Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 01-11-2010, 16:28   #1
Irima Black
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
Irima Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Grimmauld Place nr.12;)
Posty: 113
Post O północy

Takie moje opowiadanie niezwiązane z HP. Miłego czytania!

O północy
Autor: J. K. Black
Rozdział 1
Wilkołak i Anna

Patrycja Sójka szła szybko w stronę cmentarza. Zmrok skutecznie ukrywał twarz dziewczyny. Wystawiła szczupłą dłoń grubo pokrytą sierścią pod światło latarni. Długie, ostre paznokcie błysnęły w jasnym świetle latarni. Ach, to już przeszło dwa lata od kiedy ugryzł ją wilkołak. Od tamtej pory co noc jej ciało pokrywało się sierścią, oczy błyszczały brudną żółcią, a kły i paznokcie (teraz raczej pazury) wydłużały się nienaturalnie. Brązowe włosy opadały delikatnie i z wdziękiem na ramiona, a smukła sylwetka była wyjątkowo zwinna. Patrycja poruszała się z wdziękiem i gracją kocicy. Jedyny plus – pomyślała – to to, że teraz na pewno wyróżniam się z tłumu! Na tę myśl uśmiechnęła się w duchu.
Z daleka zamajaczyły jej postacie przyjaciółek: Kasi, wampirzycy i Basi, półducha. Kasia miała ciemnoblond włosy do ramion, bladą (wręcz białą) skórę i czerwone oczy. Basia również była blondynką, ale włosy miała jasne, a cerę, tak jak Kasia, bardzo bladą. Obie zawsze były bardzo poważne, choć każda z innego powodu. Kasia bała się obnażać kły, a Basia ogólnie zachowywała się bardzo dystyngowanie i denerwująco. Kiedy Patrycja podeszła Basia machnęła po królewsku białą ręką i powiedziała:
- Witaj.
- Hej – mruknęła Kasia, jak zwykle ponura. Ogólnie śmiała się nieczęsto. Czasem w tych krótkich momentach, kiedy była wesoła świetnie się z nią żartowało, czasem nawet trochę ,,chamsko” (co doprowadzało Basię do piany na ustach).
Patrycja przysiadła na grobie obok Kasi. Oo. Ona ma najzwyczajniej w świecie mokre oczy. Pewnie znowu widziała Kubę. Kasia od podstawówki kochała się w Kubie. Nieraz oblała jakiś test, bo zamiast pisać wpatrywała się w niego jak zaklęta (sprzyjały ku temu warunki: Kuba siedział w ławce obok). Basia siedziała razem z Patrycją pod oknem (próbując ją jako tako wychować), a Kasia pod ścianą (z dala od słońca). Nie było możliwości jej upomnieć. Niestety nie mogła się do niego bardziej zbliżyć. Bała się, że go przypadkiem skrzywdzi. Po przejściu do gimnazjum każda z nich trzech myślała, że to koniec z Kubą, ale on jak na złość przeniósł się do tej samej klasy. Tak samo jest teraz, w liceum.
Basia otrzepała sukienkę z piasku i odkaszlnęła wytwornie i irytująco. Ciekawe czy uda się poderżnąć jej gardło?
- Rozejdźmy się – zaproponowała – Szybciej minie nam noc, jeśli nie będzie nudno i nieciekawie.
- To jest jedno i to samo – mruknęła Patrycja, a Kasia parsknęła krótkim, urywanym śmiechem.
Basia się najeżyła.
- Miałam na myśli – powiedziała złowrogo – siedzenie w miejscu i rozmawianie, dajmy na to, o problemach – zerknęła na Kasię.
Po krótkiej naradzie dziewczyny rozeszły się. Kasia poszła zapewne wypłakać się, a Basia będzie odgrywała hrabinę. Patrycja lubiła chodzić po cmentarzu i czytać napisy na nagrobkach. Najbliższy widniał na wielkim aniele. Stanisław Kabulski. Nic ciekawego, 1970 – 1994. Następny był nieco lepszy. Katarina Espinoza 1960 - 1999. Pati zerkała na groby, ale nic interesującego nie znalazła. W końcu zauważyła mały popękany grobek. Mogłaby przysiąc, że wcześniej go tu nie było. Zbliżyła się i przykucnęła przed nim. Ledwo widoczny napis głosił:

Anna Marie Scott
1846 – 1860

Miała czternaście lat. Niewiele młodsza od niej, Patrycji. Już chciała wstać, kiedy do jej uszu dobiegł przerażający szept:
- Pomocy...
Cmentarz ogarnęło przenikliwe zimno. Tam gdzie wcześniej był nagrobek stała niska, przeraźliwie chuda dziewczyna ubrana w długa, elegancką sukienkę podobną do tej, którą nosiła Basia, wokół głowy zawinęła warkocze. Anna.
- Pomocy...
Patrycja zerwała się i uciekła. Nie wiedziała, że to jedno wydarzenie zmieni jej życie w pasmo o wiele bardziej niż dotychczas niezwykłych zdarzeń.
************************************************** ********
Wiem, że perełka to nie jest, ale kto nie chce czytać to nie musi. Dodawać komentarze, proszę!
__________________
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

Ostatnio edytowane przez Irima Black : 01-11-2010 o 20:23.
Irima Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 01-11-2010, 17:01   #2
Marmara
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Posty: 61
Domyślnie

Cytat:
Napisał Irima Black Zobacz post
Wystawiła szczupłą dłoń grubo pokrytą sierścią pod światło latarni.
A co ma światło do grubości sierści. Sierść stawała się grubsza pod światło?

Cytat:
Napisał Irima Black Zobacz post
Długie, ostre paznokcie błysnęły białym blaskiem.
Błysnęły blaskiem?

Cytat:
Napisał Irima Black Zobacz post
(co doprowadzało Basię do piany na ustach).
Tu coś nie pasuje.
Cytat:
Napisał Irima Black Zobacz post
Ciekawe czy uda się poderżnięcie jej gardła ?
Chyba powinno być "czy uda się poderżnąć jej gardło".

Jak sama napisałaś perełka to nie jest. Musisz trochę poćwiczyć. Niektóre zwroty nie pasują do kontekstu. Są tam jeszcze jakieś zgrzyty, ale nie mogłam ich odnaleźć. Co do treści. Na razie trudno coś powiedzieć, bo początek to przypomina mi takie opowiadanie, które pisało się w podstawówce. Pomysł jest taki banalny, ale kto wie może się rozkręci, może będzie dreszczyk emocji. Poczekamy zobaczymy. Życzę weny. Uruchom swoją wyobraźnie.
__________________
Breathe in deep and cleanse away our sins
And we'll pray that there's no God
To punish us and make a fuss
Muse, Fury
Marmara jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 01-11-2010, 17:09   #3
Sarahis
Super Moderator
 
Sarahis na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: bunnyland
Posty: 1,964
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marmara
A co ma światło do grubości sierści. Sierść stawała się grubsza pod światło?
Nic. I ona nic takiego nie miała na myśli. Kontekst, kontekst. Wystawiła rękę, która była grubo pokryta sierścią, pod światło latarni, i błysnęły te paznokcie (bez "blasku", bo ten zwrot się tam nie zgadza, ale biorę pod uwagę tylko powyższy cytat : P). Wydaje mi się, że tam też jest coś nie tak, chyba interpunkcja, ale nie ma informacji o tym, że grubość sierści zmienia się pod światło.
__________________
♠

"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."
Sarahis jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 01-11-2010, 17:26   #4
Marmara
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Posty: 61
Domyślnie

Ale i tak nie pasuje do kontekstu. "Wystawiła szczupłą dłoń grubo pokrytą sierścią pod światło latarni." No coś tu ewidentnie nie pasuje. Ja wiem, że coś tam jest nie tak.
__________________
Breathe in deep and cleanse away our sins
And we'll pray that there's no God
To punish us and make a fuss
Muse, Fury
Marmara jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 01-20-2010, 15:43   #5
Irima Black
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
Irima Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Grimmauld Place nr.12;)
Posty: 113
Domyślnie

Rozdział II

Wampirza miłość

Czy jest coś gorszego od odrzucenia? Nie. Tak sądziła Kasia. Kuba, raczej nie. W końcu wciąż to robił. Kasia usiadła na płycie nagrobnej i rozpłakała się. Widziała go dzisiaj. Szedł ulicą i nawet nie uraczył jej spojrzeniem.
- Nic Ci nie jest?
Kasia podniosła głowę.
- Nie nic. Tylko... taki głupi problem.
Nad nią pochylała się dziewczyna. Była niewiele młodsza. Miała długie, ciemne i proste włosy, duże czarne oczy i szerokie usta. Ubrana była w długą elegancką sukienkę, która wyglądała jak sprzed stu lat.
-Jaki? - spytała dziewczyna.
- Żaden. To głupie.
- To nie problemy są głupie, tylko ludzie, którzy je ignorują. Powiedz.
- To tylko taki jeden chłopak.
- Jaki?
- Nie znasz go.
- Skąd wiesz? Może znam?
- Zanim Ci powiem musimy się poznać. Ja jestem Kasia. A ty?
- Anna. Jaki masz problem Katarzyno?
- Kasiu, nieważne jaki. Ja już pójdę.
- Czemu?
- Bo... muszę i tyle. Cześć, Anna.
- Cześć – powiedziała dziewczyna i dosłownie rozpłynęła się w powietrzu.
Po jakichś dwudziestu minutach do ogłupiałej Kasi podbiegła Patrycja, Spojrzała na jej minę i natychmiast zrozumiała o co chodzi.
- Czy ona...?
- Aha.
- I to...?
- Aha.
- I zniknęła?
- Aha.
- Była prawdziwym duchem?
- Aha. Skąd ją znasz?
- Z płyty nagrobnej. Nazywa się Anna Marie Scott. Ma czternaście lat albo, jak wolisz, sto sześćdziesiąt trzy – urwała, a po chwili dodała bardzo poważnym głosem – Ją coś gryzie. Dlatego nie może odejść... no ,wiesz... tam. Chyba została zamordowana.
- Skąd ta pewność?
- To tylko przeczucie.
- Może to prawda. Trzeba sprawdzić.
- No.
Kasia zobaczyła znajomą postać zmierzającą ku nim. Zbyt znajomą... Kuba był coraz bliżej. Patrycja wyczuła o co chodzi i szybko usunęła się z pola widzenia. Kuba stanął naprzeciw Kasi.
- Cześć – powiedział uśmiechając się.
- Hej – mruknęła niepewnie Kasia.
- Co ty tu robisz?
Grom z jasnego nieba. Pewnie Basia odpowiedziałaby wymijająco i sprawnie zmieniła temat, a Pati powiedziała coś zabawnego i rozładowała atmosferę, ale Kasia, jak to ona, stała wpatrując się w swoje buty i milcząc. W końcu mruknęła coś o spacerze.
- O, fajnie – ucieszył się on – może przejdźmy się razem?
- Dobra – powiedziała Kasia. Głos drżał jej z przerażenia.
Poszli prosto przed siebie. Kuba pierwszy podjął próbę rozmowy.
- Kim jest ta twoja koleżanka?
- Która?– spytała zdezorientowana Kasia.
- No, ta z która gadałaś kiedy podszedłem.
- A, ona. Słyszałeś o czym ? - spytała lekko przerażona.
- Nie.
Nastąpiła chwila milczenia. Kuba zerknął na zegarek.
- Dochodzi dziesiąta. Odprowadzić Cię?
- Eeee... – jąkała się Kasia. Gdyby miała powiedzieć to co myśli wrzasnęłaby ,,Marzyłam o tym od zawsze!”, ale jednak nie miała odwagi. Mruknęła tylko – Jak chcesz. Mi to obojętne.
Kuba zrobił dziwną minę, ale nic nie powiedział.Wyszli z cmentarza, a Kasia kątem oka uchwyciła smukłą sylwetkę Pati. Opierał się o marmurowego anioła i obserwowała ich kocim okiem z lekko nikczemnym uśmieszkiem na ustach. Oj, chyba miała coś z tym wspólnego. Jeśli tak to może zostać aktorką. Wyglądała wcześniej na naprawdę zdziwioną.
- Gdzie mieszkasz? - spytał nagle Kuba.
- Co? Och. Na Nocnej*.
- O! To blisko mnie!
- Naprawdę? - zapytała nieśmiało Kasia.
- Aha. Odprowadzę Cię, nie ma sprawy. Mieszkasz w końcu po drodze.
Szli w ciszy az do domu Kasi. Tam Kuba złapał ją za rękaw i spojrzał prosto w jej czerwone oczy. Milczeli przez chwilę. Kuba otworzył usta i widocznie chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie drzwi do domu otworzyły się gwałtownie. Piotrek, brat Kasi, wypadł na werandę i zaczął się drzeć:
- Mamo, Kasia jest z narzeczonym! Dlatego nie wróciła na czas!
Kasia poczerwieniała, Kuba puścił szybko jej rękaw , pożegnał się i odszedł. Kasia wściekła minęła rozwrzeszczanego brata, zaciekawioną mamę i nicnierozumiejącego tatę. Wciąż wkurzona rzuciła się na łóżko. Czy ten smarkacz nie mógł się powstrzymać choć minutę?! Ona już nigdy może się nie dowiedzieć co on chciał jej powiedzieć! Z taką rodziną nawet nie ma możliwości na choćby przyjaźń z Kubą!
***
*Wytwór mojej wyobraźni. Odradzam szukanie na jakichkolwiek mapach.
__________________
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.
Irima Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-06-2010, 23:41   #6
Irima Black
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
Irima Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Grimmauld Place nr.12;)
Posty: 113
Wink Rozdział III pt. Coś nowego?

Co on chciał wtedy powiedzieć? Nie wiadomo. Gdyby Piotrek się powstrzymał choć pięć minut! Teraz Kuba nigdy jej nie powie co wtedy myślał. To takie denerwujące! Ale można zawsze się go zapytać...
- Ello! - wyrwał ją z zamyślenia głos Pati.
Kasia uświadomiła sobie, że przez cały czas stoi przed swoją szafką. W środku tej szafki były dwa podręczniki (angielski obowiązkowy i francuski dodatkowy), trzy zeszyty (polski, historia i ekonomia), dwie teczki z notatkami (wychowanie seksualne i do życia w rodzinie) i pluszakiem( pszczółka, która Pati dała jej kiedy wyjechała z rodzicami na dwa tygodnie w góry, powiedziała Kasi, że to na pamiątkę). Na drzwiczkach wisiały: plan zajęć, tabliczka mnożenia, magnes z wakacji w Turcji i zdjęcie rodzinne(Piotrek ma na nim roczek, cudowny był jak nie umiał mówić).
Patix otwierała już swoją. Tej wnętrze wiele mówiło o właścicielce. Przechowywała tam książkę (,,Harry Potter i Książę Półkrwi” J. K. Rowling. Uwielbiała czytać wszystkie książki z tej serii, ale tą najbardziej. Wmawiała przyjaciółkom, że ta jest najciekawsza, ale Kasia doskonale wiedziała, że Pati po prostu wyjątkowo spodobała się postać Severusa Snape.), trzy podręczniki(angielski obowiązkowy, biologia i łacina dodatkowa), pięć zeszytów(muzyka, historia, matematyka, polski i hiszpański dodatkowy, była mistrzynią nauki języków), worek z ciuchami na wf(kochała ten przedmiot i była z niego zdecydowanie najlepsza), lakier do paznokci(bladozłoty), malutkiego pluszaczka na szczęście(zajączek kiwający łapką) i encyklopedię zdrowia, świata, historii i zwierząt jednocześnie(baaardzo gruba). Drzwiczki i ścianki pokrywały głównie zdjęcia. Na ściankach wisiały: tablica Mendelejewa, mapa świata ze strefami czasowymi i kilka tekstów piosenek(,,Say it right”, ,,Manos Al Aires”, ,,Dziewczyna mojego chłopaka”, ,,Breathe Slow”, ,,Zatem przepraszam”, ,,Never again”, ,,4 the morning”). Na drzwiczkach były zdjęcia: trzy samej Pati(jedno na plaży w cudnym kostiumie w paseczki, drugie w szkole, kiedy siedziała na stoliku i pokazywała palcami ,,pokój”, a trzecie z siostrą Lidką, na tym zdjęciu wisiała jej na ramionach), jedno z Basią(stały obok siebie na mostku w parku), najwięcej jednak miejsca zajmowała fotografia jej i Kasi(stały przed Szkołą Muzyczne i obejmowały się szczerząc zęby do aparatu; miały wtedy po dwanaście lat, ale znały się od piaskownicy, Basię poznały w przedszkolu i wszystkie trzy się zaprzyjaźniły). Patuś wyciągnęła zeszyt do matmy i położyła na malutkiej półeczce w szafce zwierciadełko w niebieskiej oprawie.
Basia wyjęła podręcznik do chemii. Jej szafka nie była zbyt ciekawa. Trzymała w niej parę podręczników(fizyka i biologia), farby, plastelinę(wciąż chodziła na plastykę), trzy zeszyty(religia, psychologia i ten od pisania wierszy). Wisiały tam tylko reprodukcje słynnych obrazów(,,Słoneczniki”, ,,Śniadanie w łóżku”, ,,Mona Liza” i ,,Dama z łasiczką”).
- Co wczoraj powiedział Ci Jakub? Wracałaś z nim do domu i zostawiłaś nas na cmentarzu – powiedziała z oburzeniem Basia.
Kasia zaniemówiła. Próbowała przekazać telepatycznie Patix swoje modlitwy o to żeby coś powiedziała. Niezawodna Pati zaraz uratowała sytuację:
- A ty czemu do mnie wczoraj dzwoniłaś z wyrzutami? Hę?
- Ponieważ ty zostawiłaś mnie na cmentarzu samą!
Dzięki Bogu, dzwonek zadzwonił. Dziewczyny zamknęły szafki i poszły do sali matematyki. Pani Płaszczyk, wysoka, zgrabna, dwudziestodwuletnia, ciemnooka brunetka zapisała na tablicy temat. Liczenie powierzchni kół i sześcianów mających różne długości boków. Uff. Pati już się zgłasza. Ona i Basia zajmą błyskotliwymi uwagami całą lekcję, więc można utonąć we własnych myślach lub się zdrzemnąć. Kuby niestety dzisiaj nie ma. Ciekawe, czemu? Może źle się czuje? Może się wstydzi wczorajszego dnia?
- Górska. Do tablicy. - wyrwał Kasię z zamyślenia głos nauczycielki – Zadanie trzecie na osiemdziesiątej.
Kasia otworzyła książkę modląc się, aby to nie było pole koła. Nie, to pole graniastosłupa. Jeszcze gorzej. Kasia wstała na miękkich nogach i podeszła do tablicy.
- Przeczytaj treść zadania – poleciła nauczycielka.
Kwadratowa podstawa graniastosłupa ma 20 cm kwadratowych. Oblicz pole tego graniastosłupa wiedząc, że wysokość ma 11 cm. Następnie pomnóż to pole do kwadratu.
O matko. To jest straszne. Kasia wypisała drżącą ręką na tablicy:
Zadanie 3/80

Koniec. Kasia nie ma pojęcia co dalej robić. Oby przyszło jakieś wybawienie.
- Co jest Górska? Nie umiesz? Wychodzi na jaw kto się nie uczy!
Pukanie do drzwi. Ten klasowy klaun Marcin otwiera drzwi, a tu wchodzi nie kto inny jak Kuba. Pani Płaszczyk uśmiechnęła się do niego pobłażliwie.
- Górska, tym razem Ci się upiecze. Kuba do tablicy.
Kasia usiadła. Była uratowana! Kuba rzucił na krzesło plecak, otworzył książkę i po dwóch minutach zadanie było zrobione, odpowiedzi wypisanie bez błędów, a rysunki pomocnicze wykonane z wielką precyzją. Pani Płaszczyk uwielbiająca wpisywać jedynki z nietęgą miną daje mu piątkę. Jeszcze jakieś dwadzieścia minut. Super.
Kasia nienawidziła matematyki z całego serca. Nie miała nic do samego przedmiotu, tylko do lekcji. Pani Płaszczyk nie zaliczała się do tych milszych nauczycieli jak pan Karol Gryzoń(historyk) czy pani Ilona Złociszek(polonistka) toteż lekcje z nią były dla uczniów prawdziwym koszmarem. Kochała robić kartkówki z zadaniami przekraczającymi możliwości części klasy, co prawda inni nauczyciele będący w strefie sympatii uczniowskiej także robili kartkówki, ale przynajmniej pocieszali tych którzy dostali gorsze oceny. Matematyczka należała do tego drugiego grona nauczycieli, którzy byli tyranami szkolnymi. Takich należało unikać, a to było praktycznie niemożliwe, matematykę w końcu mieli pięć razy w tygodniu. Do tej lepszej grupy należeli: pan Gryzoń, pani Złociszek, pan Franek Stańczak(informatyk), pan Kazimierz Marciewicz(wuefista), pani Ernestyna Kowal(wuefistka), pani Julia Pawlak(od muzyki), ksiądz Wojciech Miniaturski(oczywiście od religii), pan Jakub Kosowski, nazywany przez kochających uczniów panem Kubusiem(z biblioteki), pani Lilia Sławolik(od ekonomii*) i pani Amanda Fruwasz(od angielskiego). Tych gorszych nauczycieli było, dzięki Bogu, znacznie mniej, ale kilku się trafiło: pan Andrzej Skowron(od przyrody), pan Paweł Kosiński(od techniki), pani Katarzyna Mrówczyś(plastyczka), pani Płaszczyk i pan Marcin Fuskiewicz(od francuskiego). Największym powodzeniem cieszyli się pan Gryzoń i pan Kubuś. Ten pierwszy, dwudziestoletni, jasnooki blondyn miał powodzenie zwłaszcza wśród dziewczyn, których większość „zabujała” się nie tylko w jego wyglądzie, ale też charakterze. Pan Kubuś był inny niż pan Gryzoń. Miał trzydzieści cztery lata, ciemnobrązowe oczy, czarne włosy i usta, z których nigdy nie znikał uśmiech. Nic dziwnego, że na przerwach biblioteka była pełna uczniów, którzy wypożyczali i oddawali książki, lub też po prostu gawędzili i żartowali z bibliotekarzem, bo pan Kubuś szczerze lubił „młodych”. Chętnie widywał się z klasami. Kasia też przychodziła często do biblioteki. Spędzała tam, zazwyczaj, całe duże przerwy(dwie po trzydzieści minut).
Pani Płaszczyk zadała mnóstwo ciężkich zadań domowych(na weekend!) i zaczęła odpytywać z matematyki. Kasia została wywołana jako pierwsza. Pani Płaszczyk podała jej treść zadania i otworzyła dziennik. Kasi zmiękły kolana, bo zadanie polegało na liczeniu pola koła. Błagała o dzwonek, ale na to raczej nie ma szansy. Do przerwy aż dziesięć minut. Koszmar. Pati już coś szepce do niej, ale Julia, jedna z klasowych plotkar, gada tak głośno, że jej nie słychać. i nagle, spokojnie i powolutku, kreda leżąca tuż przed Kasią podnosi się i malutkimi cyferkami wypisuje rozwiązanie. Kasia szybko zaczęła przepisywać. Telepatyczne zdolności Patuś zawsze objawiają się w czasie cudzej niedoli. I dobrze. Pani Płaszczyk usta wykrzywiły się w jakimś złośliwym grymasie kiedy próbowała się do czegoś przyczepić. Znalazła to coś. Kasia zapomniała o założeniu mundurka z herbem szkoły: pergamin z sunącym po nim piórem.
- Ale mundurka do szkoły to się nie nosi, Górska, hm?!
Kasia wbiła wzrok w podłogę. Nagle odezwał się Kuba:
- Tylko jeden raz nie założyła.
- Cicho! Nie z tobą rozmawiam! - powiedziała, a raczej wrzasnęła pani Płaszczyk.
- Zauważyłem – mruknął Kuba, a po klasie przeleciał cichy chichot.
-Spokój!
- I kto to mówi.
Pani Płaszczyk zdenerwowała się na dobre. Jednak zanim zdążyła cokolwiek zrobić rozległ się dzwonek, wszyscy uczniowie wybiegli z klasy na korytarz. Kasia i Basia podeszły z Pati do jej szafki, aby mogła wyjąć informatykę, która była właśnie po tej przerwie. Druga grupa miała języki. Basia zamrugała wdzięcznie i powiedziała baaardzo dystyngowanie:
- Uważam, że Jakub zachował się wyjątkowo po dżentelmeńsku. To bardzo eleganckie.
- Zdziwienie w twoim głosie jest dla mnie rzeczą niepojętą – wymruczała Pati nurkując głębiej w swojej szafce.
Kasia zgromiła ją spojrzeniem.
-Dlaczego niepojętą? - powiedziała ostro.
Pati zerknęła na nią ciemnymi oczami zza drzwiczek szafki.
- Domyśl się.
- Niech się Snape dla Ciebie domyśla.
- Mira quién habla.*
- Jak chcesz po hiszpańsku, to proszę bardzo. Evitamos el tema.**
- Yo no, sólo tú.***
Pati zerknęła na Basię, która postanowiła przeczekać ich hiszpańską kłótnię(takie zdarzały się dosyć często) odpływając myślami i mruknęła:
- Basia necesidad de disculparse.****
- Es mejor decirle la verdad.*****
- En quź mundo vives?***** - prychnęła Pati zamykając szafkę.
***
*Mira quién habla - I kto to mówi?
**Evitamos el tema - unikamy tematu
***Yo no, sólo tú - nie ja, tylko ty
****Basia necesidad de disculparse - trzeba przeprosić Basię
*****Es mejor decirle la verdad - lepiej powiedzmy jej prawdę
*****En quź mundo vives? - w jakim ty świecie żyjesz?
Mnie osobiście ten rozdział się niezbyt podoba. No cóż następne rozdziały będą lepsze(mam nadzieję). Pisane przy:http://www.youtube.com/watch?v=zmbw8OycJrE
Pozdrawiam
Patu$
Ps.Liczę na szczerość
__________________
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.
Irima Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-12-2010, 22:08   #7
Ana_Black
Czytelnik horoskopów
 
Ana_Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2010
Lokalizacja: Grimlaud Place 12 :)
Posty: 14
Domyślnie

Cytat:
Od tamtej pory co noc jej ciało pokrywało się sierścią, oczy błyszczały brudną żółcią, a kły i paznokcie (teraz raczej pazury) wydłużały się nienaturalnie.
Ja myślałam, że w wilkołaka zmienia się podczas pełni księżyca, a z tego wynika, że pełnia jest co noc, a nie co miesiąc księżycowy.
__________________
Albert Einstein powiedział:

"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny."

"Są dwie rzeczy nieskończone głupota ludzka i wszechświat, co do tej drugiej nie jestem pewien."

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."

"Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa."
Ana_Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-16-2010, 13:10   #8
Irima Black
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
Irima Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Grimmauld Place nr.12;)
Posty: 113
Domyślnie

Cytat:
Napisał Ana_Black Zobacz post
Ja myślałam, że w wilkołaka zmienia się podczas pełni księżyca, a z tego wynika, że pełnia jest co noc, a nie co miesiąc księżycowy.
Bo tak jest, ale jako, że to moje opowiadanie mogę popuścić wodze fantazji.
__________________
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.
Irima Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Cichy dramat jednej z nocy Ashamyn Opowiadania - miniaturki 10 11-20-2009 23:46


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:03.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.