Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Opowiadania - miniaturki

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 05-14-2009, 16:17   #1
MalaCzarna
Świr wymagający opieki
 
MalaCzarna na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2008
Lokalizacja: Między kawą a kawą
Posty: 330
Domyślnie [M]Trudne powroty

Teraz dam Wam szansę na zemstę
Wklejam tekst, który leżał w szufladzie chyba z rok i przeszedł bardzo dużo poprawek. Fabuła powiązana z kanonem dość luźno, taka sobie miniaturka bez ciągu dalszego i bez "żyli długo i szczęśliwie". Mam nadzieję, że się spodoba.


Poirytowana rzuciła kufry na bok, kopniakiem otworzyła największy z nich i wyjęła czystą szatę. Kilkoma ruchami różdżki wysuszyła włosy, które natychmiast poskręcały się w maleńkie, blond loczki. Zdjęła z siebie przemoczone i ubłocone ubranie. Droga z Hogsmeade nie była długa, ale śnieg był tak gęsty, że wystarczył, aby zupełnie przemoknąć. Wreszcie doprowadziła się do jako takiego stanu i usiadła ciężko na łóżku.
-Że też staremu Gordbrickowi odwidziało się nauczanie w środku semestru- burknęła pod nosem- przeklęta pogoda
Coś -lub ktoś- zachichotało.
-Oh, zamknij się- rzuciła w stronę portretu kościstej damy w błękitnej sukni- ty przynajmniej nie mokniesz.
Ledwo zdążyła skończyć zdanie, rozległo się pukanie do drzwi, które otwarły się bez pardonu.
-Witaj Miraldo- powiedziała kobieta z ciasno spiętymi włosami- zejdziesz na kolację? Chciałabym cię wszystkim przedstawić. Uczniowie właśnie wrócili.
-Dobry wieczór, pani dyrektor. Oczywiście. Za moment, dobrze?
-Dobrze. Znasz drogę- to było raczej stwierdzenie niż pytanie. Drzwi zamknęły się równie szybko jak otwarły.
„Stara, dobra McGonagall. Nic się nie zmieniła…nadal zero emocji…tylko zmarszczek ma więcej”
Uśmiechnęła się do siebie, schowała różdżkę do kieszeni spodni i ruszyła korytarzem. Ze zdziwieniem stwierdziła, że wszystko wygląda tak samo i nawet obrazy wiszą w tych miejscach co pięć lat temu. Miała wielką ochotę na długi spacer po całej budowli i Błoniach, ale wiedziała, że musi dotrzeć do Wielkiej Sali.
W chwili, gdy weszła poczuła się znów jak jedenastoletnia dziewczynka, czekająca na Ceremonię Przydziału. Cztery wielkie stoły wypełnione uczniami, sklepienie upstrzone gwiazdami i stół nauczycielski. Usiadła na wolnym miejscu między Slughornem, który wydawał się jeszcze grubszy niż za jej czasów, a Flitwickiem, który wyraźnie zmalał.

Siedziała wyżej niż uczniowie i na wszystkich twarzach malowało się zdziwienie.
-Bardzo się cieszę, że spotykamy się po świętach w komplecie - McGonagall powiodła po Wielkiej Sali przyjaznym wzrokiem- jak pewnie zauważyliście, w gronie nauczycielskim nastąpiły pewne zmiany. Profesor Gordbrick zrezygnował z posady i profesor Miralda Picks zgodziła się go zastąpić. Mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło.
Rozbrzmiała mało entuzjastyczna fala oklasków. McGonagall patrzyła na nią uporczywie, więc w końcu wstała
-Dziękuję bardzo, pani dyrektor. Przyjęłam tę posadę z wielką chęcią. Jestem absolwentką Hogwartu i to ogromny zaszczyt siedzieć w tak doborowym towarzystwie i móc przekaz swoją wiedzę.
Usiadła, próbując schować pod stołem trzęsące się ręce. Nienawidziła przemawiać do więcej niż dziesięciu osób, a w sali siedziało ich chyba z tysiąc. Takie zbiorowiska po prostu ją przerastały, a chcąc nie chcąc, stała się centrum zainteresowania bandy dzieciaków. Znowu rozległy się oklaski i wszystko potoczyło się jak zwykle. Uczniowie hałasowali, śmiali się, rozmawiali, by w końcu rozejść się do dormitoriów. Miranda wymieniła kilka uprzejmości z nauczycielami, którzy gratulowali jej egzaminów aurorskich oraz wspominali czas, kiedy była uczennicą. Uciekła stamtąd najszybciej jak tylko mogła.
Ruszyła korytarzami zamku, przywołując wspomnienia- wszędzie wisiały jeszcze ozdoby gwiazdkowe, a w oddali Irytek odśpiewywał własne wersje kolęd. Ale mimo tego wolała Hogwart jej szkolnych lat, nawet ten odnowiony po bitwie z Voldemortem. Nie znała jej dokładnego przebiegu- była wtedy w drugiej klasie.
-Wiedziałem, że sobie nie darujesz.
Odwróciła się raptownie i odruchowo wycelowała różdżką, gotowa się bronić.
-Oh...Ed to ty- uśmiechnęła się. Stała przed nią jej pierwsza, wielka miłość- nie mogłam sobie odmówić spaceru…Chciałam się przekonać czy coś się zmieniło przez te lata.
-I co? Zauważyłaś coś?
W świetle różdżki jego oczy błyszczały radośniej niż zwykle, a uśmiech wydawał się przyjaźniejszy.
-Owszem. Wszystko jakby zbrzydło. Wielka Sala zmalała, Slughorn jest szerszy, a McGonagall starsza… Tylko Hagrid się nie zmienił.
-Ale ty jak zwykle przesadzasz- roześmiał się perliście i odgarnął z oczu blond włosy- Gratuluję! Udało ci się spełnić marzenie.. ostałaś aurorem, a to nie lada wyczyn
-Dziękuję. Ty też nieźle sobie poczynasz jednak uczysz transmutacji...kto by pomyślał
Milczeli dłuższą chwilę, patrząc na siebie.
-Będziemy tak stać i gadać o pierdołach, czy przejdziemy się ?- zapytała w końcu z wrodzoną sobie bezczelnością
-Moja kochana Al!- znów się roześmiał- Nie pozostawiasz mi wyboru.
Wyszli na Błoni i ruszyli wzdłuż jeziora. Trzymając w ręce wyczarowane kubki, pełne gorącej herbaty, opowiadali sobie co działo się z nimi prze te wszystkie lata. Miranda cieszyła się, że nie jest najmłodsza wśród nauczycieli. Ed był osobą, z którą łączyło się wiele ciepłych wspomnień.
Brnąc po kostki w śniegu, opatulona w czapkę i szalik, mówiła ile samozaparcia i poświęceni kosztowało ją spełnienie marzeń. On opowiadał jak po skończeniu szkoły pracował w Ministerstwie i jak dostał propozycję pracy w Hogwarcie.
-Cieszę się, że mogłem tu wrócić…To zawsze dobrze wygląda w papierach, wiesz? „Nauczyciel transmutacji w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart” nie sądzisz?
-Nie. Hogwart to zawsze była jakaś część mnie…Nie umiałabym go traktować jako szczebla w karierze. To takie małe świętokradztwo.
-Właśnie dla tego się rozstaliśmy- usłyszała nutę rozbawieni w jego głosie.
-Są miejsca, które powinny zostać w naszej pamięci takie, jakie były w dzieciństwie.
__________________
"- Starzeję się. Zaczynam mieć skrupuły.
- Ano, zdarza się u starych- spojrzała na niego ze współczuciem- Odwar z mioduszki pomaga na to. A narazie kładź sobie poduszeczkę na siodło.
- Skrupuły- wyjaśnił poważnie Jaskier- to nie to samo co hemoroidy, Milva. Mylisz pojęcia."
MalaCzarna jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 05-14-2009, 23:39   #2
Mistrzyni_Afrytow
Praktykant Voodoo
 
Mistrzyni_Afrytow na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
Domyślnie

Znalazło się kilka błędów, a skoro ja je zauważyłam ( co jest rzeczą bardzo rzadko spotykaną ), muszą być one naprawdę widoczne. Więc radzę Ci przeczytać jeszcze raz tą miniaturkę i je poprawić. Myślę, że nie ma sensu ich wypisywać?
Ogółem tekst całkiem, całkiem. Ładna, zgrabna puenta. Ogólna spójność. Sens. Choć początkowo myślałam, że Miralda jest uczennicą, nie nauczycielką. Ale może to wina później godziny i mojego zmęczenia? Jednak dla bardziej wymagających czytelników, może to być jednak za mało... za mało profesjonalne. Ja mam po tym jak najlepsze wrażenia i bardzo doceniam Twoje starania. Udało Ci się, choć może nie na sto procent. Ale to i tak coś wielkiego, wiesz?

Pozdrawiam i życzę weny.
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"

***

Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,

***

bo nic tam już nie ma.
Mistrzyni_Afrytow jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 06-30-2009, 15:08   #3
nika13
Fan "Strefy 11" i tarota
 
nika13 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Posty: 60
Domyślnie

Cytat:
Napisał Mistrzyni_Afrytow Zobacz post
Znalazło się kilka błędów, a skoro ja je zauważyłam ( co jest rzeczą bardzo rzadko spotykaną ), muszą być one naprawdę widoczne. Więc radzę Ci przeczytać jeszcze raz tą miniaturkę i je poprawić. Myślę, że nie ma sensu ich wypisywać?
Ogółem tekst całkiem, całkiem. Ładna, zgrabna puenta. Ogólna spójność. Sens. Choć początkowo myślałam, że Miralda jest uczennicą, nie nauczycielką. Ale może to wina później godziny i mojego zmęczenia? Jednak dla bardziej wymagających czytelników, może to być jednak za mało... za mało profesjonalne. Ja mam po tym jak najlepsze wrażenia i bardzo doceniam Twoje starania. Udało Ci się, choć może nie na sto procent. Ale to i tak coś wielkiego, wiesz?

Pozdrawiam i życzę weny.
Zgadzam się
__________________
Chcę uwierzyć

Mulder, nawet nie wiem co na to odpowiedzieć. Ludzie nie żyją wiecznie!

Mulder, mogę się ostatecznie zgodzić, że ta kobieta praktykowała jakąś formę
czarnej magii. Ale żeby coś zwrócić, trzeba to najpierw połknąć!


Chyba nie sugerujesz, że ciało pozbawione głowy samo wyszło sobie z kostnicy...
czy sugerujesz?


Chcesz znaleźć się w pewnym miejscu??? Kliknij tutaj
też kliknij tutaj
nika13 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-06-2009, 10:40   #4
Lady Mary Jane
Moderator
 
Lady Mary Jane na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 1,687
Domyślnie

Czarnuś, ładnie Ci to wyszło. Choć - jak Mistrzyni powiedziała - nie idealnie ; ) Wiesz, zawsze zastanawiały mnie myślniki. Nie powinny być oddzielone spacją od wyrazu? Wiesz pewnie, o które mi chodzi... Chociaż to może kwestia perfekcjonizmu czy czegoś w tym stylu. Kilka malutkich przecinków, ale stylistycznie bardzo łądnie. Miękko i łatwo. Podobało mi się zakończenie. Sentymentalny ten tekst, że tak powiem ; ) Gratuluję.
Lady Mary Jane jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:23.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.