Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Opowiadania - miniaturki

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 09-09-2007, 15:53   #1
adrian33d
Praktykant Voodoo
 
adrian33d na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2007
Posty: 512
Wyślij wiadomość przez MSN do adrian33d
Domyślnie Śmierć To Dopiero Początek

Północ właśnie wybiła . W Pokoju Gryfonów panował mrok . Słychac było tylko lekki wiatr . Przez otwrte okno wprost na twarz Sir.Miśka padał piękny blask Księzyca.

- Proszę Cie poraz ostatni ZAMKNIJ TO OKNO ! - ostatnie trzy wyrazy Misiek wykrzyczał dość chaotycznie!

- No wrzeszczysz jak panienka...Przeszkadza Ci to rusz się i je zamknij - powiedziałem dosyć spokjnym tonem.

Chłopak obrzucił mnie zabójczym tonem , ale nie wstał , siedział dalej zakrywając sobie twarz . W pewnym momencie przerywając cisze do Pokoju wbiegły Ginny i Diana .

- Chłopcy co się dzieje? - zapytały jednocześnie .

- Możecie tego nie robić? To takie irytujące! - zwrócił uwage Misiek

- Dzis wczesnym wieczorem odebrałem list od Lessi . Śmierciożercy zaatakują nas dzisiaj rano. Napisała , że bedzie ich sporo i , że są bardzo dobrze przygotowani. - powiedziałem zachwianym tonem .

Dziewczyny przerażone wzięły nas za ręke . Po paru godzinach czuwania ruszyliśmy w stronę błoń. Ledwo wychodząc z Zamku zauważyliśmy od strony Zakazanego Lasu zielone błyski.

- No to się spózniliśmy...Oni już tu są - krzyczał dramatycznym tonem chłopiec .

Nagle upadł na ziemie , a za nim stał szereg śmierciożerców. Ginny schowała się tuż za mną. Od strony Zamku z pomocą biegły już : Angelina Johanson , Wera , Lessi i Mimid .

- No i co teraz? - zapytała pośpiesznie Lessi

W tej samej chwili Śmierciożercy rzucili w naszą strone ogrom niebieskiego świtła. Wszyscy runeliśmy na ziemie z wielkim hukiem .

- Teraz juz wiesz - odpowiedziałem z ledwością się podnosząc.

***

Cała nasza banda ruszyła z wielkim zapałem i przekonaniem , ze bedzie dobrze na przeciwnika . Jako pierwszy rzyciłem rozbrajające zaklęcie . Jeden z Śmierciożerców wyleciał do tyłu i rąbnął się o drzewo. W tej samej chwili zemndlał na skutek szoku . Jednym ruchem różdżki zdjęłem mu maske . To co ujrzałem dosłownie powaliło mnie z nóg . Dziki nieprzytomnu leżał na ziemi . Niby nic dziwnego...każdy wie , że on jest oddany Czarnemu Panu . Rozmyślając tak , nagle wylądowałem kilka metrów dalej . Chłopak wykorzystał moją nieuwage i rzycił jakąś klątwe.

- Co Cię tak zdziwiło mój Adrianku ? - zapytał z yśmieszkiem .

- Dobrze wiesz , że tylko przyjaciele do mnie tak mówią , a ty przestałeś nim być jak nas zdradziłeś dla tego Voldemorta! - wrzasnąłem .

Dziki zaczął się śmiać . Chciałem to wykorzystać i rzucić jakieś zaklęcie , ale on to zauważył i wykopał mi różdżke z ręki.

- No! No! No! Nie wolno tak Adrianku. Widze , że brak Ci rozumu w tej makówce . To , że Gryfoni to sama mądrość i odwago nie oznacza , że jesteście tacy doskonali i wytrenowani , aby nas Śmierciożerców wykończyć .

Chłopak znowu zaczoł się śmiać , tyle , że tym razem podbiegłem do różdżki i wypowiedzieł 2 zaklęcia :

- Drętwota , Expeliarmus .!

Dziki leżał na ziemi nie ruchomy . Widząc to pobiegłem pomóc innym. Podczas walk padały różne klątwy i zaklęcia. Jednakże nikt nie odważył się wypowiedzieć tej jedynej , aż do czsu gdy zdenerwowany Dziki wstał z ziemi i wypowiedział ja dwukrotnie:

- Avada Kadavra !

Pierwsza z nich trafiła prosto w serce Mimid , którą wyrzuciło w powietrze . Wera widząc całe to zdarzenie zamieniła się w smoka i wzbiła się w powietrz, aby uratować ciało biednej Mimid. Gdy wylądowały Dziewczyna miała zielone oczy...widniało w nich strach i przerazenie. Wera rozpłakała się i zaczęła klnąć na głos . Druga z nich leciała w moim kierunku . Nie mogłem się ruszyć....byłem jakby zamrozony . Gdy klątwa była juz pare cali od celu Sherry odepchała mnie tym samym ratując nam życie . Siła klątwy była zbyt słaba i znikła tuż przed Ginny . Leżąc tak na plecach myślałem , że gdyby nie Sherry to by mnie juz tu nie było. Zesmutniałem natychmiast. Wtedu podeszła do mnie Ginny i powiedziała :

- Nie mazaj się ! Tylko wstawaj i walcz!

Te słowa tak jakby podniosły mnie na duchu . Szybko wstałem i ruszyłem wprost na dzikiego. Gdy przycisnąłem go no muru Zamku podbiegła do mnie Ginny .

- Dasz rade..Jesteś dzielny ...Bedzie dobrze...- powiedziała chwytając mnie za różdżke.

Rozmyślajac nad tym co powiedział wcześniej Dziki i te słowa Ginny w mojej głowie pojawił się obraz zwycięstwa .

- Wiesz..Gryfoni to ludzi dobrej woli , a nie skażeni do szpiku kości złem . Mam zamiar wygrać tą bitwe jak i cała bitwe! - wypowiadając te słowa zauważyłem ja w oczach Dzikiego powstał strach .

- To za Mimid ! Avada Kadavra - Razem z Ginny wypowiedziałem formułke klątwy.

Siła rażenia była tak silna , że wyrzuciło nas kilke metrów dalej!

***

Leżac na ziemi nie wiedząc co sie dzieje wokół , rozmyślałem dlaczego albo inaczej po co to zrobiłem ? Wtedy przed oczami miałem sytuacje , gdy Dziki przystawia mi różdżke do skroni i śmieje się złowieszczo.Szybko się skupiłem ..."Zrobiłbym to jeszcze raz " - pomyślałem . Nagle Angelina Johanson podbiega i mówi trzy słowa :

- Adrian my przegrywamy !

Te słowa huczły mi w głowie przez dłóższą chwile . Wstając rozglądłem się uważnie . Zauważyłem jak Śmierciożercy górują na polu bitwy . Moją uwage przykuły jak zwykle niewinne drzewa, a szczególnie te na początku lasu . Wiatr wiał bardzo silnie, drzewa stały bez ruchu..nawet nie drgnęły . Aż nagle usłyszałem : "POMÓŻ NAM" . Wytężyłem słuch jeszcze bardziej lecz nic juz nie usłyszałem . Pobiegłem więc na środek walki .

-Crutiatus ! - krzyczała Śmierciożerczyni tuż za mną .

Ginny słysząc ten głos nagle zamarał w miejscu!

- Adrian to Gotysia - powiedziała drżąc ze strachu .

Widok dziewczyny wytrącił mnie z walki. Diabolicznie się śmiejąc dziewczyna rzuciła "Redukcjo" . Zaklęcie leciało wprost na Ginny , która stała jak słóp soli .

- Rusz się Kobieto !! - powiedziałem , ale juz nie zdazyłem .

Dziewczyna wyleciała kilka metrów dalej . Z piskiem walnęła o pień zcietego drzewa .

- Oj moja Ginny .. moja biedna Ginny.. - mówiła - Bez ochrony Twojego chłopaka jesteś tak słaba jak ten robak... - pokazała na robaka i zgniotła go butem .

- Crucio - rzuciłem - Teraz sobie pocierpisz ...Gotysiu - powiedziałem ze zmąconym uczuciem winy . - Co ty robisz w tym przebraniu...To podstęp tak ? - zapytałem

- Tak! Oczywiście ! - powiedziała , jecząc z bólu.

- Oh przepraszam.... - Klatwa przestała działać - myślałem , ze jesteś jedną z nich!

- To Dobrze myślełeś głupcze! - powiedziała i uciekła do lasu.

Nie wiedziałem co mam zrobić?! Czułem się jak oszukany przez śmierciojada głupek . Wpatrywałem się w drzewa i w zwierzeta , które przyglądały się bitwie. W ich oczach było coś niedobrego . Jakby chciały cos przekazać . Nagle zerwała się straszna wichura . Zaczeły walić pioruny na prawo i lewo . Smierciożercy szybko się ulotnili . W powietrzu można było wyczuć , ze idzie coś złego .. owiele gorszego niz ta banda wysłaników Czarnego Pana. Na błoniach zostałem ja , Ginny , Wera i Angelina Johanson. Reszta musiała wrócić do Kwatery Głównej Zakonu .

- Adrian..Co się dzieje...To ty prawda...! - powiedziała spłoszona Wera .

- Wera ja..oszalałaś to las...on ma dość walki . - odpowiedziałem z przekonaniem w głosie.

Nagle wszyscy wpatrywali się w drzewa .

- Pomóżcie Nam.... Pomóżcie nam ...- powtazały się krzyki co pare sekund .

- Biegnijcie do lasu .. Szybko !

Wbiegajać do środka poczułem dziwne kłucie w okolicach serca . Upadłem na ziemie .

- Adrian co Ci jest ? - zapytała Ginny .

- Uważaj - i wskazałem na dziwna postać , która wyłoniła się za drzewa.

Wera zamieniła się w smoka , zaczęła zać ogniem .

- Dość tego! Raz mnie zabiłeś , ale drógi raz się to nie powtórzy! - wykrzyczał - Poznajesz mnie to ja DZIKI !

Moja mina wskazywała zdzienie jakie jeszcze nigdy nie gościło na mojej twarzy . Ginny wyciągnęła różdżke , to samo zrobiła Angelina .

- Dziki co ty robisz..tutaj - powiedziała dziewczyna .

Chłopak milczał . Z płaszcza wychyliła się jego ręka z różdżką . Podszedł do Wery i przyłozył jej zaklęciem prosto w brzych . Smoczyca upadła na ziemie , nieprzytomna przemieniła się w czowieka , z okolic klatki piersiowej zaczęła cieknąć jej krew . Następnie zrobił to samo Ginny .

- Angelina odejdz od niego! - powiwedział z wrogim uśmiechem .

- Oszalałeś ! Expeliarmus ! - Dziki upadł na ziemie .

- Nie dam go tak łatwo - ciagnęła dziewczyna .

- No to patrz ! - chłopak nagle znalazł się tuż prze Dziewczyną .

Odepchał ją do tyłu i wbił mi nóż. Jego czarny płaszcz był pokryty krwią .

- Hahaha No i co mi teraz zrobisz...taki odwazny byłeś - śmiejąc się zaczął się powoli palić.

- Nie! Co sie dzieje - Dziki nagle spłoną .

Angelina , Ginny i Wera lezały nieprzytomne tuż przy moim ciele.

***

Do Zakazanego Lasu wbiegli razm Misiek i Lessi . Od pewnego czasu czuli do siebie wyłącznie : wrogość , żal i smutek . Po tym ich nie udanym związku rozpadła się także ich przyjazń. Misiek wyjawił swoją skrytą tajemnice , którą nie wszyscy przyjeli dobrze . Lecz on dla mnie jest dalej dobrym przyjacielem , ale cóż mi z tego jak leżę na Ziemi martwy.

- Adrian...Ginny....odezwijcie się - krzyczeli na przemian .

Nagle natknęli się na nasze ciała . Razem nie zważając na złość jaką czuli do siebie , przykucnęli . Lessi miała oczy w łzach . Chłopak nie wiedząc co począć , co właściwie ma zrobić przytulił ją do siebie .

- Patrz ona odycha - Misiek pokazał palcem na Ginny .

Podeszli do niej , dziewczyna zaczęła sie budzić .

- Co się stało .... Adrian !!! - Zaczeła szlochać na widok martwego chłopaka .

- Ginny on juz nie zyje..zostaw go! - powiedziała oschle Angelina . która też wstała z ziemi płacząc .

- A co z Werą ? ...On..Też nie zyje..... - odpowiedział sam na pytanie Misiek .

Ginny podeszła do mnie i zaczęła szepatać do ucha:

- Nie bój się Tam Ci będzie dobrze..A ja Cię pomszcze....nie dam im tak łatwo uciec - dziewczyna na pożegnania pocałowała mnie w usta , machnęła różdżką i nagle moje ciało i Wery znikło .

-Tak Więc - powiedziała dziewczyna - Jesteśmy zdani tylko na siebie i nasze możliwości...Choć jak widzimy nie zawsze one mogą pomóc...Dobrze wiemy jakimi świetnymi czarodziejami był Adrian i Wera...Dlatego musimy ich pomścić- Ginny zakończyła przemowe i ruszyła w głąb lasu .

Angelina , Lessi i Misiek pobiegli za dziewczyna , która odbiegała im na kilkanaście metrów . Nagle spostrzegli postać , która sprytnie kryje się za drzewami .

- Redukcjo ! - Misiek wypowiedział zaklecie i drzewo , za którym ukrywała się postać zmieniło się w trociny .

Tą postacią była niczym nie zmartwiona Gotysia, która była juz w pogotowiu aby odeprzeć jakieś zakęcie rozbrajające .

- Crucio - wykrzyczała Ginny za pleców dziewczyny.

Dziewczyna zaczęła się wić z bólu a jednocześnie śmiać ironicznie. Jej mina mówiał , że jest gotowa na wszystko i nic jej nie przestraszy .

-Avada Kedavra - Ginny wypowiedziała klątwe , która zabiła Gotysi.

Dziewczyna nie była wstanie opanować myśli , nie wiedziała co ma zrobic, nie wiedziała dlaczego to zrobiła. Jej debata myślowa nie trwała dłuzej gdyż z wszystkich stron wyszli śmierciożercy : Mr. Naight , Draco , Morferin oraz Otka . Nikt się tego nie spodziewał .

- Crucio - Otka z rozmachem rzyciała klatwe .

Nieprzewidzianie wszyscy Śmierciożercy zrobili to samo . Wierni i odważnie Gryfoni padli na ziemie z bólu .

- Kończmy z nimi ! - powiedział Morferin .

- Avada Kedavra - wypowiedziali po kolei .

Każda klątwa trafiła . Na polu bitwy zostali sami zwolennicy Czarnego Pana . Draco w pewnym momencie machnął ręką i ciała martwych juz Lessi , Ginny Miśka i Angeliny zacząły płonać . Nagle z ich ciał uleciał niebieska ektoplazma . To były ich dusze . Po chwili zdziwienia dusze zaczeły wydawać dziwne dzwięki , które natychmiast zabiły zgromadzonych Śmierciożerców . Jednakże ich dusze wchłonęła czarna odchłań widoczna tylko dla duszy....

- Patrzcie..To Świtało jest dla Nas - powiedział Misiek i razem weszli w srebżyste światło .


* * *


Po dwóch tygodniach dalej nikt nie wiedział co się stało tamtego dnia w tamtym Zakaznym Lesie. Chodziły tylko pogłoski o bohaterskiej postawie Gryfonów i o tym jak postępowali Ślizgoni ... Od tamtego czasu nikt już nie powiedział , że Gryfoni są gorsi od ślamazarskich i złych do szpiku kości Ślizgonów . Sherry pożuciła na zawsze usługi dla Czarnego Pana . Zaczęła nauczać potajemnie ochotników tak jak chciał Adrian.


***
__________________
"Scream your last breath."

"Supernatural"
adrian33d jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 04-07-2009, 19:38   #2
Ginny_Kitty
Świr wymagający opieki
 
Ginny_Kitty na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Posty: 308
Domyślnie

Raaatunku...
Cóż, wg. mnie to jest beznadziejne.
Czytam pierwsze zdanie.
Nie, no, ja wiem, że sama popełniam duużo błędów, mimo że staram się je znajdować etc., ale to jest naprawdę tragedia! Nie będę cytować wszystkich błędów:
Cytat:
Napisał adrian33d Zobacz post
Słychac było tylko lekki wiatr . Przez otwrte
tak w ogóle to się używa polskich znaków... no i taka głupia literówka...
Cytat:
Napisał adrian33d Zobacz post
Chłopak obrzucił mnie zabójczym tonem
a jak on to zrobił? tzn. jak się obrzuca zabójczym tonem?
Cytat:
Napisał adrian33d Zobacz post
Dziki nieprzytomnu leżał na ziemi .
chyba nieprzytomnY...
Cytat:
Napisał adrian33d Zobacz post
Chłopak wykorzystał moją nieuwage i rzycił jakąś klątwe.
nie no, zlituj się! polskie znaki, literówki...
Cytat:
Napisał adrian33d Zobacz post
- Adrian co Ci jest ? - zapytała Ginny .
i takich jest mnóstwo... brakuje przecinka... interpunkcja!

Sama fabuła również mi się nie podobała. Uczniowie siedzą sobie w pokoju wspólnym, jakiś atak śmierciożerców... dalej nie miałam sił czytać...
Cóż. Nie zniechęcaj się. Ale pamiętaj o polskich znakach i interpunkcji.
Wena życzę i pozdrawiam
__________________
Okrągły pokój wspólny Ravenclawu przypominał klatkę dla kanarków – wpuszczone w ściany filary podtrzymujące półkoliste sklepienie całkiem zgrabnie udawały pręty. W zachodniej ścianie widniało kilka okien – szyby w ich górnych, półokrągłych ćwiartkach pokryte były rysunkami kruków. Magiczne ptaki trzepotały skrzydłami lub poprawiały pióra, wypełniając wnętrze barwnymi błyskami światła. Pokój utrzymany był w odcieniach błękitu i brązu.
Stowarzyszenie Snaperek
Ginny_Kitty jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Ten sam początek i koniec annklem Gry i zabawy... 72 10-09-2009 21:33
Wiersz na początku książki Pikstrik Insygnia Śmierci 9 08-01-2009 10:34
Śmierć Grzesiek Malfoy Kosz 5 07-23-2008 17:45
[NZ] Nowy Początek Cichy Mag Kosz 8 06-22-2007 00:53
Śmierć Voldemorta robiks112 Kosz 4 06-17-2007 22:01


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:20.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.