 14:54.
Blanca-Evans jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-20-2011, 22:59   #80
Rozi
Czytelnik horoskopów
 
Rozi na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
Domyślnie

Sposób, w jaki zachowywał się Czarny Pan, budził niepokój, a przynajmniej u Gunnara. Ale coś innego trapiło chłopaka. Ten okropny ból którego doświadczył podczas "wizyty" u swojej matki. Pierwszy raz miał z nim styczność i nie wiedział zupełnie skąd się wziął. Jakby ktoś smagał jego wnętrze rozżarzonymi węglami. "Z czym mogło to być związane?" myślał intensywnie, lecz trzecia już szklanka Ognistej Whisky nie pomagała mu w tym.
- Niech mnie szlag! - wypalił głośno, nie zwracając uwagi na towarzystwo, które popatrzało na niego, jak na wariata. - Gdzie jest Fenrir?! - krzyknął do Dominica, aż tamten podskoczył
- Nie wiem, od wczoraj się nie pokazał... - odpowiedział.
Gunnar zerwał się na równe nogi, wypuszczając z ręki szklankę z trunkiem, która roztrzaskała się o posadzkę.
- Dokąd idziesz? - powiedziała Christina, nie usłyszawszy odpowiedzi.
- Deportował się! - odrzekła Ginny wyglądając przez okno. - Co mu się stało?
- Nie mam bladego pojęcia... - odpowiedziała w konsternacji Christina.

Na ulicy Śmiertelnego Nokturnu o tej porze było niewiele ludzi. Gunnar wszedł do Borgina i Burkes'a tak nagle, że aż sprzedawca podskoczył.
- Widziałeś Fenrira Greybacka?! - wrzasnął.
Borgin z przerażeniem popatrzał na wściekłego Gunnara.
- By-ył tu jakiś kwa-drans te-emu... - wyjąkał.
- Mówił dokąd idzie?
- Powiedział tylko, że jest głodny i...
- W porządku! - przerwał mu Gunnar i wybiegł ze sklepu deportując się ponownie. Wiedział gdzie szukać Fenrira. "Ottery St. Catchpole, tam na pewno będzie". Jego ojciec postępował strasznie bezmyślnie polując na mugoli w miejscowości, gdzie znajdowała się Nora i tym samym jedna z siedzib Zakonu. Gun pojawił się w małym zagajniku, znajdującym się dokładnie na końcu drogi prowadzącej przez miasteczko. Żadne latarnie nie oświetlały ulicy, więc w ciemności miał zapewnione ukrycie, kiedy maszerował chodnikiem wzdłuż żywopłotów. Nigdzie nie było widać śladu Fenrira. Słyszał tylko szelest liści poruszanych wiatrem i skowyt psów. Nagle ktoś rzucił się na niego i zwalił go z nóg. Zdołał sięgnąć po różdżkę.
- Incarcerus! - krzyknął i z jego różdżki wystrzeliły liny, które oplotły napastnika.
Zepchnął go z siebie na chodnik i uderzył pięścią w szczękę. Tamten poczuł siłę uderzenia, bo zaklął z bólu i próbował się wyrwać z uścisku. Gunnar złapał go za gardło i docisnął do ziemi. Oświetlił jego twarz.
- To ty! - warknął Fenrir. - Wypuść mnie z tego!
Gunnar machnięciem różdżki rozciął pnącza oplatające jego ojca i pomógł mu wstać.
- Wybacz, ale poczułem się zagrożony. - powiedział spokojnie Gunnar.
- Ale nie musiałeś mnie bić... - odpowiedział Fenrir, masując sobie podbródek.
- Chodźmy gdzieś indziej, mam do Ciebie sprawę. - rzekł Gun i razem udali się do tamtego zagajnika.
- Wczoraj doświadczyłem dość nieprzyjemnego bólu. Był tak potworny... gorszy nawet od tego spowodowanego Cruciatusem. Pomyślałem, że może być od...
- Co czułeś? - przerwał mu Fenrir.
- Czułem, jakby ktoś przypalał mi żywcem wnętrzności i próbował rozedrzeć skórę - kontynuował Gunnar. - Momentalnie zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem bezwładnie na ziemię, a potem... ból ustał. Tak nagle.
Fenrir pokiwał głową. Jego mina wskazywała na przypuszczenia Gunnara. Chłopak usiadł na mokrej ściółce. Wiedział, wiedział, że kiedyś to się uaktywni. Mógł przygotować się na to, ale wolał nie dopuszczać takiej myśli do siebie. Czuł się zażenowany faktem, że on, nieugięty śmierciożerca, siedział załamany przed swoim ojcem, który patrzył na niego z politowaniem. Wstał, otrzepując z płaszcza liście.
- Wracam do Kwatery. - powiedział, starając się nie patrzeć w oczy Fenrirowi. - Nie poluj tutaj więcej, bo Czarny Pan nie będzie zadowolony. Pojutrze atakujemy sklep Weasleyów na Pokątnej...
- Będę czekał na was u Borgina.
- Dobrze więc. - odpowiedział Gunnar i pokiwał porozumiewawczo głową. - Do zobaczenia.

Gunnar aportował się przed Kwaterą i starał się dotrzeć do swojego pokoju, nie napotykając nikogo. Po prostu nie miał ochoty tłumaczyć się gdzie był. Wchodząc po schodach natknął się na Christinę, która od razu zapytała:
- Gdzie ty byłeś?!
Ton jej głosu nie spodobał się chłopakowi:
- Nie twój interes! - warknął, aż kilka osób wystawiło głowy ze swoich pokojów. Dziewczyna popatrzyła na niego ze łzami w oczach. Gunnar przemknął obok niej, łopocząc płaszczem, jak dementor i od razu wszedł do swojego lokum, trzaskając głośno drzwiami. Był zły na siebie, że tak potraktował Christinę, ale nie będzie tłumaczył się nikomu z tego co robi. Rzucił się na łóżko i pogrążył się we śnie.
__________________
W służbie Czarnemu Panu...

Ostatnio edytowane przez Rozi : 07-21-2011 o 01:00.
Rozi jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Śmierciożercy Nacia1234 Kosz 375 06-14-2011 16:41
Śmierciożercy Angela Johnson Kosz 1064 09-29-2008 19:58
Śmierciożercy. Sherry Kosz 123 02-19-2008 13:42
*Śmierciożercy* Dziedzic Gryffindora Kosz 1355 01-29-2008 18:26
Śmierciożercy Draco Malfoy Kosz 1994 05-27-2007 19:43


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 17:00.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.