|
07-13-2008, 16:28
|
#31
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jul 2008
Posty: 27
|
RE: Gryffindor
Pat pojawiła się w Hogwarcie dopiero pierwszego dnia nauki, była bardzo zdenerwowana, ponieważ właśnie przeniosła sie do Anglii i tym samym musiała zmienić szkołę. Przez całe wakacje sprzeczała się z rodzicami, że i tak nie będzie różnicy, w którym kraju uczęszcza do szkoły, przecież i tak uczniowie w nich mieszkają. Niestety rodziców te argumenty nie przekonywały. Nie dość, że zmieniła miejsce zamieszkania, to w dodatku jeszcze szkołę.
Przeniesiono ją za pomocą świstoklika do wioski o nazwie Hogsmade, gdy zobaczyła pałac o mało nie padła z wrażenia, ale nie dała tego po sobie poznać, nadal pokazywała rodzicom jak wielką przykrością jest dla niej zmiana szkoły. Razem ze swoimi rodzicami podążyła w kierunku zamku. Drzwi otworzył jej jakiś okropny woźny i w tym momencie pożegnała rodziców i podążyła za woźnym. Zaprowadził on ją do gabinetu dyrektora(słyszała już o nim wcześniej, gdyż czytała wiele książek, w których mogła znaleźć jakieś informacje o Hogwarcie, ale chyba najciekawszą była krótka historia Hogwartu. To w niej przeczytała o założycielach, tiarze przydziału itd.)
-Dzień dobry, nazywam się Albus Dumbledore, ty pewnie jesteś tą Patrycją, która miała w tym roku rozpocząć u nas naukę -powiedział miły staruszek z długą brodą siedzący za biurkiem.
-Tak to ja, ale..... do jakiego domu...
-Załóż szybko tiarę przydziału, słyszałaś o niej?
-Czytałam krótką historię Hogwartu.....
-Znakomicie.-W tym momencie założyła stary kapelusz, który ledwo dotknął jej głowy i wykrzyknął-Gryffindor
Dyrektor pogratulował Pat, opowiedział co nieco o Gryffindorze i wysłał ją na śniadanie.
Pat weszła do wielkiej sali i usiadła obok Claire.
|
|
|
07-13-2008, 17:16
|
#32
|
|
Administrator
Zarejestrowany: Mar 2008
Lokalizacja: Marvel Universe
Posty: 1,811
|
RE: Gryffindor
//Pat, ja nie jestem w Wielkiej Sali, tylko w sowiarni xD//
Claire usłyszała dzwon, który echem odbił się po całych błoniach. Wiedziała, że o czymś jej to powinno przypomnieć, ale nie mogła sobie przypomnieć co to takiego miałoby być...
O.Mój.Boże. Claire zerwała się z kamienia, na którym siedziała i pędziła, ile sił w nogach. Wiedziała, że nie zdąży. Lekcja już trwała, a ona musiała zbiec z sowiarni, która była położona bardzo wysoko, do lochów. W biegu, myślała nad wymówką, ale stwierdziła, że to nie ma sensu. Wytłumaczy się, że straciła poczucie czasu rozmyślając i użyje uroku osobistego. Biedna Claire. Nie wiedziała, kto uczy Eliksirów...
Wpadła do sali w lochach i zawołała radosnym tonem:
- Dzień dobry, panie profesorze!
Ślizgoni gapili się na nią z otwartymi ustami.
- Przepraszam za spóźnienie, ale wie pan jak to jest. Jestem nowa i wciąż o tym rozmyślam, straciłam poczucie czasu i... Jakoś tak wyszło - uśmiechnęła się uroczo i zatrzepotała rzęsami.
Dlaczego cała klasa gapi się na mnie, jak na kosmitkę? Przez włosy?
- Bellamy, nie wiem, gdzie Ty się wychowałaś, ale obora to chyba najtrafniejsze określenie. Wynocha z moich zajęć! - Nauczyciel Eliksirów wyglądał, jakby miał ciskać gromy. - Wynocha i nie chcę Cię tu widzieć, dopóki nie odrobisz szlabanu, na który UPRZEJMIE ZAPRASZAM dziś wieczorem w moim gabinecie - dodał jadowicie. Czy ja ci nie powiedziałem, że masz się wynosić?! - wysyczał.
Claire była oszołomiona. Wyszła z sali, a jej odejściu towarzyszyła grobowa cisza.
O kurde. Ile rzeczy od wczoraj już mi nie wyszło?
//Byłoby fajnie, gdybyście kontynuowały tą lekcję Eliksirów, bo jestem ciekawa, co się dzieje pod moją nieobecność ;D//
__________________
- Look at us. I'm frozen and you're dead. And I love you.
- It's a problem.
- Do you remember what you told me once? That every passing minute is a another chance to turn it all around.
- I'll find you again.
- I'll see you in another life... when we are both cats.
|
|
|
07-13-2008, 18:43
|
#33
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Warsaw
Posty: 746
|
RE: Gryffindor
Snape chodził po lochach, które pełniły funkcje sali eliksirów, i strzelał swoim uczniom z Gryffindoru niezbyt miłe uwagi.
Im siedziała jak na gwoździach wpatrując się w tablice na której wypisane były składniki eliksiru. Intensywnie myślała...
- Biedna Claire, na sam początek szlaban u Snape 'a. - Biadoliła Clov, wrzucając po kolei składniki.
- Yhm... - mruknęła Im, niezwracając kompletnej uwagi na koleżankę.
A Snape niebezpiecznie zbliżał się do ławki w której siedziała Im z Clov.
- Może byś zaczęła pracować?! - Zasyczał głos za plecami Im.
- Clover, opanuj się. Ja i eliksiry? Jasne - rzuciła beznamiętnie Im.
-Owszem Panna Edwords i eliksiry! - Sucha twarz Snape wyłoniła się przed oczami Im, a ta aż podskoczyła. - Jeśli masz zamiar obijać się na moich lekcjach to won i to już. A wieczorem droga panna Edwords potowarzyszy pannie Bellamy, w odbywaniu kary. A teraz ŁASKAWIE WON!
Im, przyzwyczajona do takiej reakcji szacownego i tak znienawidzonego przez gryffonów Profesora Snape'a, chwyciła swoją torbę i wybiegła z lochów, z obojętnością malująca się na twarzy. Teraz myślała tylko o tym gdzie może włóczyć się Claire.
//Krótko mówiąc Omg...
Wiem, post beznadziejny i w ogóle, ale nie miałam żadnego pomysłu, a chciałam napisać coś przed wyjazdem. Tak jak Fif, wyjeżdżam jutro.//
__________________
Hello me... Meet the real me
And my misfits way of life
A dark black past is my
Most valued possession
Hindsight is always 20-20,
But looking back it's still a bit fuzzy
Speak of mutually assured destruction?
Nice story... Tell it to Reader's Digest!
Feeling paranoid
True enemy or false friend?
Anxiety's attacking me, and
My air is getting thin'
|
|
|
07-13-2008, 19:36
|
#34
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
|
RE: Gryffindor
//Im, chcesz się zapisać do Gryffindoru? ^^
A i obydwóm paniom życzę miłego wypoczynku =*
I za ile wracacie? xD
No cóż Claire...zostałyśmy same z tym koksem xD//
Świetnie. Najpierw Claire, później Im. Pomyślała bardzo optymistycznie Clov. Po tym jak Claire wyszła, było słychać stłumione szepty. Oczywiście Ślizgonów, bo gdyby jakiś Gryfon paplał, to by miał przesrane.
W połowie lekcji usłyszała rozmowę Parkinson ze swoimi głupimi kumpelkami.
- Kto to jest? Skąd ją wytrzasnęli?
- Wiedziałyście jej włosy? Kolor odjazdowy...
- Co Ty gadasz? To G R Y F O N K A! A nic co Gryfońskie nie jest fajne. - przedstawiła swoje 'racje' Parkinson. - zresztą, jest brzydka, a te włosy tylko to uwydatniają.
Clover wychyliła się i obmierzyła ją ostrym jak brzytwa wzrokiem.
- Parkinson złotko, czy Ty masz lustro w dormitorium? Twoje gadka wskazuje na to, że jednak nie.
Ślizgonka zmierzyła ją wzrokiem. Clover nie bała się jej, ani jej głupich koleżanek. Powróciła do stanowiska i prawie krzyknęła. Przed nią stał Snape i patrzył na nią chłodno, uśmiechając
- Czy panna Clover chciałaby dołączyć do panny Bellamy i Edwords dzisiaj wieczorem? Widocznie tak...
- Nie.
Już widziała ucieszone miny tych obok...Grrr...
- To proszę nie rozmawiać na moich lekcjach.
Już się odwracał, lecz chyba jakiś komentarz cisnął mu się na usta, bo odwrócił się do trójki.
- I proszę się tak prowokująco nie ubierać, bo to jednak szkoła, a nie biuro matrymonialne.
Ktoś z tyłu zagwizdał. Odwróciła się i zobaczyła Malfoya. Ja pierdziu...ale to żałosne widowisko jest. Spojrzała w te zimne i bezlitosne oczy, które teraz po prostu sobie z niej kpiły. Odwrócił się i usiadł za biurkiem.
Co jest niby wyzywającym strojem? Wymieniła spojrzenia z Kam i Fif. Pracowały dalej i wytrwale do końca. Bez rozmów.
Na koniec oczywiście oceniał uwarzone eliksiry. Nad Kamcią trochę dłużej przystanął i określił eliksir jako 'nieudany' [lekko mówiąc]. Esencję Fif określił jako 'znośny', a przechodząc obok Clover nic nie powiedział. No jasne, w końcu co miał powiedzieć? Genialny eliksir, jestem z panienki dumny[?] Ech...Los.
Zabrzmiał dzwonek oznaczający koniec eliksirów. Dziewczyny wyleciały z sali bluźniąc.
- Ja mu dam prowokujący strój i biura matrymonialne! Normalnie zabiję go!
- Clover, proszę Cię, nie wydzieraj się, bo wszyscy się na nas patrzą. Jeszcze ktoś pomyśli, że rzeczywiście usługujesz w jakimś biurze. Chodźcie na obiad.
Rzeczywiście. Zanim się obejrzała, były już w holu. A tam wszyscy patrzeli na Clov z ciekawością o jakich to matrymonialnych usługach krzyczy. Z chęcią wyrwała się z tamtąd na obiad. W każdym razie weszły do Wielkiej Sali, gdzie z daleka ujrzały Claire i Im, które wyglądały w ich stronę. Pewnie, może powiedzą, że było mnie słychać aż tutaj?
__________________
Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.
|
|
|
07-13-2008, 19:47
|
#35
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Warsaw
Posty: 746
|
RE: Gryffindor
//No pro... W końcu ja jestem z tych "starych" gryffonów nie xD
Ja wracam 27 lipca, ale w sierpniu też znikam na kolejny obóz. Ale myślę że trochę czasu napisanie tutaj będę miała.
Claire, mam nadzieje że pozwolisz jak podkradnę ci końcówkę podpisu z trójcą alternatywo-rockową.//
__________________
Hello me... Meet the real me
And my misfits way of life
A dark black past is my
Most valued possession
Hindsight is always 20-20,
But looking back it's still a bit fuzzy
Speak of mutually assured destruction?
Nice story... Tell it to Reader's Digest!
Feeling paranoid
True enemy or false friend?
Anxiety's attacking me, and
My air is getting thin'
|
|
|
07-13-2008, 20:06
|
#36
|
|
Administrator
Zarejestrowany: Mar 2008
Lokalizacja: Marvel Universe
Posty: 1,811
|
RE: Gryffindor
Zgodnie z oczekiwaniami Clover...
- W jakim biurze usługujesz, Clov? - wyszczerzyła zęby Claire.
- Zamknij sie - odparła Clov i rzuciła w nią sałatą, którą zdjęła z jakiejś kanapki. Claire zgrabnie się uchyliła. - I czego się tak szczerzysz, skoro dostałaś szlaban u postrachu szkoły? - Clov nie ukrywała zdziwienia.
- Im już mi o nim odpowiedziała, kiedy wyleciałyśmy z sali. Wydaję mi się, że sobie poradzę - odrzekła niczym niezrażona Claire.
- Pogięło cię? - spytała Fif. - Chcesz sobie poradzić ze Snapem?! A ja już zaczynałam zapominać o tym, że jesteś nowa.
- Zapominacie o jednym. Byłam w Durmstrangu.
- Fajnie. Nie chwal się już tym tak - powiedziała Kam.
- Nie chodzi o chwalenie! Spróbuję bazować na swojej opinii i czystości krwi. Podobno on lubi Ślizgonów? Durmstrang to synonim Slytherinu - paplała Claire z coraz większym uśmiechem na ustach.
Clov patrzyła na nią, jak na wariatkę.
- Oszalałaś. Jak Merlina kocham, trafisz do psychiatryka. To nie przejdzie.
- Zobaczymy. Jeżeli nie przejdzie, to przynajmniej spędzę ten czas z Im.
Claire bardziej wyczuła niż usłyszała, że ktoś stanął za jej plecami.
- A panienki to nie za bardzo się lubią? Gdybym wiedział, to od razu dałbym ci spokój - usłyszała głos, któregoś z bliźniaków, ale wnioskując z sensu wypowiedzi był to George.
Claire spaliła cegłę. O cholera. Odwróciła się do George'a.
- Eee, nie... To znaczy... My się lubimy, ale nie tak... Znaczy... - całkowicie straciła wątek. Claire, ty idiotko!
- Nie? Czyli możemy się wybrać razem do Hogsmeade przy najbliższej okazji? - zapytał z nadzieją George.
- Nie.
- Dlaczego, o, fioletowłosa madame? - George uniósł zabawnie brwi.
- Bo nie! Praktycznie cię nie znam! - krzyknęła.
- Właśnie dlatego chcę cię poznać - uśmiechnął się łobuzersko George.
Dziewczyny patrzyły na tą wymianę zdań, jak na mecz tenisa. Claire i George zachowywali się, jakby z każdą wypowiedzią odbijali piłeczkę.
- Tak, kochasiu? Żeby mnie poznać, nie wystarczy zaproszenie do wioski przy pierwszej lepszej okazji i to dwadzieścia cztery godziny po tym, jak mnie poznałeś.
- Tak, fiołeczku? - zapytał ironicznie George. - Przekonamy się, jak szybko ulegniesz. Ja mam czas.
Co on knuje? To zabrzmiało jak wyzwanie. A ja lubię wyzwania, rudzielcu.
- Jesteś pewien, że chcesz czekać z tym do śmierci? - Claire uniosła do góry lewą brew.
- Jak najbardziej - odpowiedział George i odszedł.
Claire, jak gdyby nigdy nic, zabrała się za jedzenie duszonej wołowiny.
- Zdurniałaś do reszty? - spytała zszokowana Clov.
- Nie, dłabczgo? - odpowiedziała Claire z pełnymi ustami.
- Odmówiłaś Weasley'owi - stwierdziła fakt Fif.
- Odkrywcze. Tak, zrobiłam to. A co, byłam pierwsza, która odmówiła? - zażartowała Claire.
- No... Właściwie... Technicznie rzecz biorąc... Tak - odparła Im.
Claire wzruszyła ramionami.
- Mówi się trudno. Mam na głowie szlaban u Snape'a, a nie niepoważnego rudzielca.
Zabrała się z powrotem za jedzenie.
- Tak czy inaczej... - odchrząknęła Susan - Ślizgoni gapią się na nasz stół.
- A to coś nowego? - zapytała sarkastycznie Kam.
- Niby nie, ale teraz szepczą - Clov również to zauważyła.
- O co może chodzić? - zapytała podejrzliwie Susan.
EDIT: //Im, a bierz tą Trójcę xD//
__________________
- Look at us. I'm frozen and you're dead. And I love you.
- It's a problem.
- Do you remember what you told me once? That every passing minute is a another chance to turn it all around.
- I'll find you again.
- I'll see you in another life... when we are both cats.
|
|
|
07-13-2008, 20:30
|
#37
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
|
RE: Gryffindor
Cytat:
|
No pro... W końcu ja jestem z tych "starych" gryffonów nie xD
|
Ale musisz spełnić wymagania w pierwszym poście xD. Wiesz, żeby nie było trza sie trzymać regulaminu
- Pewnie Nas obgadują. Albo mówią o Tobie i o George'u - powiedziała oczywistą rzecz Fifty.
- Mogę podejść i strzelić JEJ w tą napuszoną łeb? - zapytała Clov, patrząc na Parkinson, która mówiła coś z prędkością światła.
- Nie Clover, siedzisz i nic nie robisz. Zjedz sobie frytki, Twoje ulubione - Im podstawiła jej pod nos miskę z frytkami. Clover wzięła porcję i nalała trochę ketchupu na talerz.
- A tak w ogóle, to pasowalibyście do siebie - wskazała frytką na Claire, a następnie na George'a. - Macie podobne charaktery, fiołeczku - zakończyła, gryząc frytkę.
- No cóż. Na razie jestem na etapie obserwacji jego zachowania.
Ci Ślizgoni są nie do wytrzymania. Jeszcze raz wskażą na Nas palcem, to chyba kończyny im poucinam.
Wtem zobaczyły wchodzących Ślizgonów do Wielkiej Sali. Czy to jakaś zmowa? Pansy przywołała ich do siebie i zaczęła szczebiotać. Blaise Zabini i Draco Malfoy kiwali głowami. Spojrzeli w stronę Gryfonek i wyszczerzyli się. Wstali i szli w ich stronę.
- Jeżeli będą chcieli jakieś usługi matrymonialne to mogę im strzelić w mordę?
//Przepraszam, że taka krótka. Kurde no...taka wyszła xD. Postaram się, aby następna była dłuższa xD//
__________________
Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.
|
|
|
07-13-2008, 20:45
|
#38
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jul 2008
Posty: 27
|
RE: Gryffindor
Pat siedziała spokojnie na końcu sali, pierwszego dnia zajęć chciała zrobić jak najlepsze wrażenie, niestety po akcji z Im i Claire tak się zdenerwowała, że zmieszała ingrediencje w zbyt dużych ilościach i.... BUM Takiego wybuchu w lochach dawno nie było.
-To że jesteś nowa, nie znaczy, że wolno ci wszystko. Chcesz zwrócić na siebie uwagę jakimś szybkim wyskokiem? Gryffindor właśnie stracił 15 punktów, chyba jednak gryfoni cię zapamiętają.
-Ależ panie profesorze to było naprawdę niechcący, ja..ja zaraz posprzątam, chciałam tylko dobrze wypaść pierwszego dnia i chyba za bardzo się zdenerwowałam.
-No to wypadłaś znakomicie, a twój eliksir jest okropny za pracę na lekcji tracisz kolejne 10 pkt. Chyba jeszcze żadna nowa gwiazda tak szybko nie straciła aż tylu punktów.
Po lekcji:
Pat wybiegła z lochów najszybciej jak mogła, nie spodziewała się takiego startu, owszem nigdy nie była kujonem, ale radziła sobie nieźle, a tu pierwsza lekcja okazała się koszmarem. Wbiegła do łazienki, rozpłakała się. Z rozpaczy nie zauważyła, że dziewczyny idą za nią.
-Nie przejmuj się Snape'em, on zawsze jest taki, zresztą widziałaś jak zareagował na spóźnienie Claire, a właśnie nie miałyśmy okazji się poznać. Jestem Clover, to Kam, Fifty i Susan.
-Dzięki, jestem Patrycja, ale przyjaciele zawsze nazywają mnie Pat.
|
|
|
07-13-2008, 20:46
|
#39
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Jul 2008
Posty: 27
|
RE: Gryffindor
/sorki mój post był pisany w międzyczasie, więc jest trochę nie na temat/
/Dobra to był ostatni raz/
|
|
|
07-13-2008, 21:51
|
#40
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Mar 2007
Posty: 1,569
|
RE: Gryffindor
- Nie, bo ja zrobię to pierwsza - wysyczała Fif i uśmiechnęła się ironicznie, po czym zwróciła się do Malfoya, który był już przy nich. - O, Dracuś, jak miło Cię widziec. - Tu uśmiechnęła się sztucznie. - Gdzie zgubiłeś swoich goryli?
- Nie denerwuj mnie, Wollins...
- Bo co? Myślisz, że jak jesteś Malfoy, Draco Malfoy - tu dziewczyna śmiesznie sparodiowała zdanie wymówione przez niego w pierwszej klasie. -... to Ci wszystko wolno?
- Lepiej pilnuj swojej koleżanki. - Tu zwrócił się do Claire. - Miałaś jakiś wypadek, fiołeczku. A może źle traktowali Cię w tym twoim Durmstrangu i od tego masz takie fioletowe włosy? - podniósł ironicznie brew. Claire już miała coś powiedziec, ale przerwała jej Clo.
- Och, zapomniałam Was sobie przedstawić. Claire, to Fretka. Największy gumochłon jaki uczęszczał do Hogwardu. Gumochłonie, poznaj Claire.
Malfoy zasyczał ze złością. Jak do tej pory tylko te dwie Gryfonki potrafiła go 'przegadać', jak to on określał. Postanowił jednak, że nie straci twarzy.
- O, ciekawe, to fioletowe cos ma imię. Kto by się spodziewał...
- Słuchaj, Malfoy, czy jak Ci tam. - Claire się zdenerwowała. - Nawet mnie nie znasz. Nieznajomych ludzi na ulicy też zaczepiasz, czy jak? Daj sobie na wstrzymanie, najpierw pomyśl, potem powiedz.
" Cholera, no to jest ich juz trzy... Jak tak dalej pójdzie, to przestanę być mistrzem ciętej riposty..." - pomyślał Draco.
" A ty w ogóle kiedykolwiek nim byłes? " - w jego mózgu odezwał się dziwny głos, brzmieniem przytpominający gło Wollins.
- Rozumiem, że panienki zdenerwowane. Widocznie klienci nie zapłacili obiecanej stawki. Za ile dajesz, Wollins?
- Jak śmiesz?! - krzyknęła Fif i dała mu 'z liścia'. Malfoy złapał się za zaczerwieniony policzek.
- Zapłacisz mi za to, s*ko... Jeszcze popamiętasz...
- Co, Malfoy? Wiesz, nie bądź żałosny. - Clo zmieżyła go zimnym spojrzeniem.
- A teraz spraw nam tą przyjemność i spłyń. Nie mam ochoty patrzeć na Twoje blatynowe włoski... - tu Claire spojrzała przepraszająco na Fif, która właśnie poprawiała swoje platynowe włosy.
- Myślisz, że Cię posłucham, fioletowa wywłoko? - Malfoy nie chciał dać za wygraną.
- Jeszcze jeden przytyk do moich włosów, a dostaniesz takiego kopa, że Ci się w życiu nie śniło. - Mało kto wiedział, ale dziewczyna miała brązowy pas karate. Ba, w rzeczywistości zasługiwała na czarny, ale była za młoda, by na niego zdawać.
- Nie zrozumiałeś koleżanki? - Clo podniosła lewą brew.
// Edited: o boże, sory, że nie ujełam w tym poście Im, Kamci i Sus, ale jakoś tak wyszło... Wybaczcie =) //
__________________
I love your funny face. Your sunny, funny face...
Mój Last.fm xPP
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
Gryffindor
|
KaMcIa |
Kosz |
979 |
11-05-2008 16:38 |
|
Gryffindor
|
CZARNY999 |
Kosz |
4 |
03-11-2008 20:46 |
|
Gryffindor
|
Moony Alex |
Kosz |
2014 |
11-02-2007 12:11 |
|
GRYFFINDOR
|
Moony Alex |
Kosz |
1989 |
07-01-2007 15:47 |
|
GRYFFINDOR
|
Limonka |
Kosz |
133 |
03-27-2007 17:41 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:19.
|
|