Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

 
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 11-24-2009, 01:25   #27
Gumochlon
Niepoprawny marzyciel
 
Gumochlon na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2008
Lokalizacja: tu
Posty: 47
Domyślnie Rozdział szósty. Im dalej w las, tym ciemniej 4/6

Lillian zastosowała zaklęcie unieruchamiające stopę i wyczarowała sobie brzydki i niezbyt wygodny sękaty kij. Cóż, laska Malfoya to na pewno nie była. Z trudem brnęła przez śnieg, a Snape'a zdawały się bawić jej wysiłki.
- I co? Już nie jest ci tak wesoło? - w jego głosie brzmiała dobrze jej znana ironia.
Lillian miała w oczach łzy bólu. Krótkotrwała radość z obnażania się przed Snape'em, w malowniczej, śnieżnej scenerii, ulotniła się jak kamfora. Co za okropny sadysta.
Przewróciła się przygniatając obolałą kostkę. Zawyła z bólu. To już zupełnie nie było ładne, ani nie mogło wzbudzić gorętszych uczuć. Łzy ciekły jej obficie po twarzy.
- Czy ty sobie znowu stroisz żarty? Wstawaj – warknął, zbliżając się do niej.
- Nie. Niech pan idzie sam.
Usiadła w śniegu i obraziła się. Na Lucjuszu czasami robiło to wrażenie. Mógł udawać, że ją pociesza, i najczęściej był to wstęp do jego ulubionych czynności. Jednak Snape ulepiony był z zupełnie innej gliny. Chwycił ją za ramiona i po raz drugi brutalnie postawił do pionu. Zbliżył twarz do jej twarzy i wycedził.
- Posłuchaj, głupia dziewczyno. Nie igraj ze mną, bo naprawdę pożałujesz. Wszyscy skaczą wokół ciebie, jakbyś była kimś wyjątkowym, a jesteś jedynie zepsutą gówniarą, której się wydaje, że jej wszystko wolno i wszystko może. Otóż zdradzę ci sekret. Nic nie możesz Van Tassen. A jak Dumbledore się dowie, że się włóczyłaś po lesie w nocy, to zobaczysz, ile jest warta twoja sława i twoje pieniądze.
- Sława? Pieniądze? Ułuda i towar zastępczy. - prychnęła.
Zmarszczył brwi i puścił ją.
- Przepraszam, panie profesorze - powiedziała ostrożnie. - Ale ja naprawdę nie mogę sama iść. Czy może pan na moment zapomnieć o tym, jaka jestem beznadziejna i beznadziejnie bogata i jak bardzo mnie pan nie lubi i mi pomóc. Nikomu o tym nie powiem. Przysięgam. Zachowam sobie ten wątpliwej jakości sekrecik.
Spojrzał na nią podejrzliwie, a potem podał jej ramię bez słowa. Chwyciła je i zerknęła na niego niepewnie.
- Mógłby mnie pan jakoś podtrzymać, ja się nie wygłupiam, tylko naprawdę nie mogę iść.
- Nie przeciągaj struny, Van Tassen - warknął, ale objął ją w pasie.
Tak było znacznie wygodniej. I cieplej. I raźniej. Prawie, jakby byli na wycieczce. Nie, lepiej. Jak na romantycznej schadzce. Tyle, że ona nigdy nie umówiłaby się z kimś, kto tak wygląda, śpi w trumnie, i o zgrozo, co miesiąc otrzymuje nauczycielską pensję. Wolała nawet nie myśleć, jak niska jest taka pensja, bo mogłoby się jej zrobić go żal.
Na jej twarzy pojawił się paskudny uśmieszek. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mogłaby mu jeszcze oprzeć głowę na ramieniu, ale to by była chyba przesada. Wystarczyło, że przez cieniutki sweter czuł jej młode, rozbudzające zmysły i wyobraźnię ciało.
Nie uszli nawet dwudziestu metrów, gdy usłyszeli świst i długa, srebrzysta strzała minęła ramię Snape'a o kilka centymetrów.
- Uważaj - rzucił Snape do Lillian i puścił ją gwałtownie. Zachwiała się na jednej nodze. Nauczyciel sięgnął po różdżkę, ale jej nie uniósł. Lillian czym prędzej zrobiła to samo.
Zza drzew, jeden po drugim, wyłaniali się centaurowie.
- Co o tej porze robi w lesie nauczyciel i uczennica ze szkoły Dumbledore'a? - zapytał najstarszy z nich. Miał ciemną skórę, lśniące, czarne włosy i srogie rysy.
- Nic, co mogłoby was obchodzić - odparł zimno Snape. - Daj nam przejść, Rollando.
- Dlaczego mam dać wam przejść, człowieku? - spytał Rollando.
Lillian ścisnęła mocniej różdżkę. Czuła się niepewnie mając do dyspozycji tylko jedną sprawną nogę. A co jeśli Snape okaże się tchórzem i zwieje, zostawiając ją na pastwę koniowatych. Czy oni gustują w kobietach? Czy będą nastawać na jej wątpliwą cnotę? W sumie nigdy nie widziała centaura płci żeńskiej. Więc może w ogóle nie pociąga ich płeć przeciwna. Coś było na rzeczy. Za ładni byli. Te bujne, wspaniale utrzymane grzywy, lśniły im podejrzanie intensywnie. Cholerni pięknisie.
Tymczasem Snape ewidentnie sobie nie radził. Jego zdroworozsądkowe argumenty wypowiadane aroganckim tonem, w ogóle nie trafiały do zakutych, końskich łbów. Nie mogła już dłużej na to patrzeć.
- Chcemy wrócić do szkoły – powiedziała głośno i dobitnie. - Dajcie nam przejść. Mogę zapłacić. Dużo.
Zaczęła grzebać w kieszeni spódnicy, ale znalazła tam jedynie starego herbatnika i kawałek liny. Nawet złamanego miedziaka, nawet książeczki czekowej z banku Gringotta. Oczy centaurów zwróciły się ku niej. Jeden z nich podszedł bliżej, by się jej przyjrzeć. Miała wrażenie, że ją obwąchuje.
- Młode. I ranne. Musimy ją puścić. Zresztą, nauczyciela też trzeba puścić. Dumbledore szanuje nasze prawa i zwyczaje. Uszanujmy więc jego ludzi.
- Firenzo! - zagrzmiał Rollando. - Twój sentyment do ludzi budzi moją odrazę.
Podszedł do Lillian i również zaczął się jej przyglądać. Serce zabiło jej nieco szybciej, gdy jego dzika twarz znalazła się tuż przy jej twarzy. W dłoni nadal ściskała różdżkę, ale nie śmiała podnieść jej wyżej. W drugiej miała jedynie zupełnie nieprzydatnego herbatnika. Nagle Rollando odskoczył do tyłu.
- Na Jowisza! - zawołał. - To ona! To ta, o której mówią gwiazdy! To ta, której los splata się z losem...
- Rollando ani słowa więcej! - Lillian usłyszała zimny głos Snape'a i szybkie, skrzypiące kroki na śniegu. Snape stanął pomiędzy nią a centaurem.
- Więc powiedz, po co ją prowadzisz przez las Severusie Snape'ie - Rollando prychnął i zbliżył się do nauczyciela. - Głupi człowieku. Czeka cię zguba. A ona musi wypełnić swoje przeznaczenie. To jest zapisane w gwiazdach i nawet twój Dumbledore nic na to nie poradzi. On powróci. Silniejszy i straszniejszy niż kiedykolwiek, a wy nawet się nie zorientujecie. Głupcy! Głupcy!
- Rollando, twoje bzdurne przepowiednie i odczyty gwiezdnych układów, ubrane w absurdalnie kwieciste słowa, nadają się co najwyżej na bajkę dla sześciolatków. Zejdź nam z drogi.
- Unieś różdżkę człowieku! Tylko unieś różdżkę. Bez niej jesteś niczym.
- Daj mi pretekst - odparł zimno Snape.
- Rollando - odezwał się Firenzo. - Daj im przejść. Młode jest ranne.
Młode? Ranne? Co to są za końcówki w ogóle? Lillian rozzłościła się. Czy ona jest jakimś gumochłonem?
- Niech zdycha – wypluł z siebie Rollando.
Stanął na tylnych nogach. Prawie wszystkie, pozostałe centaury zrobiły to samo.
Niedobrze.
- Drętwota! - wrzasnęła Lillian, celując różdżką w centaurów poruszających groźnie kończynami, parskających i grzebiących kopytami w ziemi z pasją i zacięciem. Szybko okręciła się na zdrowej nodze i rzuciła to samo zaklęcie na grupę centaurów znajdujących po drugiej stronie. Zamarli z uniesionymi kopytami, a potem jeden po drugim, zaczęli padać na śnieg jak kłody.
- Głupia dziewczyno! - krzyknął Snape z wściekłością. - Coś ty narobiła! Chcesz skłócić szkołę z centaurami? Wiesz, jak oni traktują ataki różdżką?!
- Wiem, że chcieli nas stratować i rozsmarować nasze flaki po śniegu - odparła Lillian, nadal chwiejąc się na zdrowej nodze. - Uciekajmy, póki zaklęcie działa. Pomoże mi pan?
Snape bez słowa złapał ją wpół. Szli najszybciej jak się dało. Zaklęcie dało im tylko kilka minut, a do wyjścia z lasu był jeszcze kawałek. Dopiero na błoniach będą bezpieczni. W końcu musiało to dotrzeć do Snape'a, gdyż w pewnym momencie, bez ostrzeżenia, wziął ją na ręce i pognał przez las. Nie zważał na to że gałęzie uderzają ją w twarz, policzkując boleśnie, a jej długie włosy zahaczają o krzewy. Gdy od błoni dzieliło ich kilkanaście metrów, nad ich głowami zaczęły świstać strzały, a z tyłu dobiegł ich tętent kopyt. Snape przyspieszył. Gdy tylko wybiegł z lasu opuścił Lillian na ziemię. Obydwoje instynktownie obrócili się z wyciągniętymi różdżkami w stronę tonących w mroku drzew.
Nic. Cisza.
__________________
Pisanie powieści jest dla mnie przeniesionym w dojrzałość opowiadaniem sobie samemu bajek - Olga Tokarczuk
Gumochlon jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
 


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Pan Potter Harry :) Vic Opowiadania - miniaturki 6 04-11-2010 14:43
Harry Potter czy Harry Snape Hermiona741 Kosz 6 03-13-2010 12:43
[NZ] Harry Potter i Moc Miłości Magnus Walter Kosz 16 06-21-2009 18:58
Harry Potter.... Vojtazzz Kosz 18 08-02-2007 15:45
[NZ] Harry Potter i Moc Miłości Magnus Walter Kosz 7 06-24-2007 15:31


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:49.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.