ze sluzaca, ktora uciekla od swojego pracodawcy miotajacego w nia przeklenstwa za to, ze spalila taki pyszny boczek. Przerazona jego gwaltownoscia ( pracodawcy nie boczka^^) biegla w labiryncie pokoji az wreszcie schornila sie za jakas sciana. Tam oparla sie o nia i ciezko dyszac zaczela sie zastanawiac nad tym czy powinna zrezygonwac z posady i jak tak to co wtedy zrobi...
Niech mi nikt nie mowi, ze zle tu pisze. No