Dawno mnie tu nie było. Przepraszam Cię Angelino za tak długą nieobecność ... Wybaczysz? Już zabieram się za nadrobienie strat
* Weszła do KGZF
* W kuchni ujrzała panią Weasley
- Dobry dzień! Co dziś na śniadanko? - zaczęła - Może pomogę? Harry,Ron, Hermiona i Ginny jeszcze śpią? Co za leniuchy ... - wymamrotała
- Witaj, Domciu ... Lubisz tosty z serem? Zaraz będą gotowe ... To Ty może obudź całą tą gromadkę, co?
- W porządku. Zaraz będziemy na dole.
* weszła po schodach na drugie piętro
* zobaczyła wielkie lustro na ścianie
- Lustereczko, lustereczko ... Powiedz przecie, czy ja najpiękniejsza w świecie?
- zapytała szeptem
* na te słowa "tafla jeziora" pękła
* Domcia nie bardzo wiedziała co się dzieje ...
- Może to jakiś zazdrosny młodzieniec? Albo Voldzio ... Nie chce mi dać spokoju?! - pomyślała
* postanowiła się nie przejmować
* przeszła korytarz
* weszła do pokoju przyjaciół
* spali w najlepsze
* podeszła do łóżek Rona i Harrego
* pocałowała ich w policzek na dnień dobry, ale Ci ani drgnęli
* dziewczyny pokropiła wodą i nic
* usiadła na stoliku przy oknie
* zobaczyła mały flakonik ... kufle po piwie
- No tak, wczoraj się nieźle zabawili ... U Fleur na urodzinach. W sumie sama jestem niewyspana. - stwierdziła po namyśle
* weszła pod pierzynkę Harrego
* ułożyła się wygodnie i sama zasnęła
***
* do kuchni przyszedł już Syriusz, pan Weasley, Snape i Moody
* czekali na resztę towarzystwa
- Minęła godzina, a oni nie zeszli - poskarżyła się pani Weasley
- Dzieci, jak to dzieci ... - usprawiedliwiał jej mąż
* nagle Snape podniósł się z krzesła i teleportował się do sypialni młodzieży
* podjął drastyczne środki
* bogin w postaci pająka stąpał po pokoju
* Snape zadowolony pościągał kołdry z łóżek
* wszyscy się przebudzili
* w momencie, kiedy ujrzeli stwora, spanikowali (najbardziej Ron)
* żeby nie było to Snape udawał głupiego, że nic nie wie o tej niespodziance; szybko zszedł na dół
* kiedy Harry zobaczył Domcię w swoim łóżku stwierdził, że to musi być piękny sen, ale gdy dotknął jej włosów, okazało się, że jest to rzeczywistość
* złożył na jej ustach pocałunek, szybko się ubrał i pozbył się bogina zaklęciem
Riddiculus
- I po kłopocie - stwierdził - Chodźmy lepiej na śniadanie ... Pewnie się nie cierpliwią
* niektórzy w pidżamach, niektórzy w szlafrokach, jedynie Harry ubrany zasiedli do stołu
- Smacznego - krzyknęli chórem
THE END
/ Wiem, że beznadziejne ... Ale wena twórcza mi uciekła/