/ Hej Kain

Możemy zamiast marsza żałobnego zagrać marsz weselny?^^ HJ, jak możesz mnie nie kojarzyć. Jestem dawną Angeliną Johnson, zresztą używam tej godności w postach. I witamy naszą nową koleżankę. Jak będziesz chciała streszczenie tego, co się tu aktualnie dzieje to nie krępuj się i napisz PW. Miłej zabawy ;D /
*Lekcja eliksirów przebiegała dość płynnie. Wydobywające się z mosiężnych kociołków opary powoli usypiały bardziej zmęczonych uczniów, a tych mniej pozbawiały potrzebnej na lekcji koncentracji. Jednak Ślizgoni przyzwyczajeni do owych warunków zachowali swój dysktans i właśnie obserwowali Flinta, na którego to teraz wypadła kolej podebrania eliksiru Gryfonce.*
- Nie uda mu się.
*Powiedziała podniecona Nacia odliczając długie sekundy, które dzieliły chłopaka od stolika Granger. W tym samym czasie Angelina i Aga miały za zadanie przygotować ja najlepiej ten wywar, w razie gdyby Markusowi się nie udało. Mruczały pod nosem wykute dzięki Śmierciożercom sentencje, które przyśpieszały rozwój roztworu. Wiedziały, że Snape, jako jeden ze sług Czarnego Pana od razu zauważy, że do zrobienia eliksiru użyto czarnomagicznych formułek, lecz nie przejmowały się tym zbytnio. Były Ślizgonkami, i ich opiekun bardzo im pobłażał. Musiały jedynie uważać na siedzących z nimi Gryfonów, którzy widząc na twarzach dziewczyn wysiłek, próbowali co nie co podsłuchać.*
- Dosyć tego. Muffiato.
*Szepnęła zmęczona Aga. Nie musiały się już bać, że ktoś je podsłucha. Oddały się bez reszty czarnomagicznemu, wyczerpującemu warzeniu eliksiru.*
*Tymczasem reszta Ślizgonów z mile łechtającym ich odczucia napięciem obserwowała Flinta. To dawało chłopakowi jeszcze większą ochotę, aby uczynić to co zamierzał. Już, już powoli podchodził do stolika Granger, gdy ta odwróciła się gwałtownie i zepchnęła ze swojego stolika fiolkę z eliksirem. Ta rozbila się na miliony zabarwionych od wywaru szkiełek, które potoczyly się dźwięcznie po kamiennej posadzce sali. Hermiona spojrzała z przerażeniem na Harrego, który stał z różdżką w ręcę celując w jej kociołek. Po chwili kociołek był pusty... Zdezorientowany Markus spojrzał na Potter'a, gdy rozległ się ryk, i niczym stado żubrów Zabini wraz z Draco rzucili się od tyłu na Bliznowatego. Natępujące wydarzenia potoczyły się jednocześnie. Snape z roziskrzonymi oczami spojrzał w stronę ich stolików zauważając Potter'a z wyciągniętą różdżką i odejmując mu dwadzieścia punktów. Do sali wpadł na miotle HJ robiąc niepotrzebnie jeszcze więcej szumu i doprowadzając Mistrza Eliksirów niemal do epoplesji. Blaise z Malfoy'em stłuki okulary Gryfonowi przewalając się z nim pomiędzy stolikami. Reszta uczniów patrzyła na ten sparing z boku kibicując i nie przejmując się nauczycielem, który upominał wówczas HJ. Angelina z Agą skończyły wywar i odczarowały salę, która teraz mogła je usłyszeć. Panna Johnson widząc swojego chłopaka miotającego się po podłodze pełnej odłamków szklanych z Bliznowatym, o mało co nie upuściła fiolki. Szybko rzuciła ją w kierunku Ginny i podbiegła do chłopaków. Mała Weasley puściła oko do Mimid i Naci i wszystkie trzy poszły oddać eliksir Snape, który właśnie skończył upominać Ślizgona i zaczął "witać" ( oczywiście na swój niepowtarzalny sposób ) jakąś nową.*
- Panie profesorze...
*Zaczęła Nacia mrugając wachlarzem czarnych niczym smoła rzęs w kierunku mężczyzny.*
- Skończyłyśmy już ten eliksir.
*Dodała przewracając oczami Ginny. Mimid w ogóle się nie odzywała mierząc nową z góry na dół. Zatrzymała się na jej oczach, w których było coś... wyzywającego. Potem ponowie skierowała wzrok na klatkę piersiową. Godło Slytherinu...
Więc to Ślizgonka, jedna z naszych.*
- Panna Mabs usiędzie z HJ, mam nadzieje, że on się czegoś od Ciebie nauczy.
*Spojrzał na nią wzrokiem mówiącym
A niech tylko będzie inaczej, a potem skierował wzrok na swoje ulubione uczennice.*
- Połóżcie na moim biurku
*Syknął widocznie bardzo zadowolony z tego, że to właśnie jego Dom pierwszy uporał się z trudnym wywarem i dał im po dziesięć punktów. Następnie zauważył scenę walki. Nim jednak dotrał pomiędzy ławki, bijący się zostali rozdzieleni. Potter'a zabrał Finningan i Dean, Zabini leżał na kolanach Angeliny, a Malfoy stał z boku ze swoim odwiecznym uśmieszkiem na ustach. Tym razem towarzyszyły temu także iskrzące oczy. Wszyscy trzej byli we krwi, w plecach mieli powbijane odłamki szła.*
- Czyja to była fiolka?
*Szepnął cicho, co oznaczało jego skrajną wściekłość, po czym wskazał na posadzkę pełną szkła i krwi. Trzesąc się, rękę podniosła Hermiona.*
- Granger.
*Oczy Snape zwięziły się niebezpiecznie.*
- Odejmuje Gryffindorowi trzydzieści punktów za spowodowanie ran trzem uczniom na mojej lekcji. Odejmuje także każdemu z bijących się dziesięć punktów. Potter, Mallfoy i Zabini. Do Skrzydła Szpitalnego.
*I zamachawszy szatą, odszedł w kierunku swojego biurka. Blais nachylił się do Angeliny z uśmiechem.*
- Zarobiliśmy dwadzieścia punktów za nic.
*I krzywiąc się lekko wstał. Razem z czekającym na niego Draco przy drzwiach, wyszedł z sali. Po chwili zadzwonił dzwonek. Uczniowie powoli opuszczali salę. Gryfoni mieli teraz historię magii, Ślizgoni drugą już w tym dniu transmutacje.*
- To było szalone!
*Zawołał Flint z uciechą. Szedł nieco z tyłu, dokładnie za Mimid, aby obserwować pracę jej seksownych pośladków.*
- Ty miałeś w tym najmniejszy udział.
*Zauważyla Nacia uśmiechając się bezczelnie do Ginny. Ta mrugnęła do Mimid odchylając lekko głowę w lewą stronę. Bekeczna w jednej chwili odwróciła się na pięcie i stanęła oko w oko z Markusem.*
- Flint, może byś szedł z nami w jednej lini?
*Powiedziała jadowicie, po czym ominęła go i teraz szła koło Angeliny. Panna Johnson wraz z Agą ledwo ruszały nogami. Czarnomagiczne sentencje całkowicie je wykończyły. Tymczasem doszedł do nich jeszcze jeden Ślizgon...*
- O, HJ, niezłe wejście.
*Mruknęła Ginny obserwując dziewczynę, z którą do nich podszedł. Markus ucieszył się na widok chłopaka i uścinął mu dłoń. Nie przepadał za tym, aby był jedynym samcem w towarzystwie tych piranii.*
- Kogo nam przyprowadziłeś?
*Zapytała znużona Nacia.*
- To..
*Zaczął HJ, lecz dziewczyna mu przerwała.*
- Jestem Jessica.
*Odpowiedziała patrząc odważnie w oczy dziewczyn. Mimid mruknęła.*
- Mabs..
*I spojrzała na swoje przyjaciółki. Angelina wypuściła ze świstem powietrze i odzyskała trochę wigoru. Uśmiechnęła się przyjaźnie wyciągając dłoń w kierunku nowej.*
- Angelina Johnson,
- Dziewczyna Blaisa Zabiniego, więc uważaj
*Wtrąciła po raz kolejny Bekeczna, zaśmiewając się.*
- A to Mimid, zwana Bekeczną. Zawsze musi dodać jakiś kąśliwy komentarz.
*Przedstawiła przyjaciółkę panna Johnson.*
- Jestem Nacia.
*Ślizgonka szybko omiotła spojrzeniem Jessice, po czym ponownie skierowała wzrok przed siebie.*
- Pani Ciętego Języczka. Ja jestem Ginny.
*Szepnęła na ucho Mała. Mabs uśmiechnęła się. Zaczynało się ciekawie...*
- A ja Aga... I chyba zwagaruje...
*Dodała ostatnia dziewczyna, łapiąc się za głowę. Flint nawet nie raczył zauważyć obecności nowej Ślizgonki.*
- Przyśpieszmy. Pewnie Stara Miotła już siedzi na tym swoim biureczku i czeka, komu odjąć punkty.
*Zauważyła gorzko Angelina przyśpieszając kroku. Nacia wyszczerzyła się do Jessicy.*
- Stara Miotła to Minewra McGonagall, opiekunka Gryffindoru, Domu najbardziej znienawidzonego przez nas. Pilnuj się, ona tylko czeka, aby nas pogrążyć.
*I to powiedziawszy wszyscy pobiegli do oddalającej się już Angeliny. Nie spóźnili się.*
***
*Dzień się miał ku zachodowi. Słońce po raz kolejny kąpało się w kolorowych fałdach chmur. Ostatni raz tego dnia miało zatańczyć na sklepieniu niebieskim, aby potem oddać miejsce pełnemu dzisiaj księżycowi. Wyglądało to szczególnie pięknie na Błoniach Hogwartu, gdzie cały ten widok odbijał się jeszcze od czarnej, niezmąconej niczym tafli ogromnego jeziora. Hagrid właśnie wracał z Zakazanego Lasu taszcząc w rękach wielkie konary drzew, wyrąbane przez siebie. Jednak nasi Ślizgoni nie mogli tego widzieć. Będąc w Pokoju Wspólnym, który znajdował się zaraz pod jeziorem Hogwartu, mieli zaczarowne okna, które jedynie oddawały aktualną pogodę i nic więcej. Wszyscy szykowali się już do snu.*
- Gdzie moje majtki?
*Zawowała roztrzęśnionym głosem Ginny, udawając dzisiejszą wypowiedź Naci. Dostała za to w twarz poduszką. Bekeczna ścierała resztki makijażu ze swojej delikatnej twarzy, Aga leżała na swoim łóżku plotkując właśnie z rzucającą wszystkich poduszkami Nacią, a Angelina rozmawiaja z Mabs. Jednak za chwilę dziewczyna musiała iść do siebie, zmęczona po całonocnej podróży, a reszta dziewczyn dwie godziny później także się położyły spać. Zmęczone dzisiejszymi przekrętami szybko zapadły w błogi sen.*
*Po paru godzinach obudziła się Angelina. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu nie mogła spać. Spojrzała na śpiącą Bekeczną, które usta były lekko rozchylone. Być może właśnie śniła, że całuje je Flint, i panna Johnson nagle zapragnęła być w ramionach swojego mężczyzny. Wymknęła się więc cichutko z dormitorium i idąc do chłopaka spotkała...*
- Kajn!
*Szepnęła nie wierząc własnym oczą. Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiale, by po chwili śmiać się przytulajac się ze Ślizgonką.*
- Gdzie idziesz?
*Zapytała Kajn.*
- Do Blaisa. Idz, obudź dziewczyny. Z pewnością się ucieszą.
*I Angelina szybko wślizgnęła się do pokoju Zabiniego. Tam obudziła Flinta i Malfoy'a, cichutko wyganiając ich z dormitorium. Potem delikatnie położyła się koło Ślizgona i pocałowała go w usta. Ten nie otwierając nawet oczu, położył dziewczynę na sobie i oddali się oboje bez reszty pocałunką. Powoli, rozbierając się aż do bielizny, ze świszącymi oddechami spełniali swoje rozkoszne marzenia. Oboje czuli, że tego potrzebują, oboje nie mogli przez to spać. Pragneli siebie, a to pragnienie było tak ogromne, że jeszcze przez wiele czasu nie mogli jemu sprostać. Noc była długa, a ich rozkosze trwały niemal w nieskończoność. Parę metrów dalej słychać było ucieszone głosy dziewczyn. Cieszyły się z powrotu przyjaciółki.*