Wróć   HPN.pl > Harry Potter > Hogwart

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-03-2011, 23:07   #51
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

No pięknie... to w tej idei... czy jak to mówiłaś Ikei takie cuda robią? Niesamowite...
Pomysleć, że oni tfu... te mugole to robią rękami!! haha!! - zaśmiał się..
-A wracając do umeblowania... czy mój stary pokój dalej istnieje? czy ktoś go zajął?
Swojego czasu Czarny Pan przydzielił mi na 3 piętrze mały pokoik.-Popatrzył w dywan
-wtedy kiedy jeszcze Lenne z nami była... znaczy ze mną. - Wziął głęboki wdech.
-Pikuś pokoi jest na tyle, że twojego nikt nie ruszał. Nawet ten burdel który po sobie zostawiłeś jest tam do dziś. - powiedziała Ginny uśmiechając się.
-Christina wcale nie jestem taki zły(:P) Ginny ma błędne wyobrażenie o mojej osobie.
Christina zeskanowała Pikusia od stóp po głowę i skrzywiła się - yhmmmm...
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-03-2011, 23:12   #52
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Widząc podłamanie po wzmiance o lenne, Ginn odezwała się:
-Nie przejmuj się, chłopie. Każdego to kiedyś spotkało. Lecisz tam na górę, do swojego pokoju?
Dominic zastanowił się chwilę, rozejrzał.
-Na razie nie. - powiedział - walnę się tutaj. - rozsiadł się wygodnie na fotelu. - Co, u was zawsze tak nudno? Przecież tak nie było. - zauważył.
-Robiliśmy porządki. - odezwała się Lucy, po raz pierwszy chyba od przyjścia dezertera. ; d
-Aż tyle czasu? - zauważył chłopak.
-No niestety... Tobie też by się przydało, w tym twoim pokoiku. - zauważyła Christina.
-No dobrze, już dobrze.. Tam wszystkie pokoje są uwalone. Hmmm, może bym się przeniósł niżej... - zaproponował delikatnie.
-Na gotowe i posprzątane?! W życiu! - zawołała Ginn i zaśmiała się.
-Zawołajmy Voldemorta. - rzekła cicho Christina. - Będzie fajnie. Spodoba mu się.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-03-2011, 23:21   #53
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

Podwinęła rękaw i przyłozyła różdzkę do znaku, który pod jej wpływem jakby ożył.
-Zaraz pewnie się zjawi.
No ale co prawda to prawda - powiedziała Christina. Tu na dole już jest czysto i przyjemnie. Już nie czuć zgnilizny...
-Fuj Fuj!! - Krzykneła Ginny.
-Dziewczyny a może pomogłybyście mi w sprzątaniu co? -Pikuś zrobił niewinną mine i patrzył błagalnym spojrzeniem.
-Zapomnij!! Ale z ciebie marzyciel - odparła Christina.
Czy każdy facet to taki leń? - Ginny i Christina popatrzyly na siebie.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-04-2011, 12:16   #54
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

-Chyba tak. - zasmiał się Pikus. - No dobra. Zaraz tam pójdę i posprzątam. Jeszcze tylko musze poczekać na Czarnego pana. I zobaczyć jego rekację.
Dziewczyny zmieszaly się lekko.
-A jaka ma być ta jego rekacja? - spytała Christina z wyższościa - Ładnie tu, prawda? Spodoba mu się.
-Ojjj. - powiedział Dominic. - Nie wiem, nie wiem. Ale zobaczymy, prawda?
To pytanie pozostało bez odpowiedzi. W istocie, chyba takie miało być - retoryczne. Ale Śmierciożercy nie odpowiedzieli też z jednego powodu - Coraz bardziej czuć było obecność Czarnego Pana. Zbliżał się, nieuchronnie. Już nie sposób było go zatrzymać.
Ginny i Christina pamiętały chwile, kiedy Voldemort biegal w różowym dresie i grał z nimi w siatkówkę w Salonie. (o tak, pamiętam to jeszcze.; ) Christi, my chyba wtedy we dwie tylko pisałyśmy, nie?) Jednak teraz każdy mógł to zauważyć - Śmierciożercy zbyt się rozluźnili. I do czego to doprowadziło? Do Napaści. Więc teraz Czarny Pan już nie musi być taki przychylny.. On nigdy nie popełnia dwa razy tych samych błędów.
I oto przybył. W swojej człowieczej, aczkolwiek nieco zdeformowanej postaci, o twarzy nie przypominającej twarzy ludzkiej. Wpadł do Kwatery Głównej Śmierciożerców, do salonu.
Rozejrzał się, jakby nie poznawał otoczenia. No fakt, oczywiście,że nie poznawał. Przecież było nowe. Dopiero potem dostrzegł swoich podwładnych.
-A co... A CO TUTAJ SIĘ STAŁO?!
Pikus nawet nie odważył się zaśmiać w duszy. Voldemort, mistrz oklumencji (?) od razu by to wyczuł. A wtedy byłoby źle.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-04-2011, 16:05   #55
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

Voldemort przejechał palcem po nowych meblach, jakby własnym oczom nie wierzył.
-Nie ma kurzu? - Nikt sie nie odezwał wszyscy śledzili wzrokiem poczynania Czarnego Pana.
-IKEA??!! - wykrzyknał Czarny Pan, o mało co pikuś i Christina nie pospadali z siedzeń.
Tak Panie IKEA - odpowiedziała Ginny przełamując cisze panujacą wśród śmierciożerców.
-A czy to przypadkiem nie jakieś wynalazki MUGOLI? - Voldemort popatrzył badawczym i przenikajacym głeboko w dusze wzrokiem po zebranych w salonie poddanych.
-Tak Panie na to wygląda. - powiedział niepewnie Pikuś.
-Dom - pociągnał Voldemort - witaj z powrotem...a wracając do tematu to... Co ja powinienem z wami zrobić?
Christina poruszała ramionami, a Ginny nerwowo zaczęła drapać się po głowie.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-05-2011, 19:56   #56
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Voldemort nadal patrzył się na dziewczyny (i chłopaka), na swych podwładnych, dziwnym wzrokiem.
Przeszywał ich, wyczuwając jakąkolwiek myśl dotyczącą tego nowego wystroju kwatery Głównej...
-No tak. Weasley, ty jak zawsze musiałaś uwieść sklepikarza. - powiedział, grzebiąc teraz w jej myślach. - Brzydki był, tak szczerze ci powiem.
-Nie mogłam się powstrzymać, Panie. - wykrztusiła.
-A powinnaś.
Czarny Pan zmienił swój wizerunek, widać to było. Stał się jakby... Groźniejszy... W sumie nie wiadomo, dlaczego. Chyba po tym Napadzie.
-No cóż... - powiedział jeszcze. - Tylko macie tu nie sprzątać. Chce, żeby był tu kurz. Jak wcześniej. Zrozumiano?
-Zrozumiano! - odrzekli wszyscy chórem.
-A... Gdzie reszta moich podwładnych? - zapytał Voldi.
-Nie stawiła się... - odrzekła Christina. Voldemort jakby dopiero teraz NAPRAWDĘ ją zauważył.
-Oooo. - powiedział... smakowicie. - Christinka...
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-07-2011, 00:28   #57
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Wyjeżdżam do Zakopanego. Christina, Pikuś. Niech Śmierciożercy nie umrą podczas mojej nieobecności.; d Paaa.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-10-2011, 23:52   #58
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Dziewczyna zmieszana popatrzała na swojego pana. Przecież była w tym pokoju od samego początku.
- Tak, panie?
- Dobrze, że jesteś. Mam dla ciebie zadanie. - wysyczał.
Oczy blondynki rozjaśniły się. Jak bardzo tęskniła za zadaniami, tego nie wiedział nikt. Już od dawna nie zabijała z rozkazu, nie zabijała kogoś ważnego.
- Kogo mam pozbawić duszyczki? - zapytała z rosnącą ciekawością.
-Ksenofiliusa Lovegood'a.
- Z całym szacunkiem, ale po co? Przecież jest niegroźny. - zauważyła dziewczyna.
Przez twarz Czarnego Pana przemknął cień. Przejechał dłonią po twarzy, wyraźnie zażenowany.
- Dwóch z naszych ucięło sobie z panem Lovegoodem miłą pogawędkę przy Ognistej Whiskey. Niestety, źle ocenili swoje możliwości. Po kilkunastu drinkach zamiast wyciągnąć z niego przydatne informacje, sami opchnęli mu kilka naszych. Zostali ukarani. Nie czekajcie na Davisa i Shmita. - dodał po chwili, a na jego ustach zagościł złośliwy uśmiech. - W każdym bądź razie nasz normalny inaczej przyjaciel nie miał jeszcze okazji skontaktować się z Zakonem. Trzeba go zlikwidować, zanim to zrobi.
Wzrok utkwił w Christinie. Teraz liczyła się tylko ona i jej zadanie. Nie zwracał uwagi na Ginny i Dominica. Starał się dojrzeć w jej oczach chociaż zalążki strachu, czy niechęci. Jednak nie zawiódł się na swojej Śmierciożerczyni. Mordercze ogniki, to jedyne co odnalazł w zielonej toni oczu.
- Doskonale. - podsumował swoją obserwację. - Aktualnie jest w swoim domu. Luny niestety nie ma.
Mina dziewczyny nieco zrzedła. W pobieżnie ułożonych planach widziała długie blond kosmyki umazane krwią. No nic, będzie musiała odłożyć to na później.
- Ale... - kontynuował Czarny Pan - w pobliżu mieszkają Weasley'owie. Podobno zjawili się bliźniacy.
Oj nie, stop. Freda i Georga nie tknę, kiedyś im to obiecała. I wcale nie chodziło o to, że ich siostra ( teraz sztywna jak struna ) siedziała obok. Po prostu za bardzo lubiła tych chłopaków. Zablokowała swoje myśli przed swoim Panem.
- Może i tam zajrzę. - odparła ze sztucznym uśmiechem, tak doskonale wyćwiczonym.
- Dobrze. Aaa, Ginevro. Mam nadzieję, że nie utrzymujesz kontaktów z rodziną.
O ile to możliwe, zesztywniała jeszcze bardziej. Ręce złożone na podołku trzęsły się jej ze zdenerwowania.
- Nie, panie.
- Kłamiesz.
Chłód jaki dało się wyczuć w tym krótkim wyrazie zmroził atmosferę. Ruda dziewczyna znała oklumencję. Problem polegał na tym, że Czarny Pan był w niej mistrzem. Tylko kilkoro Śmierciożerców opanowało tą sztukę na tyle wprawnie, że przez krótką chwilę potrafili oszukać Pana.
- Nie, panie... ja naprawdę... - jąkała się coraz bardziej.
- A gdybym teraz zajrzał pod twoje łóżko, do tajemniczej skrzyneczki, to nie ujrzałbym listów pisanych do rzeczonych bliźniaków?
Zawiesiła głowę.
- Nie kłamie się Lordowi Voldemortowi w oczy. Crucio.
Dziewczyna spadła z kanapy i zaczęła wić się po podłodze. Wrzeszczała przy tym z bólu. Christina ostentacyjnie nie zwracała uwagi na szamocącą się dziewczynę, chociaż w głębi serca pragnęła, żeby przestał.
Dominic z nieukrywanym przerażeniem patrzał, jak rude kosmyki rozsypują się po dywanie.
Nagle wszystko ucichło.
- Nie kłamie się Lordowi Voldermotowi. - powtórzył. Odwrócił się do blondynki. - Christina, nie powinnaś przypadkiem być gdzie indziej?
Rozległ się cichy huk i blondynki już nie było.

***

Deportowała się na wzgórzu, w pobliżu dziwacznego domu. Bez wątpienia dom zdziwaczałego redaktora "Żonglera". Obejrzała się przez ramię. Gdzieś tam, za pagórkami stała Nora. Molly zapewne gotowała te swoje przepyszne obiadki, a bliźniacy testowali nowe 'magiczne dowcipy'. Może był też któryś ze starszych synów. Westchnęła i odgarnęła z twarzy blond kosmyki. Ruszyła przed siebie.
Zapukała. Nic. Zapukała. Cisza.
Wyciągnęła różdżkę i bezceremonialnie wypieprzyła drzwi.
- Puk, puk - zawołała. - Gdzie się chowasz?
Jej głosik był aż nazbyt przesłodzony, ale nie dbała o to, i tak zaraz ktoś tu zginie. I to nie będzie ona.
Rozejrzała się po zagraconej kuchni. No tak, panował tu taki burdel, że mógłby z powodzeniem udawać jakieś szmaty. Ale ona wiedziała, że próbuje się schować na górze, w swojej sypialni. Poczłapała więc po schodach na samą górę. Minęła osobliwą sypialnię Luny ( oh jaka szkoda, że jej nie ma ) i z buta otworzyła drzwi. Od razu go zlokalizowała, stara szafa. Nie żeby była super spostrzegawcza. Po prostu zazwyczaj różdżki nie wystają ze szczelin pomiędzy skrzydłami drzwiczek, prawda?
- Drętwota! - wysapał Lovegood.
Czerwony promień ominął dziewczynę, chociaż ta nie przesunęła się ani o cal. Stała w tej samej pozycji, przewracając tylko oczami. Ruszyła w kierunku starego mebla. Miotał w nią jakimiś urokami, ale odparowywała je bez najmniejszego problemu. Przerażeni ludzie robili jeden zasadniczy problem. Sypali tysiącem zaklęć, które nie trafiały do celu, zamiast rzucić jedno, porządnie wymierzone. No ale cóż, jej to ułatwiało zadanie.
Szarpnęła drzwiami i ujrzała skuloną postać. Siwe, cienkie włosy okalały jego wychudzoną twarz. Teraz już nie rzucał klątw. Skrzyżował ręce w geście obronny.
- Daruj sobie. Chodź no tutaj. Nie będę cię zabijać w szafie.
Złapała go za szatę i wyrzuciła na łóżko. Z narzuty wzbiły się tumany kurzu.
Zakaszlała
- Na brodę Merlina, sprzątasz tu czasem.
W jakimś głupim odruchu złapał lampkę stojącą na stoliku. Dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem. Machnęła różdżką, a lampka wyleciała mu z ręki i rozbiła o ścianę. Ciężkie zasłony od razu zajęły się ogniem. Jeszcze jedno machnięcie różdżką i pomiędzy nimi, a płomieniami wyrosła przezroczysta tarcza. Ogień szalał za nią, przynajmniej na razie.
- Ok, mogę cię zabić szybko, ale mam dzisiaj dobry dzień, więc pomęczę cię troszeczkę bardziej. A to tak na rozgrzewkę. Crucio...

- Już? - zapytała. W jej głosie pobrzmiewała nutka nadziei, że mężczyzna nie umarł, tylko zemdlał. Ale nie pomagały zaklęcia ocucające. Zrezygnowana usiadła na łóżku. Patrzyła jak płomienie doszczętnie niszczą zasłony i kilka mebli. Westchnęła głośno i wzruszywszy ramionami wyszła z pokoju. Gdy tylko drzwi zatrzasnęły się, bariera opadła, a rozwścieczone płomienie zachłannie rzuciły się na resztę pomieszczenia.

Wyszła na podwórko. Przeszła kilkanaście metrów i odwróciła się w stronę domku. Ogień szalał już na wszystkich piętrach. Ładny widok, naprawdę ładny...
Zza wzgórza słychać było huk oznaczający deportację. Po chwili na szczycie zamajaczyły dwie, dobrze znane dziewczynie postacie.
Pomachała zaskoczonym bliźniakom i okręciła sie w miejscu.

***

- Wszystko załatwione. - oznajmiła, gdy tylko przekroczyła próg.
Czarny Pan siedział na kanapie i wyraźnie bawił się siedzącą naprzeciw dwójką.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-11-2011, 21:41   #59
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

-Skoro zlikwidowaliśmy – Czarny pan popatrzył w kierunku Christiny –Ksenofiliusa, możemy przestąpić do realizacji naszych daleko idących planów… jednakże nie możemy wykluczać wariantu, że redaktor żonglera zdążył zdradzić nasz cel osobie trzeciej.
Czarny pan skinął ręka w kierunku fotela nakazując Christinie zająć jej miejsce. Przyłożył swoje kościste palce do skroni i zagłębił się w własnych myślach.
-Pod Twoją nieobecność moja droga, Dom udzielił mi kilku istotnych informacji – Podniósł wzrok wpatrując się w dziewczynę. – Co nie ukrywam poprawi nieco pozycje w której się znaleźliśmy.
-Wyjścia są dwa…
Przez uchylone drzwi do salonu wpełzł ogromny wąż. Sunął po dywanie bezszelestnie, jedynym dźwiękiem jaki towarzyszył temu zjawisku był syk który przeszywał ciało i wprawiał znajdujących się w pomieszczeniu smierciożerców w zakłopotanie. Wąż wspiął się na fotel Czarnego Pana i zawisł obok jego głowy.
-Błędy nie wchodzą w grę… nie zniosę już ani jednej porażki – cała trójka poczuła na sobie gniewy wzrok Czarnego Pana i jego pupila.
-Jak widzicie została Nas już garstka. Jesteście moimi najwierniejszymi sługami. Z wiadomości, które przekazał mi Dom wynika, że Zakon coś szykuje. Obawiam się, że Plugawy redaktor – Voldemort splunął na ziemie, a jego wąż otworzył pysk pokazując swoje ostre zęby. – dowiedział się za dużo.
-Najgorszy jest fakt, że „NASI PRZYJACIELE” mogli zdradzić mu położenie naszej kwatery co nieco komplikuje sytuację. Jednak wiedząc, że Zakon szykuje się na łapankę wyprzedzamy ich o krok.
Możemy opuścić kwaterę i gdy oni będą zajęci atakiem bądź przygotowaniami, możemy eliminować tą część która stanie się nieuważna.
-To ma sens –wtrącił Dominik chociaż wiedział, że nie należy przeszkadzać Czarnemu Panu- Będą tak zajęci i pewni swojego zwycięstwa, że nie zauważą co szykuje się na ich zapleczu.
-Otóż to – Zaśmiał się szyderczo Voldemort a z nim jego towarzysze.
-Opcja druga… Zostaniemy w Kwaterze i nawet jeśli jakimś cudem nas znajdą i będą „PRÓBOWALI” nas schwytać czy też zgładzić – Voldemort ponownie się zaśmiał – to zwyczajnie sprawimy, że pokłonią się śmierci.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-13-2011, 09:08   #60
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Voldemort skończył mówić swoim ciężkim, strasznym głosem, po czym lekko nawet się uśmiechnął.
-Więc co proponujecie mi zrobić, moi słudzy, którzy mnie nie opuścili? - zapytał. I natychmaist śmierciożercy poczuli się jak ktoś wybrany, specjalny... Ktoś, kogo Czarny Pan, Czarny Pan we własnej osobie, pyta o zdanie.
-Jeśli zostaniemy w kwaterze, może i będzie fajnie tak wszystkich pozabijać, ale... To nie umocni naszej strategii. Aurorzy pomyślą, że się ich nieco lękamy, bo zostajemy w Kwaterze, zamiast wyjść. - powiedziała Ginny.
-Poza tym, Panie, nasze Śmierciożerczynie dużo dały, by poprawić wnętrze Kwatery. Będzie to niewdzięczne, jeśli teraz, gdy MOŻLIWE, że napadną na nas Aurorzy, by zniszczyć całą tę pracę doszczętnie. Bo, nie ukrywajmy, może się stać coś podobnego do ostatniego napadu.
-Taaaak. - zgodził się Voldemort. - To jest jednak lepszy pomysł... Oczywiście, wiedziałem to od razu. - rzekł Czarny Pan. - Chciałem sprawdzić waszą wiedzę. Okazuje się dobra, jak na moich podopiecznych... - postać Sami-Wiecie-Kogo niemalże poszybowała w stronę kominka. - Skoro więc łapiemy Aurorów na zewnątrz... - Popatrzył się w ogień. Płomienie odbyjały się w jego czerwonych oczach, zwężonych szparkach, jak u kota. - Musimy wziąć się w garść. - przy tych słowach lekko machnął ręką, a ogień w kominku natychmiast zgasł. Pozostał tylko jeszcze ledwo ulatniający się dym.
W tym geście było coś złowieszczego.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Śmierciożercy Nacia1234 Kosz 375 06-14-2011 17:41
Śmierciożercy Angela Johnson Kosz 1064 09-29-2008 20:58
Śmierciożercy. Sherry Kosz 123 02-19-2008 14:42
*Śmierciożercy* Dziedzic Gryffindora Kosz 1355 01-29-2008 19:26
Śmierciożercy Draco Malfoy Kosz 1994 05-27-2007 20:43


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:04.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.