*Wchodzi zadowolona z życia i oglada ludzi siedzących w PWŚ*
*Widzi jak jakis "duzy chlopczyk^^" rozklada sie caly spocony na fotelu jej SIS i w ogole udaje wielkiego bossa co sie Angelinie oczywiscie nie spodobalo*
*Czekajcie napisalam
nie spodobalo? To ją rozwscieczylo. Jednak nie dala tego po sobie poznac. Jeszcze nie teraz

*
*Powoli i z pewnoscia siebie stanela w lekkim rozkroku nad Ślizgonem i zmierzyła go od dołu do góry*
-Ej czego sie laska gapisz? Podobam ci sie?-"boss" usmiechnal sie rubasznie i oblizal wargi
- Po pierwsze nie mow do mnie laska, bo dla ciebie jestem Pani Johnson-Angelina zmruzyla oczy i wycelowala rozdzka w jego otylą szyje. Z twarzy Ślizgona powoli znikał uśmiech, lecz sam wyciągnął rozdzke i powiedzial szeptem:
-cos jeszcze zlotko?
-O tak malenki. Co powiesz na to abys zdszedl z tego fotela?-dziewczyna usmiechnela sie ironicznie, lecz jej oczy nadal pozostawaly zimne i szepneła "Drętwota". Chlopak wylecial ze swistem z fotela i stuknal w sciane, po czym opadl bezwiednie na podloge. Zaraz jednak sie podniosl. Z kacikow jego ust trysnela krew. Spojrzal rozwscieczony na Angeline i juz mial cos powiedziec, lecz dziewczyna przerwala mu:
-Cos jeszcze zlotko?-po czym nie oczekujac odpowiedzi odwrocila sie do niego plecami i rozciagnela sie na fotelu.
"Tak, tak jest wspaniale. Jednak nie strace na tym domu-pomyslala i zaczela czytac "Porady dla Czarnoksieznikow"*