Czuję wielki niedosyt.. Jak dla mnie, cykl o Harrym mógłby nigdy się nie skończyć.. Ale stało się.
Mam prawie 25 lat, Harry'ego zaczęłam czytać dopiero jakies 2 m-ce temu. Kiedyś jakoś nie było okazji się za to zabrać, ale teraz twierdzę, że to nawet lepiej kiedy wszystkie części są już napisane i nie muszę czekać na następną nie wiadomo jak długo.. Chyba umarłabym ze zniecierpliwienia
Może to śmieszne, że na wpół dorosła osoba czytuje książki, ktore ktoś inny nazwałby pozycją dla dzieci, ale ja się tego nie wstydzę. Co więcej - głęboko wierzę, że ten magiczny świat istnieje obok nas, tylko skrzętnie się ukrywa.. Tłumaczę to sobie w ten sposób, że nasz realny świat jest już tak chory, zły, tak wiele w nim nienawiści, chorób i przemocy, że magia czeka na lepsze czasy, by jej potęga nie została wykorzystana do szybszego zniszczenia tego świata.. Śmieszne? Być może, ale nie dla mnie.
Czytając Harry'ego, przeżywałam z bohaterami wszystkie ich radości i smutki, razem z nimi śmiałam się i płakałam. Było to coś niesamowitego. Po przeczytaniu ostatniego tomu nie mogłam uwierzyć, że to koniec. To tak, jakby najbliższa mi osoba odeszła na zawsze. Żyłam jak w transie, miałam niemal początki depresji, często płakałam i czegoś mi brakowało. Wszyscy pytali, co się dzieje, ale nie mówiłam, bo nie chciałam jeszcze słuchać śmiechów i zmagać się z niezrozumieniem. Wszędzie dopatrywałam się znaków, które zdradziłyby, że wierzę w coś, co naprawdę istnieje. Że sowa przyleci na dach mego domu

Że w lasach żyją stworzenia, o których do tej pory tylko czytałam. Że gdy machnę zwykłym patykiem wystrzeli z niego magiczny promień.. Tak bardzo chciałabym zamienić ten poroniony świat na ten magiczny..
Skończyła się wielka przygoda. Po jakimś czasie przestałam tak przeżywać, ale nadal jestem przybita. Pocieszam sie jak umiem: czytając Harry'ego poraz kolejny, oglądając filmy o nim. Zaczęłam też czytać zamienniki, inne książki o magii, i chociaż to nie to samo, to jednak zawsze coś.. Bo znów mam przed oczami ten lepszy, magiczny świat. Będzie mi bardzo brakować tego małego,czarnowłosego chłopca, który zmienił moje życie.
Ostatnia część bardzo mi się podobała, chociaż nie mogę się do tej pory pogodzić, że autorka tak wiele ważnych postaci uśmierciła.. Lupin, Fred.. Tak bardzo ich lubiłam.. Gdy doszłam do momentu, gdy dowiedziałam się, że Harry musi umrzeć to poczułam się, jakbym dostała obuchem w głowę. Nie chciało mi się nawet dalej czytać, ale jak mogłabym tego nie zrobić?

Epilog - to w ogole brak słów, spodziewałam się wszystkiego, ale nie Ginny.. najbardziej stawiałam na Lunę.
Co tu dużo mówić, piękna, wzruszająca książka, jakich niewiele na półkach księgarni. Na pewno zostanie na honorowym miejscu w mojej biblioteczce. I na zawsze numerem 1.