Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

 
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 11-12-2009, 00:57   #25
Gumochlon
Niepoprawny marzyciel
 
Gumochlon na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2008
Lokalizacja: tu
Posty: 47
Domyślnie Rozdział szósty. Im dalej w las, tym ciemniej 2/6

- Lillian - zaczęła ostrożnie Rozalinda. - Lillian, nie wściekaj się, porozmawiaj z nami.
- Nie ma o czym. Harrington jest przeżarta żółcią, powie cokolwiek, żeby mnie wyprowadzić z równowagi.
- Normalnie aż tak się nie przejmujesz jej gadaniem.
- Chodźmy do Trzech Mioteł na piwo kremowe, zmarzłam już.
Weszły do przepełnionego pubu i znalazły wolny stolik w kącie. Lillian kupiła trzy butelki piwa i przyniosła przyjaciółkom. Piły przez chwilę w milczeniu. Rozalinda wyjęła swoją fajkę i zaczęła ją z namaszczeniem nabijać fajkowym zielem. Spostrzegła, że niedaleko siedzi Ebenezer Sullivan, przystojny jasnowłosy krukon, w otoczeniu kolegów i również pali fajkę. Ebenezer kiwnął Rozalindzie głową. Ona uśmiechnęła się zdawkowo i odwróciła wzrok. Zapaliła i zaciągnęła się z udawaną przyjemnością.
- Powiesz nam teraz? - spytała.
Lillian milczała. Gapiła się bezmyślnie na plamę rozlanego na stoliku piwa.
- Czy ta krowa mówiła prawdę? - dopytywała się Rozalinda.
- Ależ skąd.
- Jeśli on..., jeśli robi coś takiego..., przecież możesz to zgłosić, chociażby Dumbledore'owi albo McGonagall - powiedziała ostrożnie Rozalinda.
Lillian obróciła się do niej gwałtownie.
- Nic nie mogę.
- To ja to zrobię. Moi rodzice...
- Nawet się nie waż. To nie jest twoja sprawa. Koniec tematu.
Dobry humor, z którym obudziła się tego ranka, ulotnił się bezpowrotnie. Miała tylko nadzieję, że Lucjusz pozwoli zostać jej w Hogwarcie na święta. Niczego innego nie chciała. Ogarniała ja wściekłość na myśl, że ma tyle pieniędzy i taką władzę, jeśli chodzi o fabryki odziedziczone po rodzicach, a nie może decydować sama o sobie.

Wróciły do szkoły na obiad. Po obiedzie poszły na boisko ćwiczyć. Było zupełnie pusto. Mroźna pogoda skutecznie odstraszyła amatorów Quidditcha od dodatkowego treningu. Lillian latała za zniczem a Rozalinda fruwała od pętli do pętli i wrzucała w nie kafla, w coraz bardziej akrobatyczny sposób. Franka, która nie była w drużynie, siedziała na trybunach, zacierała skostniałe z zimna ręce i komentowała poczynania koleżanek swoją łamaną angielszczyzną.
Kilka godzin na świeżym powietrzu odrobinę poprawiło Lillian humor, lecz gdy rumiane od mrozu i zziajane z wysiłku weszły do Wielkiej Sali na kolację i zobaczyła przy stole Ślizgonów bandę Drusilli uśmiechającą się do niej szyderczo, ponownie dopadło ją przygnębienie. Miała wrażenie, że wszyscy Ślizgoni przyglądają jej się z głupimi uśmieszkami. Drusilla szeptała coś do swojej młodszej siostry, Daviny, pokazując palcem Lillian. Obie śmiały się głośniej niż było trzeba. Karl Drummond pomimo zapuchniętego nosa i ciemniejącego siniaka pod okiem, nie stracił animuszu i wykonał kilka nieprzyzwoitych gestów.
- A tym co się znowu dzieje? - spytał Charlie, wskazując widelcem ślizgońską bandę.
- Mogliby już spoważnieć - odezwała się Tonks, a jej włosy z blond zrobiły się czerwone. - Uczepili się ciebie Lillian, jak rzepowce Hagrida. Podobno hoduje je, bo uważa, że z ich wełny można robić garnitury. Ale kto chciałby nosić garnitur, do którego wszystko się przyczepia?
- Są żałośni - powiedziała Rozalinda z pogardą, obserwując jak Lepper intonuje swój nieśmiertelny szlagier "Dawaj galeony". - Ale po świętach jeszcze raz gramy z nimi mecz, a po meczu nie będą mieli już tylu powodów do śmiechu.
- No chyba, że Lillian znowu przejdzie do rękoczynów - zaśmiał się Charlie. - Stara, umiesz jakoś inaczej rozwiązywać konflikty?
- Nie bój się, nie bój - burknęła Lillian, nalewając sobie soku dyniowego. - Uwarzę sobie miksturę błogiego spokoju, bez dodatku usypiacza. Powinno zadziałać.
Spojrzała w kierunku stołu nauczycielskiego. Snape znowu rozmawiał z profesorem Crispinem. Lillian pomyślała, że jest tak przygnębiona, że nawet nie ma ochoty go dręczyć. Po kolacji postanowiła napisać list do Lucjusza.

Usiadła przed kominkiem w pokoju wspólnym, zastanawiając się, w jaki sposób sformułować list, aby Lucjusz pozwolił jej tu zostać. Bała się, że gdy on zauważy, jak strasznie jej na tym zależy, to tym bardziej nie pozwoli jej zostać w Hogwarcie.
Zerknęła na Rozalindę i Charlie'ego. Grali w szachy. Franka czytała książkę. Nie. Nikt z nich jej nie pomoże. A jakby poprosiła Dumbledore'a?
Próżny trud i za dużo kombinowania. Poza tym wiedziała, że i tak ostatnie zdanie należy do opiekuna. I nawet Dumbledore nic na to nie poradzi.
Nagle coś przyszło jej do głowy. Wzięła kawałek pergaminu i zaczęła pisać. Po chwili list był gotowy. Przeczytała go dla pewności raz jeszcze.

Drogi wujku Lucjuszu,
Mam ogromną prośbę. Moje koleżanki zostają w Hogwarcie na święta. Czy ja też mogłabym zostać?
Lillian
Ps. Słyszałam, że zamknięto w Azkabanie ostatniego śmierciożercę. Mam nadzieję, że to naprawdę ostatni.

Delikatny szantażyk, subtelny i elegancki, bardzo w jego stylu. Powinien zrozumieć.
Lucjuszowi długo udawało się ukryć przed nią mroczny znak, nawet w sytuacjach, kiedy ciężko ukryć coś, co znajduje się na przedramieniu. Wystarczyło jednak, że raz się zapomniał. Że raz pragnął zaspokoić swoją żądzę odrobinę zbyt prędko.
- Ty jesteś śmierciożercą! - złapała go gwałtownie za rękę i pochyliła się nad nią, wpatrując się ze wstrętem w wypalony znak.
- Piśnij o tym słówko a pożałujesz! - chwycił ją za gardło. Bał się. Chociaż raz to on się bał.
- Pożałuję? A co możesz mi zrobić gorszego, od tego co muszę znosić na co dzień? - spytała kpiąco. Lucjusz rozluźnił uścisk i pogłaskał ją po policzku.
- Tak, dojrzewanie to ciężka sprawa.
- Świnia - prychnęła lekko. Lucjusz potrafił być dowcipny, kiedy chciał.
Zaśmiał się cicho i pchnął ją na szezlong z błyszczącej, wytłaczanej skóry horgonów. Lillian obrzuciła Lucjusza pogardliwym spojrzeniem. Oparła bosą stopę o aksamitną poduszkę i pozwoliła by czarny, jedwabny szlafrok zsunął się z jej nagiego uda. Wpatrywała się w swojego opiekuna. Widziała, jak słaby blask buzującego w kominku ognia igra w jego białych włosach. Lucjusz sięgnął po kieliszek porto i napił się, powoli smakując alkohol. On również nie spuszczał z niej wzroku. Odstawił kieliszek, ukląkł na kozetce i pochylił się nad nią.
- Jedna twoja niepotrzebna uwaga, a będą cierpieć osoby, na których ci zależy. Bo są jeszcze takie osoby, prawda kochanie?
Miała ochotę plunąć mu w twarz. Zamiast tego uśmiechnęła się zachęcająco. Nie odpowiedziała mu ani jednym słowem. Uznał to za zgodę.
- Dobrze, że się rozumiemy - powiedział z zadowoleniem.
- Zawsze się doskonale rozumieliśmy – ona też weszła w konwencję. Bywały takie momenty, kiedy nawet ją to bawiło. Niewiele było tu innych rozrywek. Mogła na przykład kopnąć skrzata, albo przemocą i okrucieństwem ujarzmiać horgony. Albo grać z Lucjuszem w jego gry. Najczęściej decydowała się na to ostatnie.
Malfoy zsunął delikatny materiał z jej ramienia.
Lillian zerknęła na drzwi.
- Narcyza...
- Narcyza śpi, dolałem jej przy kolacji kilka kropel tej twojej cudownej mikstury usypiającej.
Po chwili wahania objęła go. Zanim ją pocałował, popatrzyła jeszcze raz na mroczny znak na jego przedramieniu. Może dlatego, potem, gdy przymknęła powieki i rozchyliła usta, nadal miała przed oczami wypaloną na jasnej skórze Lucjusza trupią czaszkę i wyłażącego z niej węża.
__________________
Pisanie powieści jest dla mnie przeniesionym w dojrzałość opowiadaniem sobie samemu bajek - Olga Tokarczuk
Gumochlon jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
 


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Pan Potter Harry :) Vic Opowiadania - miniaturki 6 04-11-2010 14:43
Harry Potter czy Harry Snape Hermiona741 Kosz 6 03-13-2010 12:43
[NZ] Harry Potter i Moc Miłości Magnus Walter Kosz 16 06-21-2009 18:58
Harry Potter.... Vojtazzz Kosz 18 08-02-2007 15:45
[NZ] Harry Potter i Moc Miłości Magnus Walter Kosz 7 06-24-2007 15:31


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:49.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.