Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Opowiadania - miniaturki

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 02-08-2008, 04:13   #1
czarnoksieznik
Senior Member
 
Zarejestrowany: Apr 2007
Posty: 439
Domyślnie Nocna przechadzka po parku

/Ten tekst który zamieszczam poniżej jest autorstwa mojego i Angeli i tak naprawdę jest to historyjka z tematu śmierciożerców na pozostałych gdzie znajduję się oryginał pocięty na posty tutaj jest to w całości jedynie jest wyróżniony każdy post innym kolorem dla przejrzystości.
Tekst nie został specjalnie poprawiony aby uzyskał lepsze oceny od was a jedynie skopiowany i ułożony w całość, otóż z historyjki przerodziło się opowiadanie a czy dobre to pozostawiam wam do oceny/


*Ciemno na dworze ulice opustoszałe a dzwon na wierzy w ratuszu 10 minut temu wybił 1 w nocy. W tych ciemnościach jednak maszerowało dwóch ludzi... Była to Angela i Czarny którzy przechadzali się po ciemnym i mrocznym parku dyskutując o dawnych czasach.
W parku było tak ciemno, że gdyby nie znajomość tego miejsca przez owych czarodziei pewnie by już się stracili lub umierali ze strachu, ale nawet dla tych okropnych śmierciożerców w tym miejscu nie było bezpiecznie....
*A pamiętasz jak to Mr.Night był nowy w naszych szeregach... - powiedział Czarny ale nie zdążył dokończyć kiedy usłyszał dźwięk łamanej gałązki za ich plecami*
*Odwrócił się gwałtownie dobierając różdżki w czasie obrotu, ale widok jaki tam zobaczył przeraził go i jego towarzyszkę...*
*...wielkie czerwone oczy patrzyły na dwójkę teraz już bardzo zbliżonych do siebie ciał czarodziei z wielką zachłannością*
*Ta dwójka tak szalonych oczu jeszcze nigdy nie widziała - Musiał nie jeść od wielu tygodni - zauważyła Angela kiedy to z ciemności wyłoniły się kolejne pary tych samych tak strasznych oczu które teraz już ich otoczyły...*

*...powoli zbliżając się do obydwojga czarodziejów ustawionych już plecami do siebie. Obie osoby wpatrywały się nerwowo w zbliżające się coraz bardziej Wilkołaki. Ich ilość faktycznie mogła przerazić i tym razem nie było inaczej, jednak po chwili nieruchomego wpatrywania się w "zwierzęta" (lub raczej już dość bliskiego kontaktu z nimi) oboje Śmierciożerców postanowiło działać... - Angela... na trzy cztery się depor... nie... nie deportujemy się... dawno nie atakowaliśmy Wilkołaków a z pewnością Ty też chętnie się zabawisz... - ostatni wyraz powiedział z taką przyjemnością jaką już dawno nie miał okazji poczuć - no jasne, że chętnie zaatakuję, ale nie uważasz, że jest ich trochę za dużo? - dziewczyna choć w głębi duszy pragnęła "się zabawić" miała wyobrażenie sytuacji, w której się znajdują i nie była pewna czy przeżyją - a co tam, jeżeli ma nastąpić śmierć to w jakiejś walce, choćby tej - dodała zanim Czarny zdołał powiedzieć coś opowiadającego się za walką. Parę sekund później chłopak zawołał - Teraz! - i oboje stanęli do bitwy okrążeni przez "potwory"...*
*Szykowała się długa i męcząca walka... a w sytuacji w jakiej się znaleźli było im bliżej do śmierci niż dalszego życia*
*Pierwszy ruch należał do ludzi - Angela tworzyła ognisty krąg który miał odstraszyć żądne krwi potwory gdy w tym samym czasie Czarny przybierał formę animaga...*
*Już się wydawało, że wilkołaki odpuszczą bo żaden nie zaatakował ale było tylko złudzenie te wygłodniałe bestie tym razem ognia się nie wystraszyły i w jednej chwili w stronę okręgu skoczyło 5 a nawet 6 demonów*
*Reakcja czarodziei była imponująco szybka...
*Expulso* - krzyknęła Angela i jeden "biedaczek" padł na ziemię jakby porażony gromem...
Drugi zwierz zaś zatrzymał się na ognistej osłonie innych dwóch jednym machnięciem ogona powalił Czarny, ale to wszystko było za mało dwóch się przedarło jeden wskoczył na tułów ogromnego węża gryząc go, a pozostały wylądował koło Angeli machając łapami i raniąc dziewczynę w lewą ręką którą starała się osłonić i w efekcie się przewróciła...
*Na szczęście nie straciła różdżki tylko, że wilkołak już szykował się do ugryzienia jednak szybszy był wąż który chwycił jego małą głowę ogromną paszczą i rzucił nim w kolejnego szykującego sie do skoku zwierzaka*
* Ta chwila kosztowała go kilka dodatkowych ran na ciele ale Angela szybko się zrewanżowała rzucając Avadę na bestie siedzącą na Czarnym...*
*Dwójka czarodziei już wiedziała znaleźli się w samym środku piekła!*

*...i byli pewni, że to piekło szybko się nie skończy. Z każdą załatwioną bestią czuli w sobie napływ energii i atakowali z dwukrotną mocą. Wilkołaków ubywało - Ran przybywało, jednak ani Angela ani Czarny nie mieli zamiaru się tym przejmować. Oboje nieraz przeszli przez gorsze sytuacje i ból nie był tym czym się przejmowali, większą wagę przywiązywali do tego aby nie zostać ugryzionym przez "potwory". Chłopak pod postacią anakondy jednak nie był na to aż tak narażony, gruba skóra chroniła go przed ugryzieniami. Gorzej było z dziewczyną, musiała starać się zachowywać od "atakujących" sporą odległość jeżeli nie chciała ulec "zębom przeciwnika".*
*Czarny raz po raz swoim wielkim ogonem powalał bestie, niektóre padały z wycięczenia oraz głodu, reszta atak zadawała z podwojoną mocą. Nagle jeden z wilkołaków rzucił się na Angelę - Nieee!!! - Anakonda zanurzając zęby w ciele bestii, - której zęby spoczęły na Śmierciożerczyni - rzuciła ją w jedno z drzew z hukiem, po chwili zmieniła się w Czarnego podbiegającego do dziewczyny. Nie podbiegł jednak dalej niż dziesięć kroków widząc, że ta podniosła się trzymając przed sobą pękniętą betonową płytę. Uśmiechnął się ale pomysłem koleżanki nie zdążył się nacieszyć - Za Tobą!! - usłyszał i robiąc unik wypowiedział mordercze zaklęcie. W okół zrobiło się ciszej, było zdecydowanie mniej Wilkołaków...*
*Czarnym wstrząsnęła perspektywa, że osobę którą obecnie darzy największym uczuciem o mały włos nie ugryzł jakiś nic nie warty wilkołak!*
*Kiedy Czarnoksiężnik wpadł w furię bestie już nie były takie straszne teraz największym złem był śmierciożerca który miotał na prawo i lewo najstraszniejsze zaklęcia...*
*Wypruwające Wnętrzności, Sectumsempra, Avada Kedavra, Expulso* - światło błyskało się a zwierzęta padały martwe lub prawie martwe...*
*Angela również rzucała złowrogie zaklęcia ale musiała być bardzo ostrożna ponieważ Czarnemu brakowało trochę rozwagi gdy wpadł w trans poskramiania bestii. Wystarczyło, że coś się poruszyło, a on to coś unicestwiał i tak oto Angela w końcu zobaczyła jak zielony promień leci prosto w jej twarz...
*To koniec - pomyślała, a z jej ust wyrwało się przeraźliwie "Nieeeee...."*
*Kiedy dziewczyna już się pogodziła ze śmiercią nagle okazało się że zaklęcie przeleciało o cal koło jej przerażonej twarzy, a potwór który czaił się za nią padł martwy...*
*To już ostatni powiedział Czarny który dopiero teraz dostrzegł jej minę...*
*Przepraszam po prostu jak zobaczyłem, że tamten wilkołak prawię ciebie dopadł wpadłem w taką wściekłość, że musiałem ich szybko zabić, musiałem - dokończył po czym zaczął ciągnąć dalej - rzucając te zaklęcie wiedziałem że ciebie nie trafię chociaż normalnie pewnie bym tego nie zrobił - dokończył chłopak już spokojny i opanowany*
*Życie jednak przysporzyło im jeszcze jednej niespodzianki tej nocy i wydarzyło to się zanim Angela zdążyła cokolwiek wykrztusić po szoku jaki doznała..*
*Na dziewczynę spadła gałąź która została wcześniej uszkodzona przez jednego z wilkołaków jaki ukończył swój lot na niej po tym jak Czarny pod postacią animaga nim rzucił*

*Śmierciożerca nie usłyszał jednak spadającej gałęzi ani upadającej Angeli, bo w tym samym momencie nad nimi przeleciało stado Wampirków. Tym samym dziewczyna leżała pod nią kilka minut, gdyż Czarny zaczął znów rozprawiać nad dawnymi czasami a ona nie chciała mu psuć przyjemności wspominania, leżała pod gałęzią lekko się uśmiechając i czekając aż zauważy, że zniknęła - a Ty co o tym sądzisz? - Zapytał chłopak w pewnym momencie odwracając głowę w lewo i nikogo nie zauważając - Angela! - zawołał lekko przerażony swoją nieuwagą - Tu jestem! - usłyszał w odpowiedzi głos, który łatwo rozpoznał i biegiem udał się w jego kierunku, szybko zobaczył koleżankę pod gałęzią i sam się uśmiechnął - no co tak stoisz? może byś mi pomógł? - niedługo po tych słowach z ust dziewczyny znów szli pogrążoną w ciemności ścieżką parku, jednak ich wzrok już się do niej przyzwyczaił. Do ich uszu dobiegł dźwięk dzwonu na Ratuszu wybijającego trzecią. Tym razem temat ich rozmowy przeniósł się na Aurorów i Zakonników, ostatnio nie ma okazji na to by, spotkać chociaż jednej osoby chroniącej dobra... ale może po prostu źle szukają. Wyczerpani jednak uśmiechnięci na zakręcie skręcili w prawo i usłyszeli szelest jakby kilka par nóg poruszało się tuż za nimi - To Ty? - Śmierciożerca skierował pytanie do dziewczyny ale jej odpowiedź nie była potwierdzająca. Powoli zaczęli się odwracać.*
*Dwoje śmierciożerców odwracało się powoli, a ich myśli wskazywały tylko jedno "Czyżby to aurorzy albo Zakon?"*
*Na to pytanie szybko uzyskali odpowiedź za nimi pojawiło się kilka Akromantul a następne kilkanaście podążało w ich kierunku - No nie. Znowu -powiedział ochryple Czarny*
*Dwoje zmęczonych i rannych śmierciożerców stanęło przed perspektywą walki z olbrzymimi pająkami...*
*Naturalnie oboje mieli dość walki na dzisiaj i chcieli się deportować jednak jak się okazało...*
*Co jest ku``` - oburzył się chłopak po czym spojrzał wymownie na dziewczynę która również nadal stała w miejscu z którego chciała się deportować*
*Trza walczyć - zauważyła Angela i wyciągnęła różdżkę po czym rzuciła natychmiast Expulso na najbliższego stwora*
Czarnoksiężnik postąpił podobnie: wyciągnął różdżkę i rzucił Incendio w stronę pająków, ale chybił i zapaliło się drzewo tuż za jego celem strasząc potwory które akurat tamtędy przebiegały*
*Śmierciożercy zaczęli biec w stronę wyjścia z parku gdzie mogliby się deportować i odpocząć po przygodzie jaką napotkali...*
*Raz po raz kolejna Akromantula padała martwa lub trafiona innym zaklęciem, ale celność i szybkość czarodziei nie była zbyt dobra, a gdy biegli jeszcze się pogorszyła*
*Tak jak można było się spodziewać pająki w końcu zagrodziły drogę ku wolności i otoczyły swoją kolację*
* Ostatni raz poszedłem do tego parku kiedy te potwory idą na łowy - obudrzył się Czarny*
*Tak. Nie mam zamiaru robić za czyjeś jedzenie - dodała Angelina po czym rzuciła Avadę na pająka który akurat chciał zaatakować i w ten sposób rozpoczęła się na dobre kolejna walka o przetrwanie dwójki starych znajomych...

*Posypało się wiele zaklęć typu Avada Kedavra, Sectusempra, Incendio, Drętwota czy Petrificus Totalus. Oczywiście niektóre okazały się nieskuteczne, nie sposób było określić czy to na skutek zmęczenia obojga osób czy po prostu siły pająków. W pewnym momencie walki jedna z akrotarantul trafiła w obojga Śmierciożerców wielką pajęczyną, która służyła w tym momencie za siatkę, w której utknęli, przyczepieni do drzewa na które zarazem zostali wepchnięci - Wiesz co Czarny? Chciałam Ci powiedzie, że... że byłeś dobrym kompanem ale to musiało się tak skończyć, walka z Wilkołakami to przesądziła, a swoją drogą to dziwne, że wszystko zaatakowało dziś nie? - Angela snuła różne pomysły na temat dzisiejszych napaści dorzucając kilka słów pociechy na ich ostatnie chwile życia - byłem? Ja nadal jestem, a jakbyś zauważyła to jest po trzeciej jak nie lepiej i o tej porze wszystkie zwierzęta polują - chłopak po cichu obmyślał plan a pająki jakby się trochę uspokoiły zbierając się w kupie.*
*Czarny zaczął się szarpać chociaż dużo dające do zrozumienia spojrzenia jego towarzyszki wcale nie świadczyły o tym, aby w niego wierzyła. W pewnym momencie pajęczyna w okół prawej ręki Czarnego powoli zaczynała puszczać, minęła jeszcze chwila i chłopak prawą rękę miał wolną nie licząc tego, że trzymał w niej różdżkę. Gromada pająków dalej nie ruszała się z miejsca, do którego poprzednio zawędrowały bo trafieniu nas pajęczyną - czy one rozmawiają? - Śmierciożerca usłyszał wreszcie głos Angeli, która wpatrywała się z zainteresowaniem w "zwierzęta", które ich otoczyły. Nie otrzymała jednak odpowiedzi bo gdy tylko odwróciła wzrok w kierunku kumpla ten już był poza siecią a ona nie mogła powstrzymać zdziwienia - jak to zrobiłeś?! - zapytała jednak trochę za głośno bo pająki zauważyły, że Czarny nie jest już w "miejscu zatrzymania" - Incendio! - pajęczyna się podpaliła, jednak nie tylko ona. Skóra dziewczyny też nie czuła się za dobrze a po chwili została jeszcze potraktowana zaklęciem Aquamenti. Czuła, że zaraz upadnie ale widząc, że pająki powoli się zbliżają starała się wprawić nogi w bieg - idź! Ja sobie dam radę! - oparła się o jedno z drzew patrząc na kumpla*
*Czarny dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nie potrzebnie używał Incendio przecież mógł Diffindio lub Reductio i pajęczyna byłaby zniszczona a jego towarzyszce nic by się nie stało*
*Stan w jakim była owa dziewczyna nie był zbyt dobry a za nimi pająki i nie było czasu na lizanie ran. Taka sytuacja zmuszała Czarnego do sięgnięcia po ostateczne środki... a te nie brzmiały dla niego zbyt optymistycznie...*
*Młody czarodziej wiedział, że niema szans sam w pojedynku z 11-toma pająkami jak skrupulatnie wyliczył. "Ale gdyby tak przemienił się w węża" - pomyślał po czym sobie uświadomił, że jego stan zdrowia nie jest najlepszy, sił też już za wiele niema...*
*Spojrzał na Angelę która ledwo stała o własnych siłach i stwierdził, że zaryzykuje najwyżej tego nie przeżyje*
*Tak, tak, tak trzeba zrobić - wykrzyczał tryumfalnie a Angela ino spojrzała na niego gdzie dostrzegła w jego oczach coś jakby pożegnanie... Jednak zanim zdążyła coś powiedzieć Czarny wyskoczył z tekstem który ja zszokował - Jeżeli nie wrócę wiedz, że jesteś moją najlepszą przyjaciółką - i pobiegł w stronę paskudnych robali...*
*Po drodze powtarzał sobie że uda mu się wrócić w końcu już nie raz uciekł z objęć śmierci... W końcu zatrzymał się i przeszedł transformacje w olbrzymią Anakondę co bardzo wystraszyło Akromantule*
*Było dokładnie tak jak przewidział czarodziej, pająki się wycofały, on dla pewności pognał za nimi kawałek i gdy już wracał usłyszał krzyk Angeli*
*Jak się okazało jeden owłosiony stwór umknął jego uwadze i teraz próbuję zabić jego przyjaciółkę...*
Czarny pędził pod postacią animaga tak szybko jak tylko mógł, ale obawiał się najgorszego i gdy wreszcie zobaczył dziewczynę oraz napastnika widział jak ten ma ją właśnie ukąsić...*

*Dziewczyna była już pewna, że nie żyje. Szans na ucieczkę nie było a widok pająka z tak bliska nie był przyjemny a wręcz napawał obrzydzeniem. Zamknęła oczy opierając się o drzewo i wyczekując na to co miało nadejść mając nadzieję, że śmierć nie będzie bolesna. Minęło kilka minut a ona nawet nie poczuła bólu - jestem w niebie? - tylko to pytanie przeszło jej przez myśl ale nie miała odwagi otworzyć oczu - Angela żyjesz? - chłopak był już odmieniony, przytrzymywał się drzewa jedną ręką by nie upaść jednak pomimo tego co przeżyli lekko się uśmiechał. Jego towarzyszka otworzyła oczy widząc, że klęczy opierając się plecami o drzewo - widzę, że tak - usiadł koło niej nie przestając się uśmiechać, usłyszał krótkie podziękowanie oraz pytanie czy aby na pewno nie są w niebie i jak pokonał pająki. W odpowiedzi zobaczyła tajemniczy uśmiech oraz tekst, że niestety wciąż są na ziemi. Oboje roześmiali się cicho z nadzieją, że dziś już nikt na nich nie napadnie - To jak wracamy czy może masz ochotę na jeszcze jakąś walkę? Bo Aurorów chyba jeszcze dziś nie spotkaliśmy - wstał i podał jej rękę a po chwili szli znów już lekko oświetloną uliczką - na dziś chyba wystarczy, a przynajmniej na chwilę obecną... Ale zastanawia mnie czemu nie mogliśmy się deportować... - popatrzyła w dal - nie, nie mam zamiaru się tego teraz dowiadywać - dodała widząc minę Czarnego. - Nie o to chodzi, musimy jeszcze trochę przejść zanim się zdeportujemy... myślisz, że damy radę? - Zobaczył twierdzące kiwnięcie głową i średnim tempem szli jedną z uliczek*
*Kiedy doszli do miejsca gdzie deportacja była możliwe usłyszeli jakiś huk tuż za rogiem...*
*Była to lenne... - wszędzie was szukaliśmy... - mówiła dziewczyna ale Angela jej się wcięła w tekst "My?". Dziewczyna ją zignorowała i ciągnęła dalej - Aurorzy szykowali zasadzkę a wy gdzieś przepadliście na całą noc...*
*Zegar na ratuszu wybijał właśnie godzinę 4 rano*
*To już tak wczas - zauważył Czarny, ale jego głos nie był taki jak zwykle stanowczy i oschły*
*Co się z wami działo? Gdzie byliście? Dlaczego tak makabrycznie wyglądacie? Walczyliście z aurorami? - pytania niedawno przybyłej śmierciożerczyni były zadawane tak szybko, że nawet nie było szans na nie odpowiedzieć, ale w końcu jedyny chłopak w grupie przerwał jej ten monolog...*
*Mieliśmy problemy bo w parku nie można się deportować wiesz coś na ten temat? - zapytał się chociaż i tak nie oczekiwał odpowiedzi bo niby skąd ma wiedzieć co się dzieje w parku...*
W parku mówisz?! W tym tutaj! Ja tu wczoraj zabiłam jednego aurora! Rzucał antydeportacyjne zaklęcia. Straszny debil nawet myślał, że jestem aurorem z początku... - powiedziała Lenne i wszyscy wybuchli śmiechem po usłyszeniu ostatnich słów.
*Dla Czarnego i Angeli już było wszystko jasne tylko szkoda, że wcześniej o tym nie wiedzieli pewnie by nie musieli walczyć o życie...*
Dyskusja trwała chwile a potem cała trójka deportowała się przed KGŚ po czym weszli do środka wykąpali sie i poszli spać.

Koniec
czarnoksieznik jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 02-08-2008, 14:54   #2
E-Vaire
Super Moderator
 
E-Vaire na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2006
Lokalizacja: Trójmiasto
Posty: 1,768
Domyślnie RE: [M][Z] Nocna przechadzka po parku

Jeśli to jest beznadziejna historyjka którą pisały 11-latki, głupie potteromanki (OH, OOOOOH, HarryPotter to najlepsza książka na świecie) z tysiącem błędów i bez żadnego sensu to chyba nie mam ochoty czytać ;p Takie opowiadania z zabaw często są po prostu tragiczne, a każdy ma inny styl, każdy jest lepszy lub gorszy jeśli chodzi o gramatykę i każdy ma swój własny słownik. Niektórzy używają wyszukanych słów, piszą sensownie i bezbłędnie, a ktoś inny potem kontynuuje w sensie 'A potem Hary poszedł po Hermione i Ginni żeby im powiedzieć coś ciekawego'. Pff.

EDIT: przeczytam jedną 'część' ; )


EDIT2: Oślepłam, OŚLEPŁAM! *chowa się i błaga, żeby nie musiała czytać dalej*
E-Vaire jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 02-08-2008, 20:44   #3
czarnoksieznik-powrot_za_grobu
Omijać szerokim łukiem
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 1,661
Domyślnie RE: [M][Z] Nocna przechadzka po parku

E-Vaire twoimi komentarzami nikt się nie przejmuje bo jesteś po prostu zerem :lol:
czarnoksieznik-powrot_za_grobu jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 02-08-2008, 21:29   #4
Nacia1234
Moderator
 
Nacia1234 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
Domyślnie RE: [M][Z] Nocna przechadzka po parku

czarnoksieznik, zastanowilbys sie co piszesz. Ona jest zerem, bo co? Bo cię nie pochwaliła za jakże wspaniałą historyjkę? No proszę, nie kompromituj się. Jest kimś więcej niż ty.
__________________
Life is wasted on the living
Nacia1234 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 02-08-2008, 22:31   #5
E-Vaire
Super Moderator
 
E-Vaire na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2006
Lokalizacja: Trójmiasto
Posty: 1,768
Domyślnie RE: [M][Z] Nocna przechadzka po parku

Przepraszam cię świecie, że jestem taki zerem...

Czarnoksiezniku, pytałeś każdego człowieka na ziemi czy się przejmuje moimi komentarzami? Ile masz lat... Dobra, wiesz co? Napiszę 16. 16*365(dni)=5840
5840*24(godziny)=140160
140160*60(minuty)=8409600
8409600*60(sekundy)=504576000
504576000*100(milisekundy)=50457600000
Tyle wystarczy. 50457600000:6000000000(ludzi)=8,4(milisekund).
Tyle musiałoby ci wystarczyć na zapytanie jednej osoby 'Przejmujesz się komentarzami E-vaire?' i zaczekanie na odpowiedź 'Tak/Nie'.
Bosko. Ale mi się nudziło ;D

Pozdrawiam



E-Vaire jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 02-20-2008, 16:02   #6
Banita
Niepoprawny marzyciel
 
Zarejestrowany: Feb 2008
Posty: 33
Domyślnie RE: [M][Z] Nocna przechadzka po parku

Prawdę mówiąc, to ja też przeczytałem tylko początek, ale dalej jakoś mi się czytać nie chce. Już z samego początku wyczułem, że robisz z siebie jakiegoś super bohatera. Co za idiota walczyłby z wilkołakami, skoro może ucieć? A poza tym, to jak wilkołaki mogą
"Musiał nie jeść od wielu tygodni "
Jak wilkołak mógł nie jeść od wielu tygodni, skoro jest każdy człowiek zarażony wilkołactwem zmienia się tylko trzy dni( a raczej nocy) w każdym miesiącu: Pełnia, dzień przed pełnią i dzień po pełni właściwej.
W tym miesiącu pełnia wypada 21.02. Dzisiaj 20.02 jednak każdy kto wyjrzy w nocy/wieczorem na zewnątrz, także ujrzy księżyc w pełni. W piatek też.
No więc skąd te tygodnie u was?
Owszem, zwierzę- wilk- może nie jest kilka tygodni, ale człowiek? Bez żywności ludzie zbyt szybko tracą siły.
Banita jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Nocna premiera HP i IS HPfanka Kosz 27 10-23-2008 21:07


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:49.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.