|
04-21-2009, 13:15
|
#1
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: mszana dolna
Posty: 4
|
HARRY POTTER część ósma 3/?
Rozdział I
Był późny wieczór. Księżyc świecił w pełni, nagle z zewsząd rozległy się straszliwe wycia. Na obdartym, czerwonym kocu siedziała mała dziewczynka. Miała długie blond włosy, opadające na kościste ramiona. Trzęsła się z zimna i ze strachu. Miała na sobie tylko lekką zieloną sukienkę, workowatą i wlekącą się za nią po ziemi.
Dziewczynka wstała. Nagle coś zaczęło skradać się w jej stronę. Obejrzała się w okół siebie. Znajdowała się w wielkim, starym lesie. Wzięła szybko do ręki koc i zaczęła uciekać w jakąś stronę. Biegła najszybciej jak mogła, ale z czymś, co ją goniło, nie miała większych szans. Nagle poczuła na sobie oddech jakiegoś zwierzęcia. Śmierdziało potem, krwią i... psem. Powaliło ją na ziemię i dziewczynka spojrzała temu w ślepia.
- Dlaczego to robisz, tato?!- zapytała i rozpłakała się. Wilkołak, który na niej leżał, zawył, puścił ją i pobiegł w nieznanym kierunku. Dziewczynka biegła dalej. Nagle potknęła się o korzeń i stoczyła się z wzgórza, z którego zbiegała. Rąbnęła ostro w kamień i wpadła do stawu. Nagle ktoś coś mruknął i dziewczynka poczuła świeże powietrze w swoich płucach. Leżała na trawie, w lesie, ktoś do niej podchodził.
- Nic ci nie jest?- zawołała czarnowłosa dziewczyna, podchodząc do niej.
-N-n-ie...-jąkała się dziewczynka.- K-kim t-ty jeste-eś?
- Nazywam się Emily, a ty?
- Jestem... Kate.
- Co robisz w Zakazanym Lesie, o takiej porze?- dopytywała się Emily.
- W czym?!
- Eee... Ok. Bajer. No, ale przemilczmy ten fakt. Ok, ja tam nie wnikam. Czy ja coś mówię?! Ja nic nie mówię! A tak w ogólnym ogóle to co ty robisz, dziecko?
- B-byłam z o-o-o-ojcem...
- A kto to jest? Twoim tatkiem jest Hagrid? Nie gadaj!- uśmiechnęła się Emily.
- Nie, chyba nie... Mój ojciec nazywa się... Fenrir Greyback... ale może inni 'jego pokroju' tak go nazywają...
- FENRIR GREYBACK?!
-Yhy...-zamruczała Kate. Emily zaczęła się cofać do tyłu, na co Kate wybuchnęła płaczem.-To nie moja wina, że mój ojciec nie jest taki wspaniały jak twój!
-Kate... Ja... To znaczy... Mój ojciec nie żyje...-wyszeptała nastolatka, po czym usiadła na trawie i ukryła twarz w dłoniach. Kate po cichu przysunęła się do niej i objęła ją kościstym, dziecięcym ramieniem.-Przepraszam... Ja nie chciałam...- mówiła szeptem dziewczynka.
-Kate?! Czy... Przepraszam, że pytam... Ale czy ty... jesteś wilkołakiem?!
- Nie!- krzyknęła.
-Kate... Ty naprawdę musisz...
-Co muszę, Emily?! Ja nic nie muszę! Dziewczyno! Jestem córką wilkołaka! Obudź się wreszcie... Przestań śnić! Emily, pora wstawać!- histerycznie zaśmiała się Kate.
- Ja nie śpię, Kate!... Próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego imię twojego ojca ma cię przekreślać?!
-...To co mam zrobić? Mam żyć... jak... jakbym nigdy nie znała Greybacka...? Jakbym... nie była jego córką!- załkała Kate.-Emily... Jak ty możesz mi pomagać? Nie wiesz prawie nic o mnie, ja o tobie... Nie!- Kate rozpłakała się.-Nie zapomnę o mojej przeszłości, nie będę żyć przyszłością!... Przynajmniej chciałaś mi pomóc... Jestem wdzięczna, ale teraz żegnaj... widocznie takie życie jest mi pisane...-załkała Kate i pomknęła w stronę serca puszczy. Emily uśmiechnęła się tylko pod nosem i machnęła leniwie różdżką. Kate odrzuciło w jej stronę, ale nie odniosła wielkich obrażeń.- Kate... Nie zmuszaj mnie więcej, żebym robiła ci krzywdę! A teraz chodź... Musisz się spotkać z moją matką... Ona na pewno coś poradzi na to!- uśmiechnęła się Emily.
Gdy dziewczyny wyszły na otwarte pole, na słońce, Emily ujrzała końcowe wyniszczenie ciała Kate - dziewczynka była chuda, koścista. Na żółtej skórze widniały liczne szramy i blizny. Jej włosy były długie, poplątane. Z blond koloru zmieniły się w czarny, brudny kołtun.
Emily była znacznie ładniejsza, bardziej zadbana. Miała długie, hebanowe włosy opadające kaskadą na wąskie ramiona. Była szczupła i wysoka. Miała ciemno-zielone oczy, bijące purpurową aurą czarownicy. Czarne rzęsy leżały na różanych policzkach. Z koralowych ust nie schodził uśmiech.
Nagle, Kate nawet nie zauważyła kiedy, Emily zmieniła się w rysia i pobiegła przodem. Dziewczyna próbowała go gonić, ale potem zgubiła kota z oczu.
Kate Greyback usiadła na omszałym kamieniu i zapłakała.
-Wiedziałam... Myślałam, że mi pomoże... że będę mieć przyjaciół...
|
|
|
04-21-2009, 14:06
|
#2
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: mszana dolna
Posty: 4
|
Rozdział II
Dlaczego jest tak, że wszystko jest nie tak?
Kate Greyback siedziała na omszałym kamieniu w Zakazanym Lesie.
- Kate! Zbieraj się do kupy!- mruczała do siebie dziewczynka. Łzy same spływały po policzkach, gdy myślała o swojej "przyjaciółce" i o tym co mogła mieć... O normalnym życiu... Dziewczynka wstała i zaczęła zbierać manatki. Pożywiła się rosnącymi wokół jagodami, co dodało jej sił na długą podróż. Już miała ruszyć w stronę wycia, ale nagle...
- Gdzie idziesz, Kat?
Katherine Greyback oglądnęła się wokół siebie. Nic nie zauważyła.
Kate, nie bój się! Tu nie ma duchów! Tu nie ma duchów! Tu nie ma duchów! Tu nie ma duchów!- powtarzała sobie w myślach.
Dziewczynka przezwyciężyła strach i zaczęła iść w stronę serca puszczy.
- Gdzie idziesz, Kat?- usłyszała znowu Kate.
- K-k-kim j-je-jesteś?!- jąkała się Katherine.- Je-jesteś d-d-duchem?
Nagle coś zaszumiało, błysnęło i przed nią stała Emily.
- Raczej nie.
-Emily?!- Kate przytuliła się do przyjaciółki.- Gdzie byłaś?! Zostawiłaś mnie samą! Jak mogłaś?! Obrażam się na ciebie!!!
-Kat, musimy szybko wyjść z tego piekielnego lasu! Pospiesz się!- skarciła koleżankę Emily.
- Dlaczego?!
- Kate, nie ma czasu! Musimy szybko dojść do Hogwartu! Jeżeli n...- Emily urwała, ponieważ nagle zrobiło się straszliwie zimno. Wokół zaczęły wyć wilkołaki, zaczęła ich ogarniać gęsta, mleczna mgła.
-Expecto Patronum!- krzyknęła Emily i nagle z końca kijka, który trzymała w dłoni /przynajmniej tak myślała Katherine/ wyskoczył srebrny ryś, promieniujący takim światłem, że Kat zmrużyła oczy. Zrobiło się ciepło i duszno.
- Emily?! Co t...- zaczęła Kate, ale Emi jej przerwała:
- Kate!!! Nie ma teraz czasu!- warknęła i pociągnęła ją za rękaw, biegnąc dokładnie w przeciwną stronę niż ryś.- Accio!- krzyknęła Emily i po kilku sekundach nadleciała miotła- Błyskawica.- Katherine! Posłuchaj mnie teraz!- powiedziała zdyszana Emi patrząc w oczy dziewczynce.-Cokolwiek zobaczysz lub usłyszysz nie patrz w dól. I... trzymaj się mnie mocno!-krzyknęła wkładając na miotłę Kat, a sama wsiadając przed nią.
W tym momencie błysnął czerwony strumień światła i pojawił się jakiś mężczyzna.
- PROTEGO!- ryknęła Emily. Jej zaklęcie było tak mocne, że faceta odrzuciło. Rąbnął on z całej siły o konar drzewa i dziewczyny ujrzały strużkę krwi spływającą po jego czaszce.
Znikąd zaczęły pojawiać się ciemne sylwetki, zaczęły błyskać światła.
- Kat! Trzymaj się mocnooooo!- krzyknęła za siebie Emi.
Chwilę później dziewczyny mknęły nad lasem. Wiatr owiewał im spocone czoła. Smoliste włosy Emily powiewały na wietrze, omiatając twarz Kate.
- Emily?!- szepnęła Kat.
- Co?
- Twoje...włosy...
- Przepraszam!- rzuciła za siebie Emi i machnęła różdżką. Na jej włosach pojawiła się złoto-purpurowa klamra z napisem "Gryffindor", spinając jej włosy w pól.
***
Dziewczyny leciały jeszcze przez dobre 2 godziny, aż Katherine zapiszczała.
- Kat, co się dzieje?!- przestraszyła się Emi.
- Emily! Popatrz! Tam jest zamek!!!- pisnęła.
- Wiesz co? Ty, Kate, powinnaś dostać Nobla za odkrycie stulecia. Ale wiesz co? To jednak dobre odkrycie... Oznacza, że nie jesteś mugolką...- uśmiechnęła się Emily.
- Że kim nie jestem?- dopytywała się Kate.- Emily?! Co to wszystko ma znaczyć?! Jak ty czarujesz? Co... Kto to by...- zaczęła monolog Kat, ale Emi przerwała jej:
- Uwaga, Kate! Lądujemy!- wrzasnęła.
Chwilkę później dziewczyny stały już na zielonej murawie błoni.
Emi machnęła różdżką i nagle Błyskawica rozpłynęła się.
-Emily? Co to ma...- znowu zaczęła Kat, ale Emi znowu przerwała jej:
- Później!
- Ja już mam dosyć tego później! Mam dosyć ciebie, mam dosyć siebie, mam dosyć lasu, ma dosyć zamku i w szczególności mam dosyć ojca i magii!- wrzasnęła Kate, ale Emi znowu tylko rzuciła:
- Później!
Dziewczyny minęły jakąś chatkę, minęły jakąś wierzbę, która rzucała gałęziami aż doszły do ogromnego jeziora. Nagle Emi zatrzymała się. Machnęła różdżką, z której wyskoczył ryś i pobiegł w stronę zamku, znikając im z oczu.
Kat zaczęła iść w stronę zamku za nim, ale Emi warknęła do niej ostro:
- STÓJ!
Dziewczyna zatrzymała się. Obróciła głowę. W jej oczach szkliły się łzy.
- Emi... Co ci jest?- zaczęła, ale jak zwykle Emily przerwała jej:
- Katherine! Tutaj nie jestem dla ciebie "Emi". Ja jestem aurorem, a ty córką Greybacka! Ty jesteś dzieckiem! A teraz stój tu i czekaj, bo właśnie po schodach schodzi twoja przyszłość.
|
|
|
04-21-2009, 14:06
|
#3
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: mszana dolna
Posty: 4
|
Rozdział III
Mów do mnie "proszę pani" lub "pani profesor"!
Rzeczywiście. Po schodach starego zamku schodziła kobieta, którą Alice nazwała "przyszłością".Ja nazwałabym ją teraźniejszością!-pomyślała w duchu Kate, ale bała się powiedzieć to na głos, bała się reakcji tej dziewczyny, którą kiedyś nazywała Emily, potem Emi. Teraz jednak to nie była ani Emily, ani Emi tylko szczupła, ciemnowłosa, piętnastoletnia, piękna dziewczyna, której nie znała.
Po jakimś czasie szczupła pani Przyszłość doszła do nich i Katherine mogła się przyjrzeć jej uważnie.
Była strasznie wysoka jak na swój wiek i w ogóle jak na ludzika. Miała siwe włosy, upięte w wytworny kok, schowany za szpiczastą tiarą /Kate pomyślała od razu, że jest pomylona/. Bystre, surowe oczy patrzyły na nich spod kapelusza. Była też ona strasznie chuda i w ogóle jakaś taka niepodobna. Kat pomyślała o niej, gdy tylko ją zobaczyła, że musi być piekielnie surowa. I nie pomyliła się, bo po chwili Przyszłość przemówiła:
- Alice!... Alice MacGonagall! Nie jesteś godna mojego nazwiska! Nie jesteś godna być aurorem! Nie jesteś godna mieć moc!- wrzeszczała na Emi.- Bójka... Zniszczenie najstarszego drzewa w Zakazanym Lesie... Uszkodzenie Błyskawicy Harrego!- krzyczała wskazując na podrapaną miotłę, którą Emily przywołała w lesie.- Młoda damo, co masz na swoje usprawiedliwienie, czarodziejko od stu boleści?!
- Matko...- szeptała Emily.- Przywiozłam dziecko... Zabiłam Arey' a. Starałam się... dla ciebie. Co zrobiłam złego?! Napadli nas ŚMIERCIOŻERCY, wilkołaki, dementorzy! - łkała.
- Zabiłaś Arey' a?- twarz kobiety złagodniała.- Przepraszam...za moją reakcję... ale sama rozumiesz...- wyszeptała chwilkę później do Emi, po czym zwróciła się do Katherine- Jesteś Katherine Greyback?-i nie czekając na odpowiedź ciągnęła dalej- Od jutra... No może od pojutrza, będziesz uczyć się w naszej szkole. Alice... moja córka, którą już na pewno poznałaś będzie twoim wychowawcą. Masz się jej słuchać we wszystkim...-po czym dodała- No... to chyba tyle... Żegnam!
Emily patrzyła jeszcze w stronę mamy, odprowadzając ją wzrokiem po czym warknęła na Kat:
- Idź przodem! W stronę jeziora.
- NIE!- wrzasnęła Kate.- Nie pójdę tam, bo ty tak chcesz! Ciągle mnie okłamujesz, wrzeszczysz na mnie, wywyższasz się!!! Mam ciebie dosyć!!! Wolałabym być z moim o-o-ojcem!- rozpłakała się Katherine.
- IDŹ!- wrzasnęła Emi i machnęła różdżką. Kat poczuła, że jej nogi idą same.
- Co t-ty m-mi r-robisz?!- pisnęła przez łzy.-Zostaw mnie, wiedźmo!
Emily nie powiedziała tego na głos, ale pomyślała w duchu, że przecież Kate jest taką samą wiedźmą jak ona. No, może nie o takich zdolnościach...
W końcu, w krzykach, w bólach itp. dziewczyny dolazły do jeziora. Było tu chłodno, panował nieprzyjemny zaduch.
- Musimy pogadać.- warknęła do dziewczynki Emily.
- Jakoś, wiesz "Emily", od siedmiu boleści, przewidziałam, że auror twego pokroju nie wlekł by mnie tu, bez jakiegoś powodu.- złośliwie odcięła się Kat.
- Zamknij się i słuchaj, dziecko.- powiedziała Alice /Emily/- Jestem twoją przełożoną i masz się mnie słuchać we wszystkim. Jeżeli coś ci nie pasuje, wylatujesz ze szkoły. A teraz opowiem ci o tym miejscu, dziecko.- obdarzyła ją pogardliwym spojrzeniem, po czym ciągnęła dalej:
- Jesteś w Hogwarcie, a raczej na jego terenie. Hogwart jest to pradawna szkoła młodych czarodziejów, mająca na celu wykształcić u nich zdolność opanowania swoich magicznych uzdolnień. Jest tu siedem klas, na koniec każdej egzaminy, nie licząc sumów i owutemów. Młody czarodziej zaczyna naukę na pierwszym roku, w wieku 11 lat- czyli w twoim wieku.- dziewczyna usiadła na kamieniu- Będziesz szkolić się przez siedem lat, wyjeżdżając na wakacje do swojej matki. Jutro jedziesz ze mną po podstawowe przybory magiczne. Wszystko zrozumiałaś, dziecko? Masz jakieś pytania?
- Tak, mam!- krzyknęła Kate, po czym zaczęła krążyć w kółko.- Po pierwsze: jeżeli tu jest siedem klas, dlaczego ty... ile ty masz w ogóle lat?- zapytała.
- Mam 15, no dobra 16 lat. Ukończyłam Hogwart w wieku lat 14, ponieważ przewyższałam czarodziejski, podstawowy poziom edukacji i zdałam wcześniej dalsze lata nauki.
- Dlaczego mnie okłamałaś, Emi?- dodała z satysfakcją złośliwie cytując ostatnie słowo.
- Chodzi ci o imię? Ponieważ miałam za zadanie ciebie tu sprowadzić za wszelką cenę. Nie musiałam ci podawać mojego prawdziwego imienia i uważałam to za zbędne i nadal tak uważam.
- Czyli jakby nie matka, ciągle byłabyś dla mnie "Emi"?- pytała zaszokowana dziewczynka.
- Tak.
- Ale dlaczego miałaś mnie tu przywieźć za wszelką cenę?
- Ponieważ jesteś cenna dla szkoły i byłaś tu zapisana.
- Ale co to znaczy, że byłam "cenna"?
- Nie mogę ci powiedzieć. A nawet jakbym ci powiedziała i tak byś nie zrozumiała. Jesteś za bardzo ograniczona i przeciętna, żeby móc to pojąć, Kat.
- Tak?! To ja wracam do domu!!!- prychnęła za złością Kate.
- Nigdzie nie pójdziesz. I masz zwracać się do mnie "proszę pani" lub "pani profesor". A teraz zamknij oczy i wypij to. Obudzisz się jutro w swojej sypialni. Będę tam na ciebie czekać, dziecko. Wypij to...
|
|
|
04-21-2009, 14:33
|
#4
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Aug 2006
Lokalizacja: Trójmiasto
Posty: 1,768
|
Po pierwsze, zbyt dużo rozdziałów na raz. Powinnaś wklejać jeden, a potem poczekac na parę opinii. Jeśli masz już dużo napisane, to trochę źle zrobiłaś, bo czegokolwiek bym nie powiedziała o twoim ficku, ty i tak tego nie poprawisz w następnych częściach.
No ale pomijając to...
Może to nie byłoby takie złe, jednak jest zdecydowanie zbyt dużo akcji i dialogów. Przydałoby się trochę opisów i myśli.
Motyw z 15-letnią profesorką? Niezbyt. To naprawdę naiwne i raczej dziwne. Nie wiem.
Błędy są, nawet sporo. Ale nie ma sensu ich cytować, strata czasu ;p Napiszę tylko, że przed myślnikiem stawia się spację - lepiej zacznij ;]
Wkurzające jest, że Alice ciągle powtarza słowo 'dziecko', nie wiem czy takie było twoje zamierzenie...
Tak w ogóle, rozdziały są strasznie krótkie...
Pozdrawiam ;]
Vaire
A właśnie, tytułem jest 'Harry Potter', ale to wygląda bardziej na opowiadanie o Kate i Alice. Chyba, że później zamierzasz zrobić z HP głównego bohatera?
|
|
|
05-03-2009, 11:49
|
#5
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: May 2009
Lokalizacja: Koniecpol / Częstochowa
Posty: 1
|
W pewnym stopniu zgadzam się z E-V. Powinnaś trochę poczekać z następnymi częściami. A poza tym nie sądzę, by dyrektor Hogwartu pozwolił 14- latce opuścić szkołę ze względu na duże zdolności.
__________________
Ślepa miłość jest jak głucha nienawiść.
|
|
|
05-03-2009, 19:11
|
#6
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Mar 2009
Posty: 170
|
Też się z tym zgadzam. Piętnastolatka aurorem? Trochę nierealne, jak cały fick. A ta Kate jakaś dziwna. Dziewczyna ją uratowała, ok, ale po 5 minutach jest już jej "przyjaciółką".
Ale ciekawy pomysł - córka Graybacka.
Twój styl nieco mi się nie podoba. Za dużo dialogów, brak opisów (oprócz krótkiego fragmentu o wyglądzie dziwczyn). A te dialogi były takie chaotycznie, niepoukładanie, momentami bezsensowne. Musisz nad tym popracować.
Nie odradzam ci pisania dalej, bo nieco mnie to wciągnęło. Tylko musisz się bardziej skupić na opisach i niech ff będzie bardziej realny.
|
|
|
06-18-2009, 17:57
|
#7
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: May 2009
Posty: 23
|
Dziwne to wszystko. Te dziewczyny dopiero co się poznały, a potem opowiadają o sobie, przytulają, płaczą, złoszczą się, nie to nie dla mnie. A poza tym nie jest dziwne, że ten wilkołak jej nie zaatakował? I czemu Kate czy jak ona tam ma na imię przed nim uciekała, skoro wiedziała, że on i tak jej nic nie zrobi a nie miała pojęcia, że jest w zakazanym lesie? Wszystko strasznie chaotyczne, mój komentarz pewnie także, ale nie mogę czytać rzeczy, które są niemalże dnem i jestem po prostu zdenerwowana.
|
|
|
07-24-2009, 18:53
|
#8
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 10
|
do bani
ten fick jest kompletnie bez sensu!
podam powody :
1.Alice uratowała Katie - po 5 min. są ,,przyjaciółkami".
2.Czternastolatka AUROREM .
3.,,HP część ósma (...)" ( możesz zdradzić, w co tutaj wplączesz Harry'ego ?)
4. Nie przejrzyste dialogi i opis.
|
|
|
03-14-2010, 17:30
|
#9
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: bunnyland
Posty: 1,964
|
Pierwszy rozdział dodany prawie rok temu, a sądząc po starej randze, autorki już dawno tu nie ma. Przenoszę do kosza.
__________________
♠
"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:49.
|
|