W dniu, kiedy Potter go pocałował, Severus wyrzucił tego idiotę ze swoich kwater. Krzyczał i wrzeszczał próbując dociec, w jaki sposób Gryfon mógł być na tyle głupi sądząc, iż Severus jest zainteresowany tego typu związkiem. Pomijając fakt, że był zainteresowany właśnie tego typu związkiem. Potter był cholernie przystojny i trzeba było być ślepym by tego nie dostrzec.
Mistrz Eliksirów starał się, więc żyć dalej, starając się ignorować profesora od obrony jednak ten zawsze złapał go w jakimś miejscu przepraszając za swoje zachowanie i upewniając, że naprawdę coś do niego czuje.
Severus nie wierzył jednak w żadne jego słowo. Nie minęło jednak dużo czasu zanim Minerwa przyszła do niego krzycząc jak może być takim draniem w stosunku do młodego czarodzieja. Wrzeszczała, że każdy widzi gołym okiem, iż Harry’emu naprawdę na nim zależy i, że Severus powinien dać mu szansę, by to udowodnił.
Był idiotą zgadzając się na to i rozpoczynając związek z Potterem.
Był cholernym idiotą. Był kompletnym ignorantem. W dodatku ze złamanym sercem.
Gdy zakochał się w Złotym Chłopcu Gryffindoru, nie wiedział, co ma zrobić. Oczywiście z nikim na ten temat nie chciał rozmawiać, nawet z Albusem, który tylko spoglądał na niego życzliwie. Biegł tak długo, aż jego kolana nie mogły już więcej znieść. Pozwolił aby niespokojne myśli przebiegały gwałtownie przez jego umysł, nie mógł przez to spać, wyżywał się również na Ślizgonach odbierając im punkty zupełnie błahych powodów (nie dlatego jednak inne domy narażone były na jego gniew).
Był prawie koniec roku, kiedy Severus powiedział Harry’emu w końcu, co do niego czuje. Potter niemalże błyszczał słysząc te trzy słowa z ust Mistrza Eliksirów. Nieco później poszli do łóżka po raz pierwszy, ponieważ Severus był bardzo ostrożny, jeśli chodzi o związki.
Jednakże jego charakter musiał naprawdę złagodnieć od czasu wojny, ponieważ tylko kompletny ślepiec z Hufflepuffu byłby w stanie nie zauważyć, co tak naprawdę się dzieje.
Następnego ranka obudził się po to by ujrzeć całkowicie ubranego Harry’ego Pottera stojącego przy nogach łóżka. To było dość dziwne, że przespał całą noc bezsennie po to, by obudzić się w koszmarze.
Wszystko. Potter powiedział mu o tym jak założył się z samym sobą o to, że jest w stanie totalnie poniżyć Severusa Snape’a.
Opowiedział oszołomionemu Mistrzowi Eliksirów o wszystkim, co planował, by go uwieść. Że wszystko, czego potrzebował to zyskać jego zaufanie. O tym jak udawał zakochanego głupca by przekonać go, że naprawdę go kocha. Opowiadał jak udało mu się owinąć go wokół palca tak, że nawet nie spostrzegł, gdy znalazł się w jego sidłach.
Severus siedział otępiały z zaskoczenia, gdy Potter śmiał się z niego okrutnie, rozrywając go na strzępy rozpoczynając od osobowości kończąc na jego psychice. Rujnując dosłownie wszystko.
- Kto by cię w ogóle kurwa chciał, Snape? Naprawdę myślałeś, że ja chcę mieć cokolwiek z tobą wspólnego?
KOMPLETNY IDIOTA.
------------------------------------------------------
Owinąwszy kolana ramionami, Severus zwinął się w kłębek i oparł plecy o sofę. Oparł głowę na kolanach, gdy starał się zdusić płacz, który mimo wszystko wydobywał się z zaciśniętych ust. Szybko cała nienawiść i gniew zaczęły odchodzić dając miejsce cierpieniu.
Zakochał się, choć zdradzony był już na samym początku. Nie mógł uwierzyć, że Potter był zdolny do zrobienia czegoś tak podłego, jak widać się mylił. Szkoda tylko, że nie wiedział o tym od samego początku.
Och Merlinie... myślał, gdy płacz powoli ustawał choć łzy wciąż spływały po jego twarzy.
Hogwardzki profesor nie mógł uwierzyć, do czego zmusiła go ta okropna sytuacja. Że Gryfon, którego kochał i, który go zdradził, doprowadził do takiego stanu emocjonalnego. Nie mógł uwierzyć, że Severus Snape siedział na podłodze, w swoich kwaterach, płacząc rzewnie, ponieważ okrutny kochanego go oszukał.
Stało się jednak jeszcze gorzej, gdy okazało się, że inni również dowiedzieli się o zaistniałej sytuacji. Później tego ranka najlepsi przyjaciele Pottera pokazali się w zamku. Po napotkaniu rozwścieczonego Severusa, kierującego się do wielkiej sali, śmiali się z niego otwarcie i bez wyrzutów sumienia. Mistrz Eliksirów spojrzał na twarz Ronalda Weasley’a tylko na sekundę zanim wyszedł pospiesznie zrozumiawszy, co się wydarzyło.
Jednakże, mimo wszystko, Severus Snape był wojownikiem, co więcej – był Ślizgonem. Zdecydował więc zrobić to, co każdy Ślizgon zrobiłby na jego miejscu.
Czarne oczy przestały w końcu wydzielać łzy, zostawiając tylko na twarzy suche ślady. Severus uniósł głowę i spoglądał przez chwilę w niewidzialny punkt.
Wiedział, czego chciał. Wiedział, co musi zrobić niezależnie od tego, jakie uczucia żywił jeszcze do Harry’ego Pottera.
Zemsta
Koniec (na razie?)
---
Od razu uprzedzę, że nie ma narazie sequelu. Być może autorka go napisze - nie wiem.