Pierwsze zetknięcie większości części było w rodzimym języku. Księcia czytałam po angielsku, ale muszę przyznać, że nie wyszło mi to na dobre, bo większości magicznych słów nie rozumiałam i nie wiedziałam jak je przetłumaczyć, mimo dostępu do słownika, znajomości podstaw łaciny i francuskiego kompletnie nie mogłam dać sobie rady z tworami Rowling:/ w końcu jak dorwałam Polskiego Ksiącia, to czułam się jakbym czytała po raz pierwszy
Obecnie czytam część pierwszą po francusku, takie połączenie pożytecznego z pożytecznym, bo z franca jestem cieniutka, a muszę się podciągnąć wiec znajomość fabuły daje mi siłę aby nie rezygnować, kiedy piąte zdanie z rzędu jest mi kompletnie niezrozumiałe, w ogóle polecam taką naukę języka, bo co strona to czyta mi się co raz szybciej i rozumiem co raz lepiej