|
07-18-2011, 23:20
|
#961
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 383
|
Cytat:
Napisał Blanca-Evans
Droga Mimid, wybacz, ale nie rozumiem Twojego podejścia. Nie pozwalasz innym użytkownikom kreować swoich postaci według własnych pomysłów. Przede wszystkim razem ze swoimi koleżankami z Elity wypieprzacie ze strony nowych, albo totalnie nimi pomiatacie, tudzież olewacie. Jak opowiadania mają być ciekawe, skoro cały czas są w nich te same osoby? Bo nikt inny, oprócz słynnej Elity nie ma prawa wprowadzenia nowego wątku, czy czegokolwiek?
"Niemiłe konsekwencje" to coś w rodzaju "chrztu" Bastiana, zgadza się?
Rozumiem, że w internecie łatwo jest pokazać swoją wyższość, zwłaszcza jak jest się adminem czy moderatorem, ale to chyba nie upoważnia do rozbienia z innych ludzi "śmieci"...
|
Kreowanie postaci. Cóż, wiesz, byłoby miło, gdybym mogła stworzyć moją postać w stylu "Przeszła przez pokój a wszystkie męskie spojrzenia natychmiast skupiły się na niej. Była najpiękniejsza ze wszystkich. Nie ma na nią chuja we wsi. Fuck yeah."
Życie to nie bajka i staramy się, żeby i w Slythu nie było za banalnie i za pusto. Wystarczy, że ostatnio nam się troche love story najebało, co już ktoś zauważył. No. To tyle.
__________________
Wolałabym nie...
|
|
|
07-18-2011, 23:26
|
#962
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
|
Gunnar wraz z Eb'em siedzieli na kanapie w pokoju wspólnym. Eb zajęty był czytaniem najnowszego wydania "Proroka Codziennego", Gunnar błądził oczami po pokoju. Wchodzący do pokoju Arnold kiwnął mu na przywitanie głową, po czym usiadł przy kominku.
- Ty, patrz! - krzyknął Eb.
- Co jest? - zapytał. Eb pokazał mu artykuł, gdzie widniał duży napis "KOLEJNA UCIECZKA Z AZKABANU". Zaciekawiony, Gunnar wziął gazetę do ręki i przeczytał:
Dzisiejszej nocy miała miejsce kolejna ucieczka z Azkabanu. Jak przewiduje Ministerstwo Magii, domniemanymi zbiegami są: wilkołak Fenrir Greyback, oraz Arnold Yaxley, szpieg Voldemorta w Ministerstwie. Prosimy wszystkich o zachowanie nadzwyczajnej ostrożności, gdyż zbiegowie są niezwykle niebezpieczni.
Gunnarowi coś ciężkiego spadło do żołądka. Jego ojciec, wilkołak, morderca jest na wolności. Chciałby skonfrontować się z nim i rzucić na niego klątwę Cruciatus..., tak to byłaby najlepsza zapłata...
- Jak mogli do tego dopuścić? - przerwał mu rozmyślanie Eb.
- Nie mam bladego pojęcia. Myślałem, że po wcześniejszych ucieczkach Ministerstwo lepiej dba o bezpieczeństwo, ale sam widzisz.
- Twój ojciec jest na wolności... - rzekł Eb.
- To nie jest mój ojciec! - warknął Gunnar, aż kilka osób popatrzało w ich stronę.
- Spokojnie Gun, wiesz, że zawsze jestem po twojej stronie. - odparł Eb. Gunnar znów zaczął rozmyślać. Uwagę jego przykuła Blanca, która siedziała między dwoma mizdrzącymi się do niej typami. Nawet nie pamiętał ich imion. "To żałosne" podsumował w swojej głowie. Draco odłączył się od dziewczyn, które były rozczarowane ich opuszczeniem i przysiadł się do Eb'a i Gunnara.
- Czytałem "Proroka" - rzekł Draco. - Mam nadzieję, że uporają się z nimi jak najprędzej.
- Ja też mam taką nadzieję. - odparł Gunnar.
- Pamiętam tego Yaxley'a. - kontynuował Draco. - Przychodził czasem do mojego ojca, jak jeszcze obaj byli śmierciożercami. Nigdy go nie lubiłem... OK, będę leciał, może uda mi się niepostrzeżenie wymknąć od tych chochlików. - powiedział z uśmiechem, wskazując na patrzące w ich stronę dziewczyny - Trzymajcie się. - odrzekł po czym wyszedł z pokoju wspólnego.
- Już 10. Pora coś zjeść - powiedział dziarsko Eb. - Idziemy?
- Ano, idziemy. - odparł Gunnar i obaj udali się w kierunku drzwi wyjściowych.
EDIT. Ajć, Christina była szybsza. Ale jako tako da się to połączyć
__________________
W służbie Czarnemu Panu...
Ostatnio edytowane przez Rozi : 07-18-2011 o 23:59.
|
|
|
07-18-2011, 23:41
|
#963
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Aug 2010
Lokalizacja: Toruń
Posty: 144
|
- O hej - zauważył Arnie i usmiechnął sie do dziewczyny - co tak rano dziś wstalaś?
- Wiesz nie mogłam zasnąć, kolejną noc z rzędu - rzekła Christi siadając obok niego - a Ty co robisz o tak wczesnej porze?
- Trochę się pouczę, potem idę pobiegać, idziesz ze mną? - spytał Tonks
- O tej godzinie? Nie chce mi się - odpowiedziała
- No dobrze, jakby co za 5 minut idę - odparł Arnie. Christina chwilę pomyślałą po czym powiedziała - no dobra ale kilka minut. Po chwili byli gotowi. Wybiegli na błonia, potem koło hatki Hagrida i spowrotem do zamku.
- No i teraz tylko prysznic i mogę lecieć na śniadanie - rzekł Arnie wyraźnie zadowolony z tego ze udało mu się wyciągnąć Christinę aby z nim pobiegała. Dziewczyna miała widocznie inne zdanie na ten temat
- Nigdy więcej z Toba nie biegam - powiedziała po czym znikła za drzwiami dormitorium.
__________________
Bo w krwi płynie benzyna, w sercu świszczy turbina...
|
|
|
07-18-2011, 23:54
|
#964
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
|
Wzajemnie
Jest to ten sam wątek, tyle że z innego ujęcia. Połączenie chyba dobre?  Choć jest trochę niezgodności dotyczącej "zawartości" pokoju wspólnego w chwili twojego przybycia, ale to tak na marginesie
__________________
W służbie Czarnemu Panu...
Ostatnio edytowane przez Rozi : 07-19-2011 o 00:00.
|
|
|
07-19-2011, 10:58
|
#965
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: bunnyland
Posty: 1,964
|
Po pierwsze, jeśli nie chcecie, żeby się wam ktoś wpieprzył, to napiszcie "zamawiam" czy coś w tym stylu. No, to tak na początek. Poza tym...
Cytat:
|
Wybaczcie, że się czepiam, ale nie uważacie, że historia Ślizgonów powinna być bardziej mroczna, a tymczasem mam wrażenie, że czytam jakieś romansidło.
|
No taa, tyle że to dopiero początek roku szkolnego, nie będziemy się od razu napierdalać z kim popadnie. Zachowajmy choć trochę realizmu (o ile można mówić o realiźmie w świecie Magii ). Zawsze prędzej czy później wprowadzamy wątki zagadek, tajemnic, akcji itp.
Cytat:
Napisał Blanca-Evans
Droga Mimid, wybacz, ale nie rozumiem Twojego podejścia. Nie pozwalasz innym użytkownikom kreować swoich postaci według własnych pomysłów. Przede wszystkim razem ze swoimi koleżankami z Elity wypieprzacie ze strony nowych, albo totalnie nimi pomiatacie, tudzież olewacie. Jak opowiadania mają być ciekawe, skoro cały czas są w nich te same osoby? Bo nikt inny, oprócz słynnej Elity nie ma prawa wprowadzenia nowego wątku, czy czegokolwiek?
"Niemiłe konsekwencje" to coś w rodzaju "chrztu" Bastiana, zgadza się?
Rozumiem, że w internecie łatwo jest pokazać swoją wyższość, zwłaszcza jak jest się adminem czy moderatorem, ale to chyba nie upoważnia do rozbienia z innych ludzi "śmieci"...
|
No, co do kreaowania postaci to Mim i Kaylin już wystarczająco wyjaśniły. Co do dalszej części postu to nie rozumiem ; o. Przecież nikogo nie omijamy, a to, że nasze postaci w opowiadaniu nie zawsze są różowo nastawione do nowych, to chyba normalne. W końcu jesteśmy Ślizgonami, a jak wszem i wobec wiadomo, Ślizgoni mają parszywe charaktery ; ). I jeszcze się nie spotkałam, żeby w życiu grupa ludzi zżytych ze sobą, znających się już trochę czasu, tak ochoczo wpuszczała innych do ich kręgu znajomości. Na to trzeba zasłużyć, czyż nie? I nie wiem również, co ma do tego ranga Mimi czy moja (bo rozumiem, że o nas chodziło, tylko my mamy uprawnienia moderatorskie). Piszemy na tych samych zasadach co inni...? Zresztą to, że Marcelina ostrzegła cię przed tym takim, powiedzmy żałosnym, zachowaniem postaci w opowidaniu to przecież na twoją korzyść. W końcu "co nie co" się tu uczymy i ważne, żeby pisać tak "naturalniej" i coraz lepiej. (Przychodzi z czasem, więc mam lichą nadzieję, że kiedyś tego dostąpię : D)
Cytat:
Kurde, ale będę musiała jutro postów nakasować
Sara, nie męcz się, czasami. Sama to zrobię :**
|
Uwierz, że dla mnie jest to mniej męczące niż dla ciebie, bo usuwam hurtem . Ale jeszcze zostawię, bo może ktoś będzie chciał zabrać głos w sprawię, choć chyba wszystko zostało wyjaśnione.
Zamawiam raczej.
__________________
♠
"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."
|
|
|
07-19-2011, 11:48
|
#966
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
Dobra ludzie, zrozumiałam : )
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
|
|
|
07-19-2011, 14:14
|
#967
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: bunnyland
Posty: 1,964
|
Rozi, jeszcze jedno - chciałam ci przypomnieć, że Draco i jego rodzina są aktualnie śmierciożercami, tak jak reszta elity zresztą. To co do tego:
Cytat:
- Czytałem "Proroka" - rzekł Draco. - Mam nadzieję, że uporają się z nimi jak najprędzej.
- Ja też mam taką nadzieję. - odparł Gunnar.
- Pamiętam tego Yaxley'a. - kontynuował Draco. - Przychodził czasem do mojego ojca, jak jeszcze obaj byli śmierciożercami. Nigdy go nie lubiłem...
|
Chyba, że miałeś na myśli, że nasz Malfoy kryje się ze współpracą z Czarnym Panem, co też jest trochę bez sensu, bo wszystkie starsze roczniki wiedzą, a przynajmniej się domyślają, jak wiele osób ze Slytha jest śmierciożercami i Dracon zdaje sobie z tego sprawę : P. Noi:
Cytat:
|
Jest to ten sam wątek, tyle że z innego ujęcia. Połączenie chyba dobre?
|
Nie. Uznajmy, że nie było połączenia, tylko to co ty opisałeś było później. W końcu o 10. A akcja Christiny... o 5? 6? Trzy godziny przed lekcjami ;x.
***
Pierwszy raz od dłuższego czasu Sara czuła się całkowicie wyspana. Nie otwierając oczu uśmiechnęła się do siebie, wsłuchując się w poranną ciszę. Być może dobre samopoczucie towarzyszące jej w tej chwili było spowodowane brakiem okrutnej pobudki serwowanej jej codziennie przez bezlitośnie wrzeszczący budzik Angeliny. Otworzyła leniwie oczy i ze zdziwieniem spostrzegła, że pokój jest całkowicie pusty. Odrzuciła kołdrę, usiadła i skierowała swój wzrok na zegarek. Niech to szlag… 9:33. Nie usłyszała budzika, a żadna z przyjaciółek nie pokwapiła się jej zbudzić, no wręcz zajebiście. Wstając z łóżka dostrzegła białą kartkę papieru zwiniętą przy poduszce. Odgięła wszystkie rogi i przeczytała:
Wstawaj, już siódma
Przeklinając w duchu Marcelinę, której oryginalne pismo natychmiast rozpoznała, zmięła kartkę i posłała ją w kąt pokoju. Następnie rzuciła się pędem do łazienki licząc, która to już opuszczona godzina będzie. Rozczesanie poskręcanych rudawych kosmyków przyszło jej jeszcze trudniej niż zazwyczaj, być może dlatego, że jednocześnie szorowała zęby. Dokończyła resztę higienicznych zabiegów i uznawszy, że doprowadziła się już do względnego porządku, ubrała się, zgarnęła torbę z książkami spod łóżka i wolnym krokiem zeszła do Pokoju Wspólnego. W sumie miała jeszcze z 15 minut do następnej lekcji, więc nie ma się co śpieszyć.
Pokój Wspólny, jak to zwykle bywa o tej porze, okupywany był przez pojedyncze grupki Ślizgonów, którzy albo zaczynali zajęcia później, albo w ogóle się na nie nie wybierali. Sara obrzuciła wszystkich wzrokiem, z nikłą nadzieją szukając kogoś znajomego. Ku jej zaskoczeniu, zobaczyła Dracona rozmawiającego z dwójką starszych Ślizgonów. Jeden z nich nie wyróżniał się niczym szczególnym, natomiast na widok drugiego przeszedł ją bezwarunkowy dreszcz. Być może to przez te niesamowicie jasne, odrobinę sprawiające wrażenie należących do jakiegoś dzikiego drapieżnika, tęczówki, tak bardzo kontrastujące z ciemną cerą. Odpędziła od siebie niepokojące myśli i w tym momencie spostrzegł ją Draco. Bezgłośnie wskazał na wyjście z PW, po czym ruszył w tym kierunku. Sara, rozumiejąc, że powinna pójść za nim, ominęła szerokim łukiem miejsce, w którym siedziało dwóch przedstawicieli starszego rocznika. Nie mogąc się powstrzymać rzuciła ostatnie spojrzenie na „tego dziwniejszego” i zauważyła, że on też powiódł za nią wzrokiem. Czyżby zauważył, jak mu się przyglądała?
Malfoy czekał za przejściem. Staksował ją wzrokiem i zapytał ziewając:
- Też zaspałaś?
Dziewczyna poprawiła ubranie i odparła:
- Jaki widać…
- Czyli nie czytałaś dzisiejszego Proroka? - wypytywał dalej, chociaż znał odpowiedź. Ruszyli pustym korytarzem do Sali Zaklęć, w której mieli mieć następną lekcję.
- No nie.
- Uciekli – powiedział Malfoy z nutką satysfakcji w głosie. – Ci z Azkabanu.
Sara wykonała szybki wdech. Mimowolnie sięgnęła prawą ręką do starannie ukrytego Mrocznego Znaku na lewym przedramieniu. Wbiła w niego długie paznokcie. Spodziewała się takiego rozwoju wydarzeń, jednak nie przewidywała, że nadejdzie on tak szybko.
- A więc Czarny Pan konsekwentnie wciela w życie swój plan – odparła, nerwowo zwijając kosmyk włosów.
- To było do przewidzenia – rzekł uśmiechnięty Draco.
Dalszą drogę przebyli w milczeniu. Gdy dotarli do Sali Zaklęć, stali tam już pozostali członkowie elity. Marcelina wesoło pomachała pannie Lorraine ręką, co w tej sytuacji miało bardzo ironiczny wydźwięk. Piegowata dziewczyna zadarła tylko nosek i minęła bez słowa przyjaciółki.
- Fooch? – Kaylin szepnęła do Mimid.
- Przejdzie jej – odparła tamta i poszła zająć swoje miejsce.
__________________
♠
"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."
|
|
|
07-19-2011, 16:08
|
#968
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
|
Chwila, chwila, bo się już pogubiłem. Nasza historia dzieje się równolegle z historią opisaną w książkach, czy Harry w ogóle nie istnieje w naszej wersji?
_____________
Gunnar wraz z Ebenezerem udali się w kierunku Wielkiej Sali. Lekcje mieli dopiero na 11, więc zostało jeszcze trochę czasu. Po szkolnych korytarzach pałętało się już niewiele osób. Tylko nieliczni maruderzy ociągali się z pójściem na lekcje. W Wielkiej Sali można było ujrzeć tylko siódmoklasistów zajadających śniadanie i dyskutujących o wszelkich tematach. Gunnar usiadł obok czarnowłosej dziewczyny, która natychmiast przesiadła się dwa miejsca dalej. "Nic dziwnego" pomyślał, uśmiechając się lekko. Eb od razu rzucił się do tostów i kiełbasek, pochłaniając je z prędkością odkurzacza.
- Powiem Ci stary..., że nie powinieneś się przejmować tą ucieczką... - mówił Eb przełykając co chwilę jedzenie. - W Hogwarcie jesteś bezpieczny.
Gunnar zaśmiał się w duszy. Choć Eb był jego najlepszym przyjacielem, nie wiedział, że Gun jest śmierciożercą. Jako jedyny nie miał wypalonego Mrocznego Znaku. No nie, nie jako jedyny... Jego parszywy tatuś też dostąpił tego "zaszczytu". Skóra wilkołaka nie pozwalała na wypalenie jakiegokolwiek znamiona, ze względu na przemianę.
Eb skończył jeść, więc udali się na zajęcia. Dochodziła 11, dlatego też uczniowie wylegali na korytarze.
- Co my teraz mamy? Aaa, historię magii... - westchął Eb.
Przy przechodzeniu obok klasy profesora Flitwicka, Gunnar spostrzegł Draco wychodzącego z dziewczyną, którą już gdzieś widział. "Ach tak, przyglądała mi się dzisiaj w Pokoju Wspólnym". Choć normalnie uznałby to za zwykły wzrok ciekawskich, tak to spojrzenie, którym obdarzyła go ponownie, powodowało niepokój. "Może wie, że jestem śmierciożercą?" pomyślał, " Niemożliwe, Draco by się nie wygadał."
Lekcja historii magii, przebiegała jak zwykle to bywa. Profesor Binns swoim głosem uśpiłby każde magiczne stworzenie, nawet smoka.
- Ciekawe, czy ktoś będzie w stanie z tego zdać Owutemy. - powiedział ze śmiechem Eb, wychodząc na korytarz, po usłyszeniu wyczekiwanego dzwonka. Obaj udali się ponownie do Pokoju Wspólnego, który był tym razem cały wypełniony Ślizgonami. To dzisiaj właśnie miał odbyć się trening drużyny quidditch'a, więc nauczyciele odwołali zajęcia, z powodu dużej ilości chętnych do sprawdzenia się jako ścigający, czy też pałkarz.
- Może partyjka w szachy? - zaproponował Eb.
- Czemu nie. - odparł Gunnar i razem zasiedli do stolika przy oknie, zaczynając tym samym rozgrywkę.
- Widzisz tę dziewczynę przy kominku? - spytał Eb.
- Widzę.
To była Elwira McCloth, czwartoklasistka. Dosyć ładna, jak na gust Gun'a.
- Kevin mówił mi dzisiaj, że słyszał jak rozmawiała o mnie. Może uda mi się z nią umówić. - szepnął dziarsko Eb. W porównaniu do Gunnara dziewczyny dość przychylnie patrzały na jego kolegę. Ebenezer był brunetem średniego wzrostu, z włosami sięgającymi do ramion.
- To gratuluję. - odrzekł z uśmiechem Gunnar, zbijając jego wieżę gońcem.
- Szach-mat! - krzyknął Eb. - Dobra, chodźmy na stadion, zobaczymy, czy w tym roku Slytherin zdobędzie Puchar.
__________________
W służbie Czarnemu Panu...
|
|
|
07-19-2011, 16:22
|
#969
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 2,612
|
Cytat:
|
Chwila, chwila, bo się już pogubiłem. Nasza historia dzieje się równolegle z historią opisaną w książkach, czy Harry w ogóle nie istnieje w naszej wersji?
|
Uwzględniamy wszystkie postacie, w naszej wersji nikt nie umarł. Akcja dzieje się w świecie stworzonym przez Rowling, ale na niektóre osoby zwracamy większą uwagę, staramy się utrzymać kanon, ale nie trzymamy się wydarzeń, które opisywała J.K. To takie nasze własne opowiadanie w Hogwarcie.
Ostatnio edytowane przez mimid : 07-21-2011 o 11:23.
|
|
|
07-21-2011, 22:46
|
#970
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 383
|
Omg, głupio mi to dodawać, ale dawno nie pisałam. Sorry, że takie gówno, serio.
Kaajn uśmiechnęła się lekko i patrzyła na plecy odchodzącej Sary. Skończyła już swój posiłek, teraz tylko czekała, aż Mimi wciśnie w siebie kawałek kurczaka pozostały na talerzu.
- Zaraz pęknę, nie zjem tego, w życiu - Abeley niemal z przerażeniem popatrzyła na swój talerz.
- To idziemy?
- Czekaj, zjem - Mimi zebrała całą swoją energię i włożyła ostatni kawałek kurczaka do ust, z trudem poruszając żuchwą, żeby w końcu do końca go przeżuć i połknąć - Uff. Udało się.
- Ta. Dałabym ci Order Merlina Pierwszej Klasy - Ross znudzona czekaniem na przyjaciółkę podniosła się z krzesła i ruszyła w stronę wyjścia. Za nią powlokła się Marcelina i wkrótce były już w lochach. Miały mieć zaraz lekcję eliksirów. Dochodziły już do drzwi klasy, kiedy usłyszały dudnienie kroków, rozchodzące się echem po lochach. Korytarzem w ich kierunku biegł właśnie nie kto inny jak... Tracey Davis. Serce Kaajn zaczęło uderzać trochę szybciej, chłopak jednak minął je nie zaszczycając żadnej spojrzeniem. Pieprzony dupek. Chociaż właściwie nie mogła go za nic obwiniać, ale... pieprzony, jebany w dupę sukinsyn. Ross zaczęła dłubać różdżką w kamiennej ścianie. Przyszły trochę za wcześnie, klasa była jeszcze zamknięta. Zwykle przychodziły, kiedy wszyscy uczniowie byli już w środku. tym razem coś im odbiło.
- Zniszczysz sobie różdżkę - Mimi oparła się o ścianę i z odrobiną pogardy obserwowała swoją towarzyszkę - A lepszej raczej nie kupisz - Ross spojrzała na Marcelinę, podniosła lewą brew i wsunęła różdżkę do kieszeni szaty.
- Po jaki chuj przyszłyśmy tak wcześnie?
- Na stojąco szybciej spala się kalorie.
- Podejrzewam, że gdybyśmy były spóźnione i biegły do lochów z siódmego piętra jak porypane...
- Jeśli wybrałybyśmy się na siódme piętro przed eliksirami, to trudno byłoby nas nazwać inaczej, niż porypane - Abeley odepchnęła się od ściany, po czym zaczęła dreptać w tę i z powrotem.
- ...straciłybyśmy pewnie więcej kalorii.
Znów usłyszały kroki, ze strony schodów, w ich kierunku zmierzała właśnie Sara. Sprawiała wrażenie dziwnie zadowolonej.
- Siema!
- O, foch minął? Jak się spało? - Marcelina z promiennym uśmiechem zagadnęła pannę Lorrain.
- Eee. To znaczy. Ja nie mówiłam do was, parszywe... parszywe... - Sara zmarszczyła brwi w poszukiwaniu odpowiedniej obelgi, nie znajdując jednak odpowiedniego słowa odwróciła się i odeszła kilka stóp od Mimi i Kaajn. Po chwili zaczęli się schodzić inni uczniowie, a drzwi klasy otworzyły się, by tłum Ślizgonów i Gryfonów mógł wsypać się do chłodnej sali. Zajęły miejsca i przeczekały do końca, wyjątkowo dziś nudną, teoretyczną lekcję.
__________________
Wolałabym nie...
Ostatnio edytowane przez Kyinra : 07-22-2011 o 00:30.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
400 |
10-08-2008 17:46 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
2304 |
07-08-2008 16:37 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
2000 |
11-25-2007 11:03 |
|
SLYTHERIN
|
Angela Johnson |
Kosz |
1996 |
06-14-2007 12:58 |
|
SLYTHERIN
|
Limonka |
Kosz |
3490 |
05-05-2007 20:18 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:52.
|
|