|
02-05-2009, 17:51
|
#181
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Grimmauld Place 12
Posty: 4,556
|
owym gościem był Zabini, którego wpuściła Angela, ustalając to dzień wcześniej.
- Cholera Blaise! A jakbym była naga? - warknęła.
- Tym lepiej dla mnie... - uśmiechnął się znacząco - Wiesz, Malfoy kazał mi cie zaprosić na imprezę, organizowaną w Slytherin'ie. Weź Mychę albo Dorę... A Angela i Alan już mają zaproszenia gadałam z nimi. Więcej Puchonów nie chcę widzieć. Pa... - i wyszedł.
__________________
Jestem Angie Davis - The last one of Slytherin heiress !
~
Kto jest Śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
~
Od cnót Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wiedzy o własnej wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie!
~
Do You want to get to know me? I'm sorry... You can't... I'm available only for "friends" and popular persons...
Cały mój profil
|
|
|
02-05-2009, 18:54
|
#182
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Jan 2009
Lokalizacja: A gdzieś w Polsce.
Posty: 360
|
- Wiesz, Malfoy kazał mi cie zaprosić...Wiesz, Malfoy kazał mi cie zaprosić... - brzmiało w Kasi uszach.
- Dora... Pójdziesz ze mną ? - zapytała gdy się już otrząsnęła
- Ok spoks...
Gdy się ubrała, dziewczyny poszły do WS.
- Macie zadanie ? - zapytała Mycha
- Ja nie mam z transmutacji ... Dasz odpisać ?
Mycha spojrzała na nią krzywo, ale dała jej wypracowanie.
- Dzięki - powiedziała gdy już zadanie przepisała.
I Lekcja - Transmutacja
Prof. McGonnagal była twardą nauczycielką, ale i sprawiedliwą.
Kasia lubiła ową panią więc gdy szli do klasy Kasia była uśmiechnięta.
- Mamy same ? - zapytała z nadzieją Angelę
- Niee...
Uśmiech Kasi znikł
- Z kim ?
- Z Ślizgonami
- Ślicznie
Angelika spojrzała na nią z zagadkowym uśmiechem
- Co zęby suszysz ?
- Aaa.. Ja.. Nieważne.
W końcu gdy dziewczyny doszły pod salę...
- Cześć - przywitał się młody Malfoy
- Cześć - powiedziała Angelika
- Kasia, a Blaise zapytał się Ciebie czy pójdziesz na imprezę ?
- Co ? - zapytała panna Lupin wyrwana z krainy marzeń.
- Pytałem czy Blaise powiedział ci że Cię zapraszam na imprezę
- Ach.. Tak mówił - Kasia była dumna że powiedziała 3 słowa do Dracona nie rumieniąc się przy tym i nie jąkając.
- A pójdziesz ?
- Eee.. Tak pójdę - odpowiedziała spokojnie, po czym weszła do sali bo rozbrzmiał dzwonek.
Lekcja była dość spokojna.
EDIT: Ale długi post ^^
__________________
"Bywają takie wątłe nitki, łączące człowieka z otoczeniem, ktore dopiero wtedy, gdy przychodzi do zerwania ich, okazują się naczyniami krwionośnymi"
Ostatnio edytowane przez Lupin_Kasia : 02-05-2009 o 18:57.
|
|
|
02-06-2009, 15:59
|
#183
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Aug 2008
Lokalizacja: Warszawa
Posty: 137
|
// Jestem teksciarzem . Mam wymyślac teksty dla czasopisma z dowcipami//
- Tonks ... Alan - powiedziała McGonagall.
- Nie ma . Poszedł pomóc Zakonowi Feniksa w walce . - powiedział Oliver. Pani McGonagall zemdlała. Malfoy zaczął się śmiac :
- Nareszcie zginie . Więc ta impreza nie będzie potrzebna.
__________________
Od cnót Gryfonów, przebiegłości Ślizgonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Hufflepuffie!
Życie jest tylko jedno dbaj o nie.
|
|
|
02-06-2009, 17:21
|
#184
|
|
Niepoprawny marzyciel
Zarejestrowany: Jan 2009
Posty: 40
|
- Oliver, masz zbyt bujną wyobraźnię. Jeżeli myślisz, że dam sięna to nabrać, to się mylisz. A ty, Malfoy, co ty tam szepczesz?!
- Nic, proszępani. On tylko... - zaczęła Kasia. Wszystkie oczy zwróciły się w jej stronę.
//McGonagall zignorowała wypowiedź Kasi i wróciła do prowadzenia lekcji...//
- No to super! - szepnęła Kasia na ucho Tonks. - Teraz jużwszyscy wiedzą...
- Nie przesadzaj! - powiedziała Tonks. - To, że raz stanęłaś w jego obronie, to wcale nie znaczy...
- No właśnie! - wtrąciła ANgela,
- Tonks, Johnson, jeżeli macie tyle do powiedzenia, to zapraszam na moje miejsce. Wiecie przynajmniej, o czym teraz mówiliśmy? - McGonagall
- Ups... No bo my pani profesor... - zaczęła Angie.
- Nie, nie wiemy, pani profesor. Ale to się już nie powtórzy - ucięłam.
- No, ja myślę. Jeszcze raz nie będziecie uważać na lekcji i odejmę wam punkty.
- to nie fair - powiedział cicho jakiśślizgon.
- Mówiłeś coś Crown?
- Nie, "pani profesor" powiedział z naciskiem na ostatnie słowa.
//Po lekcji//
- Uhhh... Ta transmutacja, to był dla mnie koszmar! - powiedziała Kasia. - Cały czas zdawało mi się, że Malfoy na mnie patrzy...
- Mi też... - powiedziała Angie.
- Aha, Dora, nie myśl, że zapomniałam o twoim zadaniu... - powiedziała Kasia.
- Daj spokój. - ucięłam. - Nie mam teraz ochoty myśleć o chłopakach...
|
|
|
02-06-2009, 17:52
|
#185
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Jan 2009
Posty: 3
|
//sorry, że mnie nie było//
- Tonks, nie ma głupich, nie wywiążesz się! - powiedziała Angela. - Każdy już wypełnił swoje zadania oprócz ciebie.
-No włśnie. - dodała Kasia.
- Myśllisz, że ja miałam ochotę się wydurniać na lekcjach Snape'a?! - Angela.
- Ale...
- A właśnie, jakie ona miała zadanie? - zapytała Angela.
- Chodzić z kimś kogo nienawidzi przez miesiąc. - odpowiedziała Kasia.
- No to świetnie. Pewnie jakiegoś ślizgona. Więc jak pójdzie na imprezę, to sobie kogoś znajdzie. - Angela.
- Ej, no już dajcie jej spokój. - wtrąciłam dołączając się do nich.
- Nie. Zadanie, to zadanie. Nie Kasia?
|
|
|
02-06-2009, 18:00
|
#186
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Jan 2009
Lokalizacja: A gdzieś w Polsce.
Posty: 360
|
- Cześć. Muszę zostac sama. Wtedy się uspokoję. - powiedziała Kasia smutno
- Ok - powiedziała Angelika ze zmarwieniem patrząc na koleżanką
Dziewczyna poszła na spacer na Błonia.
- Dzięki za to że mnie obroniłaś na Transmutacji - usłyszała za sobą głos
- Aaa..Ee... Noo... P-proszę baardzo D-draco - wyjąkała Kasia
Chłopak się uśmiechnął niepewnie.
- Co tu robicie gołąbeczki ?
Kasia aż podskoczyła.
- Angela ! Zawału bym przez ciebie dostała! - powiedziała z wyrzutem
- Och sorki - Odpowiedziała Angela
- Nie za co. - odpowiedzia Kasia - Po co przyszłaś?
- Musimy iść na Eliksiry
-Aha.. Sorry Draco ale muszę iść - rzekła Kasia i odbiegła zostawiając chłopaka w zimnie ^^
__________________
"Bywają takie wątłe nitki, łączące człowieka z otoczeniem, ktore dopiero wtedy, gdy przychodzi do zerwania ich, okazują się naczyniami krwionośnymi"
|
|
|
02-06-2009, 18:34
|
#187
|
|
Niepoprawny marzyciel
Zarejestrowany: Jan 2009
Posty: 40
|
- no i co? - zapytała Kasia z wyrzutem.
- jak to co? - zapytała Angie.
- no, czy jesteś zadowolona, że nam przerwałaś rozmowę - powiedziała oschle Kasia.
- Ej, daj spokój! Chciałabyś zarobć kolejny szlaban? Zresztą ja do Malfoyab nic nie mam! - powiedziała Angie.
- hmftetuh... - Kasia wymruczała cośpod nosem.
- Ej Kasia! - wrzasnęłam waląc Kasiępo plecach.
- Matko! DOra, ja przez ciebie oszaleję! - krzyknęła Kasia.
- NOoo, sorry. Ale przysłuchuję sięwam już od dłuższej chwili i widzę, że jesteś zazdrosna... - powiedziałam.
- Ja?! Nie! Ja tylko... - zaczęła panna Lupin.
- No nie wcale  Ty tylko, cytuję: "och! czy jesteś zadowolone, że przerwałaś naszą tak romantyczną rozmowę..."
//nie dokończyłam, bo ANgie dostała napadu śmiechu. po chwili wszystkie się śmiałyśmy, aż nagle zobaczyłyśmy... Snape'a?//
- Słucham waszej rozmowy od kilku minut i chciałem się zapytać, czy zamierzacie przerwać waszą uroczą rozmowę i iść na lekcje? Aha przez was Huf... - urwał.
- Nie przysłuchuj się tak, Severusie, bo ktoś może się tobie przysłuchać w momencie, w którym nie miałbyś ochoty. - powiedziała tajemniczo McGonagallA wy idźcie na lekcje. Eliksiry sąodwołane. Powiedzcie to reszcie klasy. Macie zielarstwo.
- Co?! - wrzasnął SNape. - ja nic o tym nie wiem!
- Najwidoczniej jesteś źle poinformowany. - ucięła McGonagall i poszłyśmy do cieplarni.
|
|
|
02-06-2009, 18:51
|
#188
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Jan 2009
Lokalizacja: A gdzieś w Polsce.
Posty: 360
|
Zielarstwo było nudne jak falki z olejem
Potem parę lekcji, obiad, lekcje iii
Impreza
Dziewczyny ubrane itd. stały przed drzwiami Slythu.
- No to co teraz mądre dziewuchy - zapytała Angelika
- Nie wiem
- EeeAaa... Może trzeba spróbować wejść ? - zarzuciła pomysł Kasia
Kasia nacisnęła klamkę i drzwi się otworzyły. // Jaki fart ^^//
__________________
"Bywają takie wątłe nitki, łączące człowieka z otoczeniem, ktore dopiero wtedy, gdy przychodzi do zerwania ich, okazują się naczyniami krwionośnymi"
|
|
|
02-06-2009, 19:02
|
#189
|
|
Niepoprawny marzyciel
Zarejestrowany: Jan 2009
Posty: 40
|
//w środku waliła muzyka, bo inaczej nie da się tego określić//
- wiecie co? niepotrzebnie tu przyszłam. idę stąd. - powiedziała Kasia.
- Stóóój! - wrzasnęła Angie. - Tobie powinno zależeć, żeby tu zostać. zatańczysz z Malfoyem...
- Ze mną? - za nami stał Malfoy uśmiechając się do Kasi.
- Nazywasz się Malfoy? - zapytała Angie. - Jeżeli tak, to tak.
- Cieszę się,że przyszłyście... - powiedział nie spuszając wzroku z Kasi. - Może byśmy jednak zatańczyli?
- w sumie... to nie jest taki zły pomysł - powiedziała zmieszana Kasia.
- no to chodź.
//Kasia trochę się wahała, ale popchnięta przez Tonks i Angie nie miała wyboru. Wkrótce zniknęli z Malfoyem w tłumie...//
- Na razie ich zostawmy - powiedziała Dora do Angie.
- Ok. nie należy im przeszkadzać, to może nastąpi jakiś niespodziewany rozwój wydarzeń.
__________________
Od cnót Gryfonów, przebiegłości Ślizgonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Hufflepuffie!
|
|
|
02-06-2009, 21:24
|
#190
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Jan 2009
Lokalizacja: A gdzieś w Polsce.
Posty: 360
|
Kasia wirowała w tańcu z Malfoyem. Jednocześnie cieszyła się i bała bo nie wiedziała co ten największy Casanowa z Hogwartu może z nią zrobić.
- Całe szczęście że piosenka jest szybka - pomyślała - Aaa... Eee...
Piosenka jak na zawołanie zmieniła tempo na okropnie wolną.
Więc niezbyt ( albo i bardzo ) chętnie przylgnęła do torsu chłopaka.
Całe szczęście ( albo i nieszczęście ) skończyła się piosenka i Kasia zaczęła zwiewać.
- Zaczekaj - powiedział, mimo iż mogła zwiać zatrzymała się.
- Tak ?
Nic nie powiedział tylko podszedł do niej i pocałował.
Dziewczynie zakręciło się w głowie, a jej mózg odmówił posłuszeństwa myślenia.
Kasia chciała żeby ta chwila trwała wiecznie. Jednak chwila zawsze trwa tak krótko. Kiedy się oderwali od siebie, panna Lupin spojrzała na chłopaka po czym uciekła. Pobiegła do dziewczyn ^^
__________________
"Bywają takie wątłe nitki, łączące człowieka z otoczeniem, ktore dopiero wtedy, gdy przychodzi do zerwania ich, okazują się naczyniami krwionośnymi"
Ostatnio edytowane przez Lupin_Kasia : 02-06-2009 o 21:27.
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:46.
|
|