|
10-14-2007, 16:49
|
#1
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Oct 2007
Posty: 10
|
[NZ] Tonks i Remus
Hej! Wkleję tu pierwszy rozdział mojego opowiadania, które ma ich teraz ok. 27. Akcja rozpoczyna sie pod koniec 5 części, a kończy pewnie pod koniec 7 częśći HP. Opowiada o Tonks i Remusie,w momencie gdy Harry robi coś innego. Czasem są sytuacje z ksiązki. Może za jakiś czas będę dodawała kolejne rozdziały. Miłego czytania xD
Rozdział I
Ministerstwo Magii... Departament tajemnic... walka na śmierć i życie. Do uczniów dołączają członkowie Zakonu Feniksa. Bitwa staje się coraz bardziej brutalna. Nagle błysk zielonego światła o kilka cali ominął Syriusza i Harrego, spojrzeli w stronę, gdzie poleciał, czy ktoś ucierpiał... Tonks leżała na schodach bezwładnie, Harremu napłynęły do oczu łzy, usłyszał ciche przekleństwo wypowiedziane prze Syriusza.
-Harry, bierz przepowiednie i przyjaciół i uciekajcie!!- Usłyszał słowa skierowane do niego przez swojego ojca chrzestnego, który już kroczył na spotkanie z Bellatrix. Potem już wydarzenia przeleciały jak błyskawica: mała szklana kulka wylądowała na ziemi roztrzaskując się, następnie Harry usłyszał odległe : AVADA KEDAVRA, przeczuwał, co się mogło wydarzyć, spojrzał ku środkowi Sali. Jego ojciec chrzestny wpadał właśnie za kotarę.
-NIEEEEEEEE!- Harry zaczął biec, ku oddalającemu się ciału Syriusza, ktoś złapał go i przytrzymał- SYRIUSZUUUUUUUU!- Harry szarpał się z Lupinem, w komnacie zostali tylko oni, Tonks, Szalonooki i Gwardia Dumbledora. W końcu Harremu udało się uwolnić z uścisku Remusa, pobiegł w stronę drzwi i zniknął. Lupin rozejrzał się dookoła, wszystko było zniszczone, ujrzał grupkę ludzi klęczących na schodach nad czyimś bezwładnym ciałem.
-Tonks -pomyślał i podbiegł do nich.
-Dzieci, wracajcie do Hogwartu. Alastorze, przepuść mnie.- uklęknął przed Tonks, która wyglądała jakby ucięła sobie drzemkę, Remusowi łzy napłynęły do oczu i wtedy usłyszał jak Moody mówi do niego:
-Remusie, ona żyje, nie oberwał zaklęciem uśmiercającym, wyjdzie z tego, ale na razie trzeba ją zabrać do Św. Munga.- Moody wstał i razem z Kingsleyem ruszyli w stronę wyjścia. Lupin został sam z nieprzytomną Tonks. Tak bardzo chciał, żeby teraz otworzyła oczy. Nie zdawał sobie sprawy, że klęczał przy niej 30 minut. Usłyszał podniesione głosy, które coraz bardziej zbliżały się, zerwał się z podłogi i ruszył w stronę wyjścia. W połowie drogi natknął się na ministra i Dumbledora, oraz innych członków Zakonu i Ministerstwa.
Po krótkiej wymianie zdań zabrano rannych do Św. Munga, a sami oddalili się do domu.
Tonks leżała nieprzytomna na szpitalnym łóżku, Remus siedział przy niej trzymając jej dłoń. Aurorka nie obudziła się od dwóch dni i wszyscy zaczęli się martwić, że mogło się wydarzyć coś poważniejszego niż przypuszczali. Miała bardzo wielu gości, choć nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, codziennie odwiedzali ją Molly i Artur, Szalonooki, Dumbledore i Remus. On siedział najdłużej i patrzył w jej nieruchomą usmiechniętą twarz. Gdy tak siedział trzeciego dnia poczuł, że jej dłoń lekko się poruszyła. Puścił ją natychmiast i spojrzał na jej twarz. Powoli otwierała oczy, zamrugała parę razy, gdyż porazili ją blask wschodzącego słońca i gdy do końca podniosła powieki spojrzała na Lupina. Uśmiechnął się niepewnie, a ona odwzajemniła uśmiech, rozejrzała się po Sali i po chwili zapytała:
-Gdzie ja jestem?
-U Św. Munga- odpowiedział Lupin
-A już pamiętam, walczyliśmy i Bellatrix, i ona prawie mnie, i wtedy, ktoś ucierpiał?
-Jak się czujesz?- Remus nie chciał mówić Tonks, że Syriusz umarł, więc szybko zmienił temat
-Remusie, powiedz mi czy komuś się coś stało!- prawie krzyknęła Tonks
-Nie denerwuj się.
-Remusie! MASZ MI NATYCHMIAST POWIEDZIEĆ CZY KOMUŚ STAŁO SIĘ COS ZŁEGO!!!!- nie wytrzymała Tonks
-nie, to znaczy, tak, Syriusz nie żyje, - wybełkotał Lupin, a Tonks od razu mina zrzedła.
-Jak to? Kto go zabił?- dopytywała się ze łzami w oczach
-Bellatrix.
-Ta podłą żmija!! Remusie to wszystko moja wina, gdybym ją wykończyła Syriusz byłby teraz z nami.
-Nie, Tonks nie obwiniaj siebie, to nie twoja wina, to niczyja wina, po prostu tak się zdarza- pocieszał ją Lupin. Teraz już potok łez płynął z jej czarnych oczu.
-Tonks nie płacz, proszę cię.- złapał ją za dłoń, a ona usiadł na łóżku.
-Jak mam nie płakać, kiedy mój przyjaciel umarł i to przeze mnie?- wybełkotała przez łzy. Wtedy Remus objął ja ramieniem i przytulił.
-Musimy być teraz silni i ostrożni. Syriusz na pewno nie chciałby byś teraz się załamywała, przed nami mroczne czasy, na szczęście mamy jeszcze Dumbledora- wyszeptał jej do ucha
- Masz rację- odpowiedziała- A kiedy będę mogła wrócić do domu? mój Mruczek pewnie, O NIE!
-Co się stało?!- zapytał przestraszony Lupin uwalniając Tonks z uścisku.
-Mój kot. Został sam w domu. Pewnie zdechł już z głodu. Remusie mogę cię o coś prosić?- wyjaśniła
- O co tylko zechcesz- powiedział Lupin z wyraźną ulgą.
-Pójdziesz do mnie do domu i nakarmisz mruczka…dobrze?- poprosiła Tonks
-Oczywiście! A gdzie są klucze…
-No właśnie, Nie ma, Mój dom zamykany jest na hasło.
-No więc jak ono brzmi?
-A nie będziesz się śmiał?- zawstydziła się Tonks
-No skądże!
-No więc hasło brzmi-zawahała się- Remus Lupin
Lupin nie mógł ukryć zdziwienia- Remus Lupin?- upewnił się..
-Tak, no co w tym dziwnego?! To nazwisko mojego najlepszego przyjaciela, Tonks lekko się zaczerwienia.
-Dobrze, to może ja lepiej pójdę od razu, jeszcze do ciebie wpadnę- powiedział Lupin i wstał
-No pa - odpowiedziała Tonks i została całkiem sama…
|
|
|
10-19-2007, 19:47
|
#2
|
|
Senior Member
Zarejestrowany: Apr 2007
Posty: 134
|
RE: Tonks i Remus
Podobało mi się Twoje opowiadanie, według mojego odczucia brakowało jakiejś ukrytej głębi. Przyjemnie się czytało, ale nie jestem obiektywna bo jestem zagorzałą Lupinistką...
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i rozwój sytuacji.
|
|
|
04-04-2008, 15:12
|
#3
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Aug 2006
Lokalizacja: Trójmiasto
Posty: 1,768
|
RE: [NZ] Tonks i Remus
Nie podobało mi się. Część z książki, a reszta jeszcze bardziej banalna. Ten kot... xDD Jezuu. Na dodatek nie umiesz pisać, ciągle brakowało gdzieś przecinków. Może i rozdziałów jest dużo, ale nie zapowiada się ciekawie, kolejne romansidło...
|
|
|
04-04-2008, 17:47
|
#4
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Feb 2008
Lokalizacja: Między kawą a kawą
Posty: 330
|
RE: [NZ] Tonks i Remus
To teraz ja będę zła i niedobra.
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Już mówię dlaczego:
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Ministerstwo Magii... Departament tajemnic... walka na śmierć i życie.
|
Po co tyle wielokropków?Zupełnie niepotrzebne, zaburzają całość.Lepiej byłoby gdybys napisała to w kolejnych zdaniach: "Ministerstwo Magii.Departament Tajemnic, w którym toczy się walka na śmierć i życie".
Cytat:
|
_Tonks napisał/a:Bitwa staje się coraz bardziej brutalna. Nagle błysk zielonego światła o kilka cali ominął Syriusza i Harrego, spojrzeli w stronę, gdzie poleciał, czy ktoś ucierpiał...
|
Bark konsekwencji czasowej. Skoro bitwa staje się brutalna,to strumień ( nie błysk) mija Syriusza,a nie omija. W następnych zdaniach jest to samo.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
-Harry, bierz przepowiednie i przyjaciół i uciekajcie!!- Usłyszał słowa skierowane do niego przez swojego ojca chrzestnego, który już kroczył na spotkanie z Bellatrix.
|
Ładniej brzmiałoby "Usłyszał słowa swojego ojca chrzestnego, który pędził na spotaknie Bellatrix". Nie potrzebnie przedłużasz i akcja staje się nudna i jałowa.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Potem już wydarzenia przeleciały jak błyskawica: mała szklana kulka wylądowała na ziemi roztrzaskując się, następnie Harry usłyszał odległe : AVADA KEDAVRA, przeczuwał, co się mogło wydarzyć, spojrzał ku środkowi Sali. Jego ojciec chrzestny wpadał właśnie za kotarę...
|
Ale zamotałaś.Wydarzenia tocząc sie lotem błyskawicy,jeśli już. Mała,szklana kulka ląduje na ziemi,Harry słyszy itd. I nie wiem czy opis tego, jak to usłyszałm i co poczuł jest w tym wypadku odpowiedni... Lepiej czytałoby się,gdybyś napisała,że odruchowo spojrzał na środek Sali.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Harry szarpał się z Lupinem, w komnacie zostali tylko oni, Tonks, Szalonooki i Gwardia Dumbledora. W końcu Harremu udało się uwolnić z uścisku Remusa, pobiegł w stronę drzwi i zniknął.
|
Brak zgodności z książką. Jeśli się na niej opierasz to musisz się trzymać faktów podanych przez autorkę.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Tak bardzo chciał, żeby teraz otworzyła oczy. Nie zdawał sobie sprawy, że klęczał przy niej 30 minut.
|
Jeśli było z nią tak źle,to po owych 30 minutach biedna Tonks napewno byłaby martwa.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Po krótkiej wymianie zdań zabrano rannych do Św. Munga, a sami oddalili się do domu.
|
To było więcej Remusów?
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Tonks leżała nieprzytomna na szpitalnym łóżku, Remus siedział przy niej trzymając jej dłoń. Aurorka nie obudziła się od dwóch dni i wszyscy zaczęli się martwić, że mogło się wydarzyć coś poważniejszego niż przypuszczali. Miała bardzo wielu gości, choć nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, codziennie odwiedzali ją Molly i Artur, Szalonooki, Dumbledore i Remus.
|
Za dużo tych Remusów obok siebie.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
Puścił ją natychmiast i spojrzał na jej twarz. Powoli otwierała oczy, zamrugała parę razy, gdyż porazili ją blask wschodzącego słońca i gdy do końca podniosła powieki spojrzała na Lupina. Uśmiechnął się niepewnie, a ona odwzajemniła uśmiech, rozejrzała się po Sali i po chwili zapytała:
|
Zdania typu "końca nie widać"?Za długie, niepotrzebne opisy i wyliczanka co Tonks robiła po kolei.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
-A już pamiętam, walczyliśmy i Bellatrix, i ona prawie mnie, i wtedy, ktoś ucierpiał?
|
Tutaj natomiast wielokropki byłyby wręcz wskazane.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
-nie, to znaczy, tak, Syriusz nie żyje, - wybełkotał Lupin, a Tonks od razu mina zrzedła.
|
Wielka litera.
Cytat:
_Tonks napisał/a:
- Masz rację- odpowiedziała- A kiedy będę mogła wrócić do domu? mój Mruczek pewnie, O NIE!
-Co się stało?!- zapytał przestraszony Lupin uwalniając Tonks z uścisku.
-Mój kot. Został sam w domu. Pewnie zdechł już z głodu. Remusie mogę cię o coś prosić?- wyjaśniła
|
Ja przepraszam,ale co ma do smierci Syriusza i szpitala kot Mruczek?Hę? To jakaś aluzja literacka czy coś...?
No. I to by było na tyle. Jeśli popracujesz nad stylem to może być całkiem miło.
__________________
"- Starzeję się. Zaczynam mieć skrupuły.
- Ano, zdarza się u starych- spojrzała na niego ze współczuciem- Odwar z mioduszki pomaga na to. A narazie kładź sobie poduszeczkę na siodło.
- Skrupuły- wyjaśnił poważnie Jaskier- to nie to samo co hemoroidy, Milva. Mylisz pojęcia."
|
|
|
07-12-2008, 18:14
|
#5
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,744
|
RE: [NZ] Tonks i Remus
Brak aktualizacji -> kosz.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:53.
|
|