Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Opowiadania - miniaturki

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 04-25-2009, 15:51   #1
FanFiction
Member
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 81
Domyślnie Przeklęta miłość

Przeklęta miłość
Autor: latika



Pierwszy dzień w szkole. Ciekawe czy poznam jakąś fajną dziewczynę. Podobno w Hogwarcie są ładne dziewczyny, szczególnie w Slytherinie... No właśnie. Teraz trzeba tylko czekać do jakiego domu mnie przyjmą. Wiocha, że będę z pierwszakami... Ugh! Jestem wyrzutkiem, bo dochodzę dopiero w piątej klasie. Wszyscy się tu już znają, a ja jak ostatni dureń będę sam łaził po korytarzach. No ale oczywiście zawsze muszę spełniać zachcianki mojego tatusia... Trzeba tylko zrobić dobre pierwsze wrażenie, a wszyscy mnie pokochają. Miarowym krokiem idę w stronę tiary przydziału. Mmm, dziewczyny są naprawdę niezłe. Ta blondi z Gryffindoru...
-Pan Uran Sylvester! - wyczytała jakaś starucha. Matko, czy to obszarpane coś co ona trzyma w rękach mam założyć na moje świeżo umyte i wyżelowane włosy?!
Siadam szybko na krześle i czekam na wyrok tego worka na śmieci na mojej głowie, czyli mówiąc oficjalnie Tiary Przydziału.
-Hmm. Pewny siebie - mruczy Tiara - zuchwały...
-Co? Czemu mnie obrażasz? - warczę na kapelusz.
-Nie obrażam cię.. Mówię prawdę, dlatego też... SLYTHERIN! - krzyczy na cały głos i mruczy jeszcze jakieś obelgi pod moim adresem. A niech sobie mruczy, co mnie obchodzi dziurawy worek na śmieci?
Slytherin. Dobrze. Bardzo dobrze! Ojciec będzie ze mnie dumny...
-Dobrze, panie Sylvester. Pańscy koledzy zaprowadzą cię do dormitorium, które znajduje się w lochach - mówi do mnie kobieta i popycha lekko w stronę jakiś chłopaków. Cóż, nie mam zamiaru zmarnować szansy na poznanie paru dziewczyn, więc idę w stronę jakiejś grupki, które plotkują głośno na mój temat. Hmm, chyba im się spodobałem.
-Siemanko dziewczynki. - mówię lekko, lecz głośno.
-Cześć, Sylvusiu. Tatuś cię tu wysłał? - mówi do mnie jedna z brunetek, a po chwili wszystkie ironicznie się śmieją.
-Cóż, mój ojciec nie ma nic do gadania. W końcu to ja mam ostatnie zdanie, nie? - kłamię im prosto w oczy - Może zaprowadzicie mnie do dormitorium?
-Z wielką chęcią księciu - mruknęła śliczna blondyneczka i wzięła mnie za rękę, a cała gromadka zaczęła za nami podążać. Cóż, naprawdę mam szczęście. Teraz muszę jakoś do nich zagadać...
-Kiedy będzie pierwszy wyjazd do Hogsmeade? - pytam się i bardziej przyciskam blondi do siebie. Ta najwidoczniej nie ma nic przeciwko.
-Chyba za miesiąc... Trzeba by dokopać tym małolatom z Gryffindoru i pokazać kto tu rządzi, co nie dziewczęta? - odpowiedziała słodkim głosikiem blondynka i po chwili znów wszystkie chichotały. - A tak na marginesie to jestem Penny. Penny Showgun.
-Znam twojego brata.. Terry? Spotkałem go w sklepie z miotłami. Kupował sobie Pioruna, ta najnowszą miotłę... Ja mam ją już od kilku miesięcy. Jest całkiem niezła. - mówię z dumą w głosie. No bo w końcu mam z czego być dumny, no nie?
-Tak. Mój brat to kompletny idiota. Ciągle zarywa laski i sądzi, że tu króluje. A co do tej miotły... Dasz mi się kiedyś przelecieć? - powiedziała Penny czarując mnie oczami. No i jak jej się tu oprzeć?
-Oczywiście, że tak.
Wreszcie doszliśmy do dormitorium. Niby to najbardziej znana szkoła magii i czarodziejstwa, a dormitorium było zapełnione jakimiś starymi, nic niewartymi gratami. Ten cały Dumbledore to już chyba ma nierówno pod sufitem. Jednak wolę to przemilczeć, bo Penny jeszcze uzna mnie za marudę.
- Oto nasze dormitorium. Sypialnia dziewczyn jest po prawej, a chłopaków po lewej. Jednak ja rzadko tego przestrzegam... - powiedziała słodziutko Penny i poszła do sypialni dziewcząt.
To ostatnie zdanie dało mi pewien pomysł. Postanowiłem, póki nikogo poza dziewczynami nie ma, odwiedzić Penny w jej sypialni. Szybkim krokiem podszedłem do ich drzwi, jednak to nie był dobry pomysł. Miały bowiem one jakieś zabezpieczenia i spadłem ze schodów, które się nagle rozsunęły. Na dodatkowe nieszczęście walnąłem się w oko i zrobiłem sobie ogromne limo. Teraz wyglądam jak kompletny dureń. Brawo. Ciekawe co Penny miała na myśli mówiąc, że ona rzadko przestrzega tych zasad..?

Następnego dnia limo mi już zbledło, lecz cała szkoła gadała o mojej żałosnej wpadce pierwszego dnia. Ughh. Skompromitowałem samego siebie i dodatkowo własny dom.
-Witaj pokraczko - mówi Penny wyrywając mnie z zamyślenia.
-Hej. Może być usprawiedliwiła swój tekst? - mówię z powagą.
-Cóż, dziewczyny mogą iść do chłopaków, lecz na odwrót to nie działa - mówi to i uśmiecha się, po czym odchodzi w stronę koleżanek. To już robi się denerwujące... Ale nie mogę zrezygnować! Ona musi zostać moją dziewczyną.

Kolejne dni mijały szybko, lecz ponuro. Raz się potknąłem i wylałem wiadro brudnej wody na Filch'a, raz rzuciłem zaklęcie zamiast na mysz to na dziadygę Flitwick'a i jeszcze na dodatek dwa razy miałem karę od Snape'a za nieodrobienie mojej pracy domowej, i posłusznie pucowałem kotły. A wszystko to przez śliczną, acz wredną dziewczynę o uroczym imieniu Penny. Jednak cały czas wierzę, że robi to jako formę jakiegoś testu, a pewnego dnia mnie pocałuje...
-Sylvuś pokrój mi mandragorę - mówi słodko Penny na lekcji zielarstwa i podaje mi swój nożyk. Znowu nie mogę się oprzeć jej błękitnym oczom... I wykonuje polecone mi zadanie, przy okazji prawie odcinając sobie palec, bo szanowne koleżaneczki mej ukochanej 'niechcący' mnie popychają. Czy te dziewczyny zawsze muszą trzymać się grupkami?

I tak działo się bez przerwy do pewnego, wyczekiwanego przeze mnie dnia. Do pierwszej wizyty w Hogsmeade. Spotkaliśmy się w Trzech Miotłach. Miałem już wymyśloną całą formułkę na temat mojej miłości i wszystkich innych uczuć.
-Cześć koteczku. Co tam? Zamówimy sobie kremowe piwo, co nie? - mówiła zachęcającym głosem Penny. I był to pierwszy raz, gdy poszliśmy gdzieś tylko w dwójkę, bez tej całej chichoczącej gromadki.
-Tak, dobry pomysł. Słuchaj mam kilka rzeczy do powiedzenia... - mówię jak najpewniejszym tonem.
-Tak? - gdy to mówi, jej oczy robią się dla mnie jeszcze piękniejsze, jeszcze bardziej błękitne...
-Yyy. No właśnie... Bo ten - jąkam się, tracąc już tą pewność i zachowuje się jak jakiś porąbaniec - bo ja... yy... no wiesz.
-Co wiem? - pyta szybko i piskliwie.
-No bo ja cię... no wiesz - wyrzuć to z siebie wreszcie! - Ja cię... Kocham cię!
Nagle Penny zrywa się z krzesła i zalewając przy mnie piwem kremowym i zarazem tłukąc szklankę.
-CZY TY NIC NIE WIESZ?! - wrzeszczy na mnie, a jej oczy nagle zaczynają wręcz płonąć. Ludzie z pobliskich stolików zaczynają nas obserwować.
-Co ja nie wiem? - ledwie wystękuję te słowa.
-JA MAM CHŁOPAKA OD 3 LAT IDIOTO! - wrzeszczy jeszcze głośniej. Teraz wszyscy się na nas patrzą. Włącznie ze szczurem, który cicho siedział pod ścianą. - NIE MASZ U MNIE ŻADNYCH SZANS!
-Ale przecież ty sama do mnie podchodziłaś, komplementowałaś... I dlaczego mi nic nie powiedziałaś? - próbuję się tłumaczyć. Ale rzecz jasna wychodzę na totalnego kretyna.
-SŁUCHAM?! JA ZA KAŻDYM RAZEM PRÓBOWAŁAM CI ZROBIĆ NA ZŁOŚĆ! PO PROSTU KORZYSTAŁAM Z TEGO, ŻE TY COŚ DO MNIE JEDNAK CZUJESZ I ROBIŁAM WSZYSTKO CO NAJGORSZE!!! A TY NAWET NIE REAGOWAŁEŚ! JUŻ OD POCZĄTKU POKAZAŁEŚ MI JAKIM JESTEŚ LALUSIEM I CHWALIPIĘTĄ. NIE CHCĘ MIEĆ Z TOBĄ NIC WSPÓLNEGO! A MÓJ TERRY JUZ SIĘ Z TOBĄ ROZPRAWI! - wrzeszczy i zaczyna ryczeć. I co ja mam robić?!
-Pomóc ci? - pytam jak najspokojniej.
-I TY JESZCZE SIĘ PYTASZ CZY MI POMÓC? ZRUJNOWAŁEŚ MI ŻYCIE! IDIOTO, DURNIU, DUPKU JEDEN! - i koniec rozmowy. Wybiega z płaczem. A ja zostaje tu sam jak palec. Z rozlanym piwem na kolanach i szkłem wbitym w skórę. Krew wolno płynie z moich ran. Ludzie się na mnie gapią. A ja siedzę jak posąg. I mogę tak zostać nawet przez całą wieczność. Oby nigdy nie wracać do tej przeklętej szkoły. Wszyscy się wokół mnie kręcą i pytają czy pomóc. A ja robię najgorszą wpadkę w swoim życiu. Publicznie mdleję.

Następnego dnia, cały zmasakrowany przez Terry'ego, kończę karierę w Hogwarcie i przenoszę się do Maylon'u, odległego tysiące kilometrów od mojej byłej szkoły. I niedoszłej dziewczyny. I jej cholernie powalonej gromadki.
Ciekawe jak teraz potoczy mi się życie? Wiem tylko, że już nigdy w życiu nie zbliżę się do żadnej dziewczyny. Bo mam ich kategorycznie dość.
I tej przeklętej, ślepej miłości też.
FanFiction jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 17:44.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.