|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Apr 2007
Posty: 512
|
Harry Potter I Tajemnice Blizn
Rozdział 1. Dola i niewola
Harry Potter właśnie chrapnął głośno. Za oknem padał deszcz, a krople leciutko stukały o szybę okna. Domy przy ulicy Privet Drive wyglądąły szaro, nie tak jak na co dzień, gdy sąsiedzi się kłócą, kto ma lepszy trawnik
Właśnie przeleciała kolejna sowa nad dachem państwa Dursley'ów. Nic dziwnego że sowa pana Potter'a z tego powodu głośno huknęła.
- Już chwilkę - powiedział do niej jej pan i podszedł do okna. Gdy pociągnął za klamkę, Hedwiga wyleciała, a Potter długo ją obserwował.
Zniknęła. Chłopak położył się spać.
Na biurku, które było oświetlone lampką nocną, leżało kilka listów, a na listach dobrze znana gazeta czarodziejów.
Czy Hogwart znów zostanie otwarty?
Wielu uczniów tej szkoły, jak zresztą cały świat magiczny, zastanawia się czy znów zostanie ona otwarta. Nasza wierna czytelnicza mówi:
"Wiem że Minerwa McGonagall, obecna dyrektorka Hogwartu, wkłada w szkołę wiele pracy. Słyszałam że wraz z panem Ministrem nadal wykłóca się by na nowo go otworzyć. - mówi Alicja Longbottom.
Ale jak można otworzyć Hogwart po tym co się stało w zeszłym roku? Czy uczniowie będą się czuli bezpieczni, jeżeli w ich gronie znajdzie się młody śmierciożerca, taki jak Draco Malfoy?
"Uważam że takich jak Malfoy już nie ma, a jak są, to my ich pokonamy" - mówi Semaus Finnigan, uczeń.
Nie dawno słyszeliśmy że Minerwa McGonagall zatrudniła do ochorny szkoły olbrzyma. Wiemy że te potwory są po stronie Sami-Wiecie-Kogo, więc kim jest ów olbrzym, nazywany Graupem?
Wiecej na stronie 4
Listy, leżące pod Prorokiem Codziennym były od najbliższych. Pierwszy list był od przyjaciół:
Harry!
Wiemy że za dwa dni kończysz siedemnaście lat, dlatego postanowiliśmy Cię odebrać od Twoich mugoli. W dniu Twoich urodziny, wyślemy tam kogoś, kto z Tobą dojedzie do Nory, obecnej kwatery Zakonu. Nie wiemy jeszcze kto to bedzie, ale wszyscy mają mnóstwo pracy, więc wszystko będzie zależało od czasu.
tęsknimy
Ginny, Ron i Hermiona
Trzeci i ostatni "list" jaki dostał Harry, był małym zwitkiem pergaminu, od dobrze znanego wilkołaka:
Harry!
Słyszałem że masz problemy z zaklęciami niewerbalnymi. Postanowiłem że będę Cię ich uczyć, w każdym wolnym czasie od szpiegowania wilkołaków.
Z pozdrowieniami
Remus Lupin
Wybraniec właśnie się przeżucił na drugi bok. Tapczan, na którym spał, był strasznie niewygodny. Uśpiło go tylko ciche stukanie kropel desczu za oknem...
***
Nadeszła godzina oczekiwana przez młodego Potter'a. Trzy...Dwa...Jeden...Właśnie skończył siedemnaście lat i nic dziwnego że z tego powodu się cieszył. Był wolny. Mógł w każdym momencie odejść od Dursleyów, na zawsze. Ale z jednego dobrego wychodzi drugie, złe...teraz jest już pełnoletni i Voldemort go widzi. Wie, w którym miejscu przebywa obecnie ten, który szesnaście lat temu, prawie go zabił.
Nadeszła godzina ósma. Jak to zwykły dzień u wujostwa Harry'ego, ciotka Petunia wołała wszystkich na śniadanie. Nic dziwnego że na śniadanie dostał tak mało, bo Dudley był na diecie. Jeżeli jego kuzyn był na diecie, wszyscy musieli dostać mniej, nie mówiąc jużo Harry'm.
- Czemu dostałem tak mało? - zapytał głośno Harry, a wszyscy w nim utkwili wzrok.
- Jedz to co masz dziwoloągu! Nigdy nie dostaniesz więcej od Dudleya!- krzyknął wuj Vernon.
- I tu chyba się mylisz...
Wszyscy na niego popatrzeli ze strachem. Na jego talerzu pojawiło się więcej jedzenia, obfitego w bekon po owsiankę.
- Maaaaamoooooooo! Ja chcę to co on! - krzyknął Dudley.
Petunia Dursley podeszła do Dudleya i zaczęła mu przypominać o diecie od doktora.
- Chcesz to jedz - powiedział raz życzliwie Potter do swojego kuzyna. Ten zaraz rzucił się na przysmaki z talerza Harry'ego.
- Jeżeli jeszcze raz użyjesz TEGO w mojej obecności... Nie dość że dostaniesz szlaban, to Cię wywalą z tej szkoły dla kretynów!
- Nie wywalą, jestem już pełnoletni. Poza tym nie chcę już tam wracać. A i dobra rada, to o czym mówiłeś nazywa się różdżka.
Zostawił ich samych przy stole i zaraz usłyszał krzyki Dudleya, że chce jeść. Potter był z siebie dumny. Pierwszy raz zrobił dobry uczynek dla swego kuzyna i również kłopot dla wujostwa. Wrócił do swojego pokoju i zaczął się pakować.
Nagle usłyszał kroki wuja Vernona. Zapewne się zorientował że jego chrześniak musi już opuścić ten dom. Kroki były już dosłyszane na piętrze. Harry machnął różdżką i jego wujek już nie mógł dostać się do jego pokoju.
- Otwórz ty dziwolągu!
- Otworzę, pod jednym warunkiem...
- Nie będziesz mi tu stawiał warunków kretynie!
"Chciałem dobrze" - pomyślał Harry i zaczął dobierać odpowiednie skarpetki do par. Właśnie przekładał skarpetki od Zgredka, jedna w znicze druga z miotły, gdy wuj zdecydował się na warunek.
- Będę mógł do końca dnia zostać w tym domu. - powiedział przez drzwi Harry i zabrał się za pakowanie książek.
Do stukania dołączył się Dudley, dziekujący Harry'emu za jedzenie.
- Choć raz na coś się przydałeś Potter!
Uśmiechnął się. Właśnie zaczął do domu dzwonić dzwonek. Harry wyjżał przez okno, myśląc że zobaczy swoich najbliższych przyjaciół. Wreszcie się spotkają. Po miesiącu zobaczył...przyjaciela.
Dzwonek zadzonił ponownie.
Wszystko miał już spakowane, otworzył drzwi, a do pokoju wpadł jego wuj. Zszedł po schodach, ciągnąc za sobą kufer i Hedwigę w klatce. Błyskawicę wziął pod pachę. Był już na dole. Widział ciotkę Petunię rozmawiającą z pyzatym chłopakiem. Miał krzywą minę, bo nie wiedział jak się z ciotką Harry'ego dogadać.
- Cześć Neville! - powiedział Potter, chociaż spodziewał się kogoś innego - Jak wakacje? No co ciociu, nie zaprosimy do środka Neville'a?
Popatrzał na nią z nad okularów, a ta wpuściła młodego Longbottoma. Usiedli przy stole, a Harry poszedł po wuja i kuzyna. Gdy stanął na piętrze, widział Dursley'a obserwującego, czy nic się drzwiom nie stało.
- Wuju, zawołaj Dudleya i proszę zejdźcie na dół, przyszedł mój przyjaciel, poza tym chciałem się z wami pożegnać.
Pan tego domu miał fioletową twarz, ale nie odmówił posłuszeństwa swojemu siostrzeńcowi. Zawołał Dudleya i zeszli razem na dół.
- To są moi wuj i kuzyn.
Neville wstał i uścisnął każdemu rękę. Widać było że oby dwaj mu ją miażdżyli.
- Jeżeli jeszcze raz to zrobicie, ja wam zrobię coś gorszego - powiedział Wybraniec i wyjął różdżkę. Przestraszone twarze całej rodziny skupiły się na małym drewnianym "patyku".
- Wszystkiego najlepszego Harry! - powiedział Neville.
- Dziękuję. Ciociu, może ciocia przynieść jakieś ciasteczka i może herbaty?
- Nie Harry, za dziesięć minut musimy świstoklikiem przenieść się do Nory i...
- To mamy siedem minut. Proszę Neville'owi podać najlepsze ciasteczka ciociu. I tę najdroższą Herbatę. Aha i na najlepszej zastawie.
Ciotka Petunia udała się w stronę kuchni i chwilę później przyszła z wielką tacą podając każdemu herbatę i ciastka. Zastawa naprawdę była najlepszej jakości. Zjedli ciastka i popatrzeli na zegarek.
- No Harry my musimy się już zmywać. - powiedział przyjaciel.
- Dobrze, możesz wziąć mój kufer, ja chciałbym się pożegnać...
Longbottom wziął kufer Harry'ego i podszedł do wyjścia. Tymczasem Harry zaczął się z każdym po kolei się żegnać. Pożegnanie z ciocią wyglądało następująco.
- To dla cioci - wyczarował różdżką małego szczura. Ciotka Wrzasnęła, ale chwilę później Potter przemienił go w ładny srebrny pucharek.
Uścisnął rękę wujowi...kuzynowi i wyszedł. Neville stał za domem państwa Dursleyów przy trzech śmietnikach. Weszli w krzaki i tam była mała zgnieciona puszka.
- Łapiemy się na trzy. Raz...Dwa...TRZY!
Szarpnęło ich oby dwu w okolicach pępka i chwilę później byli w kuchni Nory.
%
W następnym rozdziale:
- Nowi członkowie Zakonu Feniksa
- Spadek
- Zaproszenie
Autorem tych opowiadań jest autorka bloga Harry Potter Tajemnice Blizn
Oto adres bloga : http://harrypotter-blizna.blog.onet.pl/
Autor wyraził zgodę na opublikowanie tego opowiadania na tej stronie^^
Pozdrawiam !! Miłego czytania !!
__________________
"Scream your last breath."
"Supernatural"
|