|
08-15-2009, 21:25
|
#291
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
Co tutaj tak zastało?!
Elo, wy we trójke, jesteście na jakiejś wyprawie! A Hemcia, gdzie ona? Lenne? Pikuś?
Nacia, wykasujesz, jakby co, bo ja ogłaszam, że na obóz jadę i będę siatkę trenować. xD I mnie nie będzie, więc logicznym jest, że nie będę mogła nic pisac. ;D
A wy tutaj piszcie, piszcie!! xd
Paaaa ;***
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
08-16-2009, 23:12
|
#292
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Kosmos ?
Posty: 343
|
Piszemy, piszemy, a raczej pisaliśmy, bo nikt nie pisze.
Trudna sytuacja. Nie wiem, czy macie gdzieś Jadki, czy nie, ale i tak nie piszecie.
Chodzi mi o to, że niektórzy są na liście, są aktywni, ale nic nie piszą w Śmierciożercach, co się dzieje ?
|
|
|
08-17-2009, 09:35
|
#293
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
To jakiś chwilowy kryzys, piszcie dalej (:.
__________________
Life is wasted on the living
|
|
|
08-19-2009, 22:01
|
#294
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
//sorry że nie pisałem, ale byłem na wakacjach;p
Po powrocie do kwatery wszyscy zgromadzili się w jednym pomieszczeniu. Pikuś popatrzył z wyrzutem na Fly’a.
-Jedna kwatera to jeszcze nie powód by od razu zabijać Luke’a. I doskonale wiem jak to się U NAS robi. – zmrużył oczy. Przeszedł wzdłuż pokoju głaskając się po lekko zarośniętej brodzie.
-To na pewno nie jest ich Główna siedziba. Przecież wiesz doskonale..-pociągnął- i każdy wie, że gówna siedziba zakonu będzie otoczona wieloma zaklęciami. Tak? – zatrzymał się nieruchomo patrząc w obraz wiszący na ścianie. – czyli nie zbliżymy się do niej bliżej niż na kilkadziesiąt stóp. – Voldemort pokiwał głowa.
-Teraz zakon będzie uważał jeszcze bardziej – dodała po chwili Hemcia.
-Osobiście uważam-wtrącił Czarny Pan- ta misja się nie powiodła. Nie mamy żadnych informacji na temat gdzie jest siedziba a co gorsza… Nie wiemy gdzie znajdziemy kolejnego członka zakonu. – Wściekły uderzył pięścią w stół tak mocno, że wąż siedzący pod nim głośno zasyczał.
|
|
|
08-20-2009, 11:44
|
#295
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Kosmos ?
Posty: 343
|
Oburzony Fly stanął przed Voldemortem.
- Jak to, nie wiemy gdzie jest kwatera zakonu ?! - krzyknął tak, że doniczka pękła, wzburzony był jak cholera. - Przecież Luke powiedział mi, że tam jest ta kwatera ! Głusi ?
- Dobra, Fly, uspokój się - podeszła do niego Lenne. Potem zwróciła się do Czarnego Pana - On, ma rację, Panie, wiemy gdzie jest kwatera zakonu, a Pikuś najwyraźniej nie słuchał tego aurora.
Czarny Pan pokręcił się po salonie i rozmyślał. W końcu przystał i znów zasiadł na krześle.
- Tak, macie rację. - rzekł wolny Voldemort. - Ale popełniliście jeden wieli błąd. Mogliście przecież rzucić Imperiusa na tego AURORA !
No tak, wtedy łatwiej tam by było się dostać.
- Hemcia i Ginny wy ... - zrobiły przerażoną minę - Teleportujcie się tam i czekajcie, aż z siedziby wyjdzie jakiś człowiek, wtedy go ogłuszcie i rzućcie Imperiusa i powiedzcie, żeby szpiegował w Zakonia dla nas. Niech wyciągnie od kogoś jakie zaklęcia chronią kwaterę i ilu tam ich jest. Kiedyś nas napadli, bo Dołohow nas wydał, ale teraz ma się udać, bo inaczej ...
Uderzył pięścią w stół.
// Wiecie, że Lupin, Tonks, Moddy, Kingsley, Syriusz nie żyją ? //
Ostatnio edytowane przez DeathlyFly : 08-20-2009 o 11:48.
|
|
|
08-21-2009, 19:33
|
#296
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
Kto popełnił błąd to popełnił – wtrącił oschle Pikuś- Ja tylko miałem się podobno przyglądać.-Usiadł w fotelu zakładając ręce. Voldemort patrzył badawczo w oczy Pikusia. Wydawało się że Czarny Pan szuka czegoś w umyśle śmierciożercy.
- Tak. Ta…. – Ciągnął Voldemort. – Ty się Fly nie unoś tak. Pikuś ma trochę racji. Podałeś mu jakies serum prawdy? Słowa to nie wszystko. Każdy głupi mógłby ci wcisnąć kit ze tam jest kwatera?
Trzeba było przyprowadzić go do mnie skoro już go pojmaliście. Uważasz ze oparł by się mistrzowi oklumencji?
-Nie panie. Nigdy… nigdy nie wątpiłem w twoja moc…
-Na następny raz-Przerwał mu Voldemort- Zastanówcie się głębiej nad rozwiązaniem danej wam przeze mnie misji. Takie błędy nie mogą się powtórzyć.
-Oczywiście Panie-trójka śmierciożerców spuściła wzrok.
Po krótkiej chwili, ciszę przerwał dźwięk wydobywający się ze starego zegara stojącego przy ścianie.
-Jest już trochę późno, a ja nawet nie mam swojego pokoju. Lenne czy mogła byś mi pokazać moje lokum i oprowadzic mnie po domu? – popatrzył uśmiechając się w stronę dziewczyny.
-Chętnie… -dodała znudzona tą całą sytuacją.
-Zatem chodźmy..- Dwójka jadków opuściła główny pokój.
|
|
|
08-21-2009, 21:12
|
#297
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Kosmos ?
Posty: 343
|
Zaprowadziła go do nowego pokoju, który był niezbyt duży. Po lewej stronie stało łóżko, po prawej były drzwi, a na środku był stolik. Nie mając co robić Pikuś skoczył na łóżko. Zaskrzypiało.
- I co wygodne ? - spytał złowieszczo Fly i zrobił minę Randy'ego Ortona.- Może trochę za twarde, co ?
Pikuś pokiwał głową na przekór. Widać było dobre. Fly w głowie obmyślał złowieszczą intrygę. Pobiegł szybko do kuchni i zrobił lemoniadę z wódką. Wstrząsnął parę razy i zawołał Pikusia oraz Lenne. Gdy się zjawili podał im napój, a zaraz po tym pobiegł na górę. Wyjął różdżkę i wycelował w łóżko Pikusia. Mruczał jakieś zaklęcia, a przestałgdy do pokoju wparował Pikus.
- To, co kolego ? Może skoczyłbyś na łóżko, żeby potwierdzić jego wytrzymałość ? - sprowokował go Fly.
Pikuś posłuchał i z rozbiegu wskoczył na łóżko, które rozpadło się na kawałki przy jego lądowaniu.
- No musisz trochę schudnąć - śmiał się Fly.
- To twoja sparwka, co ? - krzynął do niego śmierciożerca. - Drętwota !
Czerwone światło szybko poleciąło na Fly'a, ale ten doborowy śmierciożerca, błyskawicznie zareagował i odbił zaklęcie Pikusia.
- Crucio ! - Pikus padł i wił się jak wąż z bólu.
Fly podszeł do niego i szeptał.
- Pamiętaj, nie wchodź mi w drogę, bo pożałujesz - jego szept był bardziej złowieszczy od mowy Voldmeorta. - Więc miej się na baczności, bo śmierć może cię dopaść. Przez ciebię Voldemort zwątpił, że Kwatera Zakonu jest tam gdzie był Luke.
Wyszedł z pokoju i wyglądało na to, że Pikuś nie będzie mu wchodził w drogę przez całe życie.
|
|
|
08-21-2009, 22:06
|
#298
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 1,025
|
Ledwo minął drzwi kwatery a tuż przed nim zmaterializował się Voldemort. Zacisnął chude, długie palce na jego szyi, przycisnał go do ściany i podniósł do góry, tak że stopy Fly'a zawisły w powietrzu.
-Ani mi się waż kiedykolwiek rzucać zaklęcie na któregoś z śmierciożerców! - zasyczał grożnie. Zmrużył oczy, zaciskając dłoń. - To ja tu wymierzam sprawiedliwość jasne? Jeszcze raz coś takiego się powtórzy to wypale ci wnętrzności od środka... To ty popełniłeś błąd, to ty zabiłeś Luke'a choć był mi potrzebny. Zdajesz sobie z tego sprawę.. co?
Pikuś stał oparty o ściane w swoim pokoju, a reszta śmierciożerców zza rogu korytarza obserwowała sytuację. W ścianie za głową Fly'a zrobiło się wgniecenie.
-A teraz zejdź mi z oczu... - wyciągnął różdżkę i wycelował nią w śmierciożerce. Fly opadł z łoskotem na ziemie, podwinał szatę i wystraszony zbiegł ze schodów.
Reszta patrzyła na niego z pobłażaniem.
-No żałosne naprawde .. Ale jeżeli go rajcuje rozwalanie łóżek w kwaterze.. - Ginny wymownie patrzyła w sufit. Dziewczyny stały jakiś czas w korytarzu, aż Voldemort nie odszedł rozwścieczony.
Wkońcu Lenne poszła do pokoju Pikusia z wyciągniętą różdżką. Wycelowała nią w łóżko.
-Reparo! - powróciło ono do swojego normalnego stanu.
Popatrzyła w oczy pikusiowi i w tym samym momencie wybuchli smiechem. - No i jak było?
-Trochę się przykurzyłem ale wiesz, koleś ma najwyraxniej problemy z ambicją.
-Taaaak, zawalił misje i zwala wine na innych - Lenne usiadła na łóżku. - Teraz będzie nam gorzej szło. Co za głąb, odrazu go rozwalił. My mieliśmy go śledzić a nie wypatroszyć przy nadażającej się okazji.
-Nie każdy to rozumie ..
-Dobra, olać to. Jak ci się podoba pokój?
-No taki nawet nawet. Musze go przemalować jeszcze..
-Na czarno?
-Znasz mnie. Ale sufit zostanie biały, o to się nie martw.
-To dobrze. Nie wytrzymałabym w takiej norze zbyt długo.
-Ściany poobwieszam plakatami więc nie będzie tak źle.
-Heloł, przeszkadzam? - Ginny z trzema szklankami stała w drzwiach i uśmiechała się szeroko.
-No jasne że nie, chodź tu do nas. Co masz ciekawego do picia? - Lenne zrobiła jej miejsce na łóżku.
-Wodę zwykłą.
-O to dawaj.
Nagle na dole rozległo się warknięcie i odgłos zbijanego szkła.
-Naszego szefa też poczęstowałaś tak? - zgadł Pikuś.
Ginny pokiwała głową i zaśmiała się : - Jeszcze mu złość nie przeszła.
-Oj pomęczymy się dwa dni i będze git - skwitowała Lenne i wypiła wodę do końca.
|
|
|
08-22-2009, 11:22
|
#299
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
Nagle drzwi do Kwatery się otworzyły. Po raz pierwszy od dawna w progu tego budynku stanęła Nacia. Ubrana była w długą zieloną szatę, która tworzyła idealną parę z jej rudymi włosami. Do tego nieco krótszy płaszcz, na którym wiać było ślady jakiejś bitwy. W ręce trzymała wystrzępioną starą walizkę, która znała już wszystkich starych Śmierciożeców.
Na dole panowała cisza. Zapaliła świecę i zobaczyła, że na środku salonu widać ślady bijatyki. Zacmokała.
- Jak się dowiem kto to, to zabiję... - mruknęła i udała się na schody. Nie doszła jednak wysoko, bo ze zmęczenia musiała usiąść. Podróż ją wykończyła. Zresztą, słabo pamiętała gdzie jest jej pokój.
Po chwili podniosła się i mozolnie ruszyła na górę.
- Słyszeliście coś? - lenne trochę się przestraszyła
- Jakby... ktoś wchodził po schodach... - stwierdził Pikus i wstał.
- Oj, pewnie Fly chodzi- Ginny jak zwykle zachowywała trzeźwość rozumu.
Pikus poruszył głową.
- Nie, nie. Ten ktoś jest taki spokojny... Fly dziś jest... zły. Wyciągnijcie różdżki.
Chwilę później wszyscy na palcach stali w drzwiach i wyglądali.
- Hej, hej. Spokojnie.
Ginny i lenne poznały znajomy głos.
- Nacia! - zawołały jednocześnie - Gdzieś ty się podziewała?
- To tu. to tam. Przecież wiesz ze ciągle mnie nie ma. No, ale mam już dosyć. Dacie mi coś do picia?
- No jasne, właź! A, to jest Pikus... Chyba go znasz.
- Coś kojarzę, no ale on chyba mnie nie...
- Jakbym mógł o tobie nie słyszeć! - uśmiechnął się z nonszalancją i przepuścił wszystkie dziewczyny do siebie.
- Wiecie... może nie będę wchodzić. A czy mój zabałaganiony kącik gdzieś tu jeszcze jest?
- Oczywiście! Nikt tam chyba nie wchodził -= podejrzliwie popatrzyła na wszystkich zgromadzonych.
- No jasne, rozumiem - westchnęła głośno - Czy Czarny Pan jest?
__________________
Life is wasted on the living
Ostatnio edytowane przez Nacia1234 : 08-22-2009 o 11:24.
|
|
|
08-22-2009, 12:44
|
#300
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
|
Kochani, mam taki pomysł. Może by tak zorganizować cos takiego, że pewnego dnia spotykamy się o jednej godzinie na jakiś czas? I wtedy każdy będzie pisał 10-linijkowego posta i rozkręcimy trochę historyjkę. Rozumiecie o co mi chodzi? Coś na zasadzie chata. Jeśli chcecie, to piszcie kiedy wam pasuje.
Aha, i zgłoszenia chcę na PW, a nie w temacie. Innych nie przyjmuję.
__________________
Life is wasted on the living
Ostatnio edytowane przez Nacia1234 : 08-22-2009 o 12:46.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
Śmierciożercy.
|
Ginny_Potter_07 |
Insygnia Śmierci |
27 |
06-26-2010 22:57 |
|
Śmierciożercy
|
Angela Johnson |
Kosz |
1064 |
09-29-2008 20:58 |
|
Śmierciożercy.
|
Sherry |
Kosz |
123 |
02-19-2008 14:42 |
|
*Śmierciożercy*
|
Dziedzic Gryffindora |
Kosz |
1355 |
01-29-2008 19:26 |
|
Śmierciożercy
|
Draco Malfoy |
Kosz |
1994 |
05-27-2007 20:43 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:14.
|
|