Co on chciał wtedy powiedzieć? Nie wiadomo. Gdyby Piotrek się powstrzymał choć pięć minut! Teraz Kuba nigdy jej nie powie co wtedy myślał. To takie denerwujące! Ale można zawsze się go zapytać...
- Ello! - wyrwał ją z zamyślenia głos Pati.
Kasia uświadomiła sobie, że przez cały czas stoi przed swoją szafką. W środku tej szafki były dwa podręczniki (angielski obowiązkowy i francuski dodatkowy), trzy zeszyty (polski, historia i ekonomia), dwie teczki z notatkami (wychowanie seksualne i do życia w rodzinie) i pluszakiem( pszczółka, która Pati dała jej kiedy wyjechała z rodzicami na dwa tygodnie w góry, powiedziała Kasi, że to na pamiątkę). Na drzwiczkach wisiały: plan zajęć, tabliczka mnożenia, magnes z wakacji w Turcji i zdjęcie rodzinne(Piotrek ma na nim roczek, cudowny był jak nie umiał mówić).
Patix otwierała już swoją. Tej wnętrze wiele mówiło o właścicielce. Przechowywała tam książkę (,,Harry Potter i Książę Półkrwi” J. K. Rowling. Uwielbiała czytać wszystkie książki z tej serii, ale tą najbardziej. Wmawiała przyjaciółkom, że ta jest najciekawsza, ale Kasia doskonale wiedziała, że Pati po prostu wyjątkowo spodobała się postać Severusa Snape.), trzy podręczniki(angielski obowiązkowy, biologia i łacina dodatkowa), pięć zeszytów(muzyka, historia, matematyka, polski i hiszpański dodatkowy, była mistrzynią nauki języków), worek z ciuchami na wf(kochała ten przedmiot i była z niego zdecydowanie najlepsza), lakier do paznokci(bladozłoty), malutkiego pluszaczka na szczęście(zajączek kiwający łapką) i encyklopedię zdrowia, świata, historii i zwierząt jednocześnie(baaardzo gruba). Drzwiczki i ścianki pokrywały głównie zdjęcia. Na ściankach wisiały: tablica Mendelejewa, mapa świata ze strefami czasowymi i kilka tekstów piosenek(,,Say it right”, ,,Manos Al Aires”, ,,Dziewczyna mojego chłopaka”, ,,Breathe Slow”, ,,Zatem przepraszam”, ,,Never again”, ,,4 the morning”). Na drzwiczkach były zdjęcia: trzy samej Pati(jedno na plaży w cudnym kostiumie w paseczki, drugie w szkole, kiedy siedziała na stoliku i pokazywała palcami ,,pokój”, a trzecie z siostrą Lidką, na tym zdjęciu wisiała jej na ramionach), jedno z Basią(stały obok siebie na mostku w parku), najwięcej jednak miejsca zajmowała fotografia jej i Kasi(stały przed Szkołą Muzyczne i obejmowały się szczerząc zęby do aparatu; miały wtedy po dwanaście lat, ale znały się od piaskownicy, Basię poznały w przedszkolu i wszystkie trzy się zaprzyjaźniły). Patuś wyciągnęła zeszyt do matmy i położyła na malutkiej półeczce w szafce zwierciadełko w niebieskiej oprawie.
Basia wyjęła podręcznik do chemii. Jej szafka nie była zbyt ciekawa. Trzymała w niej parę podręczników(fizyka i biologia), farby, plastelinę(wciąż chodziła na plastykę), trzy zeszyty(religia, psychologia i ten od pisania wierszy). Wisiały tam tylko reprodukcje słynnych obrazów(,,Słoneczniki”, ,,Śniadanie w łóżku”, ,,Mona Liza” i ,,Dama z łasiczką”).
- Co wczoraj powiedział Ci Jakub? Wracałaś z nim do domu i zostawiłaś nas na cmentarzu – powiedziała z oburzeniem Basia.
Kasia zaniemówiła. Próbowała przekazać telepatycznie Patix swoje modlitwy o to żeby coś powiedziała. Niezawodna Pati zaraz uratowała sytuację:
- A ty czemu do mnie wczoraj dzwoniłaś z wyrzutami? Hę?
- Ponieważ ty zostawiłaś mnie na cmentarzu samą!
Dzięki Bogu, dzwonek zadzwonił. Dziewczyny zamknęły szafki i poszły do sali matematyki. Pani Płaszczyk, wysoka, zgrabna, dwudziestodwuletnia, ciemnooka brunetka zapisała na tablicy temat. Liczenie powierzchni kół i sześcianów mających różne długości boków. Uff. Pati już się zgłasza. Ona i Basia zajmą błyskotliwymi uwagami całą lekcję, więc można utonąć we własnych myślach lub się zdrzemnąć. Kuby niestety dzisiaj nie ma. Ciekawe, czemu? Może źle się czuje? Może się wstydzi wczorajszego dnia?
- Górska. Do tablicy. - wyrwał Kasię z zamyślenia głos nauczycielki – Zadanie trzecie na osiemdziesiątej.
Kasia otworzyła książkę modląc się, aby to nie było pole koła. Nie, to pole graniastosłupa. Jeszcze gorzej. Kasia wstała na miękkich nogach i podeszła do tablicy.
- Przeczytaj treść zadania – poleciła nauczycielka.
Kwadratowa podstawa graniastosłupa ma 20 cm kwadratowych. Oblicz pole tego graniastosłupa wiedząc, że wysokość ma 11 cm. Następnie pomnóż to pole do kwadratu.
O matko. To jest straszne. Kasia wypisała drżącą ręką na tablicy:
Zadanie 3/80
Koniec. Kasia nie ma pojęcia co dalej robić. Oby przyszło jakieś wybawienie.
- Co jest Górska? Nie umiesz? Wychodzi na jaw kto się nie uczy!
Pukanie do drzwi. Ten klasowy klaun Marcin otwiera drzwi, a tu wchodzi nie kto inny jak Kuba. Pani Płaszczyk uśmiechnęła się do niego pobłażliwie.
- Górska, tym razem Ci się upiecze. Kuba do tablicy.
Kasia usiadła. Była uratowana! Kuba rzucił na krzesło plecak, otworzył książkę i po dwóch minutach zadanie było zrobione, odpowiedzi wypisanie bez błędów, a rysunki pomocnicze wykonane z wielką precyzją. Pani Płaszczyk uwielbiająca wpisywać jedynki z nietęgą miną daje mu piątkę. Jeszcze jakieś dwadzieścia minut. Super.
Kasia nienawidziła matematyki z całego serca. Nie miała nic do samego przedmiotu, tylko do lekcji. Pani Płaszczyk nie zaliczała się do tych milszych nauczycieli jak pan Karol Gryzoń(historyk) czy pani Ilona Złociszek(polonistka) toteż lekcje z nią były dla uczniów prawdziwym koszmarem. Kochała robić kartkówki z zadaniami przekraczającymi możliwości części klasy, co prawda inni nauczyciele będący w strefie sympatii uczniowskiej także robili kartkówki, ale przynajmniej pocieszali tych którzy dostali gorsze oceny. Matematyczka należała do tego drugiego grona nauczycieli, którzy byli tyranami szkolnymi. Takich należało unikać, a to było praktycznie niemożliwe, matematykę w końcu mieli pięć razy w tygodniu. Do tej lepszej grupy należeli: pan Gryzoń, pani Złociszek, pan Franek Stańczak(informatyk), pan Kazimierz Marciewicz(wuefista), pani Ernestyna Kowal(wuefistka), pani Julia Pawlak(od muzyki), ksiądz Wojciech Miniaturski(oczywiście od religii), pan Jakub Kosowski, nazywany przez kochających uczniów panem Kubusiem(z biblioteki), pani Lilia Sławolik(od ekonomii*) i pani Amanda Fruwasz(od angielskiego). Tych gorszych nauczycieli było, dzięki Bogu, znacznie mniej, ale kilku się trafiło: pan Andrzej Skowron(od przyrody), pan Paweł Kosiński(od techniki), pani Katarzyna Mrówczyś(plastyczka), pani Płaszczyk i pan Marcin Fuskiewicz(od francuskiego). Największym powodzeniem cieszyli się pan Gryzoń i pan Kubuś. Ten pierwszy, dwudziestoletni, jasnooki blondyn miał powodzenie zwłaszcza wśród dziewczyn, których większość „zabujała” się nie tylko w jego wyglądzie, ale też charakterze. Pan Kubuś był inny niż pan Gryzoń. Miał trzydzieści cztery lata, ciemnobrązowe oczy, czarne włosy i usta, z których nigdy nie znikał uśmiech. Nic dziwnego, że na przerwach biblioteka była pełna uczniów, którzy wypożyczali i oddawali książki, lub też po prostu gawędzili i żartowali z bibliotekarzem, bo pan Kubuś szczerze lubił „młodych”. Chętnie widywał się z klasami. Kasia też przychodziła często do biblioteki. Spędzała tam, zazwyczaj, całe duże przerwy(dwie po trzydzieści minut).
Pani Płaszczyk zadała mnóstwo ciężkich zadań domowych(na weekend!) i zaczęła odpytywać z matematyki. Kasia została wywołana jako pierwsza. Pani Płaszczyk podała jej treść zadania i otworzyła dziennik. Kasi zmiękły kolana, bo zadanie polegało na liczeniu pola koła. Błagała o dzwonek, ale na to raczej nie ma szansy. Do przerwy aż dziesięć minut. Koszmar. Pati już coś szepce do niej, ale Julia, jedna z klasowych plotkar, gada tak głośno, że jej nie słychać. i nagle, spokojnie i powolutku, kreda leżąca tuż przed Kasią podnosi się i malutkimi cyferkami wypisuje rozwiązanie. Kasia szybko zaczęła przepisywać. Telepatyczne zdolności Patuś zawsze objawiają się w czasie cudzej niedoli. I dobrze. Pani Płaszczyk usta wykrzywiły się w jakimś złośliwym grymasie kiedy próbowała się do czegoś przyczepić. Znalazła to coś. Kasia zapomniała o założeniu mundurka z herbem szkoły: pergamin z sunącym po nim piórem.
- Ale mundurka do szkoły to się nie nosi, Górska, hm?!
Kasia wbiła wzrok w podłogę. Nagle odezwał się Kuba:
- Tylko jeden raz nie założyła.
- Cicho! Nie z tobą rozmawiam! - powiedziała, a raczej wrzasnęła pani Płaszczyk.
- Zauważyłem – mruknął Kuba, a po klasie przeleciał cichy chichot.
-Spokój!
- I kto to mówi.
Pani Płaszczyk zdenerwowała się na dobre. Jednak zanim zdążyła cokolwiek zrobić rozległ się dzwonek, wszyscy uczniowie wybiegli z klasy na korytarz. Kasia i Basia podeszły z Pati do jej szafki, aby mogła wyjąć informatykę, która była właśnie po tej przerwie. Druga grupa miała języki. Basia zamrugała wdzięcznie i powiedziała baaardzo dystyngowanie:
- Uważam, że Jakub zachował się wyjątkowo po dżentelmeńsku. To bardzo eleganckie.
- Zdziwienie w twoim głosie jest dla mnie rzeczą niepojętą – wymruczała Pati nurkując głębiej w swojej szafce.
Kasia zgromiła ją spojrzeniem.
-Dlaczego niepojętą? - powiedziała ostro.
Pati zerknęła na nią ciemnymi oczami zza drzwiczek szafki.
- Domyśl się.
- Niech się Snape dla Ciebie domyśla.
- Mira quién habla.*
- Jak chcesz po hiszpańsku, to proszę bardzo. Evitamos el tema.**
- Yo no, sólo tú.***
Pati zerknęła na Basię, która postanowiła przeczekać ich hiszpańską kłótnię(takie zdarzały się dosyć często) odpływając myślami i mruknęła:
- Basia necesidad de disculparse.****
- Es mejor decirle la verdad.*****
- En quź mundo vives?***** - prychnęła Pati zamykając szafkę.
***
*Mira quién habla - I kto to mówi?
**Evitamos el tema - unikamy tematu
***Yo no, sólo tú - nie ja, tylko ty
****Basia necesidad de disculparse - trzeba przeprosić Basię
*****Es mejor decirle la verdad - lepiej powiedzmy jej prawdę
*****En quź mundo vives? - w jakim ty świecie żyjesz?
Mnie osobiście ten rozdział się niezbyt podoba. No cóż następne rozdziały będą lepsze(mam nadzieję

). Pisane przy:
http://www.youtube.com/watch?v=zmbw8OycJrE
Pozdrawiam
Patu$
Ps.Liczę na szczerość