Wróć   HPN.pl > Harry Potter > Hogwart

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-29-2011, 22:53   #121
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

Kurde problemy z netem i kompem..dopiero teraz sie dsotałem Blanca bierz ty ja bede po Tobie bo nie ogarne tego dziś już ;/ Przepraszam
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2011, 23:05   #122
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

to ja i tak poczekam do jutra i napiszę po Tobie : )
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
Blanca-Evans jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2011, 23:07   #123
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

ja jestem zablokowana w tych Niemczech, wiec nie pisze, glupia klawiatura. xd ale juz sie przyzwyczajam. xdd Ok, Blanca - przeczytalam.xd
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2011, 23:09   #124
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

oki to ja się biorę w takim razie za pisanie postaram sie wymyślić dziś jeszcze
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2011, 23:12   #125
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

Ginny, a Ty machnij coś na szybko w korytarzach XD
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
Blanca-Evans jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2011, 23:30   #126
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Machnelam. xdd Ech, no nie moge usuwac off topa. Oj dobra, wali mnie to. xdd Bedzie tak, jak jest.: d
Pisz Pisz, Pikus. xd
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-29-2011, 23:35   #127
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

Za Gunnarem w drzwiach stał skrzat z wyłupiastymi oczami, długim spiczastym nosem i oklapniętymi uszami. Miał na sobie potarganą szatę o ile można to było nazwać szatą. Kilka wzajemnie przepasanych szmat w różnych kolorach.
-Po co go tu przytargałeś?! – wykrzyknął Dominic. W jego oczach malował się gniew.
-Czarny Pan nie lubi nieproszonych gości – Zaznaczyła Christina.
-No, ale co ja miałem z nim zrobić. Jak tylko minęła noc przemieniłem się z powrotem a on to wszystko widział. Śledził mnie, aż doszedłem tutaj do naszej kwatery. Zorientowałem się, że nie jestem sam i o proszę udało mi się go schwytać. Nie możemy go wypuścić. Musi Zostać z nami.
-Mówił roztrzęsionym głosem wilkołak.
Gunnar kopnął w tył skrzata tak, że ten wylądował na środku salonu. Skrzat wstał po chwili i patrzył na stojących przy nim śmierciożerców.
-Jak ci na imię – zapytała Lucy patrząc stworzeniu w oczy.
-Rubin proszę pani – odpowiedział posłusznie skrzat splatając ręce i schylając się nisko.
-Komu służysz? – zapytała Christina mierząc różdżką miedzy jego ślepia.
Jednak odpowiedzi na to pytanie nie usłyszeli, gdyż znak na przedramieniu dał o sobie znać.
-Czarny Pan wraca…- wymamrotał zrezygnowany Gunnar.
Cały salon jakby zamarł, nikt nie miał pojęcia jak zareaguje Voldemort na widok magicznego stworzenia.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-31-2011, 00:02   #128
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

Christina wpatrywała się wściekłym wzrokiem w Gunnara. Wiedziała, że przez niego będą mieli kłopoty. Z drugiej strony chciałaby go teraz chociażby przytulić. Ale Lord Voldemort wracał, nie było czasu na czułości.
-Może go ukr...-zaczęła Blanca, ale przerwał jej donośny trzask. Szybkim ruchem przyciągnęła do siebie Ginny i obie stanęły bardzo blisko siebie zasłaniając przy tym Rubina. Weasley spojrzała z politowaniem na Blancę, ale nic już nie zdążyła powiedzieć, bo Czarny Pan wszedł do kuchni i filtrował każdego ze śmierciożerców przenikliwym wzrokiem. Jak zwykle. Po chwili zatrzymał się na rudych i pociągnął czymś co ona nazywał chyba... "nosem".
-Kto tu jest oprócz was? -jego zimny głos odbił się po ścianach kuchni.
-Panie... -zaczął Gunn. -Kiedy wracałem z misji, dzień później.. Po drodze... spotkałem... skrzata...
-Skrzata?! Chcesz mi powiedzieć, że w Kwaterze Głównej Śmierciożerców znajduje się tak parszywe stworzenie, jak skrzat?! Crucio! -zielony promień wystrzelił z różdżki Czarnego Pana i trafił prosto w pierś Gunnara. Ten jednak zniósł to o wiele lepiej, niż poprzednim razem, nawet nie poderwał się w górę, krzyknął tylko z bólu. Widocznie jego wilcza przemiana go wzmocniła. Podniósł głowę i spojrzał w czerwone oczy Voldemorta, ten jednak przeniósł wzrok na rudowłose dziewczyny.
-Macie zamiar go kryć? Myślicie, że jest coś, czego nie zauważę? -przerwał na chwilę i zaczął patrzeć to na jedną, to na drugą dziewczynę. Żadna z nich nie odpowiadała.
-Odsunąć się! -krzyknął.
Rude spojrzały po sobie, ale nie zrobiły żadnego kroku.
-A więc działacie przeciwko mnie?! -Lord był tak wściekły, że w każdej chwili śmierciożerczynie mogłyby zginąć. Ale nie, nie miał zamiaru zabijać swoich Jadków. Było ich za mało, byli zbyt cenni, żeby któryś z nich mógł zginąć.
-Crucio! -dwa machnięcia różdżką, a Ginny i Blanca wrzeszczały już z bólu w powietrzu. Po chwili spadły w łomotem na ziemię blade i nieruchome.
Dominic i Christina spojrzeli po sobie przerażeni.
A przed Czarnym Panem stanął skrzat - Rubin.


/wiem, że słabe, ale brak weny -.-/
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'

Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 07-31-2011 o 00:11.
Blanca-Evans jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-31-2011, 12:56   #129
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

//No trochę mi zeszło Ale mam nadzieje, że się wam spodoba. Miłej lektury;p

Przed Czarnym Panem stał skrzat w całej swojej okazałości. Lord Voldemort popatrzył głęboko w wyłupiaste oczy skrzata, a potem energicznie na Dominica.
- Nie mówiłeś, że pochodzisz z takiej zamożnej rodziny.
Stark nawet nie drgnął. Śmierciożercy zgromadzeni w salonie wodzili wzrokiem od skrzata to na Dominica, a na ich twarzach malowało się zdziwienie.
Śmierciożerca od początku nie dał po sobie poznać, że to stworzenie służyło jego rodowi.
Czuł na sobie gniewne spojrzenie Voldemorta. Niezręczną ciszę przerwał skrzat, który niepewnym krokiem zbliżał się do swojego Pana Starka.
-Panie, zdradzono nas… wszyscy są martwi. Cały nasz dwór został zniszczony. Ja… ja nie wiem jak nas znaleźli… ktoś nas zdradził. – wymamrotał Rubin trzęsąc się ze strachu.
Oczy Voldemorta zrobiły się jeszcze węższe niż zazwyczaj. Na jego twarzy pojawiały się pulsujące żyły. Część smierciożerców złapało się za przedramię, mroczny znak piekł jak nigdy. Czarny Pan był naprawdę wściekły.
-O czym ty mówisz? – Zapytał Stark schylając się nad skrzatem. Nie obchodziło go to co się dzieje z Voldemortem, ani to że za chwile skrzat i on mogą zginąć.
-Zakon Panie… Oni wiedzieli… w śród nas jest zdrajca. Cały dwór nie żyje… Moja Pani kazała mi uciekać i odnaleźć Ciebie… to wydarzyło się miesiąc po twoim zniknięciu.
Dominic schował za sobą skrzata po czym zebrał w sobie siły i znalazł odwagę by popatrzyć Czarnemu Panu w oczy.
- Panie wiem, że to co tutaj zaszło… to znaczy wiem, że zasługujemy na śmierć, Rubin nie powinien znaleźć się w tej kwaterze. Ale zanim podejmiesz jakieś kroki, wysłuchaj mnie…
Czarny Pan powiedział coś w mowie wężów. Śmierciożercy odsunęli się od niego, bo właśnie w tej chwili u jego stóp zmaterializował się ogromny wąż, sycząc wściekle i pokazując swoje spiczaste jak szpilki kły.
- Rozczaruj mnie jeszcze bardziej. – Powiedział zimnym, przeszywającym głosem Voldemort.
- Dobrze wiesz, że moja rodzina była czystej krwi. I słyszałeś co mówił skrzat wszyscy zostali zabici. Ale to nie jest ważne – wymamrotał Dominic, chociaż to co powiedział Rubin dotknęło go znacząco - . Istotną rzeczą jest fakt, że mój dwór był strzeżony pradawnymi zaklęciami. Zwykły czarodziej nie mógł go odnaleźć – tak jak mugol nie widzi Hogwartu. Tak jak Rubin powiedział, w śród śmierciożerców jest zdrajca. Ktoś podaje się za jednego z nas.
Znak na przedramieniu Dominica wydawał się płonąć. Nagini jeszcze bardziej rozdziabiła paszczę.
Stark ciągnął dalej. –To niemożliwie wiem… ale tylko ograniczona liczba osób wiedziała o moim rodowym Dworku.
Zza śmierciożercy wyszedł skrzat. W tym samym momencie Nagini naprężyła mięśnie i wystrzeliła w stronę stworzenia.
-DOSYĆ!! – wrzasnął Czarny Pan. – Nagini Zostaw.
-Lordzie, Czarny Panie … - skrzat stał już przed Starkiem i zwracał się teraz bezpośrednio do Voldemorta.
Ten wściekły machnął różdzką w stronę skrzata, zaklęcie miało tak ogromną moc, że skrzat wbił się w kredens z IKEI na drugim końcu salonu.
-Jak takie plugawe stworzenie śmie się do mnie zwracać!!
Śmieriożercy obserwowali całą tą chorą i niezrozumiałą sytuację z boku. Bojąc się odezwać.
-Wybacz mu Panie – wtrącił Stark. Voldemort skierował różdżkę w rozmówcę.
- Masz rację tego stworzenia powinno tu nie być, ale… - zwrócił się teraz do wszystkich. – Poznajcie łaskę Czarnego Pana, bo Czarny Pan potrafi być łaskawy. Teraz znamy przyczynę napadu, wiemy czemu Zakon zawsze pojawia się w miejscach gdzie przeprowadzamy jakaś operację. Czyż to nie proste? – wodził różdzką po swoich poddanych.
Któż by śmiał zdradzać Czarnego Pana. Wiemy co mamy robić prawda? – brzmiał teraz groźnie, w jego oczach widać było opętanie.
Wskazał na stół i fotele. Wszyscy posłusznie usiedli przy stole, a on sam chodził wkoło nich. Pomiędzy ich nogami „ślizgała” się Nagini sycząc, co wprawiało śmierciożerców w zakłopotanie.
-Koniec z błędami… Zaczniemy u podstaw.
Dominic zerknął na swojego skrzata, czy ten żyje. Rubin oddychał ciężko, co trochę uspokoiło śmierciożerce. Musiał dowiedzieć się co z jego rodziną dokładnie się stało.
-Powęszymy w Ministerstwie. Musimy to przemyśleć dokładnie. Cześć z was postara się wyciągnąć informacje na temat Zakonu. Kto z zakonu pracuje w ministerstwie. Może jakimś trafem spotkacie członka zakonu, a dokładniej śmierciożercę który zmienił hmm… orientację? – Śmierciożercy zaśmiali się. Czarny Pan również się zaśmiał co wskazywało na to, że stał się spokojniejszy. Wszystkie niewyjaśnione sytuacje nagle stały się dla niego jasne. Znalazł wykwit u podstaw. To było takie proste. Zdjraca….
A druga część – popatrzył na Dominica – W celu odkupienia, dostanie zadanie nazwijmy to zadaniem samobójczym. – na twarzy Voldemorta pojawił się uśmiech.
- Ty jako jedyny wejdziesz do ministerstwa bez eliksiru. W jakim celu nasuwa się pytanie? – A własnie takim, że przyciągniesz uwagę Aurorów co ułatwi wyłapanie nam kto ewentualnie, może być zdrajcą i te osoby właśnie reszta przefiltruje dokładnie. Stracimy jednego z braci, ale przysłużysz się Czarnemu Panu. W końcu w azkabanie nie może być przecież tak źle?
Gunnar, Lucy, Christina, Blanca oraz Ginny patrzyli po sobie z niedowierzaniem. Voldemort poświęci jednego z poddanych. Dlaczego właśnie Dominica, to jedyny znający się tak dobrze śmierciożerca na eliksirach, który jest im potrzebny.
- Właśnie dlatego – wtrącił mistrz oklumencji. - Da sobie tam rade. Poza tym nie ma na świece miejsca z którego nie da się uciec. – W jego oku pojawił się błysk.
-Ale to będzie kolejnym naszym celem. Teraz wszyscy mają się skupić na znalezieniu zdrajcy. Dominic zacznij warzyć eliksir wielosokowy. Reszta musicie załatwić włosy pracowników ministerstwa, na razie jeszcze nie likwidując właścicieli. Na to nadejdzie odpowiednia chwila.
Rubin może zostać z nami, przyda się wam sługa. Jego życie odkupi Dominic podkładając się bez walki. – Voldemort wiedział, że to najwieksza hańba dla śmierciożercy.
-Do roboty!! – Wrzasnął, aż wszyscy poderwali się z miejsc.

//proponuję wymyślić nową nazwę rozdziału zanim zaczniemy pisać dalej. Coś związane z przygotowaniami... co myślicie?
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...

Ostatnio edytowane przez Pikus : 07-31-2011 o 14:13.
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-31-2011, 21:45   #130
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

- Idziemy razem? - zapytała Ginny.
Christina zlustrowała ją wzrokiem. Wciąż czuła szkarłatne oczy, które przemieszczały się od jednego śmierciożercy, do drugiego.
- Chyba lepiej będzie, jak każdy załatwi to sam. Nie wiem co mu odbije. - dodała szeptem.
Rudowłosa wzruszyła ramionami. Wyszli przed dom i jeden po drugim, deportowali się pod drzwi Ministerstwa Magii.
- No to powodzenia - zawołała wesoło Lucy. Chwilę później flirtowała z jakimś podrzędnym urzędnikiem, który wprowadził ją wejściem dla personelu.
- Pamiętajcie tylko, żeby nie wchodzić dalej niż do sali głównej. Później zaczną węszyć. - przypomniała Blanca.
- Dobra. No to ja też już pójdę. - Gunnar wysunął się naprzód i wkrótce zniknął w budce telefonicznej. Zanim zrównał się z ziemią, rzucił dziewczynom groźne spojrzenie.
- Ginn, stój!
Christina złapała dziewczynę za nadgarstek.
- Co do cholery?
- Twój ojciec.
Wskazywała swoim smukłym palcem rudego mężczyznę. Ginny zasępiła się nieco. Jej rodziciel wyglądał tragicznie. Wychudzony, zmizerniały, wyraźnie w ponurym nastroju.
No cóż, w końcu nie każdego dnia traci się synów. I to aż dwóch.
George. Zabiłaś go, zabiłaś.
Ogarnij się dziewczyno, ogarnij do cholery!
Wstrząsnęła burzą blond włosów i wyszła zza zakrętu.
- Dzień dobry, panie Weasley.
Spojrzał na nią takim smutnym wzrokiem, że zapragnęła uciec.
- Witaj. Co u ciebie słychać?
- Moje najszczersze kondolencje, proszę pana. Bardzo współczuję.
- Dziękuję. - odrzekł bez najmniejszych emocji. Był z nich wyprany. Gdy ponownie na nią spojrzał, zobaczył, że ona też nie wygląda dobrze. Zazwyczaj wyszlifowane paznokcie były połamane, o różnej długości, z odpryskami czarnego lakieru. Włosy w nieładzie fruwały w okół jej zaniedbanej twarzyczki. Cień Christiny, którą niegdyś znał.
- Zapomniałem. Ty i George... no tak.
Tego już nie była w stanie znieść.
- Dowiedzenia.
Odbiegła zza ścianę i ukryła się w budce telefonicznej. Łamiącym się głosem odpowiadała czarownicy schowanej gdzieś w jakimś przytulnym gabineciku. W trakcie gdy budka zjeżdżała, Christina ogarnęła się. Otwierając szklane drzwiczki miała już na twarzy swoją maskę. Twarz bez najmniejszych uczuć, bez litości, bez skazy.
W oświetlonym dużym pomieszczeniu był tłum. Nie trudno będzie znaleźć jakąś ofiarę.
Znalazła ją szybciej niż myślała. Brunetka, wysoka, szczupła, wręcz anorektyczka. Z okularami i wysokimi kośćmi policzkowymi. Podążyła za nią, nie tracąc jej z oczu.
- Imperius. - mruknęła.
Kobieta zatrzymała się i potoczyła nieprzytomnymi oczami. Christina skierowała ją ku zagłębieniu w ścianie. Schowały się tam obie. Blondynka podeszła do niej i wyrwała długi włos. Schowała go do kieszeni i spojrzała w oczy swojej ofierze. Nadal nie zachowywała się normalnie, ciągle była oszołomiona zaklęciem. Dziewczyna odeszła kawałek i odczarowała kobietę. Ta zamrugała kilkakrotnie, zaskoczona miejscem, w którym się znalazła.

***

Christina deportowała się przed drzwiami kwatery. Weszła i zatrzymała się w progu. Na sofie siedziała już Ginny i Lucy.
- Myślałam, że będę pierwsza.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 07-31-2011 o 22:13.
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Śmierciożercy Nacia1234 Kosz 375 06-14-2011 17:41
Śmierciożercy Angela Johnson Kosz 1064 09-29-2008 20:58
Śmierciożercy. Sherry Kosz 123 02-19-2008 14:42
*Śmierciożercy* Dziedzic Gryffindora Kosz 1355 01-29-2008 19:26
Śmierciożercy Draco Malfoy Kosz 1994 05-27-2007 20:43


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:14.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.