Najbardziej irytująca postać książkowa
Ostatnio przeglądając jeden z serwisów, WP bodajże, natknęłam się na artyukuł o takiej właśnie nazwie i wydał mi sie ciekawy. Jakie postacie zatem są waszym zdaniem najbardziej irytujące ? Nie chodzi mi tu jednak o to ,czy są złe, czy dobre, tylko bardziej o ich konstrukcję i to, jakie emocje wzbudzają.
Ja osobiście mogę wymienić następujące:
- Ligia z "Quo Vadis" - Piękna ,delikatna, subtelna, inteligentna, na dodatek cjrześcijanka. Można wyobrazić sobie większy ideał? Jak dla mnie ta postać aż ocieka propagandą ,a jej konstrukcja psychologiczna jest niesamowicie płytka, a w zasadzie po prostu infantylna. I nie jest to wyjątek w dziele naszego rodaka - noblisty. Tyle, że to ona denerwuje mnie tu najbardziej.
- Nastienka z "Białych nocy" Dostojewskiego - Jak ja nie znoszę kreacji takich niezdecydowanych płacząco -jęczących głupiutkich kobietek, które same nie wiedzą czego chcą...Taka postać u TAKIEGO autora... No cóż, zdarza się...
- Mirabelle ze "Spóźnionych kochanków" Whartona - Niby wspaniała staruszka z bogatym wnętrzem, ale po przeczytaniu książki ,kiedy tylko o niej pomyślę, wszystkie wnętrzności podchodzą mi do gardła. Może to dziecinne i głupie, ale po ostatnich scenach w powieści, po prostu nie umiem patrzeć na nią pozytywnie.
- Kaśka ze "Zrób mi jakąś krzywdę" Jakuba Żulczyka - Cholernie ciężko ją rozgryźć i chyba tym najbardziej irytuje.
Zaznaczam, że to tylko te najbardziej rażące przykłady , takich postaci jest dużo więcej. Teraz czekam na Wasze propozycje.
|